Reklama

Kościół

Lourdes: wkrótce początek nowenny o ratunek dla świata

Sanktuarium w Lourdes jest miejscem modlitwy i pozostanie nim w obliczu pandemii - podkreśla jego rektor, ks. Olivier Ribadeau-Dumas w rozmowie z francuskim portalem La Vie. Zapowiada, że od 17 do 25 lutego w Lourdes będzie odmawiana nowenna w intencji zakończenia epidemii.

[ TEMATY ]

świat

nowenna

Lourdes

pandemia

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Jak podkreślił rektor sanktuarium maryjnego w Lourdes ks. Olivier Ribadeau-Dumas, w sanktuarium wprowadzono należyte środki bezpieczeństwa i higieny i nie jest planowane jego całkowite zamknięcie. Pielgrzymi są przyjmowani zgodnie z normami, obowiązującymi w związku z pandemią koronawirusa COVID-19. Wprawdzie wiele grup odwołało swój przyjazd a obecność innych i tak nie byłaby możliwa, ze względu na obowiązujący we Francji do 15 zakaz zgromadzeń powyżej 1000 osób, gospodarz sanktuarium przypomina o tym, co stanowi jego istotę.

"Sanktuarium w Lourdes jest miejscem modlitwy i pozostanie nim w obliczu pandemii" - mówi. Tę samą deklarację złożył dziś sekretarzowi stanu ds. turystyki, który odwiedził w czwartek duchową stolicę Francji. ks. Rimbadeau-Dumas zapowiada, że w dn. 17-25 marca w Lourdes będzie trwała nowenna w intencji zakończenia pandemii koronawirusa.

Reklama

"Czujemy się zachęceni do tej inicjatywy przez papieża Franciszka, który wczoraj, za pośrednictwem mediów społecznościowych wezwał do modlitwy do Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Lourdes jest tradycyjnie miejscem modlitwy za chorych i jest znane a całym świecie. Wydało się więc nam ważnym zaproponowanie tej modlitewnej nowenny w intencji świata" - wyjaśnia kapłan, który jest dawnym rzecznikiem prasowym francuskiego episkopatu. Jak wyjaśnia, modlitwa różańcowa będzie prowadzona każdego dnia w czterech językach i transmitowana za pośrednictwem strony internetowej sanktuarium, a także katolickich mediów we Francji. Do jednoczenia się w niej zaproszeni są wierni na całym świecie.

Modlitwa będzie rozpoczynać się każdego dnia o godz. 15.30. Udział w nowennie można też zadeklarować poprzez zapis do specjalnego newslettera, dzięki któremu modlący się codziennie będą otrzymywali tekst rozmyślania, przeznaczony na kolejny dzień nowenny.
Wspólna modlitwa nowenną zakończy się w uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, który jest zarazem 16. dniem lurdzkich objawień. To tego dnia Maryja przedstawiła się Bernadetcie Soubirous słowami: "Ja jestem Niepokalane Poczęcie".

Szczegóły dotyczące nowenny i zapisy znajdują się na stronie sanktuarium: https://www.lourdes-france.org/notre-dame-de-lourdes-priez-pour-nous-grande-neuvaine-a-limmaculee/

2020-03-12 16:31

Ocena: +16 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: trwa specjalna nowenna przed świętem Matki Bożej Częstochowskiej

[ TEMATY ]

Jasna Góra

nowenna

Karol Porwich/Niedziela

Na Jasnej Górze tradycyjnie przed świętem Matki Bożej Częstochowskiej trwa specjalna nowenna, w czasie której pielgrzymi i częstochowianie „wspólnotowo szturmują niebo”, by wyprosić łaski nie tylko dla siebie, ale także dla Ojczyzny. Tegorocznym kaznodzieją nowennowym jest ks. Artur Ważny z Tarnowa, rekolekcjonista, ojciec duchowny kapłanów, a tematem jego rozważań są słowa: „Maryja, nauczycielka rozeznawania powołania”.

Karol Porwich "/Niedziela"

- Chciałbym w czasie tej nowenny, byśmy popatrzyli, w jaki sposób Maryja zgodziła się na Bożą wolę, w jaki sposób Słowo stało się Ciałem w Niej – wyjaśnił kaznodzieja i dodał: „ponieważ mamy robić to samo w naszym życiu, mamy przyjmować Boże zwiastowanie, oznajmienie Jego woli, mamy ją rozeznawać a potem ją stosować w naszym codziennym życiu”.

Nowenna przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej to rekolekcje. Jak przekonuje kaznodzieja są to homilie o Zwiastowaniu Maryi oparte na Ewangelii wg św. Łukasza, nazwane przez niego „szkołą zwiastowania”.

- Rozeznanie taki tytuł tych spotkań, Maryja nauczycielka rozeznawania. To jest szkoła zwiastowania, bo tam Maryja dokonała rozeznania i powiedziała „amen” i „fiat”. Chcemy się przyglądać temu jak Ona to robiła, żeby to powtarzać później w naszym życiu, ale adekwatnie do naszego powołania - mówił ks. Ważny.

O. Marcin Ciechanowski, podprzeor klasztoru podkreślił, że choć współczesny człowiek nie lubi „trwać w oczekiwaniu”, to jednak Jasna Góra stwarza teraz szansę i zaprasza, by aż dziewięć dni być z Bogiem i Jego Matką.

Karol Porwich "/Niedziela"

- Jesteśmy pokoleniem dość rozpędzonym, czekamy, jak mówił papież Franciszek, na natychmiastowy efekt, ale czy potrafimy się dziś zachwycić taką żmudną, długą formą szturmu do nieba? - pytał paulin.

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski zachęcał, by nowenna „była nabrzmiała modlitwą o Ducha Świętego, aby przez Maryję głębiej wejść w tajemnicę Chrystusa i jego Kościoła”. Jak podkreślał „wkraczamy na drogę zdobycia przez Maryję szczególnych świadków św. Jana Pawła II w jego setną rocznicę jego urodzin i kard. Stefana Wyszyńskiego, o którego beatyfikację kołatamy”.

Każdego dnia w jasnogórskiej nowennie uczestniczą przedstawiciele innych częstochowskich parafii, którzy ze swych kościołów odbywają pielgrzymki piesze. Msze św. nowennowe odprawiane są codziennie na jasnogórskim szczycie o 18.30, z wyjątkiem dwóch ostatnich dni, wtedy Eucharystia rozpocznie się o godz. 19.00. Transmisja w także na jasnogórskim kanale YouTube i w Radiu Jasna Góra.

Nowenna jasnogórska jest corocznym duchowym przygotowaniem do święta Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej przypadającego 26 sierpnia.

Dziewięć dni modlitwy i sama uroczystość mają przede wszystkim charakter dziękczynienia za szczególną rolę Maryi w dziejach całego Narodu.

Zwieńczeniem nowenny będzie Diecezjalna Procesja Maryjna z katedry na Jasną Górę 25 sierpnia, w wigilię uroczystości poświęconych patronce metropolii częstochowskiej. Procesję poprzedzą uroczyste nieszpory w bazylice archikatedralnej o godz. 17.00.

Karol Porwich/Niedziela

Tradycja procesji maryjnych ulicami Częstochowy w przeddzień uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej liczy już kilkadziesiąt lat. W latach komunizmu były one manifestacją wolności i słowem sprzeciwu wobec narzuconego porządku. Niewygodne dla ówczesnej władzy, często napotykały na problemy organizacyjne piętrzone przez komunistycznych mocodawców. W latach demokracji uliczne procesje ku czci Maryi stały się przede wszystkim świadectwem dojrzałości wiary i przywiązania do tradycji.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Film o Orzechu nagrodzony!

2020-09-27 23:17

mat. pras

Dobre wieści płyną do nas z Gdyni, gdzie zakończył się Filmowy Festiwal "Niepokorni Niezłomni Wyklęci". Złoty Opornik dla najlepszego polskiego filmu dokumentalnego zdobył film "Orzech - zawsze chciałem być wśród ludzi" w reż. Magdaleny Piejko i Damiana Żurawskiego.

Film, w reżyserii Magdaleny Piejko i Damiana Żurawskiego, opowiada o życiu i działalności ks. Stanisława Orzechowskiego, wieloletniego duszpasterza akademickiego, kapelana wrocławskiej “Solidarności”, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. 

Więcej informacji wkrótce. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję