Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Bp Dydycz: mam nadzieję, że katolicy z Zachodu pomogą naszym braciom na Wschodzie

2018-12-07 14:46

Paweł Rozwód / Warszawa (KAI)

Archiwum Adama Lisowskiego
Bp Antoni Pacyfik Dydycz

Mam wielką nadzieję, że pomoc dla rodaków i katolików na Wschodzie, zacznie funkcjonować również na Zachodzie. Ludzie żyjący za wschodnią granicą Polski potrzebują od nas zrozumienia i konkretnego wsparcia materialnego, potrzeb jest bardzo wiele, warunki funkcjonowania Kościoła są tam trudne – mówi podkreśla przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Pomocy Kościołowi na Wschodzie bp Antoni Pacyfik Dydycz.

Bp Dydycz przypomina, że w ostatnich latach na Wschód wyjechało z Polski wielu kapłanów do pracy duszpasterskiej, powstały seminaria duchowne oraz zakonne. „Nadal są duże potrzeby materialne. Nieraz trzeba zbudować lub odnowić kościół, wyposażyć go i przygotować zaplecze. Myślimy o katechizacji i pomocy związanej z jej prowadzeniem. Jednakże, obok tych duchowych spraw, istnieją także sprawy czysto materialne i ludzkie. Dlatego tamtejsi mieszkańcy potrzebują od nas zrozumienia i konkretnego wsparcia. Stąd też bierze się zainteresowanie Episkopatu Polski sytuacją Kościoła na Wschodzie, bowiem, kiedy tylko zastała uruchomiona taka możliwość, rozpoczął się proces, wychodzenia naprzeciw tymże pilnym potrzebom, ażeby konkretnie wspierać i wspomagać, żyjących tam katolików” – powiedział.

Biskup senior drohiczyński podkreślił, że księża i siostry zakonne wyjeżdżający z Polski do pracy duszpasterskiej na Wschodzie, przechodzą specjalne przygotowanie. „Sam w tym procesie uczestniczyłem. Przedstawiałem na wykładach panujący tam duchowy klimat oraz historię tychże przemian, w jaki sposób ukazywać oraz rozumieć owe społeczne niuanse, które dają się zauważyć, aby ci wszyscy, którzy tam wyjeżdżają, mogli spokojnie podejmować działalność nastawioną na pomoc ludziom w potrzebie. Chodzi tu oczywiście o pomoc duchową i przypomnienie im prawd katolickiej wiary. Zwłaszcza, dotyczy to terenów Syberii i jeszcze dalej na wschód. Tam istnieją do dziś wioski, które mają nazwy polskie, ale już więcej, nikt niczego nie pamięta. Ważne jest, aby zjawili się tam właśnie ci, którzy zaczną z nimi rozmawiać, a wówczas coś w nich będzie się duchowo odradzać” – wskazał.

Bp Dydycz przypomniał, że przy KEP już ponad 20 lat funkcjonuje Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie. „Nie chodzi tu o wielkie rzeczy, ale o wychodzenie tym ludziom naprzeciw z rodzącą się tam potrzebą wsparcia i pomocy. Mamy więc jedną niedzielę w ciągu roku – w czasie, której zbierane są ofiary, mające służyć, naszym braciom i siostrom na Wschodzie. Dotyczy to także krajów południa np. Kościoła w Rumuni, tam też odradza się on dość dynamicznie. Znałem jednego biskupa, późniejszego kardynała, który 23 lata przeżył będąc albo w więzieniu albo w areszcie. Kiedy po 23 latach pobytu – oczywiście z przerwami – w końcu mógł odprawić Mszę św. publicznie, jak on się ogromnie cieszył, kiedyśmy go odwiedzali. Naprawdę serce aż się krajało, kiedy widziałem tego człowieka – tak oddanego Bożemu powołaniu” – wspomina przewodniczący Zespołu KEP ds. Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

Reklama

„Potem spotkałem go jeszcze na Synodzie poświęconym biskupom Europy, kiedy to po raz pierwszy, ówczesny papież Jan Paweł II, zwołał tenże synod, a był to, 1991 r., kiedy mogli razem przyjechać na tenże Synod, przedstawiciele Kościoła zachodniego i wschodniego. Każdy z biskupów mógł mówić o swojej sytuacji, było to coś niesamowitego, wysłuchać np. kard. Świątka, kiedy mówił o swoich latach pobytu w Workucie, jak to wszystko okrutnie wyglądało. By czegokolwiek się napić – musowo było rozpuszczać rzeczny lud. Dla mnie jest to oczywiście, dodatkowy motyw i źródło refleksji: pomagać osobom tam żyjącym” – dodał.

Biskup senior drohiczyński poinformował, że ostatnio zwrócono się do Zespołu o pomoc w budowie domu dla starszych księży, którzy przeszli już na emeryturę. „Pamiętam też takie zdarzenie, kiedy byłem na Białorusi, iż większość kapłanów tam posługujących było już w podeszłym wieku, powyżej 60 lat. Ówczesny administrator kościelny na Białorusi, bp Tadeusz Kondrusiewicz, przemawiał w jednym kościele i wspominał tamtejszych kapłanów, ich pracę i trud – on po prostu płakał wobec tych wiernych – sam byłem tego naocznym świadkiem. Dla nich były i są to przeżycia wyjątkowo trudne i nie można przejść obok nich zupełnie obojętnie – powiedział bp Dydycz.

Tagi:
bp Antoni Dydycz

Na tę ewangeliczną działalność z serca błogosławię

2018-11-21 10:49

Monika Szczepańczyk
Edycja podlaska 47/2018, str. VI

29 września 1994 r. w święto Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała, biskup drohiczyński Antoni Dydycz powołał dekretem do istnienia Caritas Diecezji Drohiczyńskiej. Patronem Caritas Diecezji Drohiczyńskiej został św. Antonii z Padwy. Wydarzenie wspomina ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz OFM Cap. – Biskup senior diecezji drohiczyńskiej

Archiwum Redakcji
Bp Antoni Dydycz, Baciki 2001 r.

MONIKA SZCZEPAŃCZYK: – Czy Ekscelencja pamięta dzień, w którym powołał do istnienia Caritas Diecezji Drohiczyńskiej? Jakie nadzieje wiązał Ksiądz Biskup z powstaniem tej instytucji? Jak to się wszystko zaczęło?

BP ANTONI PACYFIK DYDYCZ: – To było nie tak dawno. Otóż 10 lipca 1994 r. w katedrze drohiczyńskiej otrzymałem święcenia biskupie i z woli Ojca Świętego Jana Pawła II podjąłem służbę duchową względem mieszkańców, w zaledwie przed trzema laty utworzonej diecezji. Dwa miesiące później, a więc 29 września w imię Boże powołałem do istnienia instytucję, zwaną Caritas Diecezji Drohiczyńskiej. Istniała ona w Polsce także przed II wojną światową, wypełniając szczególną misję, wychodząc naprzeciw wszystkim w jakikolwiek sposób poszkodowanym, potrzebującym wszelkiej pomocy, w tym przypadku chodziło o śpieszenie z pomocą ludziom cierpiącym, opuszczonym, poczynając od dzieci. Czasy bowiem różnych wojen, nie zawsze uczciwością słynących przemian społecznych i gospodarczych prowadziły do dużego zubożenia.
Tymczasem zaraz po II wojnie światowej rządy komunistyczne pozbawiły Caritas działalności. Zlikwidowano prowadzone przez Caritas dzieła, a wiec domy dziecka, ośrodki młodzieżowe, opiekę nad samotnymi i starymi ludźmi w ogólności. Zabrano domy opieki, a nawet ośrodki zdrowia prowadzone przez Caritas. To samo dotyczyło niepełnosprawnych... W miejsce Caritas nie powstało nic nowego. Kościół wszakże nie poddawał się, ale dyskretnie mimo trudności starał się wspomagać potrzebujących. Jakby przezwyciężając lęk władz komunistycznych przed dobrem i miłością względem poszkodowanych i czekających na pomoc.
Na szczęście dzięki nauczaniu Ojca Świętego Jana Pawła II pękły przeszkody. Stało się to przed 30 laty. Caritas mogła działać. Najpierw powstała struktura przejściowa, zwana Komisją Charytatywną. A potem można było już powołać Caritas i to dokonało się właśnie 29 września 1994 r.

– Czy Jego Ekscelencja jako „ojciec założyciel” Caritas Diecezji Drohiczyńskiej jest dumny z działalności swojego „Dziecka Caritasowskiego”?

– W odpowiedzi na to pytanie mogę wyznać, że mając na uwadze cele i zadania Caritas, trudno jest być dumnym. Można jedynie dziękować Bogu za to, że działalność Caritas mogła być wznowioną. Owszem początki przypominały nieco lata dziecięce, dlatego można nazwać odradzający się Caritas – „Dzieckiem Caritasowym”, a właściwie „Dzieckiem Miłości Bożej” jakże dziwnej, gdyż docierającym do potrzebujących pomocy przez miłość, której nosicielami okazują się ludzie, a nawet dzieci i młodzież. Caritas jest wyjątkową organizacją, która istotnie wychodzi naprzeciw ludziom cierpiącym, potrzebującym pomocy materialnej z duchową włącznie. I dobrze, że w to dzieło chętnie włączają się dzieci szkolne, młodzież i wszyscy, którzy wspierają Caritas swoim poświęceniem, pracowitością, ale też i materialnie. Znajduję zapytanie, czy jest coś, co należałoby jeszcze zrobić? Dużo jest do zrobienia, gdyż cierpień i niedostatków nie ubywa.

– Jakie rady Ksiądz Biskup ma dla nas, by Caritas w przyszłości rozwijało swoją działalność oraz szerzyło dzieło miłosierdzia w naszej diecezji?

– Sądzę, że trudno jest występować z radami dla tych, którzy już prowadzą i to z oddaniem dzieło Caritas. Mówimy o rozwijaniu się dzieła Caritas, ale w rzeczywistości to nie dzieło się rozwija, to ujawnia się miłość obecna w sercach pewnych ludzi. I dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak otwierać serca nasze i naszych bliskich właśnie na miłość. A miłość poradzi sobie ze wszystkim. Podpowie nowe inicjatywy, podrzuci pomysły, ukaże potrzebujących i zaprowadzi do nich. Nie pozostaje nam nic innego, jak dziękować Stwórcy za to, ze na różne sposoby dociera do naszej miłości oraz by nigdy nie zabrakło światła nadziei, nadziei w miłosierdzie Boże. Nadziei, że zrozumiemy wagę i znaczenie miłosierdzia i że poddamy się potędze Miłości, będącą duszą Caritas! Tego nam wszystkim życzę i o to się modlę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek u św. Marty: pocieszenie stanem zwyczajnym chrześcijanina

2018-12-11 12:51

st (KAI) / Watykan

Podobnie jak w przypadku męczenników, stanem zwyczajnym chrześcijanina powinno być pocieszenie – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty zauważył, że pojęcie czułości znika ze świadomości współczesnego świata.

Grzegorz Gałązka

Komentując pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii, zaczerpnięte z Księgi proroka Izajasza (Iz 40, 1-11) Franciszek zaznaczył, że jest ono w istocie zaproszeniem do pocieszenia: „«Pocieszcie, pocieszcie mój lud!» mówi wasz Bóg , ponieważ „nieprawość jego odpokutowana”. Wskazał, że chodzi tutaj o pocieszenie zbawienia, dobrą nowinę, że zostaliśmy zbawieni. Dodał, że sam Chrystus podczas czterdziestu dni od zmartwychwstania do wniebowstąpienia wypełniał wobec uczniów właśnie misję pocieszenia. Ale my nie chcemy ryzykować i opieramy się pocieszeniu, tak jak byliśmy bezpieczniejsi w burzliwych wodach problemów. Podobnie uczniowie w poranek wielkanocny stawiają opory pocieszeniu Pana, chcą dotknąć i dobrze się upewnić, obawiając się kolejnej porażki.

Papież zauważył, że często jesteśmy przywiązani do tego pesymizmu duchowego. Wyznał, że podczas środowych audiencji ogólnych, kiedy ubrany na biało bierze dzieci w ramiona, aby je pobłogosławić, płaczą, bo myślą, że to lekarz, albo pielęgniarka, którzy mają zrobić im zastrzyk. Podobnie zachowujemy się często wobec pocieszenia Boga. A Bóg pociesza językiem czułości.

„Tego języka czułości nie zna wielu proroków klęski. Jest to słowo wymazane przez wszystkie wady, które odwracają nas od Pana: wady klerykalizmu, wady chrześcijan letnich, którzy trwają w stagnacji, bo czułość rodzi obawy. «Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata. Podobnie pasterz pasie swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie» - tak kończy się fragment z proroka Izajasza. Oto sposób pocieszania Pana: poprzez czułość. Czułość pociesza. Kiedy dziecko płacze, matki pieszczą i uspokajają je z czułością: jest to słowo, które dzisiejszy świat faktycznie usuwa ze słownika. Czułość” – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że otwarcie na pocieszenie przez Boga jest też sposobem przygotowania na Boże Narodzenie. A o tę łaskę szczerego uniesienia, tej prostej, ale szczerej radości prosiliśmy w modlitwie kolekty.

„I powiedziałbym wręcz, że zwyczajnym stanem chrześcijanina powinno być pocieszenie. Nawet w ciężkich chwilach: męczennicy wchodzili do Koloseum śpiewając; dzisiejsi męczennicy - myślę o dzielnych robotnikach koptyjskich na plaży w Libii, ściętych – umierali mówiąc: «Jezu, Jezu!»: z wewnętrznym pocieszeniem; okazywali radość nawet w chwili męczeństwa. Zwyczajnym stanem chrześcijanina musi być pocieszenie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że w chwilach cierpienia nie odczuwamy pocieszenia, ale chrześcijanin nie może tracić pokoju, ponieważ jest on darem od Pana, który daje go każdemu, nawet w najgorszych chwilach. Zachęcił, byśmy prosili Pana Boga w tym tygodniu przygotowań do Bożego Narodzenia, o to, abyśmy się nie bali i pozwolili się Jemu pocieszyć, odnosząc się także do dzisiejszej Ewangelii (Mt 18, 12-14), bowiem Pan Bóg jest jak dobry pasterz, który idzie na poszukiwanie owcy zagubionej.

„On jest u drzwi. Puka, byśmy otworzyli Jemu nasze serca, dali się pocieszyć i znaleźli pokój serca. I czyni to z łagodnością: puka z czułością” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pokochać Ojczyznę - XIX Konkurs Literacki im. Zofii Martusewicz

2018-12-12 08:49

Anna Cichobłazińska

Anna Cichobłazińska
Laureaci konkursu literackiego z opiekunami i organizatorami

„Obowiązkiem patrioty jest dbać o dobre imię swojego kraju. Nie można pozwolić, żeby Polska była postrzegana przez pryzmat płaczliwych narzekań i wybuchających skandali. Sami obywatele zapracowali na taki wizerunek biernością i zaniechaniem, a teraz nowe pokolenie, aby odbudować myśl patriotyczną, musi stanąć przed wyzwaniem gruntownej naprawy wizerunku kraju oraz zrozumieć, że to od niego zależy przyszłość Polski. ‹‹Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna›› (Seneka Młodszy). Dopiero kiedy się ją naprawdę pokocha, można z powodzeniem budować jej wielkość”. Tą dojrzałą refleksją zakończyła swoją pracę Zuzanna Rakowska - uczennica częstochowskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida, laureatka I nagrody w XIX Konkursie Literackim im. Zofii Martusewicz.

Organizatorem Konkursu, którego imienniczką jest znana częstochowska polonistka, jest Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater. Tematem tegorocznej edycji, odwołującej się do przeżywanego 100-lecia odzyskania niepodległości, były słowa z „Poemy Piasta Dantyszka” Juliusza Słowackiego: „Polsko ty moja! (…)/ Wszak myśmy z twego zrobili nazwiska/ Pacierz, co płacze, i piorun, co błyska”. Młodzi ludzie mieli zmierzyć się z refleksją, w czym dziś powinien się przejawiać, jakie wobec Ojczyzny kształtować postawy oraz jakie efekty może przynosić współczesny patriotyzm Polaków.

Młodzi bardzo poważnie potraktowali poetycką syntezę umiłowania i poświęcenia dla Polski. Odwoływali się do chlubnej historii Ojczyzny, ale skupiali się przede wszystkim na współczesnym rozumieniu postaw patriotycznych. Składali hołd bohaterom, ale nie szczędzili też gorzkich słów współczesnym. Słuchanie tych pięknych, choć czasami trudnych rozważań młodych ludzi o postawach Polaków wobec Ojczyzny, budzi nadzieję, że młode pokolenia wyrosłe w wolnym już kraju odrobią niełatwe lekcje doświadczeń rodziców i dziadków.

Komisja nagrodziła prace trojga uczniów: oprócz wspomnianej laureatki I miejsca Zuzanny Rakowskiej, II miejsce przyznano pracy Tymoteusza Bajerlajna - ucznia V LO im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, a III miejsce pracy Dominika Pileckiego - ucznia III LO im. Władysława Biegańskiego w Częstochowie. Wyróżnione zostały prace: Aleksandry Kokoszki, uczennicy V LO im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, Josephiny Viscio z Zespołu Szkół Ekonomicznych w Częstochowie i Anny Dryndy z IX LO im. C. K. Norwida w Częstochowie. Wraz z uczniami zostali nagrodzeni nauczyciele, pod kierunkiem których powstawały prace.

Tegorocznej edycji Konkursu Literackiego im. Zofii Martusewicz towarzyszył Konkurs Plastyczny zorganizowany w Liceum Plastycznym im. Jacka Malczewskiego w Częstochowie. Komisja przyznała pierwsze miejsce pracy Weroniki Nawojskiej, drugie miejsce pracy Natalii Kuśmierz, trzecie pracy Kacpra Wąska oraz wyróżnienia dla pracy Joanny Suchańskiej i pracy Marleny Gieleckiej. Wyróżnieni zostali również nauczyciele, opiekunowie prac.

Anna Cichobłazińska
Laureaci konkursu plastycznego z opiekunami i organizatorami

Oba konkursy odbywały się pod patronatem posła do Parlamentu Europejskiego Jadwigi Wiśniewskiej. Pani Poseł na łączach internetowych pogratulowała laureatom konkursów i ich nauczycielom udziału w świętowaniu w ten właśnie sposób 100-lecia odzyskania niepodległości. Słowa uznania skierowała również do organizatorów, którzy podtrzymują tradycję doceniania misji nauczyciela-mistrza, jakim bez wątpienia była imienniczka konkursu. Zaprosiła również laureatów I miejsc w obu konkursach i opiekunów ich prac do odwiedzenia siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Na uroczystość wręczenia nagród laureatom i ich nauczycielom przybyli 10 grudnia do Muzeum Częstochowskiego uczniowie, wychowankowie i przyjaciele śp. prof. Zofii Martusewicz. Wśród nich Włodzimierz Chwalba i Stefan Rybicki, którzy podzielili się wspomnieniami o Pani Profesor. „Została zapamiętana jako nauczyciel niezwykle wymagający, ale najbardziej wymagała od siebie” – mówił Włodzimierz Chwalba. Wyraził również podziękowanie panu Janowi Szymie za kultywowanie pamięci częstochowskiej polonistki. Dzięki jego staraniom w przyszłym roku Konkurs Literacki im. Zofii Martusewicz będzie miał XX., jubileuszową edycję, w Częstochowie jedna z ulic nosi jej imię, a na cmentarzu św. Rocha ze składek wychowanków postawiony został pomnik na grobie Pani Profesor. „Kłaniają mi się często na ulicy młodzi ludzie. Nie poznaję ich, ale oni mnie tak. Sądzę, że to laureaci tego właśnie konkursu – śmieje się pan Szyma. – W przyszłym roku w gmachu Liceum im. Henryka Sienkiewicza postawione zostaną figury dwojga polonistów częstochowskich: prof. Zofii Martusewicz i prof. Stanisława Wieruszewskiego, ufundowane przez wychowanków”.

Wychowankowie Pani Profesor są też sponsorami nagród w konkursach. Wyjazd do Brukseli funduje laureatom głównych nagród poseł PE Jadwiga Wiśniewska. Dotychczasowe edycje konkursu organizowane były z prywatnych środków wychowanków Pani Profesor, w tym roku w grono organizatorów włączyło się Muzeum Częstochowskie z jego dyrektorem Tadeuszem Piersiakiem, również wychowankiem prof. Martusewicz. Uroczystość wręczenia nagród laureatom świetniły pieśni patriotyczne w wykonaniu chóru Coralmente. Patronami medialnymi konkursu są Tygodnik Katolicki „Niedziela” i „Gazeta Częstochowska”.

Laureaci konkursów i opiekunowie ich prac:

XIX Konkurs Literacki im. Zofii Martusewicz:

I nagroda - Zuzanna Rakowska, opiekun Małgorzata Świerczyńska, IX LO im. C. K. Norwida w Częstochowie

II nagroda - Tymoteusz Bajerlajn, opiekun Krystyna Kosel, V LO im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

III nagroda - Dominik Pilecki, opiekun Magdalena Pluskota, III LO im. Władysława Biegańskiego

Wyróżnienie - Aleksandra Kokoszka, opiekun Małgorzata Witek, V LO im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

Wyróżnienie - Josephin Viscio, opiekun Maciej Trzmiel Zespół Szkół Ekonomicznych w Częstochowie

Wyróżnienie - Anna Drynda, opiekun Małgorzata Świerczyńska, IX LO im. C. K. Norwida w Częstochowie.

Konkurs plastyczny towarzyszący XIX Konkursowi Literackiemu im. Zofii Martusewicz:

I miejsce - praca graficzna Weroniki Nawojskiej - uczennicy kl. III g wykonana pod opieką p. Agnieszki Tyrman

II miejsce - praca Natalii Kuśmierz – uczennicy kl. Ig wykonana pod opieką p. Elżbiety Siwik i p. Anny Trojanowskiej

III miejsce - praca Kacpra Wąska – ucznia kl. IV a wykonana pod opieką p. Elżbiety Siwik i p. Anny Trojanowskiej

wyróżnienie dla pracy Joanny Suchańskiej - uczennicy kl. Ig wykonanej pod opieką p. Elżbiety Siwik i p. Anny Trojanowskiej

wyróżnienie dla pracy malarskiej Marleny Gieleckiej – uczennicy kl. 3jcm wykonanej pod opieką p. Justyny Olszewskiej-Budzik.

Autor zdjęć: Anna Cichobłazińska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem