Trwa XV edycja Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego im. Wojciecha Korfantego. Częstochowa wzięła w nim udział po raz drugi. - W tym roku postanowiliśmy wzbogacić konkurs o warsztaty z retoryki - mówi Sylwia Kurcab z Częstochowskiego Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli WOM, gdzie odbywały się zarówno warsztaty, jak i eliminacje regionalne. - Podczas warsztatów, które prowadzili Margarita Janik, polonistka z LO im. A. Mickiewicza w Częstochowie, i Marian Florek, aktor, uczniowie uczyli się kompozycji przemówienia, opracowania stylistyczno-językowego tekstu, otrzymali wiele rad dla dobrego mówcy.
Do finału przystąpiło 21 uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z Częstochowy i regionu. Ich zadaniem było przygotowanie i wygłoszenie 6-minutowej wypowiedzi nawiązującej do słów Cypriana Kamila Norwida: „Do tych, co mają tak za tak - nie za nie -/Bez światło-cienia…/ Tęskno mi, Panie”.
Uczniowie świetnie poradzili sobie z interpretacją Norwidowskiego tekstu, i to nie na zasadzie szkolnej rozprawki, lecz wypowiedzi osadzonych w szerszych kontekstach, z częstym nawiązywaniem do współczesności. Jest w tym z pewnością zasługa wcześniejszych warsztatów oraz nauczycieli, którzy mieli już lepsze rozeznanie celu konkursu i kierunku, w jakim należy pracować z jego uczestnikami.
Potrzeba organizowania konkursów zachęcających do pielęgnowania pięknej polszczyzny i kształcących wysoką sprawność językową jest oczywista. Dlatego redakcja „Niedzieli” po raz drugi objęła patronatem medialnym eliminacje rejonowe, rozgrywane w częstochowskim RODN „WOM”.
Obecnie oczekujemy na wyniki rozgrywek wojewódzkich, które odbędą się w Katowicach. Rejon częstochowski reprezentują: Piotr Kramer ze Społecznego Gimnazjum nr 2 im. Z. Herberta w Częstochowie, Marta Szkop z Gimnazjum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Częstochowie, Julita Kielińska z VII LO im. M. Kopernika w Częstochowie oraz Wioletta Tomala z I Społecznego Liceum im. Z. Herberta w Częstochowie. Nagrodę publiczności otrzymał Maciej Drzazga z I Społecznego Liceum im. Z. Herberta w Częstochowie.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
- Będzie nam brakowało twojego uśmiechu, pogody ducha, twojej wiary i twojego Bożego optymizmu. Będzie nam brakowało twojej dobroci i przykładu pięknego, oddanego, zakonnego życia - powiedział ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz Archikatedry Warszawskiej, w czasie Mszy św. żałobnej za duszę śp. br. Mariana Markiewicza CFCI.
Koncelebrowanej Eucharystii w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie przewodniczył abp Adrian Galbas SAC, a koncelebrowali również bp Tadeusz Bronakowski, biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej, i liczne grono kapłanów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.