Reklama

Wiadomości

Agnieszka Buczkowska Mistrzynią Ortografii Polskiej 2020

Agnieszka Buczkowska została Mistrzynią Ortografii Polskiej 2020, popełniając najmniej błędów w niedzielnym dyktandzie, pisanym online przez ok. 300 uczestników. Wicemistrzami zostali Tomasz Kulicki i Jakub Wasilewski – przekazali PAP organizatorzy.

[ TEMATY ]

dyktando

Adobe.Stock.pl

Ze względów epidemicznych największa w Polsce klasówka z ortografii, organizowana dotąd co dwa lata w Katowicach, odbyła się w wersji online. W Ogólnopolskim Konkursie Ortograficznym Dyktando 2020 miejscem sprawdzianu była strona dyktando.info.pl. To tam w niedzielę o godz. 11. dyktando odczytał zarejestrowanym użytkownikom prof. Andrzej Markowski z Rady Języka Polskiego.

Przygotowany przezeń tekst nosił tytuł „Nieznana karta pamiętnika starego subiekta” i dotyczył „dzisiejszego ekstraordynaryjnego incydentu”.

Reklama

„Jakoż, jak zwykle spóźniony, o trzy na jedenastą wpadł do sklepu Mraczewski. Był w wąsko dopasowanym zgniłobrunatnym tużurku w mało widoczne prążki, co upodabniało go z lekka do strzyżyka wolegooczka. Pod kołnierzykiem stójką fantazyjnie zwisał pół fular, pół fontaź, zmięty poniekąd zapewne od nierzadkiego a forsownego używania” – rozpoczynało się Dyktando 2020.

Uczestnicy wpisywali tekst do specjalnego formularza, bez autokorekty. System rejestrował wyjścia kursora poza okno tekstowe, gdyby uczestnicy chcieli coś np. sprawdzić w internecie. Czasu dano tyle, aby wystarczyło go na napisanie tekstu i szybkie sprawdzenie. Potem tekst był automatycznie przesyłany jurorom.

Zapisy na konkurs trwały do 4 października. 11 października wszyscy chętni i zarejestrowani uczestnicy mogli napisać dyktando próbne, żeby przetestować internetową platformę, z której korzystali następnie w niedzielę. Choć konkurs w tym roku był wirtualny, tytuł Mistrza Ortografii i nagrody - już realne. Główna nagroda odpowiadała charakterowi tegorocznej edycji: był nią laptop.

Reklama

Pomysłodawczynią Ogólnopolskiego Dyktanda była Krystyna Bochenek, dziennikarka Radia Katowice, senator i wicemarszałek Senatu VII kadencji, która zginęła w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Dyktando jest największą i najstarszą cykliczną imprezą upowszechniającą kulturę języka polskiego. Narodową klasówkę napisało do tej pory w Katowicach ponad 54 tys. osób.

Pierwsze dyktanda odbywały się w studiu koncertowym Polskiego Radia Katowice, potem w Górnośląskim Centrum Kultury, następnie dwukrotnie w katowickim Spodku, gromadząc po kilka tysięcy osób. Obecnie imprezę organizuje katowicki samorząd, poprzez Katowice Miasto Ogrodów – Instytucję Kultury noszącą imię Krystyny Bochenek. Współorganizatorami są Rada Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk i Fundacja im. Krystyny Bochenek.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ skr/

2020-10-25 18:26

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

IV Dyktando Pokutne w 20-lecie Radia Emaus

[ TEMATY ]

dyktando

Bożena Sztajner/Niedziela

Arcyważni goście, wzruszające słowa arcybiskupa i superspotkanie badacza języka staro-cerkiewno-słowiańskiego z sekretarką gromadzącą złote myśli ojców Kościoła – takie wyrażenia pojawiły się w tekście IV Dyktanda Pokutnego zorganizowanego w Poznaniu. – Dziękuję, że księża mają dystans do siebie i są chętni do czynienia radosnej pokuty – mówił do uczestników dyktanda ks. prof. Wiesław Przyczyna.

Organizatorem wydarzenia była Komisja Języka Religijnego Rady Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk oraz Radio Emaus. To właśnie ze względu na 20-lecie poznańskiej rozgłośni dyktando pisane pod hasłem „20 BEZBŁĘDNYCH” poświęcone było jubileuszowi Radia Emaus.

„Andrzej Polański, młody teolog moralista, siedział w nawie głównej poznańskiej archikatedry, oczekując na rozpoczęcie mszy świętej z okazji dwudziestolecia rozgłośni radiowej Emaus. Chłopak, chcąc wykorzystać minichwilę wolnego czasu, postanowił przejrzeć ostatni numer «Przewodnika Katolickiego»” – brzmiały pierwsze zdania dyktanda.

W dyktandzie wzięło udział kilkudziesięciu księży i kleryków. – Tak jak we wszystkich poprzednich edycjach, chcieliśmy popularyzować poprawną polszczyznę w zakresie słownictwa religijnego, tym razem wśród osób duchownych – mówi ks. Maciej K. Kubiak, redaktor naczelny Radia Emaus.

Jak zwykle najwięcej problemu sprawiła uczestnikom pisownia małych i wielkich liter. – Pisałem wszystkie tytuły, takie jak arcybiskup, metropolita, włodarz czy minister, z dużej litery, a to błąd – powiedział KAI jeden z księży biorących udział w konkursie.

Poprawność napisanego tekstu każdy uczestnik sprawdzał samodzielnie. Nagrody wylosowano wśród wszystkich uczestników wydarzenia, ponieważ nikt nie popełnił mniej niż pięć błędów.

Autorem tekstu IV Dyktanda Pokutnego był ks. prof. Wiesław Przyczyna z Rady Języka Polskiego PAN. Dyktanda można wysłuchać na stronie www.radioemaus.pl, a następnie sprawdzić pisownię w pliku tekstowym.

CZYTAJ DALEJ

Pismo Święte – poznawanie swojej wartości

2020-12-01 08:14

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Wiele mam straszy swoje dzieci „jesteś tym, co jesz”, gdy znów zamiast po owsiankę mają olbrzymią chęć sięgnięcia po snickersa. No i niestety ze słodkich porannych marzeń nici, jednak maluch mógł otrzymać kolejną lekcję życia, mówiącą o tym, jak ważne jest to, co dostarczamy do swojego wnętrza. Jeszcze większą lekcję chce dać nam Duch Święty, pokazując, że o wiele bardziej niebezpieczne są z pozoru nieistotne rzeczy.

Jesteś tym, co jesz, a jeszcze bardziej jesteś tym, co chłoną twoje zmysły. Wszystko, co dociera do naszych oczu i uszu, zostaje w nas i może mieć na nas bardzo duży wpływ. Od rozpoczęcia mojej przemiany życia musiałem wybierać, czy tkwić w dawnych przyzwyczajeniach, czy jednak naprawdę uporządkować swoje nawyki.

Z czasem zrozumiałem, że wszystko złe, co oglądam lub czego słucham, wpływa na mnie destrukcyjnie.

Nie można się dobrze czuć po zjedzeniu stosu burgerów z maca, tak samo nie może być okej, kiedy naoglądamy się głupot w internecie. To jak z fast foodami, z pozoru takie pyszne i przyjemne, ale czy przynoszą korzyść naszemu zdrowiu? Gdy będziemy się karmić dobrymi rzeczami, to dobro będzie w nas wzrastać.

Jedna z najlepszych rzeczy na świecie, jaką możemy się karmić to… słowo Boże! Pismo Święte jest najlepszym motywatorem do zmiany swojego życia i wprowadzenia go wreszcie na właściwe tory. I choć często mamy pociąg do zła, to jedynie wagony Bożego Słowa mogą się okazać dla nas prawdziwym pendolino do naszego życia w pełni.

Pismo Święte to jakby przewodnik po naszym nowym życiu. Nie można w pełni przyjąć swojej prawdziwej królewskiej tożsamości bez czytania słów z kart Biblii. Pismo Święte to nie tylko książka, która jest totalnym rekordzistą bestsellerów wszech czasów, która do tej pory sprzedała się w około 5 miliardach egzemplarzy i została przetłumaczona na 1500 języków i dialektów, ale przede wszystkim księga zawierająca słowa samego Boga, który chce odkryć w tobie twoje piękno i siłę, które pochodzą właśnie od Niego.

Jakiś czas temu w Polsce miała miejsce akcja promująca czytanie Pisma Świętego, w której wzięły udział znane osoby, m.in. Radek Pazura, Mietek Szcześniak, Maleo czy Golec u’Orkiestra. „Do czego jest ci potrzebne Pismo Święte, do czego potrzebne jest ci Słowo Boże?”, zapytał w promocyjnym filmiku brata Łukasz Golec. „Przede wszystkim po to, żeby się lepiej czuć, czuć się bezpieczniej. Gdy czytam Pismo Święte, jestem spokojniejszym człowiekiem”.

Biblia to nauka prawdziwego życia. To lekcja spokoju odnajdywanego w głębi relacji z samym Bogiem. Czytając słowa z kart Pisma Świętego, możemy mieć pewność, że On sam jest z nami, Jego Duch nie jest ograniczony ani czasem, ani przestrzenią. Wiesz, jaki zwrot jest użyty najczęściej w całej Biblii? To zwrot: NIE LĘKAJCIE SIĘ! Co ciekawe, został użyty 365 razy, dokładnie tyle, ile dni ma rok. Czy to przypadek? Być może tak, a być może Duch Święty chce nam przez to powiedzieć, że z Bogiem jesteśmy bezpieczni każdego dnia, że żyjąc z Jezusem, nasze serce może być spokojne, budząc się każdego poranka i kładąc się spać każdego wieczoru, że to On zadba o wszystko, czego nam w życiu potrzeba?

Najbardziej lubię czytać Psalmy, Ewangelie oraz Dzieje Apostolskie. Dzięki Psalmom pojmuję każdego dnia na nowo, jak wielki jest mój Bóg, jak ogromna jest Jego miłość do mnie, jak bardzo mnie umiłował i jak bardzo mogę na Niego liczyć. Ewangelie to najlepsze drogowskazy po ścieżkach życia, na których często napotykamy liczne przeszkody, trudności, problemy. Ewangelie to mapa od Boga dana nam w rękę po to, aby wiedzieć, jak dotrzeć do Nieba. Dzięki Dziejom Apostolskim doceniam ogromną wartość Kościoła katolickiego, który został założony przez samego Jezusa Chrystusa, a który budowali pierwsi apostołowie. Dzieje Apostolskie ukazują mi na nowo, jak wielka jest moc Boga, jak bardzo Duch Święty chce posługiwać się nami, aby docierać do kolejnych pogubionych i cierpiących ludzi, aby miłość Boga mogła ich przemienić.

Jedynie systematycznie czytając Pismo Święte, poznamy, kim jesteśmy dla Boga, czego On od nas oczekuje, jak mamy żyć w życiu codziennym, jakimi wartościami mamy się kierować, aby w tej dżungli życia nie pobłądzić.

Ważność i piękno Biblii doceniają ludzie znani od pokoleń. Niemiecki poeta Goethe żyjący na przełomie XVIII i XIX mówił:

Chociaż świat idzie naprzód, chociaż różne dziedziny poznania ludzkiego rozwijają się nadzwyczaj, nic nie zastępuje Biblii, która jest podstawą każdej kultury i każdej edukacji. Jeśli znalazłbym się w więzieniu, do którego mógłbym wziąć tylko jedną książkę, wybrałbym Biblię.

Nie inaczej jest dziś, współcześni ludzie znani chociażby z ekranów także nie wstydzą się mówić, co w ich życiu jest najważniejsze. Jak mówi aktor Radosław Pazura we wspomnianej wcześniej akcji czytania Biblii „Zawróceni+”:

Czytam Pismo Święte, ponieważ jest to księga życia, i tu podkreślę: ŻYCIA. Dlaczego się tak stało, że sięgam po tę księgę życia, chociaż wcześniej z nią byłem na bakier? O tym zadecydowało główne wydarzenie w moim życiu, które zapoczątkowało proces mojego nawrócenia. To był wypadek 11 lat temu. Dzięki Opatrzności Bożej, dzięki łasce i darowi od Niego, tak naprawdę jestem dalej tutaj na ziemi. Konsekwencją tej mojej przemiany, powrotu do prawdziwego życia, jest naturalne sięgnięcie do księgi, która jest księgą życia. Chcę żyć tymi słowami i chcę się nimi karmić. (…) ciężko jest polecać, ale ja mówię, że ja tak robię. Ja czytam i ja chcę czerpać z tego źródła, bo ono daje mi życie, ono pokazuje mi życie, prawdziwe życie. Chcę się tym karmić i to robię.

Uczestniczący w tej samej akcji muzyk Dariusz Malejonek z ekipy Maleo Reggae Rockers zaznacza:

Pismo Święte jest, jak mówi Psalm: lampą dla moich stóp, światłem na mojej ścieżce. Tak naprawdę staram się, aby wszystkie wybory, wszystkie decyzje, które podejmuję, były prześwietlo­ne przez Pismo Święte. Bo Pismo Święte jest nie tylko słowem, które daje wiedzę, ale też naprawdę ma moc konkretną, np. właśnie prześwietlania moich czynów. Dzięki temu mogę sta­wać w Prawdzie i widzieć, co jest dobre, a co złe. (…) Dla mnie Pismo Święte jest też taką mapą drogową mojego życia i bez tego bardzo łatwo się zagubić. Słowo Boże daje tę prawdę o mnie, ale też i o świecie. I o tym, że tylko Bóg jest drogą do Prawdy i do prawdziwego szczęścia i to, że Bóg mnie kocha. Bóg jest miłością i to jest niesamowita rzecz; kiedy to czytam i kiedy medytuję nad tym Słowem, to moje życie jest inne.

Pismo Święte, co zauważają miliony ludzi na całym świecie, jest drogowskazem do prawdziwego, spełnionego i wewnętrznie szczęśliwego życia. Możemy w swoim życiu udawać, że nie potrzebujemy czytać księgi napisanej tysiące lat temu, że przecież to nieaktualne, niemodne i niepraktyczne. Możemy dalej okłamywać się, że w internecie czy telewizji znajdziemy odpowiedzi na pragnienia naszego serca, jednak czy tam usłyszymy, że ktoś za nami tęskni?

Czy filmiki na YouTubie powiedzą nam, że jesteśmy dla nich najcenniejsi i że zawsze pomogą nam w życiu? Tam chcą tylko twoich łapek w górę, subów i wyświetleń. Jedynie zagłębiając się w słowa z kart Pisma Świętego, pojmiesz, że jest Ktoś, kto naprawdę za tobą szaleje, kto nie powtarza ci na każdym kroku o komentarzu czy udostępnieniu. Ktoś, komu rzeczywiście na tobie zależy.

___________________________________

Artykuł zawiera fragmenty książki Damiana Krawczykowskiego „Selfie smartfonem Boga. Odkryj swoją wartość”, Wydawnictwo Świętego Wojciecha. Sprawdź więcej: Zobacz

Wydawnictwo Świętego Wojciecha

CZYTAJ DALEJ

W rodzinnym domu wszystko się zaczyna. W nim wychowują się heroiczni obrońcy Ojczyzny.

2020-12-01 20:57

[ TEMATY ]

ojczyzna

Armia Krajowa

WOT

Pożegnaliśmy Panią ppłk Lidię Markiewicz - Ziental ps. „Lidka”, żołnierza batalionu AK "Zośka", sanitariuszkę Powstania Warszawskiego, wielką Przyjaciółkę WOT. Wojska Obrony Terytorialnej, jako swoją tożsamość, przejęły tradycje Armii Krajowej, pożegnania są tą smutną stroną zaszczytu Przyjaźni z żołnierzami AK.

„Kolor oliwkowy Jej urny, to symbol miłości i szacunku dla żołnierzy WOT, jaki Ona do Was miała, a od których tak wiele pomocy i współczucia otrzymaliśmy my jako rodzina w tych smutnych chwilach” mówił syn pani Lidii podczas Mszy św. pogrzebowej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. „Żegnamy żołnierza Armii Krajowej batalionu „Zośka”, niezwykła postawa Rodziny Lidii, jest okazją aby uświadomić sobie, że (…) w rodzinnym domu wszystko się zaczyna, w nim wychowują się święci duchowni, wspaniali urzędnicy państwowi, a także heroiczni obrońcy Ojczyzny”, mówił ks. biskup polowy Józef Guzdek.

We wtorek, 1 grudnia w Katedrze Polowej Wojska Polskiego pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, punktualnie o godzinie 11.00 rozbrzmiał sygnał wojskowy „Słuchajcie wszyscy”. Po wybrzmieniu echa trąbki odczytano Decyzję Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka. Zgodnie z tekstem rozkazu „(…) w uznaniu szczególnych zasług z tytułu zasług w walkach o niepodległość Państwa Polskiego (…) Minister Obrony Narodowej pośmiertnie mianował na stopień podpułkownika Panią major Lidię Markiewicz-Zielntal”.

Minister osobiście przekazał akt mianowania rodzinie śp. Pani pułkownik. W ten sposób ś.p. płk. Lidia Markiewicz-Zielntal, pseudonim „Lidka”, żołnierz Armii Krajowej Batalionu „Zośka” została oficjalnie uhonorowana. Eucharystia pogrzebowa dopełniła aktu pożegnania.

Msza święta rozpoczęła się homilią skierowaną do rodziny oraz osób biorących udział w ostatnim pożegnaniu. „Dzisiejszy pogrzeb (…) jest okazją aby uświadomić sobie, że przyszłość narodu zależy od Świętych Matek, i Świętych Ojców” – tymi słowy rozpoczęto liturgię pożegnania. „W rodzinnym domu wszystko się zaczyna. W nim wychowują się święci duchowni, święci i wspaniali urzędnicy państwowi, ale także heroiczni obrońcy Ojczyzny. Dlatego żegnając śp. Lidię, wspominając jej rodziców i rodzeństwo, prośmy o święte rodziny – wszak wszystko co dobre, zaczyna się w rodzinie”.

Podczas eucharystii pogrzebowej celebrant wyraził współczucie wszystkim tym, których śmierć śp. Pani pułkownik dotknęła, oraz przypomniał obecnym o życiu zmarłej: „Kładziemy na ołtarzu naszego Pana całe jej życie. Dobro, które uczyniła każdego dnia żyjąc i wypełniając swoje obowiązki – w czasie wojny i w czasie pokoju”. Wyraził wiarę, że dobro, które uczyniła śp. Pani pułkownik okazana zostanie przed tronem Pana Boga, aby się za nią wstawiać. Z potrzeby serca i wielkiej wdzięczności zebranych wiernych dziękował Panu za życie zmarłej, „która jest niezwykle dobrym ziarnem Rzeczypospolitej, z którego wyrósł dar wolności nas wszystkich. Dzisiaj, to piękne ziarno Ojczyzny złożymy do gleby ojczyźnianej” – dodał.

W homilii poświęconej historii życia zmarłej ksiądz podkreślił, że „śp. Lidia miała tę niezwykłą zdolność wypatrywania sytuacji, gdzie była potrzebna jej pomoc, czy obecność”, że posiadała „ten niezwykły talent słuchania wezwań do wielkich zadań i ogromnego poświęcenia, nawet w bardzo trudnych okolicznościach swojego życia”. Jak podkreślił duchowny, śp. Pani pułkownik „zdolności tej nauczyła się w domu rodzinnym, gdzie ojciec legionista który walczył i odniósł rany w wojnie z Bolszewikami miał stałe poglądy religijne i polityczne oddany do końca Rzeczypospolitej. Matka zaś niosła pomoc ofiarom, żołnierzom przebywającym w niewoli w łagrach i obozach, organizując zbiórki żywności i rzeczy oraz wysyłając paczki z pomocą charytatywną”. Wspominając zmarłą cytował jej słowa, w których sama przyznawała, jak była nieszczęśliwa „obserwując całe oddanie swojej rodziny potrzebującym i walczącym, że nie mogła nic robić w 1939 roku” – mając wówczas niespełna lat 10. „Nie wytrzymała długo w tej bezczynności – słyszymy w homilii – albowiem słysząc głos Ojczyzny, w wieku 12 lat wstępuje do konspiracji, gdzie przeszła przeszkolenie na sanitariuszkę i podejmuje akcję tzw. małego sabotażu. W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, mając ukończone 14 lat mówi do rodziców, że idzie zobaczyć co się tam dzieje, i zostaje w Powstaniu do końca”.

Historia śp. Pani pułkownik przypomniana z ust osoby duchowej, długo jeszcze echem się niosła w murach Kościoła. Obraz młodej sanitariuszki przyjętej do Batalionu „Zośka”, która przeszła cały szlak bojowy zgrupowania „Radosław” – niezwykle trudny i ciężki wymagający ogromnego poświęcenia. Sceny ran, które odniosła. Dni, w których została odznaczona Krzyżem Walecznych. Obrazy te w pamięci zebranych zapewne pozostaną na długo.

Podczas eucharystii wspominano i upamiętniono brata śp. Lidii – lekarza, który zostając z rannymi żołnierzami bestialsko został zamordowany oraz siostrę, która będąc ciężko ranna w Powstaniu została w szpitalu polowym żywcem spalona. Upamiętniono i rodziców, którzy wywiezieni zostali do obozu. Zabrano tym samym wszystkich obecnych we mszy do czasu, gdy śp. Lidii została całkowicie sama, po to by pokazać, że jej osobiste nieszczęście nie załamało jej, ponieważ cała oddała się Ojczyźnie. Jej służyła całym sercem, ze wszystkich swoich młodych sił.

„Mimo tak ciężkich doświadczeń w szpitalu na Miodowej opatruje i karmi powstańców, ale opatruje i karmi również niemieckich żołnierzy” wspominał na mszy ksiądz. Odniósł tym samym życie śp. Pani Pułkownik do słów Pana Jezusa z ewangelii, który mówił do apostołów: szczęśliwe Wasze oczy że widzą, to co Wy widzicie, i wasze uszy że słyszą, to, co Wy słyszycie. „Choć słowa Mistrza z Nazaretu odnoszą się do sytuacji rozpoznania w nim Syna Bożego, a w jego słowach słowa, które daje życie wieczne, to śmiało również możemy odnieść te słowa do współczesnej sytuacji w historii narodu, oraz do ludzi, takich jak śp. płk. Lidia Markiewicz-Zielntal.

„Czy swoimi wrażliwymi oczami widziała we wrogach i przyjaciołach samego Chrystusa?” – pytał zebranych duchowny, a w swojej refleksji od razu na zadanie pytanie odpowiedział: „Raczej nie. Ale widziała człowieka, który akurat w danej chwili potrzebuje pomocy. Jakże wiele ta postawa ze szpitala przy Miodowej 23 nas nieustannie uczy. Po pierwsze – cokolwiek uczyniliście braciom najmniejszym mnieście tu uczynili, nawet wówczas gdy nie jesteśmy tego zupełnie świadomi. Po drugie – zło zwycięża się tylko dobrem. Mogła się mścić się na rannych niemieckich żołnierzach, o których mówiła, że są potulni i liczą na pomoc i miłosierdzie. Mogła nic nie robić, ale to nie było w jej naturze”. Na koniec dodał, co sama zmarła na ten temat myślała, odpowiadając o tych zdarzeniach w jakimś z wcześniejszych wywiadów: „Nie możemy robić tak jak oni, i choć z ciężkim sercem, niosłam im pomoc”.

Wspominane przez księdza dobro, jakie niosła śp. Pani pułkownik powinno stanowić dla ludzi wskazówkę – jak godnie żyć. „To prawda, że dobro okazane nie zawsze wraca do nas, ale zawsze wraca tam, gdzie go akurat najbardziej potrzeba – podkreślił w kazaniu ksiądz, ale wspomniał również o tym, że dobro okazana przez śp. Pani pułkownik „przyniosło piękny owoc, gdy Niemcy weszli do szpitala na Miodowej i chcieli zabić wszystkich powstańców to właśnie niemiecki major opatrywany i karmiony między innymi przez śp. Lidię, zaopiekowany jak trzeba, wstawił się za nimi wszystkimi i dzięki temu ocaleli”.

Na koniec ewangelii ksiądz prowadzący kazanie podziękował i pożegnał śp. Lidię, mówiąc: „Tak bardzo doświadczona przez życie, i tak bardzo wówczas młoda uczy nas jak warto mieć wrażliwe oczy i uszy na wyzwania danej chwili. Jej hasłem było wezwanie wyuczone jeszcze w szkole podstawowej: dziś, jutro, pojutrze – czyli dzisiaj nauka, jutro walka, a pojutrze trzeba stanąć do pracy. Dziękujemy za to dziś, że nas uczysz dobrego życia i za jutro, ze pokazałaś jak walczyć ze złem, oraz za pojutrze, że nawet w najtrudniejszej chwili zawsze jest nadzieja na przyszłość, kiedy ma się takich ludzi wokół siebie służących dobru, kochających, a nawet opiekujących się tymi, którzy czynią zło. Niech Pan otuli Cię swoją miłością, zaspokoi Twoją nadzieję, i pozwoli odpoczywać w szczęściu. Albowiem tak jak mówiłaś, ludzie wówczas bardzo szybko dorastali. Niech Pan przyniesie Ci pokój wieczny”.

Po eucharystii oraz wezwaniu do modlitwy o zbawienie duszy zmarłej, podczas obrzędu Ostatniego Pożegnania głos zabrał uczestniczący w mszy świętej Minister Obrony Narodowej – Mariusz Błaszczak, a także przedstawicieli rodziny – syn ś.p. Pani pułkownik – Pan Jan Ziental.

W swojej przemowie pogrzebowej Minister Obrony Narodowej – Pan Mariusz Błaszczak wspominał „osobę niezwykłą, niewątpliwie bohatera”. Podobnie, jak ksiądz celebrans nawiązał do wczesno młodzieńczych lat zmarłej, która mając tylko 14 lat stawiła w szeregi warszawskich powstańców, jak i do tradycji rodzinnych, które ukształtowały jej charakter. „Tak została wychowana” – pokreślił Minister, a „Ojczyzna była w potrzebie”. Wspominając tylko czas zmarłej na szlaku bojowym, Minister odniósł się do czasów powojennych, podkreślając, ze mimo zakończenia wojny śp. Pani pułkownik stale była aktywna, „aktywna do ostatnich dni (…)zarówno w środowisku byłych żołnierzy Armii Krajowej, jak i (…) aktywna społecznie”. Aktywność śp. Pani Pułkownik dla środowiska byłych żołnierzy AK w ustach Pana Ministra była znacząca. Przywołał własne wspomnienia z czasu, gdy rozmawiał na ten temat ze zmarłą. „(…) Pamiętam, jak wspominała śp. Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego i jego historyczną zasługę wśród wielu, ale tą związaną z przywróceniem godności powstańcom warszawskim i żołnierzom Armii Krajowej”. W mowie pożegnalnej, aby oddać jaka była śp. Pani Lidiia – jako człowiek, ale również jako żołnierz, zacytował Minister słowa jej dowódcy, płk. Ryszarda Białołusa, ps. „Jerzy,” który o swoich żołnierzach powiedział w ten sposób: „Ludzie którymi miałem zaszczyt dowodzić, to nie wyspa oderwana od społeczeństwa, ani cierpiętnicy dla których ideałem było polec za Ojczyznę, lecz świadomi swych obowiązków młodzi obywatele Rzeczypospolitej, dla których było żyć dla niej i pracą przyczynić się do jej świetności”. „Tacy byli właśnie oni, żołnierze Armii Krajowej, taka była – we wspomnieniach Pana Ministra – śp. Pani Pułkownik”. W tym uroczystym przemówieniu żegnającym zmarłą, nie zapomniał Minister wspomnieć o wystąpieniu śp. Pani Pułkownik w przeddzień 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego na warszawskich Powązkach: „kiedy odbywał się ponowny pogrzeb jej dowódcy (…) ile było w tym wystąpieniu emocji, pozytywnych emocji, ileż było przekazu polskiego kodu kulturowego, przekazu, który był czymś najcenniejszym, który stanowiło o tym, że Polska przetrwała te trudne czasy, i który też daje nam gwarancję tego, że pokonamy też wyzwania które przed nami dziś stoją. To jest niezwykle ważne, żebyśmy byli wierni tym ideałom którym wierna była Pani Lidia”.

W mowie pożegnalnej Ministra nie mogło zabraknąć wzmianki o zaangażowaniu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy byli bliscy sercu śp. Pani Lidii ponieważ przejęli tradycje Armii Krajowej. Nie zabrakło również dygresji dotyczącej odczytanego na początku mszy aktu mianowania. „Swego czasu Pani Lidia powiedziała mi, że nie wypada żeby miała wyższy stopień wojskowy niż jej dowódca – przytoczył słowa zmarłej Minister – więc dziś pośmiertnie została awansowana na stopień podpułkownika”. Decyzja o awansie, to nie tylko historia, której bohaterką jest śp. Pani Pułkownik, to również „duch którym odznaczała się, jej postawa życiowa jest silny, i ten duch stanowi o tym że kolejne pokolenia będą równie silne, będą równie wierne w przesłaniu ideału”.

Na zakończenie Pan Minister odniósł się do prośby śp. płk. Lidii Markiewicz-Zielntal, pseudonim „Lidka”, która do powiedziała: „ (…) mam prośbę, pamiętajcie o nas, jak my odejdziemy na Wieczną Wartę”. „Pani Lidio – obiecał w imieniu nas wszystkich Minister – pamiętamy, i będziemy pamiętać. Cześć i chwała bohaterom!”

Syn ś.p. Lidii – Pan Jacek Ziental, w mowie pożegnalnej podziękował za słowa o życiu i zasługach zmarłej mamy oraz wyraził szczególne podziękowania za pamięć, przybycie i pomoc. W pierwszej kolejności podziękował Panu ministrowi Błaszczakowi, nie tylko za udział w uroczystości pogrzebu mojej mamy, ale i za awans na podpułkownika, „(…) który ją na pewno bardzo ucieszy, i na który oczekiwała”. Wspominając mamę odniósł się do spotkania sprzed roku, gdy „(…) Pan Minister gościł w naszym domu, z okazji 90. rocznicy urodzin mojej mamy, Wizyta ta była wielką niespodzianką, (…)sprawiła mamie wiele radości, oraz pozostanie w pamięci naszej rodziny na pewno na wiele, wiele lat”. Z kolei podziękował Generałowi Wiesławowi Kukule „oraz dowodzonymi przez niego jednostkami WOT za wieloletnią opiekę nad mamą oraz okazaną pomoc w czasie choroby. Panie Generale – powiedział Pan Jacek – słowa wsparcia kierowane w pierwszych chwilach po informacji o śmierci mojej mamy były dla mnie ogromnym wsparciem. Dziękuję”. Szczególne podziękowania skierowane zostały do Pana płk. Arturowi Ochalowi – „Pan pułkownik od pierwszej chwili udzielił mi ogromnej pomocy która bardzo przyczyniła się do organizacji dzisiejszej uroczystości. Jego pomoc jest nieoceniona. Kolejne podziękowania skierowane były do przybyłych komandosów z Lublińca, jednostki która na swoich mundurach nosi emblemat Batalionu „Zośka”, „która kilkakrotnie gościła mamę i mama te wizyty na terenie jednostki często bardzo miło wspominała”. Podziękowania skierowane zostały również do Pani Burmistrz Łomianek, do grupy historycznej „Radosław”, oraz do Pani Edyty Mikołajczyk, redaktor, która tworzyła wspaniałe reportaże o śp. Pani Lidii. Na zakończenie mowy pożegnalnej syn Pani Lidii dodał: „(…) kolor urny jest nieprzypadkowy. Kolor symbolizuje kolory mundurów wojska, z którymi mama była emocjonalnie związana, szczególnie z jednostkami Wojsk Obrony Terytorialnej. Symbolizuje również moją wdzięczność za pomoc i współczucie udzielone przez wojsko w tych smutnych chwilach”. Dodać należy, że urna, w której złożono prochy śp. płk. Lidii Markiewicz-Zielntal, pseudonim „Lidka”, miała kolor oliwkowy, jak berety żołnierzy OT.

Ostatnie pożegnanie miało bardzo podniosły charakter. W ostatniej drodze śp. Pani Pułkownik towarzyszyła rodzina, Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej oraz gen. dyw. Wiesław Kukuła, Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, przyjaciele i znajomi zmarłej i jej rodziny. Refleksyjny charakter mszy podkreśliły Sygnały Wojska Polskiego – wykorzystywane w chwilach bardziej podniosłych, zaś lektorem czytań biblijnych był żołnierz OT.

Relację ze Mszy Świętej można obejrzeć pod adresem: bit.ly/LidkaMsza

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję