Reklama

Kościół

Kard. Omella: papież odwiedzi Manresę w Roku Ignacjańskim?

Papież nie wyklucza, że w przypadającym w 2022 Roku Ignacjańskim odwiedzi Manresę. To katalońskie miasto jest ściśle związane z życiem św. Ignacego Loyoli, założyciela zakonu jezuitów, do którego należy Franciszek. Ojciec Święty nigdy wcześniej nie był w Manresie.

[ TEMATY ]

Hiszpania

św. Ignacy Loyola

papież Franciszek

youtube.com/VaticanMediaLive

Poinformował o tym przewodniczący Hiszpańskiej Konferencji Biskupiej kard. Juan José Omella, który z ubiegłym tygodniu dwukrotnie spotkał się z papieżem w Watykanie. Według portalu Catalunya Religió, możliwość odbycia podróży do Manresy zależy od rozwoju sytuacji związanej z pandemią koronawirusa, jak również od stanu zdrowia Franciszka, który w grudniu br. skończy 84 lata.

Reklama

Już po sobotnim spotkaniu Prezydium Hiszpańskiej Konferencji Biskupiej z papieżem kard. Omella ujawnił mediom, że Franciszek chętnie odwiedziłby Hiszpanię, kiedy pozwolą na to okoliczności.

W czerwcu br. burmistrz Manresy Valentí Junyent podczas audiencji w Watykanie zaprosił Ojca Świętego do przyjazdu do tego miasta w 2022 r. z okazji Roku Ignacjańskiego, ogłoszonego w związku z 500. rocznicą pobytu św. Ignacego w tej miejscowości.

Św. Ignacy Loyola (1491-1556) po swym nawróceniu w 1522 r. przez kilkanaście miesięcy mieszkał w jaskini w pobliżu Manresy, spędzając ten czas na modlitwie. Ze zrobionych wówczas notatek powstały „Ćwiczenia duchowne” – podstawa słynnych rekolekcji ignacjańskich.

2020-09-21 18:30

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hiszpania: 55 tys. podpisów pod apelem o zaniechanie usunięcia krzyża z Doliny Poległych

2020-09-24 19:06

[ TEMATY ]

Hiszpania

wikipedia.org

Ponad 55 tys. podpisów zebrano do czwartkowego poranka pod apelem do rządu Pedra Sancheza o zaniechanie planu usunięcia krzyża z Doliny Poległych pod Madrytem, gdzie znajduje się mauzoleum hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939). Betonowy pomnik górujący nad tym miejscem jest największym krzyżem na świecie.

Petycja pojawiła się w ślad za przyjętym 15 września przez gabinet Sancheza, w którego skład wchodzą politycy komunistycznej Zjednoczonej Lewicy i skrajnie lewicowego Podemos, projektu ustawy o tzw. pamięci demokratycznej. Dokument ten przewiduje m.in. usunięcie symboli chrześcijańskich z terenu mauzoleum, na terenie którego złożono zwłoki ponad 30 tys. poległych podczas wojny domowej.

W poniedziałek do zaniechania desakralizacji Doliny Poległych wezwał przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii kardynał Juan José Omella. Hierarcha stwierdził, że spodziewa się, iż plan centrolewicowego gabinetu Pedra Sancheza doprowadzi do dalszych konfliktów w tym kraju. Podkreślił, że politycy powinni „raczej szukać zgody i pojednania, zostawiając tematy polemiczne”. Odnosząc się do rządowego projektu ustawy o tzw. pamięci demokratycznej, kardynał wskazał, że politycy powinni działać na rzecz „uspokojenia społeczeństwa, szukając tego, co dziś naprawdę je martwi”.

Według rządu Sancheza przepisy o tzw. pamięci demokratycznej mogłyby pozwolić zarówno na usunięcie krzyża z Doliny Poległych, jak też na zamknięcie klasztoru benedyktynów w Dolinie Poległych.

24 października 2019 r. z inicjatywy pierwszego rządu Sancheza z bazyliki w mauzoleum w Dolinie Poległych wydobyto prochy gen. Francisco Franco, który zapoczątkował wojnę domową. Następnie zostały one przeniesione na położony w podmadryckiej miejscowości El Pardo cmentarz Mingorrubio. Rodzina dyktatora twierdzi, że decyzja ta była podyktowana rewanżyzmem ze strony ugrupowań hiszpańskiej lewicy.

CZYTAJ DALEJ

Aktualizacja: Zmarł wieloletni proboszcz i dziekan skoczowski ks. prałat Alojzy Zuber. Publikujemy jego wspomnienia

2020-10-21 10:48

[ TEMATY ]

kapłan

pogrzeb

prałat

Monika Jaworska

Ks. prałat Alojzy Zuber

Ks. prałat Alojzy Zuber

Zmarł emerytowany ks. prałat Alojzy Zuber – wieloletni proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie i kustosz sanktuarium św Jana Sarkandra na Kaplicówce, a także dziekan dekanatu skoczowskiego. Ks. prałat Alojzy Zuber przyjmował papieża Jana Pawła II w maju 1995 roku na skoczowskiej Kaplicówce.

W ostatnim czasie przebywał na emeryturze w Domu Sióstr Sercanek w Kamesznicy. Zachorował na koronawirusa Covid-19...

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…

Za diecezja.bielsko.pl podajemy szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych Księdza Prałata w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, które odbędą się w piątek 23 października br.:

W związku z obostrzeniami sanitarnymi, które obowiązują w czasie pandemii, w kościele może jednorazowo przebywać 135 osób; pamiętamy o zakrywaniu nosa i ust maseczką. Bardzo prosimy o przestrzeganie tych zaleceń. Prosimy o dostosowanie się do poniższego planu uroczystości pogrzebowych:

Piątek, 23 października 2020 r.

7.30 Wprowadzenie trumny do kościoła parafialnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie

8.00 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. prob. Witolda Grzomby

8.45 – 9.30 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

10.00 Msza św. sprawowana przez kapłanów pod przew. Dziekana Skoczowskiego ks. Ignacego Czadera, bez udziału wiernych

11.30 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. Juliusza Kropacza

11.30 Msza św. w Szpitaliku (50 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Tomasza Gwoździewicza

11.30 Msza św. w Wiślicy (65 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Dariusza Byrskiego

12.15 – 13.00 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

13.15 Odczytanie zamówionych intencji mszalnych, przemówienia i pożegnania przez władze lokalne, grupy parafialne i społeczne.

14.00 MSZA ŚW. POGRZEBOWA POD PRZEW. BISKUPA Piotra Gregera z udziałem najbliższej Rodziny oraz osób zaproszonych imiennie (nie ma koncelebry z Biskupem – Księża odprawiają o 10.00) Po Mszy św. wyprowadzenie trumny i przejazd na Stary Cmentarz (najbliższa Rodzina).


Poniżej publikujemy wspomnienia ks. prał. Alojzego Zubra z 2013 roku z okazji przeżywanego przez niego wówczas złotego jubileuszu kapłaństwa. Wspomnienia napisał do pisma „Effatha” (nr 7/2013) wydawanego w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, gdzie ks. Alojzy Zuber posługiwał wówczas jako proboszcz.

Dnia 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Była ona nie tylko dramatem dla Ojczyzny, ale także nieszczęściem dla rodziny – w tym także i mojej. Wskutek działań wojennych spłonął nasz rodzinny dom, a także stodoła ze zbożem, chlew i stajnia. Szczęśliwie tata zdołał wyprowadzić całą rodzinę na bezpieczniejsze miejsce przy skarpie rzeki Pszczynki. Ocalała babcia, stryj Józef, ciocia Wiktoria, mama Zofia, tata Franciszek, niespełna dwuletni brat Stanisław i ja – trzymiesięczny niemowlak. Wojsko niemieckie ewakuowało po pożarze rodzinę do sąsiedniej wioski Studzionka, z dala od linii frontu. Z moich rodzinnych Brzeźc to 5 km. Po odbudowaniu naszych budynków spędzałem szczęśliwe dzieciństwo u dziadków w Brzeźcach, gdzie – jak każde wiejskie dziecko – na miarę sił pomagałem na gospodarstwie: przy sianie, żniwach, wykopkach, pasaniu krów i innych czynnościach. Tam byłem do I Komunii św., chodziłem do szkoły podstawowej, a od V klasy byłem ministrantem. W Brzeźcach przyjąłem bierzmowanie. Tam rozwijało się w moim sercu powołanie do kapłaństwa. Oprócz starszego brata Stanisława żyją jeszcze także moje dwie siostry – Bronisława i Monika, a także najmłodszy brat Jan, który przejął gospodarstwo.

Po podstawówce uczęszczałem do Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie. Szkoła ta powstała w latach 40. XVIII w. (a więc jeszcze czasy I Rzeczpospolitej), jako Gimnazjum Książęce. Po zdaniu matury w 1957 r. wstąpiłem do Śląskiego Seminarium Duchownego. Pierwszy rok studiów był w Tarnowskich Górach, a pozostałe pięć lat w Krakowie. Święcenia diakonatu przyjąłem w marcu 1963 r. z rąk ks. biskupa Józefa Kurasa, a prezbiterat 23 czerwca 1963 r. w Katedrze Chrystusa Króla w Katowicach z rąk biskupa Herberta Bednorza.

Pierwsza parafia - Niedobczyce

Po krótkich wakacyjnych zastępstwach u sióstr Jadwiżanek w Bogucicach i w parafii Św. Józefa w Katowicach -Załężu otrzymałem w sierpniu1963 roku dekret wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niedobczycach. Pojechałem tam autobusem, aby się przedstawić miejscowemu księdzu proboszczowi. Był nim od wielu lat ks. Jan Tomala, wyświęcony we Wrocławiu jeszcze przed powstaniem diecezji katowickiej. Ponieważ był doktorem nauk biblijnych i przedwojennym katechetą, toteż przed II wojną światową wziął udział w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Było to wtedy ogromną rzadkością. Ksiądz proboszcz uczył religii aż do 70 roku życia. Nauczał dzieci klas II Szkoły Podstawowej nr 1. Podziwialiśmy jego piękny śpiew w czasie Mszy świętych. Moim współwikariuszem był ks. Alojzy Majnusz, który rok przede mną przybył do Niedobczyc ze Skoczowa. Podziwiałem go zwłaszcza za dwie rzeczy. Wspaniale potrafił z ambony przekonać słuchaczy do wszelkich inicjatyw duszpasterskich, np. do licznego udziału w porannych roratach, nabożeństwach różańcowych i majowych. Potrafił skłonić rodziców do troski o wczesną Komunię dzieci. Ogromna ich większość przystępowała do I Komunii św. w wieku 7 lat. W katechezach i comiesięcznej Komunii św. towarzyszyli im rodzice, zwłaszcza matki. Niezwykłe było i to, że tak małe dzieci potrafił prostym i zrozumiałym językiem katechizować.

Kolejnym współwikarym od 1965 roku był ks. Emil Dyrda mający wtedy 9 lat kapłaństwa. Ciepło wspominam swe poprzednie parafie, zwłaszcza Szopienice i Mariacką w Katowicach. Barwnie opowiadał o proboszczach tych parafii, szczególnie o ks. prałacie Maślińskim, byłym rektorze Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ks. Emil był powszechnie lubiany przez wiernych, odznaczał się ogromną kulturą osobistą nawet w trudnych problemach w kancelarii. Przez wiele lat był proboszczem w Podraju koło Czechowic -Dziedzic, a potem Kozach, do czasu przejścia na emeryturę. Dzieci i młodzież katechizowaliśmy w domu katechetycznym. W 1961 roku sejm niemy uchwalił ustawę o szkole świeckiej i tak wyrugowano religię ze szkół, aby osłabić życie religijne młodego pokolenia. Oprócz księży katechizowała też jedna siostra służebniczka i katechetka. W pamięci pozostały mi wrześniowe piesze pielgrzymki do Pszowa, a także coroczne pielgrzymki na Górę św. Anny.

Niezwykłym doświadczeniem w mej pracy kapłańskiej było zetknięcie się z Anną Kwiotek, która od dziesiątego roku życia miała jednostronny silny paraliż i zupełną utratę słuchu. Nie tylko nie potrafiła chodzić czy wstać, ale nawet siedzieć. Od czterdziestoletniego wtedy leżenia miała na plecach bolesne odleżyny. Mogła więc leżeć tylko na brzuchu. Aby uchronić się przed uduszeniem zwłaszcza w czasie snu, umieszczała od łóżka do pobliskiej szafki kij podobny do kija w miotle, kładła na nim swą lewą dłoń i na niej wspierała głowę. W takiej pozycji sypiała. Jakże to było niewygodne! Księża wikarzy codziennie zanosili jej Komunię św. Nieraz mówiła, że ona daje jej siłę do udźwignięcia tego krzyża. Bóg dał jej niezwykłą pamięć. Rozpoznała kogoś, kto przed 25 laty jako 10-letni chłopiec był ją odwiedzić z mamą, a teraz odtwarzał św. Mikołaja. O jej inteligencji niech świadczy fakt, że czytała i rozumiała trudne książki teologiczne. Czytała Pismo Św. i zdobyła wielką jego znajomość. Chociaż nie miała słuchu, to jednak doskonale się z nią porozumiewaliśmy przez bardzo wyraźną artykulację poszczególnych wyrazów, jak przyjmowała te cierpienia? Przed urlopem wakacyjnym powiedziałem jej, że teraz nie będę przychodził z Komunią, bo wyjeżdżam. Poprosiła o odprawienie Mszy świętej. Zapytałem: W jakiej intencji? Odpowiedziała: „Z podziękowaniem za łaskę cierpienia, z prośbą o wytrwanie”. Kto z nas potrafiłby Bogu dziękować za cierpienie? Ze swej niewielkiej renty wspierała kleryków z biednych rodzin ze zgromadzenia Księży Sercanów. Na jej pogrzebie duży ich zastęp celebrował mszę świętą otwierając jej bramy nieba. Trzy lata pobytu związały mnie z parafią i dały dużo doświadczeń bardzo przydatnych w kolejnych parafiach. Pozostała tam cząstka mego serca. Nie przypuszczałem wtedy, że ta więź będzie się utrwalać przez fakt zamieszkania w niej mej siostry. Z pewnym sentymentem celebruję tam od czasu do czasu Mszę św. i ogarniam parafię swą modlitwą.

Wspomnienia z Miedźnej

Od września 1966 roku rozpocząłem posługę kapłańską w Miedźnej w powiecie pszczyńskim, w parafii pod wezwaniem świętego Klemensa, który był papieżem i męczennikiem z końca I wieku. Piękny drewniany barokowy kościół z XVII w. otoczony jest cmentarzem. Do parafii należały też wioski Frydek i Gilowice. Tam dojeżdżałem do punktu katechetycznego uczyć religii młodzież i dzieci od II klasy wzwyż. W ważniejsze uroczystości młodzieńcy w czasie sumy prezentowali się z dużymi świecami na modlitwę eucharystyczną. Podziwiałem bardzo liczny udział młodzieży w I-piątkowych mszach św. i równie liczne jej przystępowanie do Komunii świętej. Panny w pszczyńskich strojach ludowych uświetniały procesje Bożego Ciała i odpusty.

Dojrzewały tam wtedy 3 powołania kapłańskie i 3 powołania zakonne dziewcząt do zgromadzenia Sióstr Służebniczek Śląskich Proboszczem był wtedy ks. Stanisław Czerwionka - rodem z Łąki. Święcenia przyjął w grudniu 1939 r. jako młody wikariusz został zaciągnięty do oddziałów sanitarnych niemieckiego wojska. Znosił rannych, odprawiał pogrzeby różnych wyznań, a gdy było spokojnie, to stawiał stół jako ołtarz i odprawiał mszę św. Miejscowi ludzie całowali ziemię, na której stał ołtarz, bo „nie mieliśmy tu mszy św. od 20 lat”. Z kilkoma kolegami uciekł z sowieckiej niewoli, do której się dostał. Otrzymał za to Żelazny Krzyż Zasługi, jako proboszcz miał nieraz utarczki z komunistycznymi władzami powiatowymi w Pszczynie, np. w sprawie rejestracji punktów katechetycznych. Przed peregrynacją obrazu Matki Bożej jasnogórskiej w 1967 roku jak i inni proboszczowie był wezwany do władz powiatowych. Przewodniczący zadał wreszcie pytanie: „Jak będziecie urządzali tę peregrynację?” Na to wzburzony proboszcz odpowiedział: „Czy ja się was pytam, jak wy będziecie urządzać obchody 1 Maja?” Wtedy urzędnik mówi: „My też tu mamy coś do gadania, bo to jest zabytkowy kościół”. Ksiądz pyta: „Czy daliście na remont tego kościoła chociaż jeden gwóźdź?”. Na tym rozmowa skończyła. Podziwiałem go jako dzielnego kapłana.

W sanktuarium św. Mikołaja

Od września 1969 roku do stycznia 1973 roku byłem wikariuszem w Pierśćcu koło Skoczowa w parafii św. Mikołaja. Wierni od wieków upraszają sobie tu u tego św. orędownika wiele łask, np. uzdrowień, nawet z ciężkich chorób, pojednanie w małżeństwie, dar potomstwa, opiekę nad dobytkiem i inne. Za otrzymane łaski przyjeżdżają podziękować. Katechizowałem w Pierśćcu i w Zaborzu. Proboszczem był ks. Wilhelm Kareta. W 1943 roku został aresztowany pod zarzutem pomocy udzielanej partyzantom. Dwóch jego braci zostało jednego dnia rozstrzelanych w Oświęcimiu. W więzieniu w Mysłowicach był katowany za spowiadanie więźniów i udzielanie Komunii św. Był też straszliwie bity, by zdradził tajemnicę spowiedzi. Potem wywieziony był do obozu w Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia 29.04.1945 roku. Jesienią 1945 r. został proboszczem w Pierśćcu.

U św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Chwałowicach

Od stycznia 1973 r. do sierpnia 1976 r. byłem wikariuszem w tej dzielnicy Rybnika razem z ks. Henrykiem Bolczykiem, który potem przez 15 lat krajowym duszpasterzem ruchu oazowego. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku jako proboszcz w Katowicach wspierał górników kopalni „Wujek.” W pamięci pozostał mi wspaniały śpiew w kościele i wielkie szkody górnicze niszczące wiele domów i pól oraz tworzące duże rozlewiska. Ogromny procent ludności pracował w pobliskich kopalniach Proboszczem był ks. Henryk Rothkegel, wspaniały kaznodzieja i dobry gospodarz parafii. W czasie wojny był zaciągnięty do wojska.

Ponownie w Pierśćcu

Od września 1976 r. byłem w Pierśćcu, ale już w charakterze adjutora, czyli administratora. Do mnie należały już decyzje dotyczące spraw duszpasterskich oraz finansowych (utrzymanie parafii, remonty, inwestycje itp.). W 1980 roku zostałem proboszczem. W tym też roku jesienią zmarł poprzedni proboszcz Wilhelm Kareta. Od stycznia 1981 roku były starania o budowę kościoła w Zaborzu. Parafianie mieli stamtąd do kościoła w Pierśćcu ponad 5 km. Po wielu staraniach otrzymaliśmy zgodę na budowę kaplicy punktem katechetycznym. Kopanie fundamentów zaczęliśmy w lipcu 1982 r. Wierni wykazywali wiele zapału do pracy. Wiosną 1983 roku zostałem mianowany dziekanem dekanatu skoczowskiego. Budowie przewodziłem do września 1983 roku.

W mieście św. Jana Sarkandra

W dzień pogrzebu ks. kan. Karola Pichy ze Skoczowa 10.09.1983 r. ks. bp Herbert Bednorz mianował mnie administratorem, a po kilku miesiącach proboszczem parafii p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie. Parafia ta liczy ok. 8 tys. katolików. Jest to najstarsza i największa parafia w tym mieście. Chociaż miasto istnieje ponad 700 lat, to obecna barokowa świątynia była zbudowana w 1762 r. po kolejnym pożarze. Od 1992 roku Śląsk Cieszyński a więc i Skoczów zaczęły należeć do nowej diecezji bielsko-żywieckiej, której ordynariuszem jest ks. bp Tadeusz Rakoczy.

Bł. Jan Sarkander został współpatronem diecezji obok św. Maksymiliana Kolbego i św. Jana Kantego. W 1993 r. został ogłoszony w Watykanie dekret kanonizacyjny Jana Sarkandra. Biskup Tadeusz Rakoczy udał się do Watykanu, aby zaprosić Ojca Świętego do Skoczowa, do miasta narodzenia Jana Sarkandra. W ślad za biskupem pojechała zaprosić go także czteroosobowa delegacja ze Skoczowa z burmistrzem i ks. dziekanem na czele. Papież przyjął nas 29 września 1994 r. w Castel Gandolfo. Ojciec Święty odpowiedział: „Zobaczymy”. Okazało się, że te marzenia się spełniły. Dzień po kanonizacji Jana Sarkandra w Ołomuńcu, gdzie poniósł męczeńską śmierć i gdzie są jego relikwie Ojciec Święty przyjechał do Skoczowa 22.05.1995 roku, aby przewodniczyć na Kaplicówce dziękczynnej Mszy św. za dar kanonizacji w otoczeniu ponad stu biskupów, siedmiuset kapłanów i trzystu tysięcy pielgrzymów. Trwałą pamiątką po papieskiej pielgrzymce jest kościół filialny w Wiślicy pw. Bożego Miłosierdzia wybudowany w latach 1998 - 2004, wyraźnie przypominający wygląd papieskiego ołtarza.

Od 2002 r. rozpoczęliśmy gruntowny remont parafialnego kościoła, zaczynając od odprowadzenia wód i osuszania kościoła. Wymieniono tynki, okna, wyremontowano wieżę, znacznie wymieniono więźbę, pokryto dach i wieżę blachą miedzianą. Potem remontowano wnętrze: wymieniono wiele instalacji, malowano sklepienia, ściany i wszystkie ołtarze. Poprzedni proboszczowie, każdy w swej epoce, też dokonywali renowacji, ale ta obecna jest najbardziej kompleksowa. Dobiega końca renowacja głównego ołtarza i odnowienie wszystkich stacji Drogi Krzyżowej.

Miejscem pielgrzymkowym naszej parafii jest Kaplicówka, gdzie stoi papieski krzyż z Katowic-Muchowca, oraz kaplica św. Jana Sarkandra, obok której stanął w 1995 r. papieski ołtarz. Pielgrzymi i turyści nawiedzają pięknie odnowiony, bogato zdobiony wspaniały kościół parafialny, na Rynku zaś kaplicę narodzenia św. Jana Sarkandra i jego muzeum, czy też kościół jego chrztu (100 m od Rynku).

Troską proboszcza jest nie tylko dbałość o kościół jako budynek, ale o Kościół jako wspólnotę. Ostatnie dziesięciolecia są czasem, kiedy utworzyło się wiele grup i wspólnot parafialnych, poczynając od dzieci, przez grupy młodzieżowe i dorosłych. Echem tego jest wydanie dekretu ks. biskupa Tadeusza Rakoczego o ogłoszeniu kaplicy św. Jana Sarkandra sanktuarium. Prężnie rozwija się ruch Nowenny pompejańskiej, który rozszerzył się na około 70 parafii naszej diecezji, ale rozszerza się także na inne diecezje oraz inne kraje. Z radością wspominam pięć święceń prezbiteratu w latach 1991-2001 oraz zrodzone w tej parafii powołania zakonne. Modlimy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.

W 1994 roku ks. bp Tadeusz Rakoczy mianował mnie kanonikiem naszej diecezji, zaś w 1997 r. Ojciec Święty obdarował mnie tytułem swego kapelana (prałatem), co uważam za największe wyróżnienie. Funkcję dziekana pełniłem w latach 1983-1989, a potem znów od 1993 do chwili obecnej, jestem diecezjalnym opiekunem Apostolatu Maryjnego Cudownego Medalika oraz Apostolstwa Dobrej Śmierci.

Rok Złotego Jubileuszu święceń kapłańskich jest tez rokiem 30-lecia mojej posługi proboszczowskiej w tutejszej parafii. Dziękuję Panu Bogu za niezliczone łaski, którymi mnie obdarza przez cale życie. Mile wspominam każdą parafię, w której posługiwałem.

x. Prałat Alojzy Zuber

CZYTAJ DALEJ

Różaniec za misje

2020-10-21 21:50

Marzena Cyfert

Różaniec misyjny przed wrocławską katedrą

Różaniec misyjny przed wrocławską katedrą

„Oto ja, poślij mnie!” – w swym orędziu Papież Franciszek przypomina, że Chrystus wciąż szuka ludzi, którzy zaniosą Jego miłość na krańce świata, także w czasie pandemii i niesprzyjających warunków – mówią młodzi z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego Młodzi Światu we Wrocławiu.

Wolontariusze misyjni wraz z ks. prezesem Jerzym Babiakiem i siostrami salezjankami zebrali się 21 października przed wrocławską katedrą, by modlić się różańcem w intencji działalności misyjnej Kościoła. Modlili się w językach: angielskim, tamilskim, amharskim, hiszpańskim i czeskim. Wydarzenie wpisane jest w tradycję lokalnego Kościoła i ma miejsce w Tygodniu Misyjnym. Gromadzi wszystkich, którym bliskie są sprawy misji.

Jak zauważył ks. Jerzy Babiak, Papież Franciszek w tegorocznym orędziu misyjnym zadaje nam pytanie, kogo Pan Bóg ma posłać, aby zanieść Jego miłość innym ludziom. – To znaczące pytanie, bo świat i ludzie bardzo potrzebują dzisiaj miłości. My jako chrześcijanie jesteśmy wezwani, by tę miłość nieść narodom. Wczoraj wieczorem ks. Piotr Wojnarowski przysłał kilka zdjęć dzieci, stojących przy powstającym boisku w małym miasteczku w Gandii. Dzieci na zdjęciu są bardzo pogodne, uśmiechnięte, widać radość w ich oczach. Takie znaki, które otrzymujemy, chociażby zdjęcia z misji, pokazują, co to znaczy zanieść miłość drugiemu człowiekowi. To, że modlimy się za misje, zbieramy datki, poświęcamy swój majątek, to jest to niesienie miłości Chrystusa. Na pewno najbardziej tę miłość odzwierciedlają dziecięce oczy i uśmiech dziecka. Świat dzisiaj bardzo potrzebuje miłości, dlatego tych, którzy byli na misjach, naszych wolontariuszy, zachęcam do kolejnych wyjazdów, a tych, którzy jeszcze nie byli, zachęcam do wyjazdu na misje chociaż na krótki czas – mówił ks. Jerzy Babiak.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję