Reklama

66 Swiatowy Dzien Tredowatych

Atak nożownika na prezydenta Gdańska

2019-01-13 22:37

Wpolityce.pl

wpolityce.pl

Do zdarzenia doszło na scenie podczas puszczania tzw. światełka do nieba. Adamowicz został przewieziony do szpitala. Prezydent Gdańska był reanimowany. Szef MSWiA w kontakcie z policją! Brudziński: Atak na prezydenta Adamowicza to akt niewytłumaczalnego barbarzyństwa.

Prezydenta miasta zaatakował mężczyzna, który wykrzykiwał, że był niewinny i siedział w więzieniu w okresie rządów PO. Doszło do szarpaniny i to właśnie w tym momencie Paweł Adamowicz został ugodzony nożem.

Na miejscu szybko pojawiła się policja i inne służby. Funkcjonariusze zadbali o to, by ludzie opuścili plac. Sprawca ataku został zatrzymany i przewieziony do budynku Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Według informatora TVP Info mężczyzna to recydywista, który niedawno opuścił więzienie.

Reklama

Jak podaje TVP Info, prezydent znajduje się w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, gdzie trwa operacja. Według nieoficjalnych doniesień stan Pawła Adamowicza jest bardzo poważny. Na miejscu są jego bliscy i współpracownicy. Teren zabezpiecza policja.

W środku nocy zespół lekarzy poinformował, że operacja, która trwała ok. pięć godzin, się powiodła. Paweł Adamowicz ją przeżył, jednak obrażenia, jakie odniósł, są bardzo ciężkie.

Tagi:
przemoc Paweł Adamowicz

Abp Auza: zabijanie w imię Boga jest bluźnierstwem

2018-11-04 16:11

vaticannews.va / Nowy Jork (KAI)

Należy powiedzieć jasne i stanowcze nie każdej formie przemocy, odwetu i nienawiści w imię religii, tym bardziej jeśli czyni się to w imię Boga, bo wtedy jest to aktem bluźnierstwa – oświadczył stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ. Abp Barnardito Auza zabrał głos podczas obrad komisji ds. zwalczania rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii oraz nietolerancji.

wikipedia.org

Watykański dyplomata opowiedział się przeciwko wszelkim próbom wzniecania w świecie uczuć podejrzliwości, strachu, pogardy i nienawiści na tle etnicznym, narodowym oraz religijnym. Niedopuszczalne jest również rozszerzanie praktyk nietolerancji i wykluczenia na ideologiczną dyskryminację tych, którzy bronią godności każdego życia oraz wspierają małżeństwo i rodzinę. Zdarza się w świecie polityki, że niektórzy ulegają pokusie wykorzystywania obaw oraz trudności niektórych grup do formułowania złudnych obietnic celem osiągnięcia krótkowzrocznych korzyści wyborczych.

Abp Auza podkreślił, że szczególna odpowiedzialność spoczywa na przywódcach religijnych. Ich zadaniem jest rozpowszechnianie wśród wiernych zasad etycznych oraz wartości wypisanych przez Boga w sercu człowieka. Nie brakuje niestety aktów nietolerancji motywowanych przez religie i zamiast sprzyjać otwarciu na innych są one używane instrumentalnie do odrzucenia, marginalizacji i przemocy. Najgorszym tego wyrazem są szaleńcze akty samobójcze, które nadużywają imienia Boga, aby rozsiewać śmierć w walce o panowanie i o władzę.

Na zakończenie przedstawiciel Stolicy Apostolskiej zauważył, że państwa powinny monitorować oraz badać przypadki rasizmu, nietolerancji i ksenofobii, a także brać w obronę najbardziej narażonych na złe skutki działań wymierzonych przeciwko nim. Należy zapobiegać stosowaniu cenzury wobec oczywistych nadużyć, kiedy mamy do czynienia z podburzaniem do nienawiści na tle rasowym, etnicznym, pochodzenia oraz przynależności religijnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości już w Panamie

2019-01-22 21:17

pb (KAI Panama) / Panama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości są już w Panamie. Na 34. Światowe Dni Młodzieży przybyły osoby, które właśnie przypłynęły tam na żaglowcu „Dar Młodzieży”, jak również te, które wcześniej uczestniczyły w poszczególnych etapach podróży. – Panama jest piękna! – mówią w rozmowie z KAI.

Krzysztof Tadej

„Dar Młodzieży” pozostanie w stolicy Panamy do 28 stycznia. Cumuje w porcie Balboa, znajdującym się w pobliżu wejścia do Kanału Panamskiego od strony Oceanu Spokojnego. Uczestnicy rejsu zaprosili na pokład żaglowca papieża Franciszka, który będzie przebywał z wizytą w Panamie w dniach 23-27 stycznia.

- Chcemy być młodymi ambasadorami Polski – powiedziała KAI Dominika Hoft ze Środy Wielkopolskiej. Dodała, że już sam fakt udziału w Rejsie Niepodległości był wielkim zaszczytem, bo „mogliśmy w różnych portach świata mówić o Polsce, o tym, jaka jest piękna”. - Chcemy się tym podzielić także tutaj, w Panamie. To w końcu u nas dwa i pół roku temu odbyły się poprzednie Światowe Dni Młodzieży. Jest to dla nas fajne podsumowanie tego czasu i wykorzystamy to w stu procentach – podkreśliła Dominika, która na koszulce miała napis: „Bądź spokojny, Bóg czuwa i wie, co robi”.

- Ludzie w różnych krajach nas rozpoznawali i pytali o Polskę – zaznaczyła Anna Konopka z Krakowa. Rejs Niepodległości nazwała niesamowitą inicjatywą, dzięki której świętowała niepodległość „całym ciałem i duchem”.

Przyznała, że pierwszy raz miała okazję być na statku i poczuła na własnej skórze trudy z tym związane, które ją jednak umocniły.

Wyjaśniła, że rejs był podzielony na dziewięć odcinków i poszczególne grupy uczestników uczestniczyły w jednym z nich. Ale zwieńczeniem całego rejsu są Światowe Dni Młodzieży, dlatego do Panamy przylecieli wszyscy, którzy płynęli w Rejsie Niepodległości.

- Kiedy w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie papież ogłosił, że kolejne odbędą się w Panamie, to zamarzyłam, że chcę tam być, choć wydawało się to czymś dla mnie niemożliwym – zwierza się Agnieszka Szymczyk z Kielc. - Ale kiedy poszłam na studia, zobaczyłam ogłoszenie o konkursie na udział w Rejsie Niepodległości, którego kulminacją miał być właśnie pobyt na ŚDM w Panamie. Zgłosiłam się, choć z żeglowaniem nie miałam nigdy żadnej styczności. Mieszkam w województwie świętokrzyskim, więc nigdy nie sądziłam, że będę marynarzem, że będę wchodziła na reję, że będę myła pokłady i że poznam tylu niesamowitych ludzi. To niezwykłe doświadczenie i przygoda. Po dwóch i pół roku przyleciałam do Panamy ze znajomymi z Rejsu Niepodległości i mam zaszczyt uczestniczyć w tych wydarzeniach – opowiada Agnieszka.

Pytana, co trzeba było zrobić, żeby wygrać konkurs na udział w rejsie, tłumaczy, że składał się on z dwóch etapów. - Pierwszym było dodanie na Facebooku zdjęcia, które przedstawiało naszą małą ojczyznę, miejsce, do którego jesteśmy przywiązani, i zbieranie lajków od znajomych. Kto przeszedł do drugiego etapu, uczestniczył w Warszawie w konkursie wiedzy z zakresu Biblii, żeglugi i historii Polski. Po drugim etapie zostali wyłonieni zwycięzcy – wyjaśniła Szymczyk.

„Dar Młodzieży” wyruszył z Gdyni 20 maja 2018 r. W czasie całego rejsu przez jego pokład przewinie się niemal 1000 uczestników. Przybili lub jeszcze przybiją w sumie do 22 portów w 18 państwach świata na czterech kontynentach. Do Gdyni żaglowiec wróci 28 marca br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem