Reklama

Duch Święty – obietnica ponad czasem

2018-05-16 11:24


Edycja wrocławska 20/2018, str. IV

Archiwum Rambiert-Kwaśniewskiej
Anna Rambiert-Kwaśniewska

Małgorzata Trawka: – W Biblii wybrzmiewa ponad 7 tys. obietnic, wśród nich obietnica Ducha Świętego. Bóg, w swej niepojętej miłości, obiecuje nam absolutnie wspaniałe rzeczy. Czy nie jest tak, że my, katolicy, albo tych obietnic nie znamy, albo nie bardzo w nie wierzymy?

Anna Rambiert-Kwaśniewska: – Problem polega chyba na tym, że obietnice zapisane na kartach Pisma Świętego traktujemy trochę jak element historyczny naszej wiary. Gdzieś na Bliskim Wschodzie żył Abraham, któremu Pan Bóg obiecał, że stanie się ojcem narodu licznego jak gwiazdy na niebie – ale to już było i minęło. Przypomnijmy również obietnice dane kobietom, które uważane były za bezpłodne – Saraj, żonie Manoacha, Annie, matce Samuela czy Elżbiecie. Uwierzyły, poczęły i urodziły – dawne dzieje. Przecież tak spektakularne obietnice nas nie obejmują – myślimy. Patrzymy na nie z chłodnym dystansem i rzadko odnosimy do siebie. Podobnie, być może, podchodzimy np. do obietnic z ksiąg prorockich, które liczą sobie 2,5 tys. lat. A przecież to w nich właśnie, w księgach Izajasza, Ezechiela, Joela wspomniana jest obietnica wylania Ducha Świętego. Uważamy, że ta zapowiedź doczekała się już wypełnienia, a stało się to jednorazowo w dniu opisanej na kartach Nowego Testamentu Pięćdziesiątnicy i nas już nie dotyczy.

– Czyli już w Starym Testamencie prorocy mieli „wyczucie” obecności Ducha Świętego?

– Nie była to kwestia tylko i wyłącznie wyczucia, ale także pewnego doświadczenia. Gdy czytamy Stary Testament, spotykamy zarówno duchy jak i Ducha Bożego. Duchami-osobami są zwykle istoty związane ze światem niebiańskim, demony czy dusze zmarłych. Ale na kartach Starego Testamentu jest jeszcze Duch Boży, ruah Elohim, ruah Jahwe, który, co ciekawe, nie jest uważany za osobę. Gdy jednak zobaczymy, w jaki sposób działa ta Boża moc, która jest nazwana Duchem Bożym, możemy odnieść wrażenie, że jest to ten sam Duch, który potem zostanie wylany na apostołów oraz na każdego, kto Go pragnie. O Duchu Bożym niemal w stylu nowotestamentowym pisze prorok Ezechiel. Mówi on o Nim, że spada (Ez 11,5), że podnosi (Ez 8,3), czy też przenosi (Ez 3,14) – zupełnie jak diakona Filipa w Dziejach! Natomiast co do zapowiedzi Ducha Bożego, wiele wyjaśnia prorok Izajasz: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Bożej”. Przecież są to niemal te same dary, o które stale modli się Kościół!

– Mówimy, że Boże obietnice spełniają się w Osobie Jezusa Chrystusa. Tymczasem On przychodzi i obiecuje Pocieszyciela (por. J 15,26). Czegoś zabrakło? Coś musiał Duch Święty dopełnić?

– W ofierze Jezusa nie zbrakło absolutnie niczego. Była doskonała, a problem tkwi po naszej stronie. Powracającym na kartach biblijnych motywem jest próba, przygotowanie. Zanim Pan Jezus spełnił obietnicę Ducha Świętego, uczniowie przygotowywali się i byli poddawani próbom – od momentu ich powołania, aż po wniebowstąpienie Zmartwychwstałego. Gdy Jezus ich fizycznie opuszcza, oddają się modlitwie. I ta wspólnotowa modlitwa otwiera ich serca na obiecanego Parakleta. W trzecim rozdziale Łukasza znajdujemy dla sceny zesłania Ducha Świętego niezwykłą paralelę. Zauważmy, że podczas chrztu w Jordanie Jezus również się modli i wtedy właśnie zstępuje na Niego Duch. Natychmiast po tym wydarzeniu Jezus udaje się na pustynię. Analogicznie apostołowie: zaraz po Pięćdziesiątnicy, po pierwszych uzdrowieniach i nawróceniach trafiają przed Sanhedryn. Na pustyni szatan kusi Pana Jezusa, a tu szatan – bo możemy powiedzieć, że to jego dzieło – zaczyna prześladować tych, którzy zostali napełnieni Duchem.

– Czy dziś Duch Święty obiecuje też coś nam, współczesnym uczniom Jezusa?

– Duch Święty działa stale, ale to od naszej dyspozycji zależy, czy odczytamy wydarzenia, które dzieją się w naszym życiu w perspektywie spełnienia Bożych obietnic. Czuwając w Wigilię Zesłania Ducha Świętego, wyczekujemy niecierpliwie niesamowitych manifestacji Bożej mocy – spektakularnych uzdrowień, uwolnień i znaków noszących znamię cudowności. Tymczasem Duch Święty działa dyskretnie, co powoduje w nas pewien niedosyt, a może i frustrację. Myślę, że jest to celowe działanie Pana Boga. W ten sposób zwraca On naszą uwagę na największy cud, który się dzieje przed naszymi oczami – Eucharystię. Skoro nie postrzegamy Eucharystii jako cudu, to i z dostrzeżeniem jawnego działania Ducha Świętego możemy mieć kłopot. W przypowieści o bogaczu i łazarzu padają bardzo mocne słowa, które kojarzą mi się z tym naszym pragnieniem cudowności: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16,31). Być może jesteśmy przeintelektualizowani. Kiedyś większą rolę przypisywano intuicji, sprawom świata duchowego. W czasach biblijnych człowiek żył w nieustannym odniesieniu do świata nadprzyrodzonego, a my chcemy wszystko ogarnąć rozumem. Duch Święty wciąż przychodzi z obietnicami swoich darów, do których przyjęcia my, ludzie, raczej się nie palimy.

– Czy dar Ducha Świętego jest zupełnie darmowy, czy trzeba spełnić jakieś warunki, żeby Go otrzymać?

– „Duch wieje, kędy chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża...” (por. J 3,8). Czy Jego przyjście jest czymś uwarunkowane? Tak i nie. Nie jest zależne od naszego chrztu, co pokazuje przykład Korneliusza oraz Szymona Maga. Korneliusz i jego rodzina otrzymali Ducha, choć nie byli ochrzczeni, Szymon nie otrzymał Go, choć został ochrzczony. Chodził za Filipem, przyjął chrzest, ale chciał kupić od apostołów moc, która na nich spoczywała. Piotr wręcz go przeklina: „Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą, gdyż sądziłeś, że dar Boży nabyć można za pieniądze” (Dz 8,20).

– Do jakich więc ludzi przychodzi Duch Święty?

– Do tych, którzy Go pragną i wspólnie wzywają, jak czynili to rozmodleni apostołowie w „sali na górze”. A do innych? Jeśli On chce...

Tagi:
Duch Święty Rozmowy z Niedzielą

Reklama

Czas patriotów

2018-11-28 11:04


Edycja wrocławska 48/2018, str. V

Chociaż nie jest historykiem, od lat historią się interesuje. Wiedzą o przeszłości dzieli się w edukacyjnej grze planszowej „Czas Patriotów”, którą stworzył, aby uczcić obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Paweł Haładyn, radca prawny z Wrocławia, w rozmowie z Anną Majowicz opowiada o tym, jak zrodził się pomysł na grę, jakiego okresu dotyczy oraz jak odebrany został jej prototyp

Anna Majowicz
Paweł Haładyn ze swoją grą edukacyjną „Czas Patriotów”

Anna Majowicz: – Historyczna gra planszowa „Czas Patriotów” to prawdopodobnie jedyna taka forma uczczenia obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Kiedy zrodził się pomysł stworzenia planszówki?

Paweł Haładyn: – Pierwsze koncepcje pojawiły się w mojej głowie ponad rok temu. Wiedziałem, że w ramach niepodległościowych obchodów zrodzi się wiele inicjatyw, ale będą one trwały tylko dzień czy dwa. Ja także chciałem dołożyć swoją cegiełkę do obchodów, ale pragnąłem stworzyć coś materialnego, trwałego, aby można było w różnych momentach i okolicznościach do wydarzeń z historii naszego narodu się odwołać. Pomysł na grę wziął się z chęci połączenia pasji do historii oraz zamiłowania do gier planszowych.

– Do jakich wydarzeń z historii naszego kraju odwołał się Pan w grze?

– Gra dotyczy wydarzeń z listopada 1918 r., kiedy to Polacy nie oglądając się na decyzje zwycięskich aliantów przejęli władanie nad ziemiami centralnej Polski. Gracze mają za zadanie uwolnić spod okupacji niemieckiej i austro-węgierskiej 9 miast – główne miasta polskie, które zostały wyzwolone w listopadzie 1918 r. za pośrednictwem różnych działań: wojskowych, społecznych i politycznych. Zwycięzcą zostaje gracz, który najlepiej wywiąże się z tego zadania.

– Ile osób jednocześnie może w nią zagrać?

– Planszówka przeznaczona jest dla 2-5 graczy w wieku co najmniej 11 lat. Przy minimalnej liczbie osób gra się w nią ok. 40 minut, a każdy kolejny gracz to kolejne 20 minut zabawy.

– Gra jest na etapie przetestowanego prototypu. Do tej pory wydrukował Pan własnym nakładem kilka jej egzemplarzy. Proces wydawniczy gry planszowej jest żmudny i kosztowny. W jaki sposób zbiera Pan fundusze na jej nakład?


– Mierzę siły na zamiary. Chciałbym wydać grę w 1000 egz., ponieważ jest to nakład, który umożliwia osiągnięcie rynkowej ceny gry. Wiadomo – im większy jest nakład, tym niższe są koszty jednostkowe. Aby wydać 1000 egz. potrzeba ok. 100 tys. zł.
Część środków już zebrałem. Resztę mam zamiar pozyskać ze zbiórki społecznej za pośrednictwem platformy internetowej „wspieram.to”. Każdy w zamian za wsparcie określoną kwotą może otrzymać egzemplarz gry.

– Udało się Panu zaprezentować prototyp gry szerszemu gronu. Jak ją odebrano?

– Rzeczywiście, 6 listopada w Klubie Pod Kolumnami we Wrocławiu odbyła się prezentacja mojej gry. Była to okazja do jej przetestowania i rozmowy o szczegółach gry. Niestety nie każdy z uczestników spotkania miał możliwość zagrania, ponieważ, jak już wspomniałem, to gra dla maksimum 5 osób, a posiadam tylko kilka jej egzemplarzy. Jej testerzy bardzo grę chwalili. Mam nadzieję, że i potencjalnym nabywcom również przypadnie do gustu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: potrzebujemy szczerości i konkretności

2019-02-21 10:14

Krzysztof Bronk - Watykan/KAI

Lud Boży patrzy na nas i oczekuje od nas nie tylko potępień, lecz konkretnych i skutecznych środków zaradczych – mówił Papież na rozpoczęcie kościelnego szczytu o ochronie nieletnich w Kościele.

Vatican Media

Franciszek powiedział, że zwołał jego uczestników, aby w obliczu plagi nadużyć seksualnych popełnionych przez ludzi Kościoła względem nieletnich, wszyscy razem słuchali Ducha Świętego, w pokrze poddali się Jego prowadzeniu, wsłuchując się w głos najmniejszych, którzy domagają się sprawiedliwości.

“ Na naszym spotkaniu ciąży brzemię pasterskiej i kościelnej odpowiedzialności, które domaga się od nas, abyśmy razem dyskutowali, w sposób synodalny, szczery i pogłębiony, w jaki sposób stawić czoła temu złu, które gnębi Kościół i ludzkość – mówił Papież. – Święty Lud Boży patrzy nas i oczekuje nie tylko zwykłych i oczywistych potępień, ale konkretnych i skutecznych środków zaradczych. Potrzebujmy konkretów. Rozpoczynamy zatem ten proces uzbrojeni w wiarę i ducha maksymalnej szczerości, odwagi i konkretności. ”

Franciszek przekazał też 21 postulatów, które zostały sformułowane na podstawie wniosków nadesłanych przez poszczególne episkopaty. Mają one pełnić funkcję wytycznych dla refleksji, stanowić jej punkt wyjścia – powiedział Papież.

Na zakończenie Franciszek zawierzył obrady kierownictwu Ducha Świętego i wstawiennictwu Matki Bożej.
Niech Duch Święty przemieni to zło w okazję do oczyszenia “ Proszę Ducha Świętego, aby nas wspierał w tych dniach i pomógł nam przemienić to zło w sposobność do pogłębienia naszej świadomości i oczyszczenia – powiedział Franciszek. – Niech nas oświeca Najświętsza Maryja Panna, abyśmy starali się uleczyć te głębokie rany, które skandal pedofilii zadał zarówno najmniejszym, jak i wierzącym. ”

Oto słowa papieża w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia, dzień dobry!

W obliczu plagi wykorzystywania seksualnego, jakich dopuścili się duchowni wobec małoletnich, postanowiłem wezwać was patriarchów, kardynałów, arcybiskupów, biskupów, przełożonych zakonnych oraz osoby odpowiedzialne, abyśmy wszyscy razem wysłuchali Ducha Świętego i posłuszni Jego kierownictwu wysłuchali krzyku maluczkich, którzy domagają się sprawiedliwości. Na naszym spotkaniu spoczywa ciężar odpowiedzialności pasterskiej i kościelnej, zobowiązujący nas do przedyskutowania razem, w sposób synodalny, szczery i pogłębiony jak stawić czoła temu złu, które nęka Kościół i ludzkość. Święty Lud Boży patrzy na nas i oczekuje od nas nie prostych i oczywistych potępień, ale konkretnych i skutecznych środków, które należy zapewnić. Potrzebna jest nam konkretność.

Rozpocznijmy zatem naszą drogę uzbrojeni w wiarę i ducha jak najpełniejszej parezji, odwagi i konkretności.

Jako pomoc chciałbym podzielić się z wami kilkoma ważnymi kryteriami, sformułowanymi przez różne komisje i konferencje biskupie. Dotarły od was, trochę je uporządkowałem... Są one wytycznymi, by pomóc nam w refleksji i zostaną wam teraz przekazane. Są one zwyczajnym punktem wyjścia, który od was pochodzi do was powraca i który w niczym nie umniejsza kreatywności, jaka jest nam w tym spotkaniu potrzebna. Także w waszym imieniu chciałbym podziękować Papieskiej Komisji Ochrony Małoletnich, Kongregacji Nauki Wiary oraz członkom Komitetu Organizacyjnego za doskonałą pracę wykonaną z wielkim wysiłkiem w przygotowaniu tego spotkania. Dziękuję bardzo!

Na koniec proszę Ducha Świętego, aby nas wspierał w tych dniach i pomagał nam przekształcić to zło w szansę na uświadomienie sobie i oczyszczenie. Niech nas oświeca Maryja Dziewica, abyśmy starali się uleczyć poważne rany spowodowane przez skandal pedofilii zarówno wśród maluczkich, jak i wśród wierzących. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuria diecezji opolskiej odnosi się do raportu Fundacji Nie Lękajcie Się

2019-02-21 19:10

diecezja.opole.pl, dg / Opole (KAI)

"Przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji" - pisze rzecznik kurii diecezji opolskiej, ks. Joachim Kobienia. Publikujemy treść jego oświadczenia.

Daviidos/pl.wikipedia.org
Katedra Świętego Krzyża w Opolu od strony wschodniej

W opublikowanym przez fundację „Nie lękajcie się” z datą 19 lutego 2019 r. „Raporcie nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” na s. 22-23 przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji:

- Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury.

- Wobec sprawcy przestępstwa zostały natychmiast wyciągnięte konsekwencje kanoniczne: został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego. Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić.

ks. Joachim Kobienia rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem