Reklama

Biblijnie o Eucharystii

2019-05-14 15:39

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Sprawdziliśmy – w Tygodniu Biblijnym propozycji dla fascynatów Słowem Bożym było w archidiecezji niewiele. Nasza redakcja wybrała spotkanie w Smolcu. Tam, 10 maja, w parafii p.w. Narodzenia NMP – na zaproszenie Klubu Książki Chrześcijańskiej „Siloe” i działającego od sześciu lat Kręgu Biblijnego – odbyło się spotkanie z biblistą ks. prof. Mariuszem Rosikiem. Wzięli w nim udział nie tylko mieszkańcy Smolca, ale też proboszcz parafii ks. Waldemar Kontek i wikariusz - ks. Grzegorz Pazdro.

Wrocławski biblista jest częstym gościem parafii. – Zapraszamy go chętnie, bo chcemy pogłębiać wiedzę na temat Pisma świętego i Ziemi Świętej – mówią przed spotkaniem.

Duża grupa parafian bierze też udział w pielgrzymkach do Izraela i Jordanii, których przewodnikiem jest ks. Rosik. W spotkaniu zaplanowanym w Tygodniu Biblijnym w wypełnionej po brzegi sali parafialnej wsłuchiwano się w rozważania na temat Eucharystii.

Reklama

Ksiądz podzielił wykład na trzy części. Najpierw przedstawił biblijne zapowiedzi Eucharystii, później omówił ustanowienie a na końcu skupił się na jej znaczeniu. W prawie godzinnej refleksji nie zabrakło odniesień do konkretnych miejsc opisywanych na kartach Biblii – poza porcją wiedzy teologicznej słuchacze otrzymali też kompendium wiedzy na temat historii i geografii biblijnej.

Spotkanie rozpoczęła opowieść o irlandzkiej klarysce siostrze Briege McKenna, która najpierw doświadczyła ataku nieuleczalnej choroby, a później przeżyła cud uzdrowienia i wstała z wózka inwalidzkiego. Cud dokonał się w czasie modlitwy ekumenicznej.

- Miałem okazję ją poznać, gdy kilka lat temu pojawiła się w Polsce, by głosić rekolekcje dla kapłanów – mówił ks. Rosik. - Uzdrowienie fizyczne siostry było całkowite. Zapalenie stawów nigdy nie powróciło. Paradoksalnie, Briege cieszyła się zdrowiem ciała, ale bardziej fascynowało ją to, co dokonało się w jej sercu – mówił. Opowiedział też o innym doświadczeniu działania Boga obecnego w Eucharystii. Znana jest historia Briege z pobytu w Meksyku, gdy przed Mszą św. jakaś kobieta składa przed ołtarzem zawinięte w chusty dziecko z rozległymi ranami po oparzeniu. W czasie Mszy św. dokonuje się cud całkowitego uzdrowienia i po jej zakończeniu dziecko biega z rówieśnikami nie budząc żadnej sensacji – ludzie wiedzą i wierzą, że Eucharystia uzdrawia.

Ks. Rosik podkreślał, że w Bożym planie Eucharystia była obecna od zawsze.

- Zanim Bóg podarował Kościołowi Eucharystię z ogromną pieczołowitością przygotowywał ludzi do przyjęcia tego daru i czynił to przez wieki. Za pierwszą zapowiedź Eucharystii należy uznać dar manny, którą Izraelici otrzymali podczas swej wędrówki przez pustynię do Ziemi Obiecanej po wyjściu z Egiptu. Był to najprawdopodobniej XIII wiek przed Chrystusem.

- Sam termin „manna” – tłumaczył – pochodzi od hebrajskiego pytania man-hu? , czyli „co to jest?”, które Izraelici zadawali sobie, gdy po raz pierwszy zobaczyli tę jadalną roślinę. Co więcej, jeśli dołączyć do tej zapowiedzi tradycję mówiącą o tym, że Bóg karmił Izraelitów przepiórkami, to staje się jasne, że podczas wyjścia dał On swemu narodowi chleb z nieba i mięso z nieba. To dokładna zapowiedź chleba, który stał się Ciałem Chrystusa. Jak Izraelici karmili się manną po wyjściu z Egiptu, a przed zdobyciem Ziemi Obiecanej, tak chrześcijanie karmią się Eucharystią po przyjściu Mesjasza – nowego Mojżesza, a przed osiągnięciem chwały nieba.

- Bardziej bezpośrednie zapowiedzi Eucharystii zapisano na kartach Nowego Testamentu – tłumaczył biblista. W pierwszej kolejności należy za nie uznać cuda rozmnożenia chleba. Skąd o tym wiemy? Z Jezusowej lekcji gramatyki, bo ona w tym opisie jest niezwykle ważna. Opowiadanie o nakarmieniu tysięcy na pustkowiu i o ustanowieniu Eucharystii zawiera tę samą sekwencję czasowników: „A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali”. Jezusowe gesty nad chlebem dokonane później w Wieczerniku opisane zostały przez Łukasza przez ciąg tych samych słów: wziąć – czynić dzięki – łamać – dawać. Ich następstwo zapewne odzwierciedla praktykę liturgiczną pierwotnego Kościoła – mówił ks. Rosik. Jezus – poprzez rozmnożenie chleba – świadomie przygotowywał uczniów na dar Eucharystii.

Obszerny fragment wykładu stanowiła analiza zapowiedzi Eucharystii w Ewangelii św. Jana. Włączono ją do mowy eucharystycznej, którą Jezus wygłosił w Kafarnaum: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”.

- Dla Żydów, którzy słuchali Jezusa, słowa te okazały się gorszące, stały w jawnej sprzeczności z zakazem zapisanym w Prawie: „Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia”. Tę samą myśl zawiera zakaz zapisany w tradycji kapłańskiej: „Nikt z was nie będzie spożywał krwi”. Właśnie dlatego wielu z uczniów Jezusa odeszło wówczas od Niego. Święty Jan w swojej Ewangelii często stosuje zabieg literacki, który bibliści nazwali metodologicznym nieporozumieniem – mówił ks. Rosik. – Polega on na tym, że w narracji Jezus jest ukazywany jako nierozumiany przez swoich rozmówców, a ten brak zrozumienia buduje napięcie, które Jezus rozładowuje, wyjaśniając trudną kwestię. Tak było w Kanie Galilejskiej. Jezus wydaje się nie rozumieć Maryi. Podobnie przebiegała rozmowa z Nikodemem, który zdziwiony pyta Jezusa: „Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?” Nie rozumie Jezusa także Samarytanka, gdy słyszy o wodzie żywej. Jezus jednak za każdym razem wyjaśnia swoje słowa i napięcie znika. Dzieje się tak poza jednym wypadkiem – nauczaniem o chlebie życia. Jezus nie tylko nie łagodzi sytuacji, ale niemal prowokuje słuchaczy, używając słów sarks i fagein. Sarks oznacza nie tylko „ciało”, ale także „mięso”, fagein natomiast to nie zwykłe „jeść”, ale raczej „gryźć”, „przeżuwać”. I to właśnie doskonale rozumieli to pierwsi słuchacze Jezusa – mówił biblista. – Odczytali Jego zapowiedź dosłownie, a nie symbolicznie. Właśnie dlatego zaczęli odchodzić. Oczywiste jest, że gdyby Jezus nie miał na myśli rzeczywistej obecności swego Ciała w chlebie eucharystycznym, a Krwi w przemienionym winie, zatrzymałby odchodzących. On jednak nie tylko nie zatrzymał zgorszonych, choć doskonale rozumiejących Jego słowa Żydów, ale w mowie eucharystycznej aż pięć razy podkreślił, że Jego Ciało jest prawdziwym pokarmem, a Krew prawdziwym napojem – mówił.

Kolejna część wykładu dotyczyła wieczerzy paschalnej, która miała bardzo jasno określony przebieg i formę w żydowskiej tradycji. Biblista poprowadził słuchaczy przez kolejne etapy wieczerzy. Ważnym punktem był komentarz do kolejnych kielichów wychylanych w czasie celebracji.

– Wieczerzę rozpoczyna się modlitwą, którą Żydzi nazywają kiduszem – mówił ks. Rosik. Jej celem jest wprowadzenie do posiłku. Po odmówieniu wychyla się pierwszy kielich wina, zwany kielichem uświęcenia. Później następuje tak zwana hagada paschalna, opowiadanie o tym, dlaczego ta noc jest taka ważna. Jeden z najmłodszych uczestników uczty pyta o znaczenie celebracji a ojciec rodziny snuje refleksję o wyjściu Izraelitów z Egiptu. Niezwykle ważne jest to, aby opowiadanie przybrało formę świadectwa. Oznacza to, że każdy z zasiadających przy stole winien poczuć się uczestnikiem opowiadanych wydarzeń. Hagada dotyczy wydarzeń, które dopiero co miały miejsce, jakby właśnie zakończyły się w chwili obecnej. Wygłaszający ją może powiedzieć: „Ta noc jest taka ważna, bo dzisiaj Bóg wyprowadził nas z Egiptu, dzisiaj przeszliśmy przez Morze Czerwone, dziś Pan przeprowadził nas przez pustynię i dziś weszliśmy do Kanaanu”. Po hagadzie wychyla się drugi kielich wina, zwany kielichem proklamacji i rozpoczyna się spożycie przygotowanych pokarmów. Wiemy, że tym najważniejszym pokarmem w czasie uczty paschalnej był baranek, ale zwróćmy uwagę, że żaden z ewangelistów nie wspomina o tym, by w czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus z apostołami go spożywał – mówił. - Z dużym prawdopodobieństwem baranina była jednym z pokarmów, jednak ewangeliści pisali o ustanowieniu Eucharystii już po zmartwychwstaniu Jezusa, kiedy zdali sobie sprawę, że przecież to On sam jest barankiem paschalnym. Na uczcie paschalnej Jezusa to On był Barankiem, który miał zostać ukrzyżowany. Właśnie dlatego ani ewangeliści, ani Paweł Apostoł nie wspominają o spożyciu mięsa baranka, mówią natomiast o spożyciu przaśnego chleba. To właśnie wtedy Jezus wziął do rąk przaśny chleb, zwany macą, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie. To jest ciało Moje”. Chwilę później Jezus wziął do ręki trzeci kielich, zwany „kielichem dziękczynienia”, bądź „błogosławieństwa”. Gdy apostołowie wychylili trzeci kielich, Jezus wezwał ich słowami: „To czyńcie na Moją pamiątkę”. To niezwykle istotny moment, który bardzo wpływa na nasze rozumienie Eucharystii. Trzeba się przez chwilę zastanowić nad znaczeniem słowa „pamiątka” – wyjaśnił biblista.

W języku hebrajskim dosłownie przetłumaczony termin zikkaron należałoby oddać rzeczownikiem „uobecnienie”. „Pamiątka” odsyła nas do dawnych wydarzeń, „uobecnienie” czyni obecnym tu i teraz to, co wydarzyło się w historii.

- Uczestnicząc w Eucharystii, włączamy się w ponadczasowość Boga, dla którego czas nie istnieje. W mentalności żydowskiej pamiętać o jakimś wydarzeniu to przenieść je myślą z przeszłości do chwili obecnej. Sprawić, że to, co stało się dawniej, jest żywo obecne hic et nunc, tu i teraz. Właśnie dlatego Żydzi, spożywając dziś wieczerzę paschalną i upamiętniając wyjście z Egiptu sprzed ponad trzech tysięcy lat, mówią w hagadzie: dziś – mówił ks. Rosik.

Intrygującą częścią wykładu było rozważanie na temat czwartego kielicha wieczerzy paschalnej. Biblista przytoczył różne interpretacje wśród teologów na temat słów Jezusa i ich rzeczywistego znaczenia.

- Po wychyleniu trzeciego kielicha wina przychodzi czas na śpiew psalmów Hallelu. Ewangeliści poświadczają, że Jezus odśpiewał je z apostołami. Na zakończenie natomiast należało wypić czwarty, ostatni kielich wina, zwany kielichem chwały. Był to integralny element uczty paschalnej, znak jej zakończenia – i tego Jezus nie zrobił w Wieczerniku – stwierdził ks. Rosik.

Gdy wieczerza doszła do końca, Jezus mówi tak: „Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego”. Dlaczego tak się stało?

- Jezus przerwał wieczerzę paschalną, by dokończyć ją w królestwie Ojca – mówił ks. Rosik. - Ostatnia wieczerza rozpoczęła się w Wieczerniku i wciąż trwa. Rozgrywa się codziennie na ołtarzach świata, a ukończona zostanie dopiero wtedy, gdy Jezus w królestwie Ojca wychyli z tymi, którzy w Niego wierzą, czwarty, kończący ucztę paschalną kielich wina – wyjaśnił w wykładzie. - Umierając, Jezus wychyla swój trzeci kielich i czyni to zawsze, gdziekolwiek na świecie sprawowana jest Eucharystia. Dokończy rytuał wtedy, gdy razem ze wszystkimi zbawionymi zasiądzie do uczty mesjańskiej w królestwie niebieskim. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus odszedł do nieba. Tam wciąż pije swój czwarty kielich Ostatniej Wieczerzy, która była ucztą paschalną. To tam kończy się Jego pascha – po przejściu do domu Ojca – mówił w podsumowaniu.

Spotkanie w Smolcu zakończyły pytania uczestników i podpisywanie publikacji książkowych autora, które dzięki Klubowi „Siloe” mogli kupić biorący udział w wykładzie.

Edukacja seksualna po katolicku - znakomity przykład

2019-10-18 08:22

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Piękno i głęboki sens ludzkiej seksualności: w służbie miłości, a nie w oderwaniu od niej – ukazuje książka: „Powiedz mi, co to jest miłość?”, autorstwa Inès de Franclieu, która wydana została niedawno w polskim tłumaczeniu. Może być ona cenną pomocą rodzicom w edukacji seksualnej dzieci, rekomendowaną przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Książka jest przeznaczona dla rodziców i dzieci od 5 do 12 lat.

YouTube.com

"Powiedz mi, co to jest miłość" jest pozycją unikalną – podkreśla znany świecki psychoterapeuta Szymon Grzelak. - Autorka łączy w niej praktyczne podejście mądrej, kochającej matki z profesjonalizmem psychologicznym i medycznym. Łączy głębię z prostotą ujęcia - prostotą konieczną, by dzieci mogły zrozumieć intymne prawdy miłości i seksualności. O seksualności pisze z wrażliwością i delikatnością, ale zarazem wprost - bez uciekania od tematów trudnych - stwierdza.

Swój przewodnik po miłości i seksie, Inès de Franclieu rozpoczyna od prezentacji dzieciom tajemnicy płci człowieka i związanych z tym różnic pomiędzy chłopcem a dziewczynką. Ukazuje jak stopniowo zmieniają się narządy płciowe w okresie dojrzewania. Pomaga dziecku w poznaniu i zaakceptowaniu swego ciała oraz dokonujących się w nim zmian. A powstające nowe życie traktuje jako prawdziwy cud, którego etapy warto jest poznać. Od momentu poczęcia, poprzez poszczególne etapy ciąży, aż do urodzin. Powstawanie życia autorka ukazuje nie tylko jako fakt biologiczny, ale zawsze jako owoc miłości.

Życie płciowe człowieka autorka prezentuje więc w kontekście rozwoju uczuć wyższych. Ludzkie ciało i seks przedstawia jako najpiękniejszy instrument miłości, do której każdy z nas winien jednak dorosnąć. Dorosnąć i chronić po to, aby móc się nim nie tylko cieszyć, ale i obdarowywać drugą osobę. Dlatego ostrzega przed rozpoczynaniem życia seksualnego zbyt wcześnie. Prezentowana przez nią koncepcja życia seksualnego jest wizją głęboko chrześcijańską, choć werbalnie się do niej nie dowołuje.

Autorka książki radzi, aby rozmowy z dziećmi na ten temat rozpoczynać wcześnie, już od 5 roku, kiedy pojawiają się pierwsze ich pytania. W dzisiejszym świecie – tłumaczy - bardzo łatwo się zetknąć z wulgarnym językiem, a nawet pornografią, dlatego warto jest zacząć rozmowę w dzieckiem jak najwcześniej, zanim uzyska dostęp do tej wiedzy od rodzeństwa lub starszych kolegów.

„Rozmowy z dziećmi – podkreśla - zwłaszcza w młodszym wieku, będą krótkie, gdyż szybko zaspokajają one swoją ciekawość. Warto je powtarzać i w kolejnych rozmowach, inicjowanych przez nas lub dziecko, poszerzać zakres naszych odpowiedzi, zgodnie z potrzebami dziecka”.

Przyznaje, że rozmowy te powinny być prowadzone po pierwsze „w sposób rozważny” a po drugie winny być one „zindywidualizowane”, czyli dostosowane do poziomu rozwoju i wrażliwości dziecka.

Zapewnia rodziców, że „takie rozmowy z dzieckiem na tematy miłości i seksualności nie tylko dają mu poczucie bezpieczeństwa, ale również umacniają relację rodzic–dziecko i stanowią bazę do przyszłych rozmów, gdy stanie się ono nastolatkiem”. Najważniejsze jednak – zdaniem autorki – jest to, aby taką rozmowę zacząć już teraz... .

Książka może być cenną pomocą nie tylko dla rodziców, ale również nauczycieli, katechetów i wychowawców.

Książce towarzyszy strona internetowa: powiedzmi.pl, a zamówienia można składać na adres e-mail: kontakt@powiedzmi.pl

„Powiedz mi, co to jest miłość? Ciało-Miłość-Życie-Seksualność”; Inès de Franclieu; Wydawnictwo Inter Global Oświata, Warszawa 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone

2019-10-18 20:52

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Adam Bujak/Archidiecezja Krakowska

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. - Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. - Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając je w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła, metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził zasługuje na pełny szacunek.

- Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: - Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. - Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa Arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, wg której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. - Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. - Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. - Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

- Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. - To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro, albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. - Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. - Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. - To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. - Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. - Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. - To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli - na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem