Reklama

Niedziela Rzeszowska

Celem jego życia było niebo

Właśnie minęła 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. O istocie i znaczeniu świętości w życiu papieża z bp. Kazimierzem Górnym rozmawia Natalia Janowiec.

2020-05-20 11:39

Niedziela rzeszowska 21/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

Jan Paweł II

bp Kaziemierz Górny

Archiwum

Spotkanie z Janem Pawłem II w czasie jednej z wizyt w Rzymie

Natalia Janowiec: W tym roku obchodzimy 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Niemalże każdy Polak kojarzy Ojca Świętego ze świętością. W 2010 r. papież Benedykt XVI przekonywał i zachęcał, że „każdy powinien mieć jakiegoś świętego, z którym pozostawałby w bardzo zażyłej relacji, aby odczuwać jego bliskość przez modlitwę i wstawiennictwo, ale także, aby go naśladować”. W przypadku Jana Pawła II możemy powiedzieć, że te słowa najlepiej oddają jego postawę.

Bp Kazimierz Górny: Osoby beatyfikowane i kanonizowane są doskonałymi przewodnikami, aby jeszcze bardziej kochać Boga. Takim przykładem jest właśnie Jan Paweł II. Lista spotkań papieża ze świętymi jest bardzo długa. W relacjach z takimi osobami papież Polak odnajdywał cenną pomoc dla wzrostu ludzkiego i chrześcijańskiego. Przepiękne są jego zapiski i kazania na ten temat. W tych ludziach poszukiwał dla świata wzorów godnych naśladowania. Odczytywał rzeczywistość i aktualność czasów.

Jan Paweł II miał wielu przyjaciół, którzy dążyli do świętości. Jednym z najważniejszych był kard. Stefan Wyszyński, który wkrótce zostanie oficjalnie wyniesiony na ołtarze.

Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński był ważną osobą w życiu Jana Pawła II. Prymasa Tysiąclecia traktował jak własnego ojca. Każde spotkanie z nim nacechowane zostało ojcowską troską i miłością. Choć dzieliła ich różnica pokolenia, nie zaprzestali na wzajemnej i serdecznej przyjaźni. Zdarzało się, że gdy Wojtyła przyjeżdżał na imieniny do kard. Stefana Wyszyńskiego, przyzywał wstawiennictwa św. Stefana. Potrafił łączyć dwie postaci – świętego wyniesionego już do chwały nieba ze świętym na ziemi. Zarówno Wyszyński, jak i Wojtyła cieszyli się wielką życzliwością i uznaniem papieża Pawła VI. Ojciec Święty szanował i doceniał przyjacielską więź polskich kardynałów. Papież okazywał wyjątkową serdeczność do obu postaci. Papieski wyraz uznania przejawiał się stałą obecnością wiernej kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą wręczyli mu dwaj kardynałowie.

Mówi się, że dzień narodzin Jana Pawła II był „dniem narodzin dla nieba”.

Jan Paweł II został włączony w wielką rodzinę nieba. Dziś wraz ze swymi braćmi i siostrami cieszy się obecnością Boga. Za życia również był jej członkiem. Od dzieciństwa przejawiały się w nim wewnętrzna, głęboka wiara, szacunek, przyjaźń i braterska miłość.

Co było najważniejszym celem życia Jana Pawła II?

Celem jego życia było niebo. Myśl o świętości pomagała Ojcu Świętemu przede wszystkim w prowadzeniu Kościoła i codziennym życiu osobistym, w nauczaniu, w podejmowaniu trudnych decyzji. W czasie swojego pontyfikatu gromadził i przechowywał niemalże wszystkie biografie świętych. Codziennie starał się przeczytać kilka, czerpiąc z nich inspirację w praktykowaniu cnót.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Była sumieniem pielęgniarek

Niedziela rzeszowska 19/2018, str. IV

[ TEMATY ]

bp Kaziemierz Górny

Hanna Chrzanowska

Jerzy Rumun

Hanna Chrzanowska z chorymi w Trzebini, obok po prawej stronie, s. Serafina Paluszek, felicjanka, i Alina Rumun

Katarzyna Czerniawska: – Ksiądz Biskup był świadkiem życia bł. Hanny Chrzanowskiej. W jakich okolicznościach miał Ksiądz Biskup okazję poznać Hannę Chrzanowską?

Bp Kazimierz Górny: – Hannę Chrzanowską poznałem, gdy pracowałem w parafii św. Anny, a następnie w Kurii Metropolitalnej w Krakowie, w Wydziale Duszpasterstwa Rodzin oraz w Synodzie Duszpasterskim (1965-77). Wówczas przede wszystkim we współpracy z Kościołem podejmowała służbę ludziom chorym i opuszczonym. Wprowadzała tzw. pielęgniarstwo domowe. Była osobą bardzo skromną, niewiele mówiła o sobie, nie czekała na pochwały. Ale była pełna pomysłów, jak rozwijać służbę ludziom chorym, jak im ulżyć w cierpieniu i w niedogodnościach życia w tamtych czasach. Kochała przyrodę i górskie wędrówki wakacyjne. Cechowała ją pogoda ducha i radosne usposobienie. W kontaktach z ludźmi była zawsze uprzejma i pogodna, promieniował z niej stale gorący zapał do służby ludziom.

– A jej rodzinę?

– Rodziny Hanny Chrzanowskiej osobiście nie znałem. Wiemy, że była córką wybitnego profesora Ignacego Chrzanowskiego, polonisty, historyka literatury polskiej, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej dom rodzinny słynął z zaangażowania patriotycznego i dobroczynności. O Hannie mówiło się, że obdarzona była charyzmatem naturalnej dobroci. W listopadzie 1939 r. ojciec jej wraz z innymi profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego został aresztowany przez Niemców w ramach Sonderaktion Krakau. Więziono go w Krakowie, Wrocławiu i w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen w Niemczech. Tam 19 stycznia 1940 r. zmarł na zapalenie płuc. Umierając, powiedział do profesorów, obozowych kolegów: „Koledzy, nie zmarnujcie naszych śmierci”. Prof. Stanisław Pigoń po powrocie z więzienia wspominał wielokrotnie tego sławnego uczonego.

– Jej działalność w Krakowie była w dużej mierze pionierska w dziedzinie pielęgniarstwa. Na czym polegała w praktyce?


– Hanna Chrzanowska wiedziała, że wiele osób chorych leży w biedzie i opuszczeniu, często w warunkach bardzo trudnych w swoich mieszkaniach, że chorzy są opuszczeni, dlatego pragnęła, by siostry parafialne towarzyszyły takim osobom. Dlatego postanowiła w ramach służby zdrowia dać początek pielęgniarstwu domowemu i pielęgniarstwu parafialnemu. To było dzieło jej życia. Oczywiście, że początki były bardzo trudne. O pomoc zwracała się do Kurii, bo na pomoc państwa nie mogła liczyć. Wówczas kard. Karol Wojtyła pomagał jej rozwijać podejmowane inicjatywy. Nawiązała współpracę ze znanym krakowskim kapłanem, proboszczem parafii Mariackiej ks. inf. Ferdynandem Machayem, potem z innymi kapłanami w parafiach archidiecezji. Współpracowała z Wydziałem Charytatywnym Kurii, więc miałem okazję wiele razy spotykać Hannę Chrzanowską.
Szukała do tej pracy chętnych osób, angażowała nie tylko pielęgniarki, ale chciała wprowadzić do współpracy kobiety bez tego zawodu, angażowała także siostry zakonne z różnych zgromadzeń. We współpracy z księżmi proboszczami ustanawiała siostry parafialne do obsługi i odwiedzin chorych. Niektóre z nich kontynuowały pielęgniarstwo domowe długo po śmierci Hanny Chrzanowskiej. Warto wspomnieć, że toczy się proces beatyfikacyjny jednej z sióstr, bliskiej jej współpracowniczki, obecnie sługi Bożej s. Magdaleny Marii Epstein, dominikanki „z Gródka” w Krakowie.

– Jakie działania podejmowała w ramach swojej służby chorym?

– Jak wspomniałem, najważniejsza była opieka i pomoc pielęgniarska. Dbała nie tylko o ciało, ale także troszczyła się o sprawy ducha. Troszczyła się o życie duchowe zarówno pielęgniarek, jak i pacjentów. Dla pielęgniarek przygotowała „Rachunek sumienia pielęgniarki”. Sama była oblatką benedyktyńską. Dla chorych organizowała rekolekcje w Staniątkach i w Trzebini, gdzie także służyłem pomocą. Organizowała dni skupienia, wyjazdy na pielgrzymki. Aby chorych zabierać na turnusy rehabilitacyjne, mobilizowała wolontariat, zwłaszcza z duszpasterstwa akademickiego, do pomocy. Bardzo często pomocą służyły jej byłe uczennice z Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Za zezwoleniem kard. Wojtyły wprowadziła odprawianie Mszy św. w domach chorych, którzy nie byli w stanie już wyjść z mieszkania. Starała się, by kapłani odwiedzali z posługą duszpasterską chorych w ich mieszkaniach. Zadbała, we współpracy z kard. Karolem Wojtyłą, by odwiedzać chorych także podczas biskupich wizytacji w parafiach, co do dzisiaj jest kontynuowane w wielu diecezjach.

– Do czego wzywa współczesnych ludzi Hanna Chrzanowska?


– Jako osoba świecka świadomie dążyła do świętości, służąc chorym osobom. Dobrze zrozumiała słowa Chrystusa Pana: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Widziała w chorym człowieku obecnego Chrystusa.
Jest wzorem dla nas, ludzi współcześnie żyjących. Przypomina, że w każdym człowieku należy dostrzegać jego godność, godność człowieka i dziecka Bożego. Jej życie i działalność winna pobudzać współczesnych do zastanowienia – czy dzisiaj, mimo że jest szeroko rozwinięta pomoc chorym – hospicja, szpitale, DPS-y, czy jeszcze każdy z nas jest zobowiązany do służby chorym i samotnym.

CZYTAJ DALEJ

Bp Grzegorz Suchodolski: Pierwsze kroki kieruję na Jasną Górę

2020-06-05 07:08

[ TEMATY ]

bp Grzegorz Suchodolski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Z modlitwą wdzięczności i zawierzenia przyjechał na Jasną Górę bp Grzegorz Suchodolski, przeżywając tu swoje „biskupie prymicje”. - Chcę zawierzyć Matce Bożej wszystkich, z którymi do tej pory szedłem i tych, którzy będą mi powierzeni - podkreślił biskup pomocniczy diecezji siedleckiej. Bp Suchodolski święcenia biskupie otrzymał trzy dni temu i jak zaznaczył, na Jasnej Górze pragnie zawierzyć Maryi nowe zadania.

Duchowny był dotychczas proboszczem parafii katedralnej, a wcześniej wieloletnim dyrektorem Krajowego Biura Światowych Dni Młodzieży i sekretarzem generalnym Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków2016. Organizował udział polskiej młodzieży i polskich biskupów w siedmiu edycjach ŚDM, a ósme organizował jako sekretarz generalny KO ŚDM 2016 w Krakowie.

Bp Suchodolski przypomniał, że Jasna Góra przed każdym takim spotkaniem, w ciągu 21 lat jego pracy, była miejscem rozesłania dla organizatorów grup, koordynatorów diecezjalnych ŚDM, duszpasterzy młodzieży i wyjeżdżających pielgrzymów. Zwrócił też uwagę, że już wcześniej, bo w 1991r., polskie sanktuarium i doświadczenie jasnogórskie, były niezwykle ważne w historii spotkań papieża z młodymi, ponieważ właśnie tutaj po raz pierwszy zostało ono w pełni otwarte na wymiar międzynarodowy. – To jest Dom Matki, więc ona nauczyła nas w jaki sposób przygotować się na przyjęcie Jezusa, w Eucharystii, w znaku krzyża – zauważył.

Bp Suchodolski wyraził nadzieję na budowanie żywego Kościoła z młodymi dla dobra kolejnych pokoleń, korzystając też z doświadczeń Światowych Dni Młodych i z doświadczeń ludzi, którzy te wydarzenia współtworzyli. – Nie ucieknę od młodych, chociaż zadań będzie więcej także w innych obszarach, ale młodzież jest zawsze głęboko w moim sercu – zapewniał siedlecki biskup pomocniczy.

W miejscu, w którym hasłem Światowych Dni Młodzieży było: „Otrzymaliście ducha przybrania za synów” proszę o młodość ducha – mówił w rozmowie z KAI bp Suchodolski.

Bp Grzegorz Suchodolski jako hasło swojego posługiwania wybrał słowa „Głosić Jezusa Chrystusaˮ. Nawiązują one do napisu, jaki widnieje na Krzyżu Światowych Dni Młodzieży. Również herb biskupi zawiera znaki ŚDM. Znajdują się w nim krzyż Światowych Dni Młodzieży i wyobrażenie Matki Bożej z Dzieciątkiem, pochodzące z ikony „Salus Populi Romani” („Ocalenie Ludu Rzymskiego”).

CZYTAJ DALEJ

Pandemia pogłębiła wykluczenie edukacyjne dzieci

2020-06-05 20:50

[ TEMATY ]

dzieci

edukacja

pandemia

wykluczenie edukacyjne

Vatican News

Edukacja zdalna

Zamknięcie na całym świecie placówek oświatowych z powodu koronawirusa znacząco pogłębiło zjawisko edukacyjnego wykluczenia. Szacuje się, że zamknięcie szkół dotknęło 1 mld 200 mln dzieci. Wiele z nich nie mogło skorzystać z nauczania zdalnego m.in. z powodu braku internetu, czy elektryczności.

Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) przypomina, że już przed pandemią setki tysięcy dzieci dotykał poważny kryzys edukacyjny. W niektórych krajach dorastają kolejne pokolenia, które nie miały szansy na pójście do szkolnej ławy. Mowa m.in. o objętych konfliktami Jemenie, Syrii, Iraku czy wschodniej Ukrainie, ale także wielu krajach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie edukacja wciąż jest dobrem luksusowym. UNICEF podkreśla, że pandemia znacząco pogłębiła edukacyjną przepaść między Północą i Południem.

Przebadano sytuację w 127 krajach świata, w których władze wprowadziły różne formy zdalnego nauczania: za pomocą internetu, telewizji i radia.
W 71 z nich mniej niż połowa mieszkańców ma dostęp do internetu. Przypomniano zarazem, że na całym świecie dzieci żyjące na obszarach wiejskich znajdują się w duże gorszej sytuacji niż te zamieszkujące w miastach. W afrykańskich wioskach, jak np. w Czadzie tylko jedna rodzina na sto ma dostęp do telewizji, podczas gdy w mieście ten współczynnik zmienia się na jeden do trzech. W takich krajach jak Sudan, Lesotho, Gambia czy Mauretania mniej niż 10 proc. mieszkańców może korzystać z elektryczności.

UNICEF przypomina zarazem, że wraz z ograniczeniami i zaostrzeniami wynikającymi z pandemii koronawirusa, znacząco nasiliło się zjawisko przemocy domowej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się właśnie dzieci. Szacuje się, że ok. 300 mln dzieci pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia regularnie pada ofiarą przemocy ze strony rodziców lub opiekunów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję