Reklama

Niedziela Wrocławska

Powiedzieli sobie ponownie "tak"

Mszą św. z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich zakończyła się jesienna edycja kursu dla małżeństw „Zatrzymaj się w biegu”. W parafii św. Augustyna we Wrocławiu w obliczu Boga ponownie wyznało swoją miłość kilkanaście par.

2020-11-21 11:04

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kurs rozpoczął się 18 września i obejmował 7 spotkań formacyjnych, podczas których eksperci i prelegenci wypowiadali się na tematy związane z relacjami małżonków, kryzysem wiary oraz problemami w wychowywaniu dzieci.

Eucharystii przewodniczył br. Paweł Frąckowiak OFMCap, który na wstępie przypomniał, że w małżeństwie jest wiele pięknych dni, które też mogą być trudne. - Może przyjść czasy kiedy będziemy wystawieni na pokusę grzechu i słabości. Dlatego dzisiaj chcemy prosić, żeby ta miłość sakramentalna, którą przysięgliście sobie nawzajem, umiała przezwyciężyć wszystkie pokusy.

Reklama

Motywacja małżonków do uczestnictwa w kursie „Zatrzymaj się w biegu” była różna. Niektórzy chcieli przezwyciężyć głęboki kryzys w relacji, jeszcze inni szukali pomysłu na spędzenie miło czasu z współmałżonkiem i Panem Bogiem. - Miałem bardzo wymagającą pracę, której poświęcałem sporo czasu. Widziałem, że nasza relacja zaczyna gasnąć. Nie nazwałbym tego kryzysem, dlatego, że moja żona bardzo szybko zareagowała – mówi Grzegorz Bogdziewicz, jeden z uczestników.

Jego żona Katarzyna dodaje, że kurs to „super” inwestycja w przyszłość. - Podczas tych spotkań jest dużo niespodzianek, których się nie spodziewamy. Spędzamy czas w inny sposób niż zwykle. Małżeństwo przyznaje, że mocnym świadectwem była konferencja członków wspólnoty Sychar, którzy opowiadali jak w ich związku pojawił się poważny kryzys, który doprowadził do rozstania.

Pandemia koronawirusa pokrzyżowała delikatnie plany organizatorów. Formuła kursu „Zatrzymaj się w biegu” przewiduje spotkania przy stolikach, z kawą i ciastem oraz kameralnym klimatem zapalonych świec. Wszystko po to, żeby małżonkowie poczuli się jak na randce. Do tego organizowana zawsze była profesjonalna opieka nad dziećmi. Jesienna edycja kursu musiała być nieco zmieniona, a wszystkie konferencje odbywały się w kościele. Czy to źle?

Reklama

- To jest plus tej pandemii, że w tym roku nie mieliśmy limitów zapisów. Z tego względu, że spotykaliśmy się w kościele, a nie w salce, mogliśmy zaprosić praktycznie nieograniczoną liczbę małżeństw. Dlatego zapisaliśmy na samym początku 60 par. Tego nie udałoby się zrobić w tradycyjnej formule – mówi Sławko Grekow, jeden z organizatorów.

- Bardzo budujące jest to, że pomimo pandemii udało się tylu prelegentom do nas dojechać. Jedynie br. Ksawery Knotz OFMCap, z którym już rozmawialiśmy i potwierdził gotowość, że jak minie okres głębokiej kwarantanny, to być może na wiosnę zorganizujemy raz jeszcze jedno spotkanie dla wszystkich uczestników kursu – dodaje Ewa Grekow, żona Sławko.

Tegoroczna edycja kursu „Zatrzymaj się w biegu” była jubileuszowa, organizowana już 10-ty raz. Jak podkreślają uczestnicy oraz organizatorzy – warto wziąć w nim udział, ze względu chociażby na owoce, które pojawiają się później w relacji małżeńskiej. Dla wielu osób jest to ostatnia i skuteczna deska ratunku.

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapalamy w dzieciach iskierkę Miłości

2020-12-01 10:33

Fot. Grzegorz Kryszczuk

S. Antonina Migacz CSSE zarządza jednym z większych przedszkoli we Wrocławiu. Dziennie przez korytarze budynku przewijają się setki osób. Z dyrektorką w habicie, o wyzwaniach oraz o tym, dlaczego rodzice chętnie posyłają dzieci do katolickiego przedszkola rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Czy od początku swojego życia zakonnego była siostra związana z edukacją?

W latach 90-tych studiowałam teologię we Wrocławiu i na ul. Januszowickiej prowadziłam katechezę. Wtedy pierwszy raz objęłam funkcję dyrektora na dwa lata. Później zostałam przeniesiona do Kątów Wrocławskich, gdzie znów uczyłam Religii.

W końcu przyszedł czas, kiedy na dobre zagościła siostra tutaj. Czy to była duża zmiana? Przecież te placówki są różnej wielkości.

W Kątach Wrocławskich było zdecydowanie inaczej, ponieważ jest tam mniejsza społeczność, przedszkole ma wymiar kameralny. Ponownie zawitałam na ul. Januszowicką w 2011 roku i dopiero zobaczyłam jakie wyzwanie jest przede mną. To mnie bardzo ucieszyło i zmobilizowało do pracy. W latach 90-tych była setka dzieci. Jak obejmowałam posadę dyrektora kilkanaście lat później to było dwa razy tyle. Teraz jest jeszcze więcej. Ciągle coś poszerzamy, oddajemy nowe pomieszczenia.

Czyli widać, że jest zapotrzebowanie na katolickie przedszkola?

Tak. Rodzice bardzo chcą posyłać dzieci do naszej placówki. Bardzo mnie to cieszy. Pan Bóg ma swoje plany, które realizuje, a ja wierzę w to, że każde dziecko u nas, nie jest przypadkowe.

Rozumiem, że są dzieci z różnych domów? Wierzących bardziej, mniej…?

Nigdy nie oczekiwałam od rodziców żadnej deklaracji dotyczącej wiary, nie prosiłam o świadectwo moralności. Gdybym tak robiła, to wchodziłabym w plany Boże. Chrystus nikogo nie odrzuca, a ja próbuję naśladować mojego Pana. Uważam, że taka postawa owocuje i jest korzystna dla wszystkich.

Czyli dla kogo?

Wierzę, że nasze dzieci są małymi apostołami Dobrej Nowiny. W naszym przedszkolu oprócz podstawowego programu nauczania cały czas mówimy o Panu Bogu, uczymy dzieci relacji z Nim. Zaczynamy oczywiście od podstaw, czyli znak krzyża i podstawowej modlitwy. Dochodzi do tego Eucharystia i celebrowanie świąt kościelnych. Dzieci to bardzo przeżywają, a potem idą do swoich domów i oddają ten Boży blask swoim rodzicom, rodzeństwu i dziadkom.

Widziała siostra jakąś przemianę, na przykład w rodzicu?

Zdarzyło się, że byłam pozytywnie zaskoczona. Zbudowała mnie jedna sytuacja, kiedy do naszej kaplicy wszedł młody tato z różańcem w ręku. Wiem, że prowadzi firmę i jest ciągle zabiegany. Ale był taki przełom w jego życiu, że kiedy zostawiał swoje dziecko w sali, to umiał znaleźć chwilę do rozmowy z Bogiem. Przychodzą też rodzice z dziećmi na modlitwę. To są takie małe znaki, ale tworzą niesamowitą układankę w zbawczym planie Chrystusa.

Mimo, że siostra nie prowadzi statystyk, to jednak uczęszczają tu dzieci z domów, gdzie o Bogu się nie rozmawia. Co w takim razie sprawia, że rodzice decydują się na ten krok i zapisują swoje pociechy na ul. Januszowicką?

Podejrzewam, że odczuwają pewną potrzebę stabilizacji. To znaczy, że przedszkola katolickie z reguły wolne są od pewnych ideologii, są jakby wyrwane z tego „świata”. Rodzice mają pewność, że dzieciom przekażemy dobre wartości. Spotkałam się kiedyś z takim zarzutem, że rodzice idą na łatwiznę i zostawiają nam wychowanie religijne. Nawet gdyby tak było, to ja ciągle będę powtarzać, że te dzieci będą później małymi apostołami w swoim środowisku. Zapalamy im w sobie pewną iskierkę, która później mam nadzieję zapłonie silnym ogniem Bożej Miłości.

Przeglądnąłem opinie o przedszkolu w internecie. Nie ma dużo głosów negatywnych.

Powiem szczerze, że ja nie czytam komentarzy. I robię to z premedytacją. Szkoda zdecydowanie nerwów. Zawsze mam czas żeby porozmawiać w cztery oczy, kiedy jest problem. Czasem wynikają z tego zabawne sytuacje. Kiedyś widziałam jak rodzice jednego dziecka chcieli wejść do mnie do gabinetu, ale nie mieli odwagi. I tak nie mogli się zdecydować. Kiedy wyszłam do nich i zapytałam dlaczego tak robią, to usłyszałam, że mam opinię „ostrej dyrektor” [śmiech].

Wiem, że w przedszkolu funkcjonuje duża kaplica. Po zakończonym dniu pracy, kiedy siostra zamknie już drzwi, jest taki moment, że trzeba iść przed tabernakulum i wygadać się Panu Bogu?

Moim szefem jest Chrystus. Kiedy mam problem mówię: „Panie Jezu zajmij się tym!”. To jest dla nas błogosławieństwo, że mamy taką dużą kaplicę. W budynku przedszkolnym jest nas 5 sióstr, mamy miejsce do modlitwy. Dołączają do nas dzieci, rodzice, a także okoliczni mieszkańcy.

Ma siostra ulubioną modlitwę?

Nowennę Pompejańską. Jak rodzice dowiadują się o przyjęciu dziecka do przedszkola, to od razu rozdaję im wydrukowaną modlitwę razem z drewnianymi różańcami. Zachęcam ich do tej formy rozmowy z Panem Bogiem. Ja obiecałam Matce Bożej, że wszędzie gdzie się da, będę zachęcać innych do modlitwy na różańcu. Tutaj jest nasza siła.

Dobrą atmosferę w przedszkolu tworzą także pracownicy. Ja widziałem w salach dużo radości.

Dziewczyny się śmieją, że mam taką zdolność dobierania w pary. Zawsze jest tak, że w jednej grupie z dziećmi pracują dwie panie. Grup przedszkolnych jest kilkanaście. Dlatego ważne jest, aby wszystkich ze sobą pogodzić. Później te panie przychodzą z radością do pracy, która do łatwych nie należy. Modlę się za moich przyszłych pracowników, żeby Pan Jezus mi kogoś dobrego podesłał. Kluczową kwestią jest wynagrodzenie. Poziom życia rośnie, ale razem z nim także ceny. Staram się dbać również i o te sprawy.

CZYTAJ DALEJ

Wirtualny Bożonarodzeniowy Jarmark

2020-12-01 21:22

TD

Wirtualny Bożonarodzeniowy Jarmark

W tym roku tradycyjny jarmark miejski przyjmie wirtualną formułę.

Urząd miasta, chcąc zachować świąteczną atmosferę, zaproponował mieszkańcom i przedsiębiorcom wirtualną wersję tego wydarzenia. Prezydent Bogdan Wenta twierdzi, że to forma wsparcia lokalnych przedsiębiorców. I zaprasza do bezpłatnego udziału w Kieleckim Wirtualnym Jarmarku Bożonarodzeniowym restauratorów, rękodzielników oraz innych przedsiębiorców chcących przedstawić kielczanom swoją ofertę.

Tegoroczny jarmark ma formułę platformy promującej strony internetowe wystawców i ich wyroby. Platforma www.jarmark.kielce.eu utrzymana jest w świątecznym klimacie kieleckiego Rynku, na którym usytuowane są wirtualne domki. Klikając w każdy z nich, będzie można trafić bezpośrednio na stronę internetową wystawcy, zapoznać się z jego ofertą i zrobić świąteczne zakupy.

Przedsiębiorcy, którzy chcą wziąć udział w jarmarku, powinni do 3 grudnia wypełnić formularz zgłoszeniowy znajdujący się w zakładce „Dodaj wystawcę”. Po weryfikacji zgłoszenia, na adres mailowy przekazany w formularzu zgłoszeniowym przesłane zostanie potwierdzenie uczestnictwa oraz numer przydzielonego domku.

Poza domkami wystawców na mapie wirtualnego Rynku znajdzie się także wiele innych atrakcji, ukrytych pod świątecznymi grafikami. Nieodłącznym elementem świąt jest również kolędowanie. Przygotowano wirtualną, jarmarkową scenę, na której rozbrzmiewać będą świąteczne melodie.

W atmosferę Świąt Bożego Narodzenia wprowadzą kieleckie instytucje kultury, które przygotują artystyczną oprawę wydarzenia. Urzędnicy zachęcają również kielczan do aktywnego współtworzenia klimatu jarmarku poprzez przesyłanie kolęd w swoim wykonaniu. Utwory zostaną umieszczone na wirtualnej scenie i będą mogły być odtwarzane przez wszystkich. Najlepiej ocenione wykonania zostaną nagrodzone. Jednym z elementów jarmarku będą również świąteczne, wirtualne zabawy i konkursy.

Kielecki Wirtualny Jarmark Bożonarodzeniowy rozpocznie się 6 grudnia i potrwa do Wigilii.

AD

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję