Reklama

Jesteśmy Kościołem wojującym

2019-01-14 00:42

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
o. Dariusz Gaczyński OFMConv

Zamieszczamy pełny tekst homilii wygłoszonej przez o. Dariusza Gaczyńskiego, asystenta prowincjalnego ds. misji. z Sekretariatu Misyjnego Franciszkanów, w parafii św. Jerzego, męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego na wrocławskim Brochowie w czasie Mszy św. z instalacją relikwii bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego:

- Patrząc na Pana Jezusa, który dziś w wodach Jordanu przyjmuje chrzest, możemy podziękować za łaskę zaprzyjaźniania się ze świętymi – to dzięki temu, że i my przyjęliśmy chrzest, możemy żyć z nimi w przyjaźni – ani żydzi, ani muzułmanie, ani protestanci, którzy nie wierzą w świętych obcowanie, nie mogą doświadczyć przyjaźni ze świętymi. My wierzymy i widzimy, że to działa: doświadczamy ich pomocy i ich troski.

Przybyliśmy do Was z naszymi Braćmi – to pierwsi franciszkańscy błogosławieni męczennicy, polscy misjonarze, zamordowani 9 sierpnia 1991r. w Pariacoto, w Peru.

Śmierć męczeńska, w przypadku Zbyszka i Michała, to nie było coś, co spadło, nagle, z powietrza, to było konsekwencja wcześniejszych wyborów – tak zawsze jest w życiu. Rzeczy piękne, zwłaszcza rzeczy Boże, to jest konsekwencja pewnych wyborów i życia, konkretnego działania, często również w cierpieniu.

Reklama

Wyjechali na misje jako młodzi chłopcy, świeżo upieczeni kapłani. Pierwszą decyzją, którą podjęli wiele lat wcześniej, gdy zgłosili się do naszego zgromadzenia była ta, że chcą zostać misjonarzami, chcą pojechać na misje. Drugą – na wzór św. Franciszka i św. Maksymiliana – że chcą służyć Niepokalanej. To byli ojcowie, którzy mieli ogromną miłość dla naszej Matki. Michał całe życie wędrował z figurką Maryi, z nią wyjechał na misje, ona do dziś stoi w celi, w której mieszkał do śmierci.

Kolejną, ważną decyzja, którą podjęli, to tą o wyjeździe do Peru - sprawa nie była prosta. biskup poprosił nas o przejęcie trudnej placówki misyjnej, w bardzo trudnej sytuacji politycznej. W tamtym okresie w Peru działała już organizacja terrorystyczna „Świetlisty szlak”, werbując chłopców, którzy nie umieli pisać i czytać, przeprowadzała tzw. pranie mózgu, sącząc im ideologie marksistowskie.

Oprócz tego placówka, o której przejęcie prosił nas biskup, była pozbawiona wody i prądu. Parafia rozciągała się w promieniu 200 km, w górach, 74 wioski, w tym niektóre na wysokości 4 tys. m n.p.m. Bracia podejmują wezwanie i wyrażają gotowość, by tam pojechać.

Już wtedy koledzy zadawali proste pytanie: Zbyszek, po co tam się pchasz? Czy mało pracy jest w Polsce? Jesteś rok po święceniach, zobacz, ilu tu ludzi czeka na twoją pracę. A on odpowiadał krótko: Jeśli służy się Bogu, trzeba być gotowym na wszystko i wszędzie. Chcę służyć tamtym ludziom i Niepokalanej.

Ojciec Michał w odpowiedzi na to pytanie powiedział kiedyś tak: Jeśli Bóg zażąda ofiary najwyższej, z życia – nie zawaham się.

Z takim nastawieniem wyjeżdżają, zaczynają organizować życie misyjne, duszpasterskie. Doprowadzają wodę do wioski, powstaje projekt doprowadzenia prądu. Uruchamiają machinę, aby tamtym ludziom pomóc. To teren, gdzie ciągle jest susza, ludzie cierpią głód, dlatego ojcowie sprowadzają żywność, głównie ze Stanów.

Po półtorej roku pracy, w Wielki Czwartek, o. Michał znajduje w kościele na ołtarzu list. Jest to pierwsze ostrzeżenie od terrorystów: jeśli nie zaprzestaniecie odprawiania Mszy św., mówienia ludziom o Bogu, odmawiania różańca – zginiecie.

Aby potwierdzić wagę tych słów już za miesiąc do wioski wpada grupa terrorystów. Na ludzi pada strach… Namawiają ojców, aby opuścili wioskę, ale oni decydują się zostać. Wielu świadków potwierdza, że ta decyzja nie była łatwa. Tydzień przed 9 sierpnia przyjechał biskup i powiedział: Uciekajcie stąd.

Wtedy o. Zbyszek odpowiedział, że jako misjonarze, z zagranicy, mogą przecież spakować się i wyjechać, ale gdzie wyjadą ci ludzie? Przecież oni nie mają gdzie uciec… To właśnie teraz najbardziej nas potrzebują, to teraz w nas mają wsparcie – zostajemy.

Kolejna odważna decyzja w kierunku nieba.

9 sierpnia ok. godz. 19.00, kiedy w zakrystii szykowali się na Mszę św., przebiegała siostra, która pomagała w pracy duszpasterskiej. Była Peruwianką, znała język keczua, przerażona krzyczała: Są terroryści, porwali sołtysa, za chwilę tu będą, uciekajcie! Macie ostatnią szansę, by ratować swoje życie!

Wtedy położyli na nią ręce i spytali: Przyszłaś krzyczeć, czy się modlić? Idź do ławki, za chwilę zaczynamy Mszę św., przyjdą, to będziemy z nimi rozmawiać. I w czasie tej Mszy św., która była ostatnią w życiu Męczenników, o. Michał odczytał fragment Ewangelii, która przypadła właśnie na 9 sierpnia, a była to Ewangelia wg św. Marka, gdy Jezus mówi do Apostołów te słowa: „Jeśli ktoś straci swoje życie dla mnie i dla Ewangelii, ten je zyska. Kto chce zyskać swoje życie, ten je straci.”

To jest niesamowita rzecz, że dwie godziny przed śmiercią Bóg przychodzi do tych młodych ojców z takim Słowem… Jakby chciał powiedzieć: Dobrze żeście wybrali, potwierdzam waszą decyzję, bo kto straci swoje życie dla mnie i dla Ewangelii i dla sprawy Bożej – ten je zyska.

Krew męczenników mocno i głośno krzyczy do każdego z nas – abyśmy się przebudzili, otworzyli oczy i zaczęli trzeźwo myśleć, bo jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Świat, w którym żyjemy, to jest świat pogański – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Diabeł, przez wielkie tuby internetu, telewizji, reklam, uczy, krzyczy, wydziera się, chce wszystkich nas przekonać, że prawidłowa postawa, to jest zyskać swoje życie – wydłużyć je, ulepszyć, uprzyjemnić, uatrakcyjnić. Do czego nas zachęcają? Bądź zdrowy, młody, silny, żyj długo – dobrze i szczęśliwie, najdłużej, jak się da. Każdy z nas tego doświadcza – remontujemy nasze domy, wybieramy większe mieszkania, szukamy lepszych potraw, itd.

Wiemy jednak dobrze, choć żyjemy coraz dłużej, że nie oszukamy czasu. Jedyna, najpewniejsza rzecz, jaka nas spotka w życiu, to śmierć. I to nie jest problem – ona po prostu przyjdzie. Jednak ani zdrowie, ani życie, ani rodzina, ani praca, ani kasa nie są ważne. Najważniejsze jest co stanie się ze mną po śmierci, w życiu wiecznym. Czy pójdę do nieba? Jeśli tutaj zawiodę, to będzie katastrofa! Bo gdy mówimy o wieczności, to nie mówimy o stu latach, milionach lat, mówimy o stanie rzeczy, który się nigdy nie skończy… I teraz: przegrać, zawalić, zmarnować swoje życie wieczne – to jest niewyobrażalny dramat! Wieczność, w zestawieniu ze zdrowiem, z rodziną, z tym co jest przemijające – przecież tu nie ma żadnego porównania…

Jesteśmy Kościołem Wojującym. O tym dziś mówi się mało, ale tak jest. Kościół Chwalebny to są świeci, błogosławieni – ale my wciąż wojujemy. Czy Ty, w swoim życiu, wiesz, o co masz walczyć jako człowiek wierzący? O nic innego, jak tylko o zbawienie! Jako człowiek wierzący mam tak postępować i pomagać innym, których kocham, aby mogli się zbawić. To jest najwyższa stawka życia, stawka większa niż życie – dostać się do nieba.

Mówiąc o naszych Braciach wielu załamuje ręce: Tacy młodzi chłopcy… Jeden 33 lata, drugi 32, przystojni faceci…

A Jezus mówi: Tak, oni wygrali życie, bo zrozumieli, dzięki łasce Bożej, że trzeba walczyć, bić się i wygrać bitwę o niebo. Walka o niebo to nie jest prosta sprawa. Dlaczego? Bo się wiąże z umieraniem. Nie wszyscy z nas przelejemy krew za Chrystusa, ale jeśli chcemy dojść do nieba, to każdy z nas musi codziennie umierać. Droga do nieba to jest codzienne umieranie – rezygnowanie z czegoś, co mnie ciągnie ku piekłu i ku potępieniu, na rzecz nieba.

Nie jest prosto wylogować się z facebooka, zgasić telewizor i na kolanach pól godziny modlić się na różańcu.

To nie jest prosta sprawa, aby w zimny dzień wcisnąć na głowę czapkę, wyjść z domu do kościoła tylko po to, aby Go adorować i rano, gdy jest szum, dzieci krzyczą, znaleźć choć pięć minut, aby oddać Bogu ten dzień, który właśnie się zaczyna. Albo wieczorem, gdy jesteście zmęczeni, przemaglowali pracą, zamiast chwycić „browara”, to z rodziną przez dziesięć minut podziękować Bogu za mijający dzień. To jest właśnie umieranie…

Ale, jeśli ja wiem, że tu chodzi o wieczność, o niebo – to nie ma rady, trzeba umierać. I lepiej – jak mówi Jezus – umierać na rzecz nieba, niż doprowadzać w swym życiu śmierć duszy z powodu paru chwil przyjemnych na naszym łez padole.

Krótko mówiąc: nie dajmy się wkręcić przez podstępy diabelskie. Męczennicy i inni święci, pokazują nam drogę. Musimy też prosić, bo bez Bożej łaski, pomocy, nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Prośmy, zwłaszcza Matkę Bożą – zawierzając Jej swoje sprawy.

Nie boj się zawierzyć Maryi swojej rodziny, dzieci – Ona jest Królową Świętych, Męczenników. Chwytaj za różaniec, bo z różańcem w ręku możesz pokonać demony, które atakują Twoją rodzinę i Ciebie samego. Trzeba chlastać diabłu po pysku właśnie różańcem…i nieustannie się modlić, by nie stracić z oczu celu życiowego, jakim jest zbawienie moje i moich bliskich. Amen.

Reklama

Rzecznik episkopatu: Kościół nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej

2019-10-17 18:20

BP KEP / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej. W ramach kursów dla przyszłych małżonków prowadzone są zajęcia podejmujące również tematy dotyczące życia seksualnego i odpowiedzialnego rodzicielstwa – wskazuje rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik, który w ten sposób komentuje dyskusję toczącą się w mediach. Przypomina także, że w szkołach istnieje już program „Przygotowanie do życia w małżeństwie i rodzinie”.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik episkopatu podkreśla jednocześnie, że zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego oraz innych religii, życie seksualne jest zarezerwowane dla małżonków. „W tej sprawie nie ma pola do kompromisów, szóste przykazanie mówi jasno: 'Nie cudzołóż', dlatego wszelkie próby omijania tej zasady są nie do przyjęcia dla katolików” – dodaje.

Nawiązuje do adhortacji Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, w której Papież przypomina: „Sobór Watykański II podniósł potrzebę 'pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego', skierowanego do dzieci i młodzieży, 'odpowiedniego do wieku', 'wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych'. (...) Wielką wartość ma taka edukacja seksualna, która pielęgnuje zdrową skromność, chociaż niektórzy utrzymują, że to sprawa z innych czasów. Jest to naturalna obrona osoby, chroniącej swe wnętrze i unikającej zamienienia się jedynie w przedmiot” (Amoris laetitia, nr 280, 282).

W nawiązaniu do tej wypowiedzi rzecznik episkopatu podkreśla, że konieczne jest rozróżnienie między edukacją seksualną, która traktuje drugą osobę jako przedmiot użycia, a edukacją seksualną, która pielęgnuje – jak pisze papież Franciszek – zdrową skromność i chroni dzieci i młodzież przed wykorzystywaniem seksualnym. „Takie zajęcia są prowadzone od wielu lat, edukacja w kierunku ochrony przed tak zwanym 'złym dotykiem' jest konieczna i tu nie ma dyskusji” – mówi.

Ks. Rytel-Andrianik zaznacza także, że „Wierność małżonkowi lub małżonce jest dobra dla szczęścia rodziny. Wynika to z Dekalogu i jest potwierdzone przez tradycję judeo-chrześcijańską i życie. Dzieci są wtedy wychowywane w rodzinach i tam dojrzewają emocjonalnie, a wiedzę przekazują im rodzice, w sytuacji, którą uznają za stosowną”.

Rzecznik episkopatu zwrócił uwagę na to, że gdy w pierwszej połowie 2019 roku pojawiły się informacje, że niektóre samorządy planują finansowanie edukacji seksualnej, w sierpniu 2019 Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski roku po raz kolejny przypomniała konstytucyjne prawa rodziców w specjalnym komunikacie, w którym czytamy: „Edukacja i wychowanie czyli kształtowanie postaw są w polskim systemie prawnym traktowane jako kompetencja rodziców, a rola szkoły w tym zakresie jest wyłącznie pomocnicza. Konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 i 53 ust. 1), a Prawo oświatowe jasno potwierdza, że szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny (art. 1 pkt 2)”.

Ks. Rytel-Andrianik przypomina, że w tych sprawach wypowiadał się wielokrotnie św. Jan Paweł II, jako człowiek towarzyszący młodzieży, ale również profesor, wykładowca KUL. „Pisał o tym m.in. w 'Teologii ciała'. Warto też przypomnieć jego encyklikę 'Evangelium Vitae' oraz encyklikę św. Pawła VI – 'Humane Vitae'. W nauczaniu Kościoła, które wypływa z Pisma Świętego i Tradycji, są zawarte postawy życiowe dla katolików, ale seksualność rozumiana jako część małżeństwa, jest wartością powszechną w społeczeństwie, bez względu na wyznanie” – mówi rzecznik episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone

2019-10-18 20:52

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Adam Bujak/Archidiecezja Krakowska

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. - Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. - Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając je w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła, metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził zasługuje na pełny szacunek.

- Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: - Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. - Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa Arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, wg której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. - Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. - Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. - Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

- Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. - To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro, albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. - Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. - Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. - To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. - Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. - Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. - To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli - na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem