Reklama

Kościół

Warszawa: w sobotę wyruszy pielgrzymka rowerowa 2020

Wciąż trwają zapisy na sobotnią pielgrzymkę rowerową „Dookoła Archidiecezji Warszawskiej”, która odbędzie się w najbliższą sobotę, 26 września. Celem inicjatywy jest wyrażenie podziękowania Bogu za ocalenie Warszawy i Polski w 1920 roku.

[ TEMATY ]

pielgrzymka

kolarstwo

Antranias/pixabay.com

Pasjonaci kolarstwa rozpoczną swoją pielgrzymkę 26 września od Mszy świętej o 9.00 w kościele na Wrzecionie oraz w Warce. Następnie ruszą jedną z czterech proponowanych tras: Wrzeciono – Wilanów (ok. 20 km), Wrzeciono – Grodzisk Mazowiecki (ok. 110 km),Warka – Wilanów (ok. 60 km), Warka – Grodzisk Mazowiecki (ok. 120 km). Przemierzając w ten sposób teren niemal całej Archidiecezji Warszawskiej.

„W 2020 r. chcemy objechać na rowerach naszą warszawską archidiecezję, dziękując Bogu za ocalenie Warszawy i Polski w 1920 roku. Cztery grupy przejadą trasy liczące od 20 do 120 kilometrów tego samego dnia: 26 września 2020. Pielgrzymkę zaczniemy Mszami świętymi w dwóch lokalizacjach (kościół Niepokalanego Poczęcia NMP na Wrzecionie i kościół św. Mikołaja w Warce), a zakończymy grillem integracyjnym na mecie każdej z tras (parafia Opatrzności Bożej na Wilanowie i parafia Przemienienia Pańskiego w Grodzisku Mazowieckim)” – zapowiada ks. Grzegorz Pakowski.

Reklama

Uczestnicy maratonu spodziewani są w Wilanowie koło godziny15.00, a do Grodziska Mazowieckiego przyjadą ok 18.00. Na zakończenie pielgrzymki odbędzie się grill integracyjny, podczas którego rowerzyści będą mogli porozmawiać o wrażeniach z pokonanej trasy. Każdy pielgrzym otrzyma pamiątkową bransoletkę przypominającą o intencji, w jakiej wszyscy jechali.

“Dwieście lat temu wynaleziono rower. Sto lat temu Polacy stanęli odważnie do walki z potężną armią bolszewicką. Cud nad Wisłą – nazwa bitwy warszawskiej 1920 r. pokazuje, że Pan Bóg czuwał nad naszym narodem. Chcemy Mu za to podziękować, korzystając z wynalazku sprzed 200 lat więc zapraszamy na pielgrzymkę rowerową!” – zachęcają organizatorzy rowerowej pielgrzymki z wydziału duszpasterstwa dzieci i młodzieży warszawskiej kurii.

Udział w pielgrzymce jest bezpłatny. Na każde miejsce startu i mety można dojechać pociągiem lub metrem.

Reklama

Na pielgrzymkę można się zapisać za pośrednictwem strony internetowej:

https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScAB4lL5ohO2YLJeYwhysYpCRIFD5Bwt1Mt9kwXNz5nT2rOIQ/viewform

2020-09-22 16:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Giro d'Italia - Cerny z ekipy CCC wygrał etap, w czołówce bez zmian (opis)

2020-10-23 18:20

[ TEMATY ]

kolarstwo

Giro d'Italia

PAP

Czech Josef Cerny z polskiej ekipy CCC

Czech Josef Cerny z polskiej ekipy CCC

Czech Josef Cerny z polskiej ekipy CCC wygrał w mieście Asti, po samotnym finiszu, 19. etap wyścigu kolarskiego Giro d'Italia. Różową koszulkę lidera zachował Holender Wilco Kelderman. Rafał Majka wciąż zajmuje 10. miejsce.

Cerny uzyskał na mecie 18 sekund przewagi nad pierwszym towarzyszem ucieczki Belgiem Victorem Campenaertsem (NTT Pro Cycling). Trzecie miejsce, ze stratą 26 sekund, zajął Włoch Jacopo Mosca (Trek-Segafredo).

27-letni Czech odniósł pierwsze zwycięstwo w jednym z trzech wielkich tourów dla ekipy CCC, która po dwóch latach startów w elicie pożegna ją po zakończeniu sezonu.

Peleton stracił do zwycięzcy ponad 11 minut.

W czołówce klasyfikacji generalnej nic się nie zmieniło. Kelderman wyprzedza o 12 sekund swojego kolegę z ekipy Sunweb Australijczyka Jaia Hindleya oraz o 15 sekund Brytyjczyka Tao Geoghegana Harta (Ineos Grenadiers). Rafał Majka (Bora-Hansgrohe) traci do lidera ponad siedem minut.

Piątkowy etap miał liczyć aż 258 km i prowadzić z Morbegno do Asti. Z powodu opadów deszczu i niskiej temperatury, a także protestów kolarzy, został skrócony do 124 km, a start przeniesiono do Abbiategrasso.

Była to ostatnia okazja w tegorocznym Giro do wykazania się dla sprinterów, ale w Asti nie doszło do rozgrywki między nimi. Peleton pozwolił odjechać 14 zawodnikom, a ucieczka okazała się skuteczna. Ekipa Bora-Hansgrohe Słowaka Petera Sagana, zainteresowanego zdobyciem cyklamenowej koszulki lidera klasyfikacji punktowej (którą posiada Francuz Arnaud Demare), próbowała gonić uciekających, ale ok. 60 km przed metą spasowała.

Cerny zaatakował ok. 20 km przed metą, zdobył 40 sekund przewagi i mimo pościgu pięciu kolarzy utrzymał ją aż do mety, odnosząc największy sukces w karierze.

"To niewiarygodne, nie potrafię znaleźć słów, aby wyrazić, co czuję. Nie mogę w to uwierzyć" - powiedział Cerny, który został czwartym kolarzem z Czech, mogącym poszczycić się zwycięstwem w Giro. Dołączył do Jana Svorady (pięć triumfów w latach 1994-2000), Jana Hruski (dwa sukcesy w 2000) i Romana Kreuzigera (2012).

W sobotę odbędzie się ostatni etap w górach, z Alby do Sestriere, ale pozbawiony najtrudniejszych odcinków na przełęcze Agnello oraz Izoard wskutek wycofania zgody na przejazd kolarzy ze strony francuskich służb sanitarnych.

Wyścig zakończy w niedzielę jazda indywidualna na czas w Mediolanie.

Wyniki 19. etapu, Abbiategrasso - Asti (124 km):

  1. Josef Cerny (Czechy/CCC)                              - 2:30.40
  2. Victor Campenaerts (Belgia/NTT Pro Cycling)                  18 s
  3. Jacopo Mosca (Włochy/Trek-Segafredo)                         26
  4. Simon Clarke (Australia/EF Pro Cycling)
  5. Iljo Keisse (Belgia/Deceuninck-Quick-Step)
  6. Sander Armee (Belgia/Lotto Soudal)                    ten sam czas
  7. Albert Torres (Hiszpania/Movistar)                         1.10
  8. Simon Pellaud (Szwajcaria/Androni Giocattoli)
  9. Giovanni Carboni (Włochy/Bardiani)
 10. Alex Dowsett (Wielka Brytania/Israel Start-Up Nation) ten sam czas
...
 41. Rafał Majka (Polska/Bora-Hansgrohe)                       11.43
 59. Paweł Poljański (Polska/Bora-Hansgrohe)                         
 60. Kamil Małecki (Polska/CCC)                                      
 73. Maciej Bodnar (Polska/Bora-Hansgrohe)                          
 81. Kamil Gradek (Polska/CCC)                             ten sam czas

Klasyfikacja generalna:

  1. Wilco Kelderman (Holandia/Sunweb)                    - 80:29.19
  2. Jai Hindley (Australia/Sunweb)                               12
  3. Tao Geoghegan Hart (W. Brytania/Ineos Grenadiers)            15
  4. Pello Bilbao (Hiszpania/Bahrain-McLaren)                   1.19
  5. Joao Almeida (Portugalia/Deceuninck-Quick Step)            2.16
  6. Jakob Fuglsang (Dania/Astana)                              3.59
  7. Patrick Konrad (Austria//Bora-Hansgrohe)                   5.40
  8. Vincenzo Nibali (Włochy/Trek-Segafredo)                    5.47
  9. Fausto Masnada (Włochy/Deceuninck-Quick Step)              6.46
 10. Rafał Majka (Polska/Bora-Hansgrohe)                        7.28
...
 65. Paweł Poljański (Polska/Bora-Hansgrohe)                 2:53.04 
 74. Kamil Małecki (Polska/CCC)                              3:15.49 
104. Kamil Gradek (Polska/CCC)                               4:21.24 
107. Maciej Bodnar (Polska/Bora-Hansgrohe)                   4:29.10

(PAP)

af/ krys/

CZYTAJ DALEJ

Nie jestem zdziwiony... [Felieton]

2020-10-26 12:30

PAP

WARSZAWA ZDEWASTOWANY KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA APOSTOŁA

WARSZAWA ZDEWASTOWANY KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA APOSTOŁA

Czy jestem zdziwiony sytuacją która jest w naszym kraju? Nie jestem. Czy agresja która towarzyszy rzekomym “pokojowym protestom” jest czymś zadziwiającym? Nie jest. A jakie będą tego konsekwencje? Ogromne, ale skutek może pociągnąć za sobą wiele ofiar.

Nie zabierałem głosu od razu. Postanowiłem prześledzić sytuację, zobaczyć jaki nabierze kierunek, a w międzyczasie zrobić małe dziennikarskie dochodzenie, ale zacznijmy od początku. Jest rok 1956. W życie wchodzi ustawa o dopuszczalności przerywania ciąży w trzech warunkach. Jeden z nich zawiera: “ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej”. Komunizm upadł i w 1993 roku zawarto tzw. “kompromis” (bardzo nietrafione słowo) aborcyjny. Prawie 40 lat trwania tamtej “komunistycznej” ustawy do dziś zbiera swoje żniwo. Czasy komuny, warunki życia wielu rodzin nie były na najwyższym poziomie, więc spełnienie tego warunku, aby wypełnić “prawo” nie należało do najtrudniejszych. Wiele osób zarzuci za chwilę, że to były inne czasy, mniej rozwinięte, gorsze warunki itd, ale to tak naprawdę jest nic, w porównaniu z tym, co przeżywają te osoby, które z różnych względów dokonały aborcji. Wiele z nich mówi wprost, że to największa tragedia w ich życiu, a same wyrzuty sumienia i świadomość zabicia swojego dziecka jest tak wielka, że żadne słowa nie są w stanie tego wyrazić.

Dlaczego takim osobom w tej dyskusji nie da się prawa głosu? A czy ktoś zapytał się, co przeżywają rodzice tych dzieci? I uwierzcie mi. Oni nie powiedzą, że to płód, zlepek komórek, ale ich DZIECKO. Zawsze rodzi się pytanie, gdzie w tej sytuacji byli ojcowie tych dzieci, rodzice tych kobiet, przyjaciele, dobrotliwi lekarze? A może to oni stali w pierwszej kolejności, aby sugerować ten “dobry wybór”, który przerodził się w prawdziwe piekło duszy dla tych kobiet. Nie potrafię nawet wczuć się w sytuację przeżywaną przez te kobiety. Mam wielkie obawy, czy osoby popierające aborcję zdają sobie sprawę z konsekwencji tego wyboru i co może ich czekać stając przed wyborem. I tu ofiarami mogą być nie tylko abortowane dzieci, ale także same kobiety.

Przytaczam ten przykład z prostej przyczyny. Dotknął mnie wczoraj obrazek ze Szczecinka, gdzie ksiądz idący z bursą z Najświętszym Sakramentem został otoczony przez młode dziewczyny (mogę się mylić, ale wydawać by się mogło że w wieku licealnym) z kartonowymi napisami i drugie zdjęcie, gdy ta sama bursa leży na chodniku. Nie znam ich osobiście, ale pozwoliłem sobie po dziennikarsku zebrać informację o poglądach i wartościach osób w tym wieku, które tego dnia przyjęły podobną postawę. Nie powiem nic nowego, że tutaj dużą rolę mają media, pseudoautorytety lansowane przez mainstream, moda, “fajność”.  Nie wzięło się to też z niczego, czynników jest wiele. Komentując tę sytuację, dość grzecznie, zapytam tylko jaki procent z nich to osoby ochrzczone, po I KŚ i bierzmowaniu, chodzących obecnie lub w przeszłości na katechezę? Pytanie dość zasadne, bo to pytanie mające swoją odpowiedź w dwojaki sposób.

Co mnie zadziwia, to zdziwienie protestujących, że Kościół Katolicki stoi po stronie bezbronnych i nienarodzonych. Nic nowego. I tak od 2000 lat, więc dlaczego miałby na siłę zmieniać naukę samego Chrystusa. A może po prostu nie znamy nauki Chrystusa? Ale przecież każdy to powie, że “nieznajomość prawa, nie zwalnia z jego nieprzestrzegania”. Nietrudno się nie zgodzić z ks. Danielem Wachowiakiem z parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce (Arch. Poznańska), który na swoim Twitterze napisał: “Chrzciliśmy nie patrząc na życie bez wiary. Organizowaliśmy ckliwe "komunie święte". Mieliśmy ubaw na święconkach. Posyłaliśmy hurtowo na bierzmowanie do katedry. Śluby pozwoliliśmy przemienić na quasi-sakralne eventy. Ze szkodą dla głoszenia Ewangelii. A teraz zdziwieni.”

ScreenTwitter


Ale czy w tej sytuacji można być zdziwionym? Tak jak napisałem na początku, mnie to nie dziwi. Obserwując nastroje społeczne, obecną sytuację w kraju i nawarstwianie się fejk newsów i propagandy antykatolickiej nie może być inaczej. Zresztą można także postawić tezę, że każdy powód, aby robić zadymę w kraju i zaatakować Kościół jest dobry. Współczuję tylko Polskiej Policji, która mimo trudnych warunków pandemicznych musi się z tym wszystkim zmagać.

Popatrzmy kto zaprasza, kto lansuje, kto oskarża, kto sieje agresję. Te same osoby. Niezależnie czy jest to protest przeciwko władzy, czy poparcie dla LGBT, czy marsze KODu, czy teraz. “To nie jest protest polityczny”, słyszę. I nawet się zgodzę, bo przecież życie ludzkie nie jest sprawą polityczną, ale kwestią godności człowieka, też tego, a może w tej sytuacji przede wszystkim nienarodzonego”.

Ale czy każda okazja nie jest dobra, aby “łupać” w konkretne osoby, instytucje?

FB


Albo same hasła: “Macie krew na rękach”, “Bóg wam nie wybaczy” i inne brzmią jakby były głosem… zagłuszonego sumienia

Nie mogę się zgodzić także innymi wieloma tezami wygłaszanymi czy na murach, czy na marszach (nazywane pozornie spacerami) czy na FB. Choć na pewno są one wyrazem tego, co osobom protestującym w “duszy i na sercu gra”.

Zachęcam przy tym do zapoznania się z obecnym prawodawstwem w Polsce, zapoznać się z wyrokiem TK i tym, co wnosi ta decyzja, a wreszcie do treści samego projektu obywatelskiego “Stop aborcji”, bo może się okazać, w wielu przypadkach, że rzeczywistość jest inna niż przedstawiają m.in. w mediach.

Wczoraj wandale i chuligani zdewastowali mury kościołów w Polsce. Innych słów nie mogę użyć, bo niszczenie cudzego mienia jest zawsze chuligaństwem, choćby było w najbardziej zacnym celu. Usłyszałem słowa, że kolejna wojna. Nie bójmy się stwierdzić, że wojna cywilizacyjna trwa już od dłuższego czasu. Obecna sytuacja jest tylko konsekwencją zagubienia i braku solidnej katechezy w wielu przestrzeniach (przy czym gratuluję świetnym katechetom i wychowawcom i rodzicom, których znam i wiem, że świetnie wykonują swoje zadania).

Ze swej strony dziękuję wszystkim, którzy wczoraj stanęli naprzeciw jakiejkolwiek agresji, wulgaryzmom, którzy chronili Najświętszy Sakrament przed profanacją i przeciwstawiali się wszelkim chuligańskim praktykom. Dziękuję wszystkim, którzy tego dnia byli świadkami wiary. Dziękuje tym, którzy podjęli się stanięcia po stronie życia. 

A pozwalając sobie na małą prywatę, zauważam, że urodziłem się w czasach, gdy aborcja była dozwolona, gdy warunki życiowe kobiety byłyby trudne. Myślę, że jest to dobra okazja, aby okazać wdzięczność moim rodzicom za dar życia. Wedle prawa mieli wybór, ale stanęli po stronie życia, mojego życia. Wielka radość, moja radość.

Zmieniając trochę rzeczywistość próbowałem sobie wyobrazić odwrotną sytuację, gdyby moi rodzice musieli stanąć przed faktycznym wyborem. Samo wyobrażenie swojego “nieistnienia” było niczym uderzenie kamieniem, ale po chwili uświadomiłem sobie, że to przecież moi rodzice i wszystko stało się oczywiste.

CZYTAJ DALEJ

Pomóż Caritas. Przekaż jednorazowe opakowania na zupę

2020-10-27 13:49

Fot. Caritas Archidiecezji Wrocławskiej

W Oławie trwa nieprzerwanie akcja „Misja Zupa”, organizowana przez Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Boryka się jednak z pewnymi trudnościami, dlatego przekazujemy apel o pomoc. Dołączycie się?

- Obecnie potrzebujemy duże ilości opakowań jednorazowych na zupę (tygodniowo ponad 500 szt.) pozwalające nam kontynuować tę szlachetną formę pomocy, z której w szczególności korzystają schorowani i samotni seniorzy, osoby niepełnosprawne oraz bezdomne – apeluje Paweł trawka, rzecznik Caritas.

„Misja Zupa” w Oławie utrzymuje się wyłącznie ze środków pieniężnych przekazanych od mieszkańców tego miasta. Mimo trwającej pandemii jest zachowana ciągłość pracy w jadłodajniach. Jest to zadanie bardzo trudne w obecnej sytuacji, ponieważ wszystkie posiłki muszą zostać wydane "na wynos".

- Codziennie z jadłodajni korzysta ponad 120 beneficjentów, w tym osoby z niepełnosprawnościami i wielu niesamodzielnych seniorów. Rocznie wydajemy niemal 30000 posiłków – tłumaczy Paweł Trawka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję