Reklama

Wiara

Rozważania na XI niedzielę zwykłą

Panie, rozbudź we mnie nadzieję, że z Tobą mogę zmieniać siebie i świat!

Człowiek nadziei króluje razem ze swoim Mistrzem. Nosi w sobie, już teraz, małe nasienie zwycięstwa. W takim człowieku wszystko zorientowane jest na przyszłość i wszystko zmierza ku zmartwychwstaniu.

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

BP KEP

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewangelia (Mk 4, 26-34)

Jezus mówił do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Drodzy!

1. „Z królestwem Bożym dzieje się tak” – mówi Jezus. Pytamy jednak, czym jest to „królestwo Boże”? Czy da się je zlokalizować, opisać, scharakteryzować? Czy w jego przypadku chodzi o takie same królestwo, jakich wiele jest w świecie, a było jeszcze więcej w przeszłości? Czy o takim królestwie mówi Jezus?

Jeżeli termin „królestwo” jest nam współcześnie dobrze znane, to w czasach Jezusa, ponad dwa tysiące lat temu, nie było to pojęcie znane. Było wręcz pojęciem obcym dla ludzi, do których zwracał się Jezus. Trzeba nam wiedzieć, że termin ‘królestwo Boże’ jest terminem niezwykle rzadkim przed Jezusem. Prawie nigdy nie zostaje użyty w kontekście nieuchronnej realizacji. Tymczasem w ewangeliach synoptycznych, czyli Mateusza, Marka i Łukasza, termin „królestwo Boże” jest pojęciem centralnym. Termin ten stosunkowo rzadko pojawia się u Pawła, prawie znika u Jana i jest całkowicie nieobecna w niektórych księgach Nowego Testamentu. Wynika z tego, że Jezus całkiem świadomie wybrał wyrażenie „królestwo Boże”.

Reklama

Rysy charakterystyczne dla tego „królestwa” zawarte są przypowieści o Ojcu miłosiernym i marnotrawnym synu (Łk 15), ale także o przebaczeniu jawnogrzesznicy, o zasiadaniu do stołu z celnikami i grzesznikami, o leczeniu w szabat itp. Przypowieści te pokazują wręcz niepojętą dla ludzi dobroć Boga. Mówią o Bogu, który przebacza, zasiada do stołu z celnikami i grzesznikami itp. Takie zachowanie było wręcz skandalem dla ówczesnej mentalności religijnej.

Jezus nie tylko przepowiada nadejście „królestwa Bożego”. On dokonuje jego zasiewu. Daje mu oczątek. Jezus staje się podobny do rolnika, który wsiewa ziarno przyszłego „królestwa Bożego” w serca swoich słuchaczy. Jest dobrym i hojnym, szczodrym siewcą, nawet – można powiedzieć – siewcą wręcz rozrzutnym. Nie skąpi swojego słowa, nie skąpi cudów, czynów dobroci. Zasiewa w sercach słuchaczy dobrą nowinę o królestwie.

Oznacza to, że żaden człowiek, w żadnym czasie i wieku, żadnej kondycji społecznej czy duchowej, nie może powiedzieć, że nie nosi w sobie ziarna tego „Bożego królestwa”. Każdy go posiada. Niezależnie od ugrupowania politycznego, statusu ekonomicznego czy społecznego, posiada w sobie nasienie „królestwa Bożego”, a Jego dawcą jest Bóg. Oznacza to też, że każdy z ludzi nosi w sobie swoje prawdziwe bogactwo. Nie musi szukać go na zewnątrz, poza sobą. Nie musi prosić nikogo o jego dar, wszak go posiada od Boga od chwili poczęcia. A teraz Bóg oczekuje od niego, że będzie zabiegany bardziej duchowo, niż fizycznie o rozwój tego królestwa.

2. Świat, w którym żyjemy, jest światem niedokończonym. Nie jest celem sam w sobie, lecz jedynie drogą do celu. Nie posiada szczęścia w sobie, zawiera wyłącznie narzędzia do pełnego szczęścia. Stąd też prawdziwa radość i autentyczne szczęście dopiero nastąpią w czasie. Wszystko, czego doświadczamy tutaj na ziemi, jest tylko i wyłącznie „nasieniem”, czyli przedsmakiem tego, co nastąpi później, kiedy przyjdzie „królestwo Boże”, czyli w niebie. Niebo zaś nie jest niczym innym, co spotkaniem i przebywaniem z Bogiem. Największym szczęściem dla tego, kto kocha, jest bowiem przebywanie w bliskości z ukochanym(ą).

Reklama

Wiedziały o tym dusze mistyczne. Chwilami doświadczały one tego szczęścia, czyli bycia blisko Boga. Tej radości nie sposób jednak oddać przy pomocy słów. Miłość, przyjaźń, biskość, radość itp., których doświadczam na ziemi, są wyłącznie małym „nasieniem” tej radości i miłości, tej przyjaźni i szczęścia, jakich będę mógł dostąpić w niebie.

Także człowiek, który żyje na ziemi, jest jedynie „nasieniem” tego, który stanie się mieszkańcem „królestwa Bożego”. W rzeczywistości wszystko jest nasieniem przyszłego czasu. I sam czas, który obecnie przeżywamy, jest wyłącznie drobnym „nasieniem” tego czasu, który nastąpi w „królestwie Bożym”. Czy jesteśmy w stanie to pojąć? Nie bardzo! A jednak jest właśnie tak, jak mówimy. Wszystko, co oglądają nasze oczy, czego doświadczamy, co nas cieszy i raduje, co kochamy i za czym tęsknimy, jest tylko i wyłącznie drobnym nasieniem tego, co będzie w przyszłym świecie, w „królestwie Bożym”.

Wszystko w świecie, w którym żyję, zmierza ku przyszłości. W pełni zna ją wyłącznie Bóg. W sercach ludzi, w ich myślach, pragnieniach, planach, w ich miłości i przyjaźni, w ich tęsknocie za pięknym i za harmonią itp. Bóg zasiał wyłącznie nasienie tego, co rozkwitnie w całej pełni w życiu przyszłym.

Bóg nie wybudował dla nas domu. On dostarczył nam jedynie konieczne narzędzia i środki, byśmy go wznosili. Kiedy Eliasz, wykończony ucieczką i lękiem przed pogonią króla, prosi Pana, by pozwolił mu umrzeć, Bóg nie ratuje go w sposób cudowny. Nie zsyła mu szybkiego konia czy zastępu wojska, by go bronić Nic z tego! Ale co robi? Stawia obok niego kromkę chleba (podpłomyk) i dzban z wodą (1 Krl 19,4-8). Przerażająco niewiele. Daje mu tak bardzo skromne środki do tak wielkiego zadania. Każe mu spożyć to niewiele i kontynuować drogę do celu. I pisarz natchniony mówi, że „mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb” (1 Krl 19,8). Nie ważne jest, co się daje, ale kto tego udziela i jaka jest jego intencja.

Reklama

3. Uderza ubóstwo środków, narzędzi, jakich udziela człowiekowi Bóg do jego zadania budowania „królestwa Bożego”. Bóg oczekuje, że człowiek przyjmie je chętnie i z radością. Kiedy człowiek przyjmie z miłością Boga do swojego życia, kiedy pozwoli, aby w Nim działał, kiedy jest Mu posłuszny, pozwala wówczas Bogu działać. A wówczas – jak mówi Jezus – czy człowiek „śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak”. Jakby Bóg działa za niego, jakby sam Bóg budował dom życia wiecznego dla człowieka.

Jakie zatem jest moje zadanie? Czego oczekuje ode mnie Chrystus? On chce, bym był rodzajem ziemi, która przyjmuje Boże ziarno. On oczekuje, że będę wyłącznie ziemią, bo cała reszta pochodzi od Boga. On daje mi ziarna przyszłości i zapewnia ich rozwój.

Dzisiejsza Ewangelia mówi więc o powadze (znaczeniu, wartości) drobnych spraw, drobnych gestów, o tzw. „wdowim groszu” (zob. Mk 12,42), o „zaczynie” (zob. Mt 13,33), która ma moc zakwasić ciasto. Wszystko, co z czasem staje się wielkie, ma swoje początki w drobnych sprawach, w przysłowiowym małym „nasieniu”.

Kto słucha dzisiejszej Ewangelii wezwany jest do bycia zarazem ziemią i siewcą Bożego słowa. Nie jestem ziarnem, tylko jego siewcą i zarazem ziemią, która ziarno przyjmuje. Mam siać, czyli przepowiadać, głosić, mówić o nim, dzielić się z innymi radosną nowiną o Zbawicielu. Tyle i aż tyle! Nie do mnie należy troska, czy i jak wyrasta ziarno. To jest w gestii Boga.

Reklama

Nie powinniśmy gorszyć się złem, ile raczej cieszyć się dobrem, odkrywać go, zauważać, mówić o nim. Im więcej w nas i w świecie dobra, tym mniej miejsca dla zła. Im większa radość w nas z dobra, które się dokonuje w świecie, tym więcej w nas odwagi, by nadal je czynić, pomnażać. Cieszymy się wówczas, że już niektóre ziarna zaczynają kiełkować i że będzie możliwość zbioru.

Teologia drobnego ziarna jest teologią nadziei (Ermes Ronchi). Może nie tyle optymizmu, ile raczej nadziei. Optymista to szczęśliwy człowiek, który widzi świat w jasnych barwach. Wierzy, że znajdzie wyjście z każdej sytuacji i nie popada w stany przygnębienia. Człowiek nadziei, przeciwnie, nie zamyka oczu na to, co widzi. Dostrzega zło i krzywdę, widzi niesprawiedliwość, wojny i inne konflikty, o których informują media. Wie, że jest trudno, że życie jest walką, ale zarazem wierzy, że trzymając się mocno płaszcza Zbawiciela, który już zwyciężył śmierć, który już pokonał zło, pomoże mu, aby zakrólowała zgoda, pokój, dobro.

Człowiek nadziei króluje razem ze swoim Mistrzem. Nosi w sobie, już teraz, małe nasienie zwycięstwa. W takim człowieku wszystko zorientowane jest na przyszłość i wszystko zmierza ku zmartwychwstaniu.

Panie, rozbudź we mnie nadzieję, że z Tobą mogę zmieniać siebie i świat!

Więcej książek, artykułów, tekstów oraz nagrania audio homilii znajdziesz na stronie internetowej ojca prof. Zdzisława Kijasa: zkijas.com

Redakcja tekstu: dr Monika Gajdecka-Majka

Homilie pochodzą z książki "U źródła Życia. Rozważania na niedziele czasu Adwentu, Bożego Narodzenia, Wielkiego Postu i Wielkanocy, Rok A,B,C", wydanej przez wydawnictwo Homo Dei.

2024-06-13 11:17

Ocena: +29 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy czuję się dzieckiem Boga?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Mk 7, 24-30.

Czwartek, 8 lutego. Dzień powszedni albo wspomnienie św. Hieronima Emilianiego, zakonnika albo wspomnienie św. Józefiny Bakhita, dziewicy

CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Mama, tata i dziewięciu synów. Bo wielodzietność jest świetna!

[ TEMATY ]

świadectwo

Bliżej Życia z wiarą

Archiwum rodzinne

Rodzina Szkudlarków z Kalisza. Bracia założyli fundację, aby wspierać inicjatywy dzieci w rodzinach wielodzietnych oraz tych, którzy chcą aktywnie działać na rzecz propagowania wielodzietności.

Adam, Jan, Michał, Piotr, Szymon, Wojciech, Krzysztof, Józef i Lech to rodzeni bracia – synowie państwa Szkudlarków. Najstarszy ma 35 lat, najmłodszy – 17. Hanna i Włodzimierz małżeństwem są od 36 lat. Pochodzą z wielodzietnych rodzin. Pani Hanna ma pięcioro młodszego rodzeństwa, p. Włodzimierz – trzy starsze siostry.

CZYTAJ DALEJ

Prof. Bralczyk: dajmy językowi się rozwijać, ale nie głośmy chwały feminatywów

2024-07-21 10:10

[ TEMATY ]

język polski

Adam Koprowski

Prof. Jerzy Bralczyk

Prof. Jerzy Bralczyk

Dajmy językowi się rozwijać, ale nie głośmy chwały feminatywów, bo przecież nie na tym polega nasz stosunek do płci – powiedział PAP prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca.

PAP: Dzień dobry, panie profesorze. A może powinnam raczej powiedzieć dobry wieczór?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję