Reklama

Wiadomości

Francja/ Zmarł aktor filmowy, teatralny i telewizyjny Michael Lonsdale

Francuski aktor filmowy, teatralny i telewizyjny brytyjskiego pochodzenia Michael (Michel) Lonsdale zmarł w poniedziałek w swoim domu w Paryżu - poinformował jego agent. Miał 89 lat.

W ciągu swej 60-letniej kariery Lonsdale, z bardzo rozpoznawalnym głosem, wcielił się w ponad 200 ról w kinie, w tym w jednym z filmów o Jamesie Bondzie pt. "Moonraker" z 1979 r., w teatrze i telewizji - przypomina AFP.

Reklama

Znany też z brawurowej roli detektywa Lebela w "Dniu Szakala" Freda Zinnemnna z 1973 r., czy opata w "Imieniu Róży" Jean-Jacques’a Annauda z 1986 r.

Zdobywca Cezara w 2011 r. za najlepszą rolę drugoplanową - brata Luca w "Ludziach Boga" Xaviera Beauvois. (PAP)

cyk/ mal/

2020-09-21 17:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie żyje Wojciech Pszoniak

2020-10-19 09:36

[ TEMATY ]

śmierć

pl.wikipedia.org

Wojciech Pszoniak urodził się 2 maja 1942 r. we Lwowie, a dorastał w Gliwicach. Jest jednym z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych.

"Pochodzę z inteligenckiej rodziny. Nie byliśmy milionerami, ale bardzo dobrze nam się powodziło. Dziadek był dyrektorem fabryki Baczewskiego we Lwowie, z wykształcenia był chemikiem. Miał swoją lożę w operze. Moja matka grała na skrzypcach i malowała. Zwracała uwagę na to, co czytamy, jak jemy, jak się zachowujemy. Wie pani, my po wojnie wszystko straciliśmy. To co nam zostało? Tylko książki, muzyka, teatr. Może dlatego poszedłem w tym kierunku" - wspominał w wywiadzie udzielonym PAP z okazji 50-lecia pracy artystycznej.

W wieku 13 lat trafił do wojska. "Życie bardzo mi się skomplikowało. Mój ojciec umarł. Bracia nie mieszkali już wtedy z nami. Jeden był na studiach aktorskich, drugi w szkole oficerskiej. Matka nigdy nie pracowała zarobkowo. To była prawdziwa tragedia. Chodziłem pożyczać jajko do sąsiadki. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Miałem poczucie, że jestem w życiu sam. Chciałem popełnić samobójstwo. Ostatecznie poszedłem do orkiestry wojskowej. Spędziłem tam dwa lata, które kompletnie odmieniły moje życie. Wyszedłem z wojska i mentalnie miałem 45 lat. W porównaniu do moich kolegów byłem dojrzałym człowiekiem. Sam sobie dawałem radę ze wszystkim. Nikt mnie nie chronił. To miało konsekwencje w dalszym życiu i decyzjach, które podejmowałem" - opowiadał.

Pszoniak chodził do liceum muzycznego, grał na oboju, skończył też szkołę wyczynową akrobacji lotniczej, żeglował. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. W trakcie studiów występował w Teatrze STU. Był aktorem teatrów: Starego w Krakowie (1968-72) oraz Narodowego (1972-74) i Powszechnego w Warszawie (1974-80). W Starym zadebiutował w "Klątwie" Stanisława Wyspiańskiego reżyserowanej przez Konrada Swinarskiego (1968).

"W Starym Teatrze w Krakowie trafiłem od razu na wspaniałych artystów. Dyrektorem był wówczas Zygmunt Hübner (…). Zacząłem pracować z Konradem Swinarskim, grałem główne role szekspirowskie" - mówił PAP aktor.

W Teatrze Powszechnym Pszoniak zagrał m.in. Randleya Mac Murphy w "Locie nad kukułczym gniazdem" Dale'a Wassermana (1977 - na zmianę z Romanem Wilhelmim) i Papkina w "Zemście" Aleksandra Fredry (1978) obie sztuki wyreżyserował Zygmunt Hübner. Ponadto w zrealizowanej przez Andrzeja Wajdę "Sprawie Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej wykreował postać Robespierre'a. Do roli Robespierre’a w polsko-francuskim filmie Wajdy pt. Danton (1982), a w 2015 poświęcił jej swoją dysertację doktorską, obronioną w warszawskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza.

Drzwi do międzynarodowej kariery otworzyła mu rola Moryca Welta w filmie "Ziemia obiecana" Andrzeja Wajdy. Wystąpił także w innych jego filmach: "Wesele", "Danton" i "Korczak". Występował też w Kabarecie pod Egidą, który - jego zdaniem - był wentylem polityczno-społecznym. W pamięci widzów pozostaje jego brawurowy skecz w duecie z Piotrem Fronczewskim pt. "Awas". Innym powszechnie zapamiętanym występem Pszoniaka był króciutki epizod w "Czterdziestolatku".

W latach 80. Pszoniak wyjechał do Paryża, gdzie zaczął występować w teatrach m.in. w Nanterre, Montparnasse i Chaillot. W Nanterre zagrał w sztuce "Ludzie nierozumni są na wymarciu" w reżyserii Claude'a Regy, w której występowali razem z Gerardem Depardieu i Danielem Olbrychskim. W tym samym teatrze grał w "Onych" Witkacego w reżyserii Wajdy.

W paryskim teatrze Chaillot grał m.in. w "Królu Ubu" Alfreda Jarry w reżyserii Rolanda Topora (1992). W Montparnasse wystąpił w "Sklepie na rogu ulicy" według Miklosa Laszlo w reżyserii Jean-Jacques'a Zibermanna (2001). Za rolę tę dostał nominację do prestiżowej nagrody francuskiej - Moliera.

Współpracował również z londyńskimi teatrami, np. z Teatrem Apollo, gdzie zagrał w "Błękitnym głębokim morzu" Terence'a Rattigana w reżyserii Karela Reisza (1993).

W 2008 r. został odznaczony francuskim Oficerskim Orderem Zasługi za "wkład w rozwój stosunków polsko-francuskich w dziedzinie kultury", a dziesięć lat później został komandorem orderu Arts et Lettres.

W wywiadzie opowiadał, że pierwszy raz we Francji był w 1977 r. "Ale na początku kolejnej dekady rzeczywiście wyjechałem na zdjęcia do +Dantona+ w reż. Andrzeja Wajdy i zostałem w Paryżu. Nie dlatego, że tak sobie postanowiłem, tylko w Polsce był wówczas stan wojenny i nie chciałem do tego koszmaru wracać" - mówił. Później przywoził francuskie sztuki do Polski m.in. "Nasze żony", które wyreżyserował w warszawskim Teatrze Syrena w 2017 r.

W 2007 r. został uhonorowany Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", a w 2011 r. odznaczono go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Wystąpił w ok. 100 filmach. W Polsce zagrał m.in. Władysław Gomułkę w filmie "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł", opowiadającym o masakrze robotników w Gdyni w 1970 r. Wystąpił również w "Bitwie Warszawskiej 1920" Jerzego Hoffmana oraz filmach "Mniejsze zło" Janusza Morgensterna i "Mała Matura 1947" Janusza Majewskiego.

Pszoniak, pytany o marzenia aktorskie mówił, że tak naprawdę nigdy ich nie miał, ale że chciałby jeszcze kiedyś zagrać kobietę. "Nigdy nie kalkulowałem, po prostu robiłem to, co kochałem. A miałem co kochać" - powiedział PAP.

Oceniał, że "nie istnieje dobre, ciekawe aktorstwo bez wrażliwości i mądrości". "Aktorstwo jest sztuką rozumienia drugiego człowieka, choć napisanego jako rola" - podkreślał. (PAP)

autorki: Olga Łozińska, Daria Porycka

CZYTAJ DALEJ

Apel prymasa Polski o szacunek dla świątyń i siebie nawzajem

O szacunek dla siebie nawzajem i szacunek dla świętych miejsc zaapelował w poniedziałek prymas Polski abp Wojciech Polak. Jego apel ma związek z trwającymi od ubiegłego tygodnia w całym kraju protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

W opublikowanym w sieci nagraniu prymas poprosił o niepogłębianie podziałów i o wzajemną odpowiedzialność.

"Przeżywamy trudny czas, czas rozszerzającej się pandemii, czas, w którym wielu choruje, wielu cierpi, w którym śmierć dotyka naszych rodzin i wspólnot. Ostatnie dni przyniosły nam także liczne protesty społeczne. Są one wyrażane niekiedy w sposób bardzo gwałtowny, zdecydowany, ostry, raniący innych" – powiedział prymas.

Abp Polak zaapelował o wzajemny szacunek i o szacunek dla kościołów. W niedzielę w wielu miejscach protestujący manifestowali również w świątyniach. W Poznaniu doprowadzili do przerwania mszy w katedrze.

"Bardzo proszę o wzajemny szacunek, o to byśmy nie przekraczali granic, o szacunek dla siebie nawzajem, szacunek dla miejsc świętych, dla naszych świątyń. Bardzo proszę, by były one miejscami pojednania i jedności” - prosił prymas.

"Nie powodujmy podziałów, nie przyczyniajmy się do tego, by były one jeszcze głębsze. Niech wszystkim nam zależy na jedności i pokoju. Bądźmy za siebie nawzajem odpowiedzialni" – dodał abp Polak.

W miniony czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Od czwartku w kraju trwają protesty przeciwko wyrokowi TK. (PAP)

Autor: Rafał Pogrzebny

rpo/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Papież: Europo, odnajdź siebie samą! Chroń życie

2020-10-27 12:21

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Do odnalezienia swej tożsamości i powołania zachęcił Ojciec Święty instytucje europejskie w liście wystosowanym na ręce kard. Pierto Parolina. Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej w najbliższych dniach spotka się z władzami Unii Europejskiej, ze Zgromadzeniem Plenarnym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) oraz w władzami Rady Europy.

Mija bowiem 50. lat od nawiązania relacji dyplomatycznych Watykanu ze Wspólnotą Europejską i obecności Stolicy Apostolskiej jako obserwatora w Radzie Europy. Ponadto w 1980 powstała jednocząca biskupów wszystkich krajów Unii Europejskiej Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE). W bieżącym roku obchodzono także 70. rocznicę Deklaracji Schumana, która stanowiła inspirację dla procesu powojennej integracji narodów naszego kontynentu.

Papież wyznał: "marzę o Europie, która chroniłaby życie w każdym jego momencie, od chwili, gdy niewidzialne pojawia się w łonie matki, aż do jego naturalnego kresu”.

Ojciec Święty nawiązał do obecnej pandemii, która jeszcze bardziej uwypukla projekt europejski, jako chęć położenia kresu podziałom z przeszłości. Zaznaczył, że stajemy obecnie wobec konieczności dokonania wyboru: „albo tak jak dotąd pójdziemy drogą zmierzającą w kierunku narastających nieporozumień, sprzeczności i konfliktów, albo odkryjemy na nowo tę drogę braterstwa, która niewątpliwie zainspirowała i ożywiła ojców założycieli współczesnej Europy” – stwierdził Franciszek. Wskazał, że droga braterstwa łączy się z drogą solidarności.

Papież zacytował wyjątkowo aktualne dziś słowa św. Jana Pawła II zawarte w Akcie Europejskim wygłoszonym w Santiago de Compostela 9 listopada 1982 roku: Europo, „odnajdź siebie samą, bądź sobą!”. Wezwał Europę, by nie była zapatrzona w swą przeszłość, i odzyskała energię ideową, doceniając swoje zakorzenione ideały. „Nie bój się swojej tysiącletniej historii, która jest bardziej oknem ku przyszłości niż ku przeszłości” – zaapelował Ojciec Święty, podkreślając rolę prawdy, sprawiedliwości i wiary chrześcijańskiej. „Dziś, gdy wiele osób w Europie z nieufnością stawia sobie pytania o jej przyszłość, wielu patrzy na nią z nadzieją, w przekonaniu, że ma ona jeszcze coś do zaoferowania światu i ludzkości” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że „oryginalność europejska polega przede wszystkim na jej koncepcji człowieka i rzeczywistości; na jej zdolności do przedsiębiorczości i jej solidarności przejawiającej się w działaniu”. Następnie wyznał: „Marzę o Europie przyjaznej dla osoby i dla osób. Ziemi, gdzie szanowano by godność każdego, gdzie osoba byłaby wartością samą w sobie, a nie przedmiotem kalkulacji ekonomicznej lub towarem. Ziemi, która chroniłaby życie w każdym jego momencie, od chwili, gdy niewidzialne pojawia się w łonie matki, aż do jego naturalnego kresu”.

Ojciec Święty wskazał na konieczność wspierania edukacji i rozwoju kulturowego osoby, ochrony najsłabszych, bronienia praw osoby i przypominania o jej obowiązkach, w tym wnoszenia swego wkładu w społeczeństwo. „Marzę o Europie, która byłaby rodziną i wspólnotą” ... Marzę o Europie solidarnej i wielkodusznej” – podkreślił Franciszek. Odnosząc się do lęków związanych z kryzysem migracyjnym papież zaznaczył: „Tylko Europa, która będzie wspólnotą solidarną, może sprostać temu wyzwaniu w sposób korzystny, podczas gdy wszelkie rozwiązania częściowe dowiodły już swojej niewystarczalności. Jest rzeczą oczywistą, że konieczne przyjmowanie imigrantów nie może ograniczać się jedynie do pomocy tym, którzy przybywają, często uciekając przed konfliktami, głodem czy klęskami żywiołowymi, ale musi pozwolić na ich integrację, aby mogli «poznawać, szanować, a także przyswajać sobie kultury i tradycje narodu, który ich przyjmuje»”.

Franciszek opowiedział się za zdrową laickością Europy, „w której Bóg i Cezar są odrębni, ale nie przeciwstawiani sobie. O ziemi otwartej na transcendencję, gdzie wierzący mogą publicznie wyznawać swoją wiarę i proponować w społeczeństwie swój punkt widzenia”. Zachęcił chrześcijan do „odważnego i zdecydowanego wnoszenia swego wkładu w każdym środowisku, w którym żyją i pracują”.

Zwracając się do swojego najbliższego współpracownika, kardynała Pietro Parolina Ojciec Święty poprosił go o podzielenie się to refleksją z władzami europejskimi i członkami COMECE. Powierzył Europę wstawiennictwu jej patronów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję