Reklama

Świat

Simoncelli: bez zawieszenia broni trudno będzie wygrać z koronawirusem

W starożytności przerywano wojny na czas igrzysk olimpijskich. W tym roku pandemia spowodowała przeniesienie olimpiady, ale wojny trwają nadal. W wielu krajach działania zbrojne uniemożliwiają walkę z koronawirusem, leczenie chorych, a nawet dostarczanie podstawowej pomocy humanitarnej.

2020-07-12 16:32

[ TEMATY ]

wojna

koronawirus

Vatican News/ANSA

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w Jemenie i Syrii. Podobnie jest w Kamerunie, Republice Środkowoafrykańskiej czy Nigerii. Stąd niedawny apel papieża Franciszka o bezwarunkowe i natychmiastowe zawieszenie broni. „Bez poważnego potraktowania tego wezwania będzie trudno wygrać z pandemią” – uważa prof. Maurizio Simoncelli, specjalista w dziedzinie rozbrojenia, współzałożyciel międzynarodowego instytutu badawczego IRIAD zajmującego się promowaniem wiedzy naukowej na temat praw człowieka, rozbrojenia i zarządzania konfliktami bez użycia przemocy.

„Wojny nigdy nie wybuchają bez powodów, a powody są zazwyczaj takie same: kontrola terytoriów i ich zasobów. Tak stało się w Libii, gdzie pragnienie pokoju ustąpiło przed konfliktem międzynarodowym. Spójrzmy na Zatokę Perską i Syrię. Te konflikty nie mogłyby trwać tyle lat, gdyby wciąż nie była tam dostarczana broń i amunicja. Warto pamiętać, że konflikty są również poważnym biznesem. W historii wiele razy widzieliśmy, jak państwa, które domagały się zawieszenia broni, kończyły na eksporcie uzbrojenia na tereny objęte wojną – powiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego Maurizio Simoncelli. – Dlatego bardzo trudne będzie wprowadzenie zawieszenia broni, aby pomóc ludności zagrożonej koronawirusem na terenach objętych konfliktem. Jest ich bardzo wiele, od Afryki po Bliski Wschód. Niedobór leków, słaba kondycja zdrowotna mieszkańców, brak wody i żywności sprawiają, że zagrożenie jest niezwykle poważne. Nie wystarczy potakiwać papieżowi, kiedy mówi o rozbrojeniu. Wiele państw to robi, ale nie zachowują się niestety konsekwentnie”.

Reklama

W ubiegłym miesiącu biskupi Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej potępili kontynuację działań wojennych w obu tych krajach. Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii. „Wciąż jesteśmy na łasce bojówek terrorystycznych Boko Haram, zwłaszcza na północy kraju”– alarmuje arcybiskup Abudży, Ignatius Ayau Kaigama, podkreślając również zagrożenie koronawirusem, który jest jego zdaniem najniebezpieczniejszy dla najbiedniejszej części populacji.

Sytuacja jest tragiczna także w Syrii i w Jemenie, borykającymi się z najpoważniejszym kryzysem humanitarnym na świecie. Bp Paul Hinder, wikariusz apostolski w Arabii Południowej, zwraca uwagę na zniszczenie połowy infrastruktury medycznej w Jemenie oraz na brak bezpieczeństwa, który „utrudnia, a czasem uniemożliwia transport pomocy”. „Bez rozejmu między walczącymi stronami wszystkie operacje humanitarne pozostaną sparaliżowane” – uważa bp Hinder.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na Kijów! I z powrotem

2020-07-08 08:41

Niedziela warszawska 28/2020, str. VI

[ TEMATY ]

historia

wojna

Wikipedia

W oknach pociągu od lewej: ataman Symon Petlura i naczelnik Józef Piłsudski. Maj 1920, Winnica

Wojna polsko-bolszewicka długo miała ograniczony zasięg, bo obie strony zbierały siły. Ale wiosną 1920 r. wybuchła na całego. Ruszyła wyprawa kijowska.

Gdy po południu 18 maja 1920 r. na wypełniony tłumem Dworzec Wiedeński w Warszawie wjechał pociąg przybrany biało-czerwonymi flagami, z którego wysiadł naczelnik państwa Józef Piłsudski, wybuchła euforia. Nie po raz pierwszy w ostatnich dniach: sukces wyprawy kijowskiej spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem większości społeczeństwa.

Wcześniej, na początku maja 1920 r., do Piłsudskiego, dowodzącego wyprawą kijowską, dotarł telegram z Sejmu. „Wieść o świetnym zwycięstwie, jakie odnosi żołnierz polski pod Twoim, Naczelniku, dowództwem, napawa radosną dumą cały naród polski” – pisali posłowie.

„Wieść o świetnym zwycięstwie, jakie odnosi żołnierz polski pod Twoim, Naczelniku, dowództwem, napawa radosną dumą cały naród polski” – pisali posłowie na początku maja 1920 r. do Józefa Piłsudskiego.

Bolszewika bij

To wydawało się nieprawdopodobne: dwa tygodnie po rozpoczęciu ofensywy na Ukrainie, polskie wojska, z towarzyszącymi im ukraińskimi oddziałami atamana Semena Petlury, dotarły do Kijowa i 7 maja zajęły miasto.

Polska ofensywa była wyprzedzająca: bolszewickie władze wyznaczyły jeszcze w marcu 1920 r. czas do końca maja na przygotowanie swojego uderzenia na Polskę. Miało pójść przez Białoruś w kierunku Warszawy.

Zanim Kijów został wzięty, polskie i ukraińskie oddziały prowadziły walki ze słabszymi liczebnie bolszewikami, którzy oszczędzając siły, wycofując się i wciągali atakujących w głąb Ukrainy.

Trudności bolszewików pogłębił bunt dwóch czerwonych brygadach galicyjskich, wzniecony przez Ukraińców rekrutowany do walki z Polakami. Gdy na froncie pojawiła się jedna z dywizji Petlury, okazało się, że więzy narodowe są silniejsze niż bolszewickie sentymenty. Ponad 10 tys. żołnierzy wzięło udział w buncie, który sparaliżował bolszewików.

Tramwajowy atak

Celem polskiego dowództwa było pokonanie Armii Czerwonej i osiągnięcie linii Dniepru, gdzie działania miały przejąć oddziały Ukraińskiej Republiki Ludowej Petlury. Wkraczające oddziały spotkały się jednak ze sporą rezerwą mieszkańców, w większości nieakceptujących władz URL.

Na przedmieścia Kijowa pierwsza dotarła polska kawaleria. Jeden z oficerów, porucznik Olszewski, wraz z patrolem szwoleżerskim i karabinem maszynowym wsiadł do przejeżdżającego w stronę centrum tramwaju. Po jakimś czasie oficer, kozak przywiózł stamtąd ośmiu jeńców.

Jak wspominał ppłk. Stefan Dąb-Biernacki, dowódca 1. Brygady Piechoty Legionów, tramwaje wykorzystywały obie strony. „Dziwna była walka w samem mieście; uciekającego tramwajami nieprzyjaciela ścigano również tramwajami”.

Kijów bolszewicy oddali niemal bez walki. Kilka dni później Petlura przyjął defiladę zwycięstwa. Udało mu się – da się stwierdzić z dzisiejszej perspektywy – bo w końcu maja ruszy udana bolszewicka kontrofensywa – mająca odbić Kijów.

Od czasów Kircholmu

Sukces wyprawy kijowskiej świętowano m.in. na placu Trzech Krzyży. Naczelnik Piłsudski przybył tu – prosto z dworca Wiedeńskiego. Tam, przebijając się przez tłumy, gdy orkiestra zagrała Jeszcze Polska… wsiadł do powozu.

Do triumfalnego powitania Naczelnika zachęcała Odezwa Zarządu Miasta Warszawa. „W tych dniach powraca z Kijowa do Warszawy Naczelnik Państwa, naczelny wódz Wojska Polskiego Marszałek Piłsudski” – napisali stołeczni włodarze.

Piłsudski jechał przez wypełnione warszawiakami ulice, obok kamienic przystrojonych biało-czerwonymi flagami. Ludzie wiwatujący: „Niech żyje zwycięzca”, rzucali w stronę powozu bukiety kwiatów. Zorganizowano mu przyjęcie państwowe, wziął udział w uroczystej Mszy św. w kościele św. Aleksandra.

Witając go, Wojciech Trąmpczyński, marszałek Sejmu, nie krył euforii. – Sejm wita cię, wodzu naczelny, wracającego ze szlaku Bolesława Chrobrego. Od czasów Kircholmu i Chocimia naród polski takich triumfów oręża swego nie przeżywał – mówił.

Ofensywa pozorowana?

W podobnym tonie pisał w pamiętnikach ziemianin Jan Hupka: „Naczelny nasz wódz Piłsudski urasta mi w oczach na takiego bohatera narodowego, że w jego cieniu blednie pamięć Kościuszki i Poniatowskiego. Bo tamci nie mieli sukcesu, a on go ma. To jakiś nowy Bolesław Chrobry wkraczający na czele walecznych i karnych wojsk polskich do Kijowa”.

Emocje były także po drugiej stronie. Protestowali polscy komuniści. Pierwszomajowe pochody w Warszawie, Łodzi i Częstochowie przekształciły się w antypaństwowe demonstracje. Strajk kolejarzy w Poznaniu rozwinął się w wielodniowe walki.

Zajęcie Kijowa po bolszewickiej stronie frontu – jak pisze w pracy Orzeł biały, czerwona gwiazda Norman Davies – wywołało konsternację i oszołomienie, które szybko minęły. Cel polskiej ofensywy nie był dla bolszewików jasny. Nie sądzili, że Piłsudski wierzy, iż Petlura jest w stanie stworzyć silną, antybolszewicką Ukrainę.

Bolszewiccy doszli do wniosku, że były to działania pozorowane. Chodziło o odwrócenie uwagi od „białych” wojsk Piotra Wrangla, szefa Rządu Południa Rosji, uznającego niepodległość Polski i Ukrainy lub/i przeszkodzenie na zachodzie Armii Czerwonej w jej przygotowaniach do inwazji na Polskę i Europę Zachodnią.

Los narodu

Według Lenina, wyprawa miała wzmocnić bariery, które dzieliły bolszewików od proletariatu Niemiec. Bolszewicki herszt myślał o szybkim przekroczeniu tej bariery.

Bolszewiccy dowódcy z ulga przyjęli fakt, że cios padł na Ukrainie. Siergiej Kamieniew, głównodowodzący Armii Czerwonej, określił go jako dogodny. W rozkazach z końca kwietnia 1920 r. zalecał, by wojsko polskie zachęcono do dalszego natarcia, przytrzymanie go w Kijowie. Wszystko po to, by dać czas Armii Czerwonej na ofensywę na północy.

Choć Kijów nie leży w Rosji, fakt jego zajęcia wykorzystano propagandowo. Rzucono hasło obrony Rosji. „Szanowni obywatele! Nie możecie pozwolić na to, żeby bagnety polskich panów decydowały o losie narodu rosyjskiego” – napisał Komitet Centralny partii bolszewickiej w apelu do robotników, chłopów i „szanownych obywateli Rosji”. Tak rodziła się osobliwa mieszanka rosyjskiego nacjonalizmu i internacjonalizmu.

Choć Kijów nie leży w Rosji, fakt jego zajęcia wykorzystano propagandowo. Rzucono hasło obrony Rosji. Tak rodziła się osobliwa mieszanka rosyjskiego nacjonalizmu i internacjonalizmu.

W drogę powrotną

Tydzień po zajęciu Kijowa przez Polaków i Ukraińców Armia Czerwona rozpoczęła kontrnatarcie. Zmusiło ono wojska polskie do odwrotu. Zaczęło się od uderzenia na Białorusi, które odwróciło uwagę naszego dowództwa od wydarzeń na Ukrainie, przede wszystkim kontruderzenia na Kijów.

10 czerwca bolszewicy odzyskali Kijów, a niektórzy konstatowali, że Polacy znacznie przecenili poparcie Ukraińców dla Petlury, dla dążeń niepodległościowych Ukraińców; teraz miało się to zemścić na Polakach. Musieli liczyć tylko na siebie.

Jak powiedział pewien weteran, cytowany przez Normana Daviesa: „Pędziliśmy przez całą drogę do Kijowa i pędziliśmy przez całą drogę powrotną”.

CZYTAJ DALEJ

Msza święta po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta RP

2020-08-03 14:20

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

Eliza Radzikowska-Bialobrzewska/KPRP

Po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta RP, w czwartek 6 sierpnia o godz. 12:00 w Archikatedrze Warszawskiej zostanie odprawiona Msza św. z udziałem Pary Prezydenckiej - poinformowało KAI Biuro Prasowe Archidiecezji Warszawskiej.

Mszy św. będzie przewodniczył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

W II turze wyborów prezydenckich, które odbyły się 12 lipca Andrzej Duda, zdobył 51,03 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski otrzymał 48,97 proc. głosów.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: pokaz filmu „Ojciec i Pasterz – Kardynał Stefan Wyszyński”

2020-08-03 21:08

[ TEMATY ]

film

kard. Stefan Wyszyński

kard. Kazimierz Nycz

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Wypowiedzi świadków życia kard. Wyszyńskiego, którzy mówią o nim w kontekście wielkich wydarzeń historycznych, ale i charakteryzują bardziej prywatny portret Prymasa Polski, zawiera film pt. „Ojciec i Pasterz – Kardynał Stefan Wyszyński”. W dniu 119. rocznicy Prymasa Tysiąclecia obraz zaprezentowano w Domu Arcybiskupów Warszawskich, w którym bohater filmu mieszkał przez niemal 30 lat.

„Autorom udało się coś, co jest niezwykle trudne: pokazać świętość człowieka w normalności” – ocenił po projekcji kard. Kazimierz Nycz, chwaląc film w reżyserii Piotra Górskiego. Metropolita warszawski wyraził nadzieję, że w przyszłym roku, w którym przypada 120. rocznica urodzin Stefana Wyszyńskiego i 40. rocznica jego śmierci, będzie możliwa beatyfikacja prymasa.

Film

„Ojciec i Pasterz – Kardynał Stefan Wyszyński” powstawał dwa lata. Twórcy odwiedzili niemal wszystkie miejsca związane z życiem i pracą kardynała i zgromadzili prawie 100 godzin nagrań z dziesiątkami osób, które znały prymasa osobiście bądź z nim pracowały. Swoimi wspomnieniami podzielili się m.in. Anna Rastawicka, kard. Kazimierza Nycz, abp Józef Michalik, o. Leon Knabit, aktor Olgierd Łukasiewicz, historycy Paweł Skibiński, Jan Żaryn i Peter Raina.

Oprócz przybliżenia nauczania prymasa i przełomowych chwil w jego życiu, w tym lat uwięzienia, gdzie tworzył wielkie programy duszpasterskie, obchodów milenijnych czy wyboru kard. Wojtyły na papieża, w filmie pokazano codzienność kard. Wyszyńskiego. Widz dowie się więc m.in., co lubił jeść, jak wypoczywał i jaki był na co dzień.

W filmie można zobaczyć wiele niepublikowanych do tej pory zdjęć archiwalnych oraz fragmenty homilii. Jak podkreślają realizatorzy, celem produkcji jest przede wszystkim przybliżenie nauczania prymasa i jego uniwersalności. Autorzy współpracowali m.in z Archiwum na Jasnej Górze, Instytutem Prymasowskim oraz Archiwum Watykańskim. Film będzie prezentowany w kinach, a po pewnym czasie – także w telewizji.

Jak wspominał podczas prezentacji dokumentu jego autor, pomysł realizacji filmu pojawił się kilka lat temu w mieszkaniu pallotyna ks. Jerzego Andruszewskiego – przyjaciela reżysera, w którym poznał Annę Rastawicką z Instytutu Prymasowskiego kard. Stefana Wyszyńskiego. Tam narodziła się idea, której celem początkowo było zapisanie wspomnień dla przyszłych pokoleń. „Chcieliśmy odpowiedzieć na pytanie, czy pomnikowy «Książę Kościoła» ma także inny wymiar, bardziej ludzki” – mówił Piotr Górski.

Dzisiejszemu wydarzeniu towarzyszyła promocja książki Anny Rastawickiej „Ten zwycięża, kto miłuje”. Wieloletnia współpracowniczka prymasa wyznała podczas spotkania, że otoczenie kardynała bywało zdumione jego spokojem wobec tak wielu trudnych sytuacji, podsłuchów czy rozmów z przedstawicielami komunistycznych władz.

„Żyliśmy wszyscy siłą jego spokoju” – powiedziała pani Anna dodając, że o nikim kardynał nie wypowiadał się źle. „Zapytałam go kiedyś: a czy tego Gomułkę, to Ksiądz Prymas też kocha?. A on na to: «Przecież Bóg go kocha, to co ja mam do powiedzenia?»” – wspominała Anna Rastawicka.

Producentem filmu jest firma Aurel wraz z Instytutem Prymasowskim Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Sponsorami są: KGHM Polska Miedź, PKN Orlen, PZU i PGE, a partnerami: Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego oraz Oficjalna Strona Beatyfikacji Kard. Stefana Wyszyńskiego. Patronat medialny sprawuje „Rzeczpospolita”.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą. W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

25 marca 1946 r. Pius XII mianował go biskupem lubelskim (sakrę nominat przyjął 12 maja tegoż roku), a 12 listopada 1948 r. powołał go na arcybiskupa Gniezna i Warszawy oraz prymasa Polski. Na konsystorzu 12 maja 1953 r. papież włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego, ale ówczesne władze nie zezwoliły nowemu purpuratowi na wyjazd do Rzymu po odbiór insygniów kardynalskich. Przyjął je z rąk Piusa XII dopiero 18 maja 1957 r.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które 14 lutego 1950 r. podpisali przedstawiciele episkopatu i władz państwowych. Mimo to sytuacja coraz bardziej się zaostrzała i 25 września 1953 r. prymas został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II. W okresie rodzącej się Solidarności pozostawał ośrodkiem równowagi i spokoju społecznego.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r., a zakończył 6 lutego 2001 r. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych. Kongregacja wyznaczyła relatora, tym samym rozpoczął się etap studium i udowadniania heroiczności cnót sługi Bożego. Dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia został wydany 18 grudnia 2017 r.

Diecezjalny etap procesu ws. cudu za wstawiennictwem sługi Bożego toczył się w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, ponieważ to tam, w 1988 r., nastąpiło domniemane uzdrowienie młodej osoby za przyczyną kard. Wyszyńskiego. Chodzi o niewytłumaczalne medycznie zdarzenie, dotyczące 19-latki, która zachorowała na nowotwór tarczycy i nie dawano jej szans na przeżycie. Proces diecezjalny w sprawie cudu zakończył się 28 maja 2013 r. Licząca 300 stron kompletna dokumentacja medyczna oraz zeznania świadków zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie uznało to zdarzenie za niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia. 24 września 2019 r. zebrała się komisja kardynałów i biskupów, która potwierdziła autentyczność uzdrowienia za wstawiennictwem sługi Bożego i zaopiniowała pozytywnie papieżowi. 2 października 2019 r., podczas audiencji dla prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Giovanniego Angelo Becciu, papież Franciszek upoważnił Kongregację do ogłoszenia dekretu o cudzie.

Planowana na 7 czerwca br. beatyfikacja kard. Wyszyńskiego został przełożona z powodu pandemii koronawirusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję