Reklama

Asceza, post i surwiwal - duchowość w XXI wieku

2019-02-13 17:52

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem – mówi Piotr Słabek, teolog, kierownik duchowy, rekolekcjonista, autor artykułów i książek z zakresu duchowości.

Piotr Słabek: – Oczywiście, że jest sens uprawiać ascezę, powiem więcej - dzisiaj jest bardziej konieczna i nieodzowna niż wcześniej. Dlaczego? Bo jest większy zalew informacji, większy chaos, nieporządek, więcej ludzi z nadwagą i rozlicznymi nałogami. Umiarkowanie i wstrzemięźliwość uzdrawia i oczyszcza. A to są właśnie fundamenty ascezy. Nieumiarkowana konsumpcja to droga w kierunku choroby, cierpienia, szybszej śmierci fizycznej i duchowej. Cały paradoks jest w tym, że olbrzymia rzesza ludzi krocząca tym szlakiem pod sztandarami przyjemności i szczęścia przy końcu otrzymuje coś zupełnie przeciwnego.

KAI: Asceza kojarzy się z biczowaniem, umartwieniami – to wydaje się sprzeczne z podejściem do życia współczesnego człowieka...
W tym zagadnieniu widzę dwa nieporozumienia. Pierwsze ze świata zewnętrznego - wielu pojęciom chrześcijańskim bardzo szybko przyprawiono gombrowiczowską "gębę". Ascezie było stosunkowo łatwo ją przyprawić. Pamiętam z dawnych lat, na lekcjach polskiego czytaliśmy Legendę o św. Aleksym – ukazywała ona średniowieczny ideał ascezy. Św. Aleksy opuszcza żonę w dniu ślubu, by służyć Bogu. Rozdaje wszystko ubogim, spędza czas pod kościołem jako żebrak. Mieszka 16 lat pod schodami pałacu, gdzie ludzie na niego wylewali pomyje. W momencie śmierci dzwony same biją, z ciała Aleksego wydobywa piękny zapach (łac. in odore sanctitatis). Nic dodać nic ująć.
W wielu filmowych dziełach wdzięcznym tematem były procesje biczowników ("Siódma pieczęć" Ingmara Bergmana). Przedstawiono też słupników - Luis Buñuel nakręcił film o słupniku pt. "Szymon Pustelnik". Scena samobiczowana jest wyeksponowana w filmie "Matka Joanna od Aniołów" Jerzego Kawalerowicza. Przykłady można mnożyć. Masowa kultura ukształtowała w społeczeństwie jednoznacznie negatywny obraz ascezy.

- Tak ascezę zaszufladkował “świat”. A jak patrzy się na nią wewnątrz chrześcijaństwa?

- To właśnie drugie nieporozumienie, powiązane z rozumiem ciała. Były z tym problemy od samego początku, mimo iż w Credo powtarza się „wierzę w ciała zmartwychwstanie”. Nagminnie o nim zapominano, głosząc hasło "zbaw duszę swoją". A co z ciałem? Jeśli byłoby takie złe - czemu ma zmartwychwstać? Czy nie wystarczy tylko nieśmiertelna dusza? Człowiek jest ciałem i duchem, jest jednością, doskonale rozumiała to duchowość hebrajska, czego dowodem jest Księga Rodzaju. Grecy mieli zupełnie inne podejście - ciało jest nieczyste, to grób duszy. Wiele idei platońskich czy neoplatońskich przeniknęło do chrześcijaństwa, rodząc nieraz herezję, np. manicheizm. Warto zauważyć, że św. Paweł, doskonale wykształcony w nauce hebrajskiej i z dużą znajomością kultury hellenistycznej, nigdy nie uważał za coś złego fizycznego ciała. Przestrzegał jedynie przed namiętnościami i żądzami zmysłowymi, które oddalają nas od Boga.

- Podejście do cielesności powodowało też dystans do małżeństwa, które przecież jest sakramentem...

- Małżeństwo, mimo iż to związek z nadania Bożego, było traktowane z dużą nieufnością. Wystarczy zrobić ranking oficjalnie kanonizowanych świętych - ilu z nich to osoby samotne (duchowni), a ilu żyło w małżeństwie (niekoniecznie białym).

- A czego oficjalnie uczył Kościół?

- W Kościele zawsze istniała zdrowa nauka na ten temat, można zaleźć ją w wielu pismach świętych i doktorów Kościoła, w wypowiedziach papieży. Jej przykładem są w niektóre wypowiedzi ojców pustyni. Mistrz duchowy Ewagriusza z Pontu, św. Makary Egipski, mawiał: "Trzeba aby mnich [człowiek] ciągle trwał w gotowości, tak jakby musiał umrzeć jutro, a z kolei by tak używał swego ciała, jakby musiał żyć z nim jeszcze przez wiele lat…” Sprawność i zdrowie ciała są potrzebne, by długo i skutecznie służyć Bogu. Przykładem rozumienia tych słów w czasach obecnych był św. Jan Paweł II. Nie tylko był genialnym twórcą teologii ciała, ale też był jednym z najsprawniejszych papieży w historii. Jego choroba i śmierć pokazały, że ani zdrowie, ani ciało nie były dla niego najważniejsze, lecz Bóg i człowiek. Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem.

- Jaka jest różnica między postem a dietą? Jak pościć mądrze?

- Oczywiście nie ma ściśle ustalonych granic między tymi pojęciami. Wielokrotnie używa się ich zamiennie. Nie ma w tym błędów merytorycznych. Jednak warto sobie zdawać sprawę, że post wiążę się z wyrzeczeniem, ofiarą, a nie z zamianą pokarmów. Paradoksem jest to, że pustelnicy, wyobrażając sobie wystawne i wyszukane jedzenie, mieli na myśli bogate potrawy warzywno-owocowe. Byliby bardzo zdziwieni, gdyby ktoś mówił np., że jest na "poście warzywno owocowym". Mogłoby to brzmieć jak żart o. Tomasza Pawłowskiego OP, który, mówił, że jak jest post, to on je "postną kiełbasę". Wszyscy się dopytywali jaka to jest „kiełbasa postna”, a on odpowiadał: "no jaka – ano bez chleba".

- A jak Pan pości?

- Dla mnie post to ograniczenie wszelkich pokarmów i picie jedynie wody. Często mówi się też w Kościele o poście o samym chlebie i wodzie. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który tak pościł i zapytałem go o efekty zdrowotne. Powiedział, że są trochę kiepskie, bo nie ma ograniczenia, ile się je chleba, a obecna oferta piekarni jest tak wymyślna i różnorodna, że spokojnie na takim poście można przytyć. Oczywiście czymś zupełnie innym był post o chlebie i wodzie ojców pustyni – jedzono niewielkie ilości chleba. Wypiekany w tym czasie chleb w Egipcie był zdatny do spożycia przez rok. Oczywiście w formie suchara, który rozmiękczano wodą.

- Jak można opisać post?

- – Post jest bardziej ćwiczeniem duchowym, niż czymkolwiek innym. On służy do odzyskania panowania nad swoim ciałem i umysłem. Prawdziwy post o wodzie jest jak mały wierzchołek lodu, pod którym jest potężna góra lodowa. Tą górą jest dogłębne nawrócenie, przemiana życia, większa dojrzałość. Istotą praktyki postu jest, by poprzez wstrzemięźliwość od pokarmów dojść do opanowania nieuporządkowanych namiętności. Prawdziwy post jest postem serca i prowadzi od zewnętrznej wstrzemięźliwości do wewnętrznego opanowania.
Pięknie o tym mówi równie dziś aktualnych tekst Pseudo-Euzebiusza z Aleksandrii: „Ten, który pości, powinien być wstrzemięźliwy pod każdym względem, a przede wszystkim powinien powściągać język, wystrzegać się mściwości, popędliwości, gniewu, zazdrości, kłótni, kłamstwa, zawiści, obmowy. […] Korzystniejsze jest jedzenie mięsa i picie wina od podgryzania ludzi językiem. […] Ten, kto pości, powinien przede wszystkim powstrzymywać język od paplania, podstępów, potwarzy, wyśmiewania i kpin. Inaczej lepiej, żeby nie pościł, bo drwi z samego siebie […] Naucz pościć swój język, swoje oczy, swoje ręce i swoje nogi”. Mądry post cechuje rozsądek i umiar. Lepiej pościć o wodzie jeden dzień w tygodniu przez kilka miesięcy, niż 2-3 tygodnie raz czy dwa razy do roku. Przy mocnej przesadzie w jakąś stronę, zawsze zbacza się z prostej drogi. Nie jest istotne czy wpadnie się w rów po prawej czy lewej stronie. Zupełny brak postu, nieopanowanie w jedzeniu, to jedna skrajność. Inną przesadą jest gwałtowny i nadmiernie surowy post, który zazwyczaj kończy się efektem odwrotnym do zamierzonego.

- Hasłem rekolekcji, które Pan organizuje, jest wolność - jak asceza i medytacje mogą przyczynić się do doświadczenia wolności? Czym jest ta wolność?

- Człowiek ze wszystkich stworzeń ma największy predyspozycje do samooszukiwania. Łatwo sobie wmówić, że siebie posiadam i panujemy nad naszymi myślami i pożądaniami. Można latami żyć w iluzji. Praktyki ascetyczne – to jak pokerowe pytanie "teraz sprawdzamy karty”. Ćwiczenia są bardzo konkretnie, w przeciwieństwie do naszych "pobożnych życzeń" czy nierealistycznej wizji siebie. Albo poszczę albo nie poszczę, albo panuję na chęcią jedzenia albo nie. Jak mówi chińskie przysłowie: nieważne czy ptak jest przywiązany grubym łańcuchem, czy cienką nitką - i tak nie jest wolny i nigdzie nie poleci. Asceza oczyszcza i upraszcza życie, czyni go uporządkowanym – dzięki temu mamy wolność decyzji i wyboru. Wolność ściśle wiąże się z "posiadaniem siebie", z umiejętnością panowania nad swymi myślami i emocjami. Bliskim pojęciem wolności jest wewnętrzne uporządkowanie. Gdy w naszym życiu panuje chaos, nie wiemy w jaką stronę zmierzamy, często nie wiemy, czego naprawdę pragniemy. Św. Jan Paweł II mówił, że wolność nie jest „od” a „do”. Skoro jesteśmy stworzeni do miłości, do bezinteresownego daru z siebie, to wolność jest podstawowym warunkiem osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Istnieje również powiązanie między ascezą a wolnością na modlitwie. Modlitwa zyskuje swoją owocność przez umiar i opanowanie, a wyrzeczenie jest wspierane przez modlitwę. Modlitwa daje siłę duchową do ascezy, a asceza oczyszcza modlitwę. Jedno i drugie umacnia naszą wolność wewnętrzną.

- W tych rekolekcjach dużą rolę odgrywa przyroda, są też elementy surwiwalu. Dlaczego to jest ważne?

- – Ojcowie Kościoła doskonale rozumieli, że istotną drogą objawienia Boga i Jego poznawania jest księga przyrody. Do św. Antoniego przyszedł człowiek zaliczany do mędrców i zapytał: Ojcze, jak możesz to znieść, że jesteś pozbawiony pociechy płynącej z ksiąg? On zaś powiedział: Moją księgą, filozofie, jest natura bytów, i zawsze mam ją pod ręką, gdy pragnę poznać słowa Boże.

- Św. Grzegorz z Nazjanzu powiedział: „Jest tylko jedno określenie na wyrażenie natury Boskiej – zdumienie i zachwyt wypełniające duszę kiedy myśli o Bogu”. Ten zachwyt i zdumienie najłatwiej osiągnąć, patrząc na piękne góry, gwieździste niebo, morze, las, łąkę. Niestety zalew obrazów, natłok “ważnych spraw”, skutecznie wybija nas z naturalnego rytmu przyrody, z rytmu dnia i nocy, z rytmu pór roku. Surwiwal jest formą zaprzyjaźnienia się z przyrodą, poznaniem jej prawd i zasad. Taka wiedza, a najlepiej praktyka, daje umiejętność radzenia sobie nawet trudnych warunkach. Wtedy na łonie natury czujemy się jak u siebie, a nie w obcym świecie.

- Mógłby Pan podać jakiś przykład?
– Każdego dnia przed oczami nas wszystkich rozgrywają się dwa cudowne przedstawienia. Tylko od nas zależy, czy je dostrzeżemy, zauważymy. To dwa tajemnicze misteria świtu i zmierzchu. Każde z nich mówi o Chrystusie, który jest światłem i dniem nieznającym zachodu. Każde z nich ma swój subtelny klimat i rytm. Są niepowtarzalne, codziennie inne. Zależą od koloru światła, kształtu chmur, od wiatru i powietrza. Te “spektakle” odgrywane są zawsze w jednym celu - dla chwały Boga w Trójcy Jedynego. Uczestniczy w tym cała przyroda, ożywiona i nieożywiona. Droga naturalnej kontemplacji jest wspaniałym doświadczeniem, niosącym pokój wewnętrzny, wyciszenie, poznawanie siebie i Boga. Bóg zbawia także przez piękno – taka też jest duchowa rola przyrody.

- *** Rekolekcje Wielkopostne: ASCEZA I WOLNOŚĆ. SPOTKANIE Z BOGIEM I CZŁOWIEKIEM, Termin: 15–17 marzec 2019. Prowadzenie: o. Józef Augustyn SJ, Piotr Słabek. Sesja jest wprowadzeniem we współczesne rozumienie ascezy chrześcijańskiej. Odpowiada na pytania: jak dziś rozsądnie i rozważnie praktykować ascezę, na czym ma ona polegać, jaki jest jej sens? Miejsce sesji ma zbliżony mikroklimat do uzdrowiska w Rabce. Z wysokości ok. 600 m.n.p.m można podziwiać malowniczą dolinę rzeki Raby oraz panoramę Beskidu Wyspowego i Gorców.

- Kontakt: sesjefundacja@op.pl oraz strona www.ziarnaprawdy.pl

Tagi:
wywiad post

Biskup nominat Skibicki o swojej posłudze

2019-02-14 12:58

Michał Plewka (KAI) / Elbląg

Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana - mówi KAI w pierwszej rozmowie po ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego biskup nominat Wojciech Skibicki. W czwartek ogłoszono dekret o nominacji ks. Skibickiego na biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej.

KEP

Michał Plewka (KAI): Został ksiądz mianowany biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej, na którego diecezja czekała blisko cztery lata. Czy jest to dla księdza szczególne wyzwanie i zobowiązanie?

Ks. Wojciech Skibicki, biskup pomocniczy nominat diecezji elbląskiej: Biskup pomocniczy jest po to, by pomagać biskupowi diecezjalnemu. Ta posługa na pewno jest potrzebna w naszej diecezji elbląskiej. Dwaj biskupi seniorzy są dzięki Bogu w dobrej kondycji, więc przez te ostatnie lata wspierali biskupa Jacka Jezierskiego, a teraz, decyzją Ojca Świętego ja również będę go wspierał.

KAI: W jakich okolicznościach dowiedział się ksiądz o tej nominacji?

- To nie były jakieś nadzwyczajne okoliczności, choć było to dla mnie zaskoczenie. Otrzymałem informację z Nuncjatury kilka dni temu. Szczególnie poruszyła mnie świadomość, że to już się wydarzyło. Papież już dokonał takiej nominacji, a nuncjusz tę decyzję przekazuje i pyta kandydata, czy przyjmuje decyzję Ojca Świętego. Dzieje się to w duchu posłuszeństwa. Przyjmuję tę decyzję, żeby służyć dobru Kościoła.

KAI: Czy myślał już ksiądz o swoim biskupim zawołaniu?

- Nie. To trzeba na spokojnie przemyśleć i przemodlić, aby nie działać impulsywnie, ale poprzez przeżycie wewnętrzne. Odprawię rekolekcje to będzie dobry czas na to, by podsumować dotychczasową kapłańską drogę i wymodlić dla siebie owocność dalszej posługi w Kościele.
Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana.

KAI: Dotychczas był ksiądz m.in. dyrektorem wydziału nauki katolickiej kurii biskupiej i wykładowcą liturgiki w elbląskim seminarium. Czy te aktywności skierowane na katechezę i liturgię będą kontynuowane?

- Myślę, że te moje dotychczasowe zadania, czy związane z organizacją katechizacji, czy wykładami w seminarium, będą w jakiś sposób kontynuowane. Oczywiście dziś trudno mi o tym zapewnić. Życie pokaże, w jakich obszarach moja pomoc będzie bardziej potrzebna.

KAI: Któremu patronowi zawierza ksiądz swoją biskupią posługę?

- Jestem głęboko związany z patronem imienia i patronem diecezji elbląskiej, czyli świętym Wojciechem, biskupem i męczennikiem. On od zawsze mi towarzyszy. Nasza ziemia jest też tą pobożnością bardzo przesiąknięta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: współczesnym potopem są wojny

2019-02-19 11:53

st (KAI) / Watykan

Współczesne wojny są odpowiednikiem biblijnego potopu – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Komentując pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii (Rdz 6,5-8; 7,1-5.10), opisujące biblijny potop, Ojciec Święty podkreślił, że rachunek za wojny płacą dziś najsłabsi - ubodzy, dzieci, głodni, prześladowani, torturowani. Jednocześnie zachęcił, by nasze serce stawało się podobne do serca Bożego; by było zdolne do gniewu i smutku ale przede wszystkim do tego, by być bratem z braćmi i ojcem z dziećmi - by było to serce ludzkie i boskie.

screenshot/TV Vaticana

Franciszek zauważył, że Bóg posiada uczucia. Widzimy to w cierpieniu Boga w obliczu niegodziwości ludzi i żalu, że ich stworzył, do tego stopnia, że postanawia ich zgładzić z powierzchni ziemi. Bóg bowiem nie jest bytem abstrakcyjnym, nie jest czystą ideą, ale cierpi i to jest - jak zaznaczył papież - tajemnicą Pana Boga.

Mówiąc o relacji człowieka z Bogiem Ojciec Święty zaznaczył, że idzie tu o odniesienie serca do serca, dziecka do ojca, który jest zdolny, by zasmucić się w swoim sercu. A zatem i my jesteśmy zdolni, by zasmucić się wobec Niego. Jednocześnie Franciszek podkreślił, że czasy dzisiejsze nie różnią się od czasów potopu; istnieją problemy, kataklizmy, ubodzy, dzieci, głodni, prześladowani, torturowani, ludzie, którzy umierają na wojnie, „bo zrzucane są bomby, jakby były cukierkiem".

„Nie sądzę, aby nasze czasy były lepsze niż czasy potopu, kataklizmy są mniej więcej takie same, ofiary są mniej więcej podobne. Pomyślmy na przykład o najsłabszych, dzieciach. Ilości dzieci głodnych, dzieci bez wykształcenia: nie mogą dorastać w pokoju. Bez rodziców, ponieważ zostali zamordowani przez wojny ... Dzieci-żołnierze ... Pomyślmy tylko o tych dzieciach”- przypomniał papież.

Ojciec Święty zachęcił do modlitwy o łaskę, by nasze serce stało się podobne do serca Bożego, by stało się sercem brata wobec braci, ojca wobec dzieci, syna wobec ojca. Ludzkim sercem, podobnym do serca Jezusa.

„Istnieje wielka klęska potopu, wielkie klęski dzisiejszych wojen, za które rachunek płacą słabi, biedni, dzieci, ci, którzy nie mają środków, by się rozwijać. Pomyślmy, że Pan jest zasmucony w swoim sercu i zbliżmy się do Pana, rozmawiajmy z Nim, powiedzmy Mu: «Panie, spójrz na to, rozumiem cię». Pocieszajmy Pana: «Rozumiem Ciebie i jestem z Tobą», towarzyszę Tobie w modlitwie, we wstawiennictwie za wszystkie te kataklizmy, które są owocem diabła, który chce zniszczyć dzieło Boga” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież spotka się z rzecznikiem ofiar pedofilii księży

2019-02-19 19:53

ts / Rzym (KAI)

Przed rozpoczęciem w Watykanie szczytu na temat ochrony małoletnich papież Franciszek spotka się z rzecznikiem włoskiej sieci ofiar pedofilii „Rete L’Abuso”, Francesco Zanardim. Prywatne spotkanie z papieżem po środowej audiencji generalnej 48-letni Włoch potwierdził w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA w Rzymie.

Grzegorz Gałązka

Zanardi jest jednym z założycieli międzynarodowej sieci „Ending Clergy Abuse” (ECA - Stop wykorzystywaniu przez duchownych). Będzie to pierwsze spotkanie z papieżem tego mężczyzny, który jako nastolatek był molestowany seksualnie przez księdza.

W rozmowie z włoskim dziennikiem „ Il Fatto quotidiano” Zanardi zapewnił, że otacza wielkim szacunkiem papieża Franciszka. „Jednak papież napotyka też na duże opory”, zauważył. Jego zdaniem, w walce z pedofilią niewiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich 20 lat, a „w tym czasie wykorzystano seksualnie znaczną liczbę ofiar”.

Rzecznik „Rete L’Abuso” pragnie przedstawić papieżowi żądania ofiar. Jest wśród nich obowiązek zgłaszania przez biskupów przypadków wykorzystywania seksualnego. Poza procesami kościelnymi muszą też być prowadzone procesy w sądach państwowych. Zapowiedział też, że w czasie trwania szczytu w Watykanie ECA zorganizuje w Rzymie spotkania informacyjne oraz demonstracje.

Zanardi przyznał, że zdaje sobie sprawę, z jakim oporem wewnątrz Kościoła musi się spotykać papież Franciszek. Jak zauważył, w czasie tego pontyfikatu sakrę biskupią otrzymało kilku księży, wobec których istnieje podejrzenie, że przemilczeli czyny pedofilii. Nie wymienił przy tym ani nazwisk, ani liczby tych duchownych. „Ten, kto nas zranił, nie jest w niebie, ale na ziemi. Winni są ludzie: księża, którzy nas wykorzystali i wszyscy ci, którzy to tuszowali”, stwierdził Zanardi.

Na 21-24 lutego papież Franciszek zwołał do Watykanu na międzynarodowe spotkanie w sprawie ochrony małoletnich w Kościele katolickim. W konferencji będą uczestniczyć przewodniczący Konferencji Biskupów katolickich oraz Kościołów obrządku wschodniego, a także przełożeni 22 zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, szefowie 14 dykasterii watykańskich oraz ofiary wykorzystywania seksualnego z różnych części świata. Wśród 190 uczestników spotkania będzie też wiceprzewodniczący Episkopatu Polski, abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem