Reklama

Niedziela Wrocławska

Uczestniczyli w Uczcie przy grobie św. Jadwigi

Pielgrzymi po przybyciu do Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej uczestniczyli we Mszy św. Przewodniczył jej ks. Tomasz Płukarski, zastępca głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej, a homilię wygłosił ks. Piotr Filas SDS, proboszcz parafii.

Michalina Stopka

- Jak co roku przybywamy pieszo do grobu św. Jadwigi, aby dziękować, że mamy tak wielką patronkę dla całej Archidiecezji - mówił ks. Tomasz Płukarski na rozpoczęcie Mszy św.

Cały wstęp:

Reklama

Ks. Piotr Filas rozpoczął swoją homilię od historii o proboszczy wychodzącym przez kilka niedziel na ambonę i pytającym wiernych, czy wiedzą o czym chce powiedzieć. Wstęp ten miał pobudzić pielgrzymów, zmęczonych drogą.

- Czy wiecie, co chcę wam, w tym szczególnym miejscu powiedzieć? - pytał kustosz sanktuarium. Odpowiadając na zadane pytanie stwierdził, że na pewno padły by odpowiedzi wskazujące na osobę św. Jadwigi. 

Reklama

- Czy ona w swoim życiu też zadawała sobie pytanie, "dlaczego?". Tych pytań w naszym życiu jest bardzo wiele - mówił kaznodzieja.

W dalszej części, wierni byli zachęcani do refleksji i podjęcia trudu poszukiwania odpowiedzi na pytanie "dlaczego?". 

Cała homilia: 


2020-10-18 13:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapalamy w dzieciach iskierkę Miłości

2020-12-01 10:33

Fot. Grzegorz Kryszczuk

S. Antonina Migacz CSSE zarządza jednym z większych przedszkoli we Wrocławiu. Dziennie przez korytarze budynku przewijają się setki osób. Z dyrektorką w habicie, o wyzwaniach oraz o tym, dlaczego rodzice chętnie posyłają dzieci do katolickiego przedszkola rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Czy od początku swojego życia zakonnego była siostra związana z edukacją?

W latach 90-tych studiowałam teologię we Wrocławiu i na ul. Januszowickiej prowadziłam katechezę. Wtedy pierwszy raz objęłam funkcję dyrektora na dwa lata. Później zostałam przeniesiona do Kątów Wrocławskich, gdzie znów uczyłam Religii.

W końcu przyszedł czas, kiedy na dobre zagościła siostra tutaj. Czy to była duża zmiana? Przecież te placówki są różnej wielkości.

W Kątach Wrocławskich było zdecydowanie inaczej, ponieważ jest tam mniejsza społeczność, przedszkole ma wymiar kameralny. Ponownie zawitałam na ul. Januszowicką w 2011 roku i dopiero zobaczyłam jakie wyzwanie jest przede mną. To mnie bardzo ucieszyło i zmobilizowało do pracy. W latach 90-tych była setka dzieci. Jak obejmowałam posadę dyrektora kilkanaście lat później to było dwa razy tyle. Teraz jest jeszcze więcej. Ciągle coś poszerzamy, oddajemy nowe pomieszczenia.

Czyli widać, że jest zapotrzebowanie na katolickie przedszkola?

Tak. Rodzice bardzo chcą posyłać dzieci do naszej placówki. Bardzo mnie to cieszy. Pan Bóg ma swoje plany, które realizuje, a ja wierzę w to, że każde dziecko u nas, nie jest przypadkowe.

Rozumiem, że są dzieci z różnych domów? Wierzących bardziej, mniej…?

Nigdy nie oczekiwałam od rodziców żadnej deklaracji dotyczącej wiary, nie prosiłam o świadectwo moralności. Gdybym tak robiła, to wchodziłabym w plany Boże. Chrystus nikogo nie odrzuca, a ja próbuję naśladować mojego Pana. Uważam, że taka postawa owocuje i jest korzystna dla wszystkich.

Czyli dla kogo?

Wierzę, że nasze dzieci są małymi apostołami Dobrej Nowiny. W naszym przedszkolu oprócz podstawowego programu nauczania cały czas mówimy o Panu Bogu, uczymy dzieci relacji z Nim. Zaczynamy oczywiście od podstaw, czyli znak krzyża i podstawowej modlitwy. Dochodzi do tego Eucharystia i celebrowanie świąt kościelnych. Dzieci to bardzo przeżywają, a potem idą do swoich domów i oddają ten Boży blask swoim rodzicom, rodzeństwu i dziadkom.

Widziała siostra jakąś przemianę, na przykład w rodzicu?

Zdarzyło się, że byłam pozytywnie zaskoczona. Zbudowała mnie jedna sytuacja, kiedy do naszej kaplicy wszedł młody tato z różańcem w ręku. Wiem, że prowadzi firmę i jest ciągle zabiegany. Ale był taki przełom w jego życiu, że kiedy zostawiał swoje dziecko w sali, to umiał znaleźć chwilę do rozmowy z Bogiem. Przychodzą też rodzice z dziećmi na modlitwę. To są takie małe znaki, ale tworzą niesamowitą układankę w zbawczym planie Chrystusa.

Mimo, że siostra nie prowadzi statystyk, to jednak uczęszczają tu dzieci z domów, gdzie o Bogu się nie rozmawia. Co w takim razie sprawia, że rodzice decydują się na ten krok i zapisują swoje pociechy na ul. Januszowicką?

Podejrzewam, że odczuwają pewną potrzebę stabilizacji. To znaczy, że przedszkola katolickie z reguły wolne są od pewnych ideologii, są jakby wyrwane z tego „świata”. Rodzice mają pewność, że dzieciom przekażemy dobre wartości. Spotkałam się kiedyś z takim zarzutem, że rodzice idą na łatwiznę i zostawiają nam wychowanie religijne. Nawet gdyby tak było, to ja ciągle będę powtarzać, że te dzieci będą później małymi apostołami w swoim środowisku. Zapalamy im w sobie pewną iskierkę, która później mam nadzieję zapłonie silnym ogniem Bożej Miłości.

Przeglądnąłem opinie o przedszkolu w internecie. Nie ma dużo głosów negatywnych.

Powiem szczerze, że ja nie czytam komentarzy. I robię to z premedytacją. Szkoda zdecydowanie nerwów. Zawsze mam czas żeby porozmawiać w cztery oczy, kiedy jest problem. Czasem wynikają z tego zabawne sytuacje. Kiedyś widziałam jak rodzice jednego dziecka chcieli wejść do mnie do gabinetu, ale nie mieli odwagi. I tak nie mogli się zdecydować. Kiedy wyszłam do nich i zapytałam dlaczego tak robią, to usłyszałam, że mam opinię „ostrej dyrektor” [śmiech].

Wiem, że w przedszkolu funkcjonuje duża kaplica. Po zakończonym dniu pracy, kiedy siostra zamknie już drzwi, jest taki moment, że trzeba iść przed tabernakulum i wygadać się Panu Bogu?

Moim szefem jest Chrystus. Kiedy mam problem mówię: „Panie Jezu zajmij się tym!”. To jest dla nas błogosławieństwo, że mamy taką dużą kaplicę. W budynku przedszkolnym jest nas 5 sióstr, mamy miejsce do modlitwy. Dołączają do nas dzieci, rodzice, a także okoliczni mieszkańcy.

Ma siostra ulubioną modlitwę?

Nowennę Pompejańską. Jak rodzice dowiadują się o przyjęciu dziecka do przedszkola, to od razu rozdaję im wydrukowaną modlitwę razem z drewnianymi różańcami. Zachęcam ich do tej formy rozmowy z Panem Bogiem. Ja obiecałam Matce Bożej, że wszędzie gdzie się da, będę zachęcać innych do modlitwy na różańcu. Tutaj jest nasza siła.

Dobrą atmosferę w przedszkolu tworzą także pracownicy. Ja widziałem w salach dużo radości.

Dziewczyny się śmieją, że mam taką zdolność dobierania w pary. Zawsze jest tak, że w jednej grupie z dziećmi pracują dwie panie. Grup przedszkolnych jest kilkanaście. Dlatego ważne jest, aby wszystkich ze sobą pogodzić. Później te panie przychodzą z radością do pracy, która do łatwych nie należy. Modlę się za moich przyszłych pracowników, żeby Pan Jezus mi kogoś dobrego podesłał. Kluczową kwestią jest wynagrodzenie. Poziom życia rośnie, ale razem z nim także ceny. Staram się dbać również i o te sprawy.

CZYTAJ DALEJ

Ukazał się kolejny tom zapisków kard. Wyszyńskiego „Pro memoria”

2020-12-01 20:27

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek

Prymas w Komańczy

Prymas w Komańczy

Ukazał się kolejny tom zapisków kard. Wyszyńskiego „Pro memoria” w naukowym opracowaniu. Obejmuje on okres od uwolnienia prymasa w październiku 1956 do końca 1957 roku.

Tom IV zapisków prymasa Stefana Wyszyńskiego jest szczególny z uwagi na okres życia prymasa, jaki obejmuje.

Jest to czas od powrotu prymasa z uwięzienia, pod koniec października 1956 roku, aż do końca grudnia 1957 roku. Był to szczególny czas w historii Kościoła katolickiego w Polsce i w  życiu prymasa Wyszyńskiego – mówi redaktor naukowy wydania dr hab. Michał Białkowski, prof. UMK w Toruniu. – Ponowne objęcie przez kard. Stefana Wyszyńskiego przewodzenia Kościołowi w Polsce wiązało się z jego wyjątkową aktywnością duszpasterską, społeczną i polityczną. Do najciekawszych wątków opisanych na kartach tomu IV „Pro memoria” należą kontakty prymasa ze środowiskami katolików świeckich, początek realizacji Wielkiej Nowenny, wizyta prymasa w Watykanie i podróż po Włoszech. Tom zawiera także relacje ze spotkań prymasa z ludźmi władzy PRL.

Edycja osobistych zapisków kard. Stefana Wyszyńskiego „Pro memoria” obejmować będzie 27 tomów z lat 1948-1981, czyli od nominacji na arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego, prymasa Polski w październiku 1948 roku do śmierci w maju 1981 roku. Do tej pory ukazało się osiem tomów z lat 1948-1961. Najnowszy tom jest czwartym w kolejności opracowanym przez dr hab. Michała Białkowskiego we współpracy z dr Moniką Wiśniewską.

Publikacja dziennika prymasa Stefana Wyszyńskiego jest jednym z największych przedsięwzięć edytorskich podjętych w ostatnich latach. Jest owocem współpracy konsorcjum tworzonego przez sześć podmiotów: Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Archidiecezję Gnieźnieńską, Archidiecezję Warszawską, Instytut Pamięci Narodowej, Instytut Prymasa Wyszyńskiego oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Zespół Redakcyjny zapisków tworzą: dr hab. Paweł Skibiński, dr Ewa K.Czaczkowska ks. dr Andrzej Gałka i Anna Rastawicka.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję