Reklama

Stulecie więziennictwa w Polsce

2019-02-11 13:45

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny sprawował Eucharystię z okazji 100-lecie więziennictwa

Mszę św. dziękczynną za stulecie służby więziennej w Polsce w Bazylice Garnizonowej p.w. św. Elżbiety we Wrocławiu sprawował metropolita wrocławski abp Józef Kupny, Naczelny Kapelana Więziennictwa Rzeczpospolitej ks. Adam Jabłoński, ks. Stanisław Małysa, kapelan Zakładu Karnego w Wołowie i inni kapelani posługujących w zakładach karnych.

Ks. Małysa podkreślał, że istotą posługi kapelanów więziennych jest „W miłości służyć człowiekowi, służyć człowiekowi w Bogu”. - Wielka, ważna i skuteczna jest służba w naszym okręgu, a to zasługa nie tylko księży kapelanów, ale też wszystkich dyrektorów jednostek penitencjarnych – mówił składając podziękowanie za wspólną modlitwę jubileuszową.

Homilię abp Józef Kupny rozpoczął od pytania jakie życzenia wypowiedzieć dziś, zgromadzonym w bazylice z okazji stulecia polskiego więziennictwa. - O jaki sukces powinniśmy się modlić? Co będzie znakiem powodzenia dla ponad 23 tys. funkcjonariuszy zatrudnionych w służbie więziennej? Co będzie oznaczał sukces dla osób zarządzających czy pracujących w 156 aresztach śledczych i zakładach karnych w Polsce? – pytał.

- Pewnie usłyszymy, że miarą prawdziwego sukcesu są tacy osadzeni, którzy po odbyciu kary więcej nie wracają do zakładu karnego. Tak już jest, że każdy inaczej wyobraża sobie swoje powodzenie, swój sukces. Czy zatem w kontekście tak wielkiej rzeszy osób odpowiedzianych za więziennictwo w naszym kraju możemy mówić o życzeniach, które będą dotyczyły wszystkich? – reflektował arcybiskup. W rozważaniu nawiązał do słów Ewangelii wg św. Marka, która opowiadała dziś o tym, jak Jezus uzdrawiał chorych. Chorzy prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Reklama

- Tekst ewangelii przekazuje nam informacje pozornie oczywiste – mówi o uzdrowieniach – konkludował abp - Ewangelista Marek podkreśla jednak, że zdrowie uzyskiwali ci, którzy dotknęli się Jezusa. Owszem, Jezus uzdrawiał z chorób i nieszczęść na odległość, nie potrzebował bliskości, jednak w tym przypadku akt uzdrowienia był połączony z dotknięciem, z bliskością, jakby chciał nam pokazać, że nie da się ratować człowieka pozostając daleko, zachowując dystans – mówił metropolita.

- W religii żydowskiej osoba chora była uznawana za kogoś nieczystego. Kontakt z osobą chorą sprawiał zaciąganie nieczystości na siebie. Jezus nie izolował się od chorych, od potrzebujących pomoc. Idąc za Jezusem trzeba wejść w kontakt z chorymi, w ich świat, w ich cierpienie. Zwracam uwagę na ten fakt, ponieważ uczestniczycie w życiu ludzi, którzy są odizolowanymi od społeczeństwa, przed którymi społeczeństwo ma prawo się chronić – mówił abp do przedstawicieli służby więziennej.

- Wiemy doskonale, że proces naprawy człowieka osadzonego nie jest łatwy, Wasza praca nie jest łatwa. Być może niejeden raz wyciągaliście rękę, a ona została odrzucona. To może nie tylko zasmucać, to może zniechęcać. Jednak mamy wiele świadectw osób, w których proces przemiany rozpoczął się dopiero wtedy, gdy odsiadywały kare pozbawienia wolności – mówił abp Kupny. Przywołał historię Jacques'a Fescha, nazywanego „dobrym łotrem XX w.”, którego losy rozpropagował Daniel Ange. Morderca skazany na karę śmierci w więzieniu przeżył całkowite nawrócenie, przyjął chrzest a tuż przed wykonaniem wyroku mówił: „Za pięć godzin zobaczę Jezusa!”

- To w zakładzie karnym dokonała się jego całkowita przemiana – mówił abp – ale ona nie dokonała się sama z siebie. Owszem, Pan Bóg działa, ale dokonała się też dzięki ludziom, którzy uświadamiali mu, że warto być dobrym, że można doświadczać i obdarowywać dobrem, przemiana stała się możliwa dzięki ludziom, których spotkał na swojej drodze, w więzieniu. Tego nie da się zrobić na odległość, trzeba kontaktu, rozmów. Może to i zadanie dla kapelanów więziennictwa? Dla tych, którzy pokazują, że można żyć inaczej? – pytał metropolita. - Żeby po wyjściu z więzienia byli lepszymi ludźmi, potrzebują pomocy, nawet, jeśli myślą inaczej, nawet wtedy, gdy pomocną dłoń odrzucają – mówił – i na tej drodze mają was. Abp Kupny zapewnił zgromadzonych o swojej modlitwie za owoce ich niełatwej posługi.

W lutym 1919 r. Naczelnik Państwa Polskiego marszałek Józef Piłsudski wydał dekrety dotyczące Służby Więziennej, a przede wszystkim dekret w sprawie organizacji okręgowych dyrekcji więziennych. To ten moment uważamy za narodziny polskiej Służby Więziennej. Służba Więzienna to trzecia pod względem wielkości formacja mundurowa w Polsce.

Reklama

Życzenia Wielkanocne

Ks. inf. Ireneusz Skubiś - Redaktor Naczelny
z Zespołem „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 13/2005


Perugino, „Zmartwychwstanie”
(fragment)
Alleluja!
Chrystus zmartwychwstał i zajaśniał przed swoim ludem,
który wybawił krwią swoją.
Alleluja!

Na radosne Święta Zmartwychwstania Pańskiego -
zwycięstwa Chrystusa Pana nad śmiercią,
piekłem i szatanem - składamy serdeczne życzenia.
Niech Chrystus Pan otworzy nasze oczy i serca,
napełniając je światłem Zmartwychwstania,
pokojem, radością, mocą ducha i wszelkim
dobrem, abyśmy umieli Go rozpoznawać
i o Nim świadczyć w naszym codziennym życiu.
Wyśpiewujmy radosne ALLELUJA!

Częstochowa, Wielkanoc A.D. 2005

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Poniedziałek Wielkanocny i Śmigus-Dyngus

2019-04-22 10:00

maj / Warszawa (KAI)

Z Poniedziałkiem Wielkanocnym - drugim dniem Świąt Zmartwychwstania Pańskiego - wiąże się tradycja Śmigusa-Dyngusa. Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obyczaje, które praktykowane były jednego dnia. Dlatego z czasem ich nazwy się połączyły.

Ryan McGuire/Pixabay

Dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje i wiersze o męce Pańskiej, czy też komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo.

Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Stąd też nazwa "lany poniedziałek". Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność.

Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody, a także tradycję, zgodnie z którą oblewanie wodą jest pamiątką rozpędzania tłumów, które gromadziły się w poniedziałek, rozmawiając o Zmartwychwstaniu Chrystusa.

W Poniedziałek Wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, co miało zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Pola objeżdżano w procesji konnej.

Wodą oblewano jednak przede wszystkim młode dziewczęta. Nieoblana panna była zdenerwowana i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.

Poniedziałek Wielkanocny to drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Największe święta chrześcijańskie, takie jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie obchodzi się przez dwa dni, aby móc głębiej rozważać te tajemnice wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem