W homilii biskup pomocniczy naszej archidiecezji, ks. bp Jacek Kiciński, podkreślił m.in., że podczas dzisiejszej liturgii, kończącej Wielką Noc, świętujemy Zmartwychwstanie Pana naszego Jezusa Chrystusa, który staje dziś pośród nas jako Światłość Świata. – Wielka Noc, czyli wielka ciemność, dobiega końca. Po ustanowieniu Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy zapadła wielka ciemność – ta duchowa i fizyczna. Trwała zaledwie trzy dni, ale dla tych, którzy byli jej uczestnikami, była czymś przerażającym i okrutnym. W tej ciemności Chrystus zostaje wydany na śmierć krzyżową, biczowany, upokorzony, odrzucony i wreszcie ukrzyżowany – stwierdził bp Kiciński.
Kaznodzieja wskazał dalej, że w tej ciemności jak gdyby wszystkie moce piekielne sprzysięgły się, by pokonać miłość. I nawet po ludzku osiągnęły pozorny sukces. Miłość została ukrzyżowana. Zamknięto jej usta i przebito serce. – I wszystko byłoby straszne, bolesne i nie do wytrzymania, gdyby nie Zmartwychwstanie Jezusa. Miłość Boża triumfuje nad śmiercią i wszelkim złem. Pokonuje każdy grzech i rozjaśnia ciemności ludzkich serc. A to, co było stracone, zostaje odzyskane i nabiera nowego wymiaru – akcentował ksiądz biskup.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Nawiązując do słów kard. Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI, zacytowane zostały słowa: „W rzeczywistości jedno jest pewne: istnieje noc, opuszczenie, gdzie nic nie dociera. Istnieją drzwi, przez które tylko samotnie przejść możemy – brama śmierci. Wszelka trwoga na świecie jest ostatecznie trwogą przed ową samotnością”, stwierdził, że Stary Testament ma tylko jedno słowo na określenie piekła oraz śmierci – słowo „szeol”, bo są one według Starego Testamentu tym samym. Śmierć to po prostu samotność. Zaś samotność, do której nie może przedostać się miłość – to piekło. Dlatego mówimy w wyznaniu wiary: „zstąpił do piekieł”. Jezus przeszedł ową bramę samotności i w ten sposób zstąpił do otchłani ludzkiego opuszczenia, głosząc Dobrą Nowinę.
Od tego momentu – tam, gdzie nie może dosięgnąć nas żaden głos – tam jest On, Jezus Chrystus. W ten sposób piekło zostało przezwyciężone mocą miłości, a umieranie nie jest już przejściem do lodowatej samotności, ponieważ brama szeolu została otwarta. – Zmartwychwstanie Jezusa ukazuje potęgę Bożej miłości. Ta miłość odnawia świat i staje się początkiem nowego stworzenia. W tym stworzeniu uczestniczą wszyscy, którzy uwierzyli i na nowo narodzili się z wody i Ducha Świętego – podkreślił kaznodzieja, dodając: - Bracia i siostry, dzisiejsza liturgia Wigilii Paschalnej streszcza całą historię zbawienia. Ukazuje nam potęgę Bożej, wiernej miłości, która nigdy nie zrezygnowała z człowieka – począwszy od piękna stworzenia, poprzez powołanie Abrahama, następnie wyprowadzenie Narodu Wybranego z niewoli egipskiej, aż po nadanie prawa Mojżeszowego i w końcu Zmartwychwstanie – akcentował bp Kiciński.
Reklama
Dodał, że na tym tle sytuują się jakże ważne słowa proroka Izajasza: „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko”. – Dzisiejsze Słowo Boże nie zatrzymuje nas na ludzkiej słabości, ale ukazuje potęgę miłości Boga, który jest wierny obietnicom. Od człowieka jednak zależy, czy przyjmie Boże słowo, czy też je odrzuci. Chciałoby się powiedzieć: oby człowiek tak szukał Boga, jak Bóg szuka człowieka. Bóg – jak mawiał papież Franciszek – nigdy nie męczy się człowiekiem – podkreślił bp Kiciński.
Jego zdaniem, spoglądając na dzisiejszy świat, ma się wrażenie, jak gdyby człowiek zmęczył się Bogiem. Rodzi się więc pytanie: czy jeszcze chcemy Go poszukiwać i poznawać? Jesteśmy świadkami narastającej ciemności, której przejawem są toczące się wojny, prześladowania wyznawców Chrystusa, niszczenie ludzkiej godności. Zło coraz bardziej zaczyna dominować w sferze publicznej, kryjąc się pod różnymi hasłami, których myślą przewodnią jest postęp cywilizacyjny, nowoczesność, niezależność, wolność od wszystkiego i wszystkich, a w końcu chęć samostanowienia. – W ten sposób miłość zostaje oderwana od odpowiedzialności. Owocem tego jest doświadczenie ciemności, a w ostateczności głębokiego osamotnienia. Współcześnie podkreśla się, że ponad 50 procent dorosłych Polaków odczuwa samotność, zaś 23 procent doświadcza izolacji społecznej. Odizolowani i samotni to w większości ludzie młodzi – argumentował ksiądz biskup.
Ta sytuacja jest pewnego rodzaju novum, które coraz bardziej przybiera na sile. Pojawił się nowy, współczesny szeol – nie po śmierci, ale ten doczesny. Ciemność i samotność tu i teraz. – Jest to niezwykle ważne wyzwanie dla nas, ludzi wierzących, by być światłem nadziei we współczesnym świecie. By stać się tym światłem, potrzebujemy sami nieustannie odnawiać swoje życie w świetle Ewangelii – uzasadniał bp Kiciński.
Reklama
Wskazał, że Słowo Boże, które jest żywe i skuteczne, pokazuje nam wyraźnie, że choć są sytuacje beznadziejne, to wiara w Zmartwychwstanie podpowiada, że każda ciemność ma swój kres. I nie ma takiej ciemności, w której nie byłoby miejsca na światło Chrystusa. Może ona istnieć jedynie wtedy, gdy człowiek nie przyjmie Jezusa i Jego słowa.
Podczas dzisiejszej Wigilii Paschalnej ponawiamy przyrzeczenia chrzcielne, które wypowiedzieli nasi rodzice oraz rodzice chrzestni. Przyrzeczenia te przypominają nam o naszej tożsamości, o czymś, co stanowi istotę naszego życia – byciu dzieckiem Boga i Jego własnością.
W chrzcie świętym przeszliśmy ze śmierci do życia – z życia ziemskiego do życia w chwale Bożej. Zanurzeni w Chrystusową mękę, śmierć i Zmartwychwstanie rozpoczęliśmy naszą wędrówkę ku niebieskiej ojczyźnie. Jak pisze św. Paweł w Liście do Rzymian: „abyśmy i my postępowali w nowym życiu. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie”. Nie ma zatem takiego wydarzenia w naszym życiu, by Chrystus nie był obecny – za wyjątkiem grzechu. W Nim jesteśmy w stanie pokonać każdą ciemność i każde strapienie.
On nas wyprowadza z naszego szeolu życia – naszej samotności, bezradności i beznadziejności. W każdej Eucharystii wypowiadamy słowa: „głosimy śmierć Twoją, Panie, wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.
Reklama
Dziś Jezus mówi także do nas: „idźcie do Galilei – tam Mnie zobaczycie”. Potrzeba zatem wrócić do Galilei – miejsca powołania Jego uczniów – a dla nas jest to moment naszego chrztu świętego. Wrócić po to, by jeszcze raz, na nowo – już w świetle słowa Bożego i mocy Ducha Świętego, który został nam dany – przejść drogę wiary.
Gdy na nowo spojrzymy na naszą codzienność w świetle słowa Bożego, wówczas wszystko może nabrać nowego wymiaru. To, co było trudne, oświecone łaską wiary, pozwala nam jeszcze bardziej zaufać i uwierzyć, że z Chrystusem żadna ciemność nie będzie ciemnością. – Niech Maryja, Matka Jezusa Chrystusa, Matka Kościoła, Matka nas wszystkich, pomaga nam nieustannie przechodzić z ciemności do jasności, ze śmierci do życia – mocą Bożej miłości. I pamiętajmy, że gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara – podkreślił, kończąc homilię, ks. bp Jacek Kiciński.
Potem nastąpiło odnowienie przyrzeczeń chrztu świętego, a po Eucharystii jej uczestnicy przeszli w procesji rezurekcyjnej wokół katedry.
