Reklama

Wiadomości

Polska Miedź ma miasto większe od Warszawy

Z Marcinem Chludzińskim – prezesem KGHM Polska Miedź – rozmawiają ks. Jarosław Grabowski i Artur Stelmasiak.

Niedziela Ogólnopolska 24/2020, str. 26-28

[ TEMATY ]

wywiad

Orlen

Artur Stelmasiak/Niedziela

Bez pracowników KGHM po prostu nie ma tej firmy – podkreśla Marcin Chludziński

Bez pracowników KGHM po prostu nie ma tej firmy – podkreśla Marcin Chludziński

Artur Stelmasiak: KGHM Polska Miedź jest firmą globalną, bo przecież wydobywa surowce w Polsce, w Chile, ma inwestycje w Kanadzie, a swoje produkty sprzedaje np. w Chinach. Jak pandemia wpływa na tę globalną układankę?

Marcin Chludziński: Przez cały okres zagrożenia epidemiologicznego zakłady wchodzące w skład naszej grupy pracowały normalnie. Oczywiście, tam, gdzie było to możliwe, dopuszczaliśmy pracę zdalną, ale to dotyczyło tylko części pracowników zatrudnionych w centrali. Nasi pracownicy: górnicy, hutnicy i inni pracowali na 100%, za co otrzymują uczciwe wynagrodzenie. Tu nic się nie zmieniło. My natomiast uruchamialiśmy wszystkie dostępne środki, by zwiększyć bezpieczeństwo i zmniejszyć ryzyko zakażeń koronawirusem do minimum.

Jak to zrobiliście?

Zastosowaliśmy środki do odkażania, maski oraz kamery termowizyjne, dzięki którym sprawdzamy temperaturę ciała wchodzących pracowników. Ale chyba najważniejsze było ciągłe apelowanie do ludzkiej odpowiedzialności, by nie przychodzić do pracy, jeśli miało się kontakt z kimś z grupy ryzyka albo w przypadku złego samopoczucia. Pracuje u nas ponad 30 tys. ludzi i mieliśmy pojedyncze przypadki koronawirusa, ale nie doszło do masowych zakażeń. To była dla nas wojna o każdy dzień pracy, ale dzięki odpowiedzialności pracowników w I kwartale bieżącego roku utrzymaliśmy produkcję na zakładanych stabilnych poziomach.

A jak zachowywały się rynki zbytu na świecie?

Ceny miedzi są ustalane na giełdzie w Londynie, a jeśli są zawirowania w świecie finansowym i gospodarczym, to te ceny spadają na naszą niekorzyść. Na to nie mamy wpływu, ale cieszymy się, że cały czas mieliśmy i mamy rynek zbytu. Nawet jeśli były trudności w niektórych miejscach na świecie, to inni zaczęli robić zapasy miedzi, by zabezpieczyć swoją produkcję. Również w KGHM zaczęliśmy bardziej dbać o łańcuchy dostaw i dywersyfikować odbiorców.

Pandemia jest testem dla świata, ale geopolityczne zawirowania też są ważne. Coraz częściej mówi się o tym, że Chiny zostaną zablokowane przez USA. KGHM sprzedaje ok. 30% swojej miedzi do Państwa Środka. Czy poradzicie sobie bez tego rynku?

To jest geopolityka, na którą wpływu nie mamy, ale zakładamy w swojej strategii rozwoju, że świat będzie się coraz bardziej dynamicznie zmieniał. Wojny handlowe były już w 2019 r. i dlatego wcześniej staraliśmy się tak planować biznes, by mieć różne rynki zbytu. W ten sposób budujemy odporność firmy na kryzysy oraz geopolityczne napięcia.

KGHM zna chiński rynek i pewnie dlatego w czasie pandemii zaczął sprowadzać sprzęt medyczny. Dlaczego teraz jesteście za tę pomoc dla Polaków tak krytykowani?

Nasze działania były odpowiedzią na duże niedobory środków ochrony osobistej oraz sprzętu medycznego w Polsce. W czasie gdy pandemia COVID-19 szalała na świecie, staraliśmy się sprowadzić jak najwięcej masek, kombinezonów, gogli i respiratorów. Wtedy gdy na świecie toczyła się bitwa o sprzęt medyczny, jedynym rozwiązaniem było nasze skuteczne działanie. I to właśnie robiliśmy. Media opozycyjne dużo pisały o pewnych niedociągnięciach, ale przy tej skali pomocy są to tak naprawdę kwestie marginalne.

Nie mieliście przecież ze sobą w Chinach laboratorium, by sprawdzić te „słynne” maseczki. Jedyne, co można było zrobić, to weryfikować dokumenty.

Czasy były ekstremalnie trudne. Trzeba było znaleźć to, co jeszcze jest możliwe do znalezienia, i sprowadzić najszybciej jak się da do Polski. Jeśli teraz się okazuje, że jakieś partie tych materiałów są wadliwe, to dochodzimy swoich praw. Jest przy tym duża sensacja, ale my to traktujemy jako normalną sytuację handlową. Przy takich gigantycznych ilościach często się trafia jakiś wadliwy towar. W dużym biznesie to dosyć częste.

Ks. Jarosław Grabowski: We wprowadzeniu do raportu zintegrowanego KGHM, w którym Pan Prezes pisze o wyzwaniach, jako jedno z nich jest wymieniona polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Jakim obciążeniem dla KGHM jest europejski Zielony Ład?

To pytanie, na ile możemy wpłynąć na politykę UE i projekt Zielonego Ładu. Staramy się rozmawiać na poziomie Komisji Europejskiej, poszczególnych grup i z naszymi polskimi europosłami. Tłumaczymy, że pewne regulacje powinny być wprowadzane wolniej i mniej radykalnie, bo nie są dobre dla całej transformacji energetycznej. Razem z niemiecką i szwedzką branżą miedziową wyjaśniamy problem w różnych gremiach UE.

Co konkretnie tłumaczycie?

Mówimy, że polityka europejska i polityka prowadzona przez KGHM mają wspólne cele, bo bez miedzi nie jest możliwa transformacja energetyczna. Przecież najważniejszym surowcem przy budowie farm wiatrowych jest właśnie miedź, a przy produkcji ogniw fotowoltaicznych – miedź i srebro. Bez miedzi nie będzie też elektromobilności.

Czyli – UE namawia do budowy np. farm wiatrowych i jednocześnie opodatkowuje ich produkcję.

Ale zaczyna się przebijać myślenie, że takie surowce jak miedź i srebro są nam do transformacji energetycznej niezbędne, a przemysł związany z produkcją miedzi jest odpowiedzialny jedynie za 0,4 emisji CO2 w Europie. Nadmierne obciążenia tej części przemysłu sprawią, że transformacja energetyczna będzie o wiele trudniejsza.

KGHM jest spółką akcyjną, a więc rozliczana jest głównie z zysku. Zacytuję fragment encykliki społecznej św. Jana Pawła II Centesimus annus: „Kościół uznaje pozytywną rolę zysku jako wskaźnika dobrego funkcjonowania przedsiębiorstwa (...). Jednakże zysk nie jest jedynym wskaźnikiem (...), jedynym regulatorem życia przedsiębiorstwa; obok niego należy brać pod uwagę czynniki ludzkie i moralne (...)” (n. 35). To przecież ludzie stanowią najcenniejszy majątek przedsiębiorstwa. Czy ten aspekt ludzki, moralny jest zależny od hierarchii wartości Prezesa KGHM?

Staram się na co dzień słuchać ludzi, którzy są w tej firmie, bo oni mają wiedzę i doświadczenie. Jeżdżę do oddziałów, spotykam się z pracownikami, słucham ich i z nimi rozmawiam. Bardzo ważne jest dla mnie, by ludzie czuli się w pracy bezpiecznie, by wiedzieli, że za dobrą pracę w tej firmie spotka ich dobre wynagrodzenie, bo czynnik finansowy także jest jednym z wymiarów podmiotowego traktowania pracowników. Wprowadziliśmy w KGHM program wsparcia rodzin i kompetencji rodzicielskich. Każdy pracownik naszej firmy dostaje pakiet na start, gdy rodzi mu się dziecko, a w ramach programu „Godziny dla Rodziny” dajemy pracownikom możliwość wyjścia o 2 godziny wcześniej z pracy pod warunkiem, że np. zabiorą swoje dzieci na spacer. Prowadzimy też kursy podnoszące kompetencje rodzicielskie dla ojców, a także badania w szkołach, gdzie uczą się dzieci pracowników KGHM. Chcemy, by rodzice – podobnie jak samorządy – wiedzieli, jakie ich dzieci mają potrzeby, byśmy mogli wspólnie się nad nimi pochylić.

Jaka jest hierarchia wartości Prezesa KGHM? Proszę wymienić trzy najważniejsze wartości.

Bóg, rodzina i wspólnota, czyli rodacy i kraj, w którym żyjemy. Jestem dość tradycyjny w swojej wizji postrzegania rzeczywistości i myślę, że te wartości mają przełożenie na to, w jaki sposób układam relacje w biznesie. Z wiarą nie trzeba się obnosić, ale ona powinna przenikać sposób funkcjonowania na co dzień. Jeżeli mamy wizję świata, w której człowiek jest bardzo ważny, to także odpowiedzialność za wspólny biznes staje się bardziej podmiotowa. Ja jako prezes jestem przede wszystkim dla tych ludzi, którzy ciężko pracują w niebezpiecznych warunkach. Wiem doskonale, że bez pracowników KGHM po prostu nie ma tej firmy.

A.S.: Planujemy elektromobilność i transformację energetyczną, w których miedź jest niezbędna. Czy wobec tego popyt na miedź i jej ceny będą rosnąć?

Wszystkie analizy mówią, że konsumpcja miedzi wzrośnie o 30%. Chodzi przecież nie tylko o nowe technologie, ale też o budownictwo i np. wymianę sieci trakcyjnych. Jeżeli popyt rośnie, to i ceny powinny iść do góry.

Czyli KGHM jest Polsce i światu potrzebny?

Jesteśmy i będziemy potrzebni. Robimy wszystko, by produkować jak najwięcej i odpowiedzieć na światowe potrzeby.

Ks. J.G.: W raporcie pisze Pan Prezes, że w naszym kraju miedzi wystarczy na 40 lat. Czy to oznacza, że KGHM musi szukać pokładów poza Polską?

Mówimy o zasobach udokumentowanych, bo są również następne złoża, które się bada. Ubiegamy się też o następne koncesje rozwojowe i możliwość poszukiwania nowych pokładów. Proszę jednak zwrócić uwagę, że 30 lat temu twierdzono, iż można zejść tylko na głębokość 700 m, a dziś dzięki klimatyzacji jesteśmy na 1300 m pod powierzchnią ziemi. Być może za kilka lat będziemy mogli wydobywać tam, gdzie dziś nie możemy tego robić.

KGHM ma swoją kopalnię w Chile. Ojcem całego przemysłu wydobywczego w tej części Ameryki jest Polak – Ignacy Domeyko, postać o wiele bardziej znana w Chile niż w Polsce.

W Polsce Domeyko znany jest ze szkoły, gdy omawiamy romantyków; razem z Mickiewiczem spiskował on w Wilnie. Ale mało kto wie, że przez to spiskowanie musiał uciekać do Francji, gdzie skończył studia geologiczne. Później wyjechał do Chile, gdzie jest bohaterem narodowym, patronem ulic, szkół i różnych instytucji. To Domeyko udokumentował złoża miedzi oraz wielu innych surowców i dzięki niemu Chile jest największym na świecie producentem m.in. miedzi.

Czy dziś Domeyko pomaga w interesach?

Wydaje mi się, że tak, bo mamy bardzo dobre relacje z władzami Chile. Dzięki Ignacemu Domeyce chilijski przemysł ma przecież także polskie korzenie.

A.S.: Mało osób wie, że KGHM ma w Polsce podziemne miasto – większe od Warszawy. Jak wygląda ta górnicza firma?

Tunele są drążone w trzech kopalniach: Lubin, Polkowice-Sieroszowice i Rudna. To są oddzielne zakłady górnicze, ale połączone tunelami pod ziemią. W sumie mamy podziemny obszar metropolii warszawskiej, czyli stolicy z przyległymi miastami.

Nawet komunikację miejską macie.

Tak. Są specjalne autobusy, którymi górnicy są dowożeni na miejsce pracy. Jak górnik zjedzie na dół szybem, to musi czymś dojechać np. 8 km do swojego wyrobiska. Na dole są także ciężarówki, którymi transportowany jest urobek, skomplikowana instalacja elektryczna i klimatyzacja.

Klimatyzujecie wnętrze ziemi?

W niektórych miejscach schodzimy już do 1300 metrów i bez klimatyzacji byłoby tam ponad 40°C. Przy takiej temperaturze i dużej wilgotności człowiek nie mógłby pracować. Nasze kopalnie to podziemne miasto z bardzo skomplikowaną logistyką i równie skomplikowanym procesem przemysłowym. Tam, na dole, mamy serwisy maszyn i warsztaty do naprawy pojazdów, a także stację paliw, którą musimy zaopatrywać w kilka tysięcy litrów na dobę. Do tego dochodzą jeszcze tony materiałów wybuchowych.

Dlaczego urobek, który wywozicie na powierzchnię, nie przypomina w niczym miedzi?

W urobku jest 1-1,5% miedzi. Później następuje proces chemicznej flotacji, w którym uzyskujemy koncentrat z kilkunastoma procentami miedzi. W tej formie trafia on do naszej huty. Wzbogacanie rudy miedzi to proces mechanicznej przeróbki, dzięki któremu można efektywnie przetworzyć wydobywaną rudę. W jego wyniku otrzymujemy koncentrat o takiej zawartości miedzi, która umożliwia jego przeróbkę w hucie. Proces wzbogacania jest niezbędny, gdyż złoża eksploatowane przez KGHM w Polsce zawierają średnio tylko ok. 1,52% miedzi. Technologia zastosowana w naszych Zakładach Wzbogacania Rud umożliwia skuteczny, dochodzący nawet do 90% odzysk miedzi oraz srebra i innych pierwiastków z wydobywanego urobku. Następnie, w wyniku dość skomplikowanych procesów technologicznych, otrzymujemy miedź katodową, która spełnia najwyższe kryteria jakościowe i ilościowe. I właśnie taka miedź jest cenionym produktem na całym świecie.

A złoto i srebro?

Z wytopu miedzi zostaje szlam, z którego powstaje srebro i na koniec uzyskujemy jeszcze niewielką część złota.

Niewiele – to znaczy ile?

Niecałe trzy tony rocznie.

Ponad 600 mln zł to mało?

Pamiętajmy, że dla nas najważniejsza jest miedź. To podstawa naszego biznesu. Srebro, a już w szczególności złoto są jakże ważnym i cennym, ale jednak – dodatkiem.

2020-06-10 12:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Bp Kaszak: trzeba powrócić do świątyń

2020-09-28 10:43

[ TEMATY ]

bp Grzegorz Kaszak

BP KEP

Bp Grzegorz Kaszak

Bp Grzegorz Kaszak

O potrzebie pokornej modlitwy i konieczności powrotu do świątyń mówił bp Grzegorz Kaszak, sosnowiecki ordynariusz w diecezjalnym sanktuarium Najświętszego Zbawiciela w Przegini. Z okazji miejscowych uroczystości odpustowych w niedzielę 27 września, hierarcha nawoływał do szczególnej wiary i ufności w czasie trwającej pandemii.

W swoim kazaniu bp Kaszak porównał zagrożenie epidemiczne do niebezpieczeństwa, które dotknęło Polskę w 1920 r. w wyniku bolszewickiego najazdu. W tym kontekście biskup zaznaczył, że, podobnie jak wówczas, możemy ocaleć dzięki modlitewnej jedności całego narodu: - Trzeba nam paść na kolana. Trzeba powrócić do świątyń. Trzeba wspomnieć mądrość naszych przodków, ojców. I to jest zadanie dla Was kochani i dla tego sanktuarium. Ono musi tętnić życiem. Trzeba nam tu upaść na kolana i dobrego Boga prosić o pomoc, obronę i ratunek. I zobaczycie, że jeżeli to czynić będziemy – Pan Bóg nas nie opuści! Zachowa nas w zdrowiu i oddali pandemię - zapewniał bp Kaszak.

Wśród zaproszonych gości nie zabrakło przedstawicieli władz krajowych i lokalnych, na czele z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem.

Uczestnicy uroczystości odpustowych mieli także okazję oddać cześć XVI-wiecznemu wizerunkowi Cierpiącego Chrystusa Miłosiernego, który według legendy został uratowany z płonącego kościoła na Kresach przez rycerza z dworu królewskiego w Sienicznie.

CZYTAJ DALEJ

Świdnica: Ogólnopolski Kongres Małżeństw - zapowiedź

2020-09-28 22:09

[ TEMATY ]

Świdnica

kongres małżeństw

archiwum prywatne

Kongres Małżeństw w Świdnicy

Kongres Małżeństw w Świdnicy

W dniach 2-4 października 2020 r. w Świdnicy odbędzie się kolejny Ogólnopolski Kongres Małżeństw. 

To już dziesiąty raz do Świdnicy przyjadą małżeństwa z całej Polski na trzydniową randkę, której celem jest pogłębianie wiedzy na temat funkcjonowania małżeństwa, a także wzmocnienie więzi między małżonkami przez słuchanie wykładów, udział w wydarzeniach kulturalnych oraz wspólne spędzenie czasu we dwoje lub w towarzystwie innych małżeństw.

W tegorocznej, jubileuszowej, edycji prelegentami będą: o. Cyprian Tomaszczuk OSB, Monika i Marcin Gajdowie ze Szczecina, ks. dr Wojciech Węgrzyniak oraz ks. dr Krzysztof Porosło z Krakowa, Monika i Marcin Gomółkowie, prof. Jacek Kurzępa z Uniwersytetu w Zielonej Górze, Rafał Porzeziński (TVP Warszawa), Aneta Liberacka (Stacja 7.pl) - również z Warszawy i o. Wojciech Jędrzejewski OP z Łodzi.

Materiały organizatorów

Baner promujący wydarzenie

Baner promujący wydarzenie

Tematem wiodącym Kongresu jest: "Świętowanie i codzienność". Randkę umilą nam dwa koncerty: Beaty Bednarz i zespołu "Chudoba".

Ze względu na ograniczenia sanitarne, organizatorzy zmuszeni są do zmniejszenia ilości uczestników kongresu. - Miejsc już, niestety, nie ma, ale wszyscy zainteresowani tematem będą mogli odsłuchać i zobaczyć wszystkie wykłady po kongresie. Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.kongresmalzenstw.pl - mówi Anetta Radecka z Fundacji Małżeństwo Rodzina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję