Pamiętamy pytanie, które postawił Chrystus, kiedy jeden ze sług arcykapłana uderzył Go w twarz: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18, 23). Ta odnotowana przez Ewangelistę uwaga Pana Jezusa odnosi się do każdego człowieka, który uderza swojego brata. A uderzać można w rozmaity sposób – pięścią, ale i słowem, nienawistnym spojrzeniem, zerwaniem kontaktu. Ludzie często w ten sposób się policzkują, życie wielu wygląda nieraz jak mecz bokserski, w którym jacyś sędziowie liczą tylko zdobyte punkty.
Taki swoisty ring rozgrywał się już, niestety, za czasu Kaina i Abla i mimo odpowiedniej oceny ludzkość nie wyciągnęła wniosków. A przecież wszyscy jesteśmy sobie braćmi, dziećmi wspólnego Ojca – Boga. Godność dziecka Bożego obliguje każdego z nas do właściwego życia i postępowania.
Nie mamy wątpliwości, jak powinno wyglądać wzajemne zachowanie się ludzi wobec siebie. Punktem wyjścia jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Dlatego życzliwość, przyjaźń, przebaczenie powinny być cechą stałą naszego życia. Ewangelia dostarcza nam tu wielu przykładów – mamy przebaczającego ojca i miłosiernego Samarytanina, i inne wzory, które uczą nas reakcji chrześcijańskich i przypominają o tym, że powinniśmy być pełni życzliwości dla innych. Trzeba tylko traktować naszą wiarę odpowiedzialnie i podejmować refleksje nad swoim zachowaniem. A może też czasem należy zapytać wprost jak Jezus: Dlaczego mnie bijesz? Dlaczego mnie tak nienawidzisz? Jakie konkretnie zarzuty mi stawiasz i dlaczego? Łączy nas tak wiele, zawsze byliśmy wobec siebie życzliwi – co się po drodze wydarzyło? Kto nasiał kąkolu w naszym życiu, sprawił, że zatriumfowała wrogość, a nawet nienawiść?
Pismo Święte mówi: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 7). Bo wszystko jest darem, jest łaską. Nie jesteś autorem tego, czym jesteś, są więksi współautorzy twojego sukcesu, a traktujesz ich często jak wrogów lub w swojej pysze pomijasz czy chcesz zniszczyć. Takim postępowaniem nie zbuduje się dobra, ono prowokuje do odwetu i namnażania się zła. Mądrość podpowiada, żeby przerwać zaklęty krąg zła i jasnymi oczami spojrzeć na drugiego człowieka – swojego brata. Wiem, że stoi za tym cały świat emocji, które nami targają, ale naprawdę jest to jedyna droga, jeśli chcemy budować trwałą dobrą przyszłość.
Czuwać nie oznacza „nic nie robić”. Kto czuwa, nie stoi w miejscu, w bezruchu. On rośnie. Kiedy wierzący czuwa, to znaczy, że nie śpi, nie poddaje się znudzeniu i nie ulega rozproszeniom.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
Pierwsze ślady czci związanej z Bożym Narodzeniem dotyczą nie przedmiotów, lecz miejsc. Już w II wieku chrześcijanie pielgrzymowali do Betlejem, by zobaczyć grotę, w której przyszedł na świat Jezus. Ale co tak naprawdę wiemy o tym miejscu i samych relikwiach?
Gdy w 326 r. cesarzowa św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, odbyła swoją słynną pielgrzymkę do Ziemi Świętej, była na tyle wzruszona widokiem miejsc, po których stąpał Jezus, że zmieniła oblicze Palestyny. W pewnym sensie zmieniła też dzieje pewnego niepozornego miasta, które dzięki potrzebie dotknięcia tajemnicy Wcielenia stało się sercem chrześcijańskiego świata. Z inicjatywy cesarzowej w miejscu, w którym Dziecię Jezus po raz pierwszy nabrało w płuca powietrza, wzniesiono monumentalną bazylikę. Bazylika Narodzenia Pańskiego zbudowana nad grotą, w której schronienie znalazła Święta Rodzina, w której narodził się Zbawiciel, natychmiast stała się jednym z najważniejszych punktów na mapie chrześcijaństwa i centrum pielgrzymek. Betlejem przez kolejne stulecia żyło własnym rytmem mimo burzliwych dziejów. Arabskie najazdy zmieniły strukturę etniczną miasteczka i odcisnęły swoje piętno na architekturze, kulturze i obyczajowości, jednak jedno w Betlejem pozostało niezmienne – nigdy nie utraciło ono pielgrzymkowego charakteru i statusu miejsca, w którym można wsłuchać się w rytm serca chrześcijaństwa, rytm, który przypomina o tajemnicy Wcielenia. O burzliwych dziejach Betlejem, o tym, czy po dwóch tysiącach lat obecności tam chrześcijan – może przyjść dzień, w którym w mieście narodzenia Jezusa nie będzie mieszkała żadna chrześcijańska rodzina, opowiada w najnowszym numerze kwartalnika „Niedziela. Magazyn” (numer 11) prof. Barbara Strzałkowska, uznana biblistka i ekspert do spraw turystyki religijnej, osoba, dla której Betlejem jest drugim domem.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.