Nasza chluba i duma - Dreamliner, którego witała na polskiej ziemi pani prezydentowa i sporo innych oficjeli - poleciała w pierwszy rejs za ocean i została tam, bo sami Amerykanie nie pozwolili mu odlecieć. I w ten sposób zostaliśmy brutalnie odarci z naszych narodowych dwóch - bo tyle mamy tych samolotów - marzeń.
Wiecznie żywe
Na nic była sroga mina premiera Tuska oznajmiającego początek wojny z dopalaczami. Te mają się dobrze. Są - niczym Lenin - wiecznie żywe.
Minister transportu, choć w ostatnim czasie odpowiedniejszy byłby tytuł minister fotoradarów - Sławomir Nowak twardo obstaje przy projekcie skoku technologicznego na polskich drogach, tzn. zostawieniu dziur, a ustawieniu fotoradarów i innych cudeniek techniki, bo - jak tłumaczy - trzeba walczyć z „mordercami drogowymi”. Tabloidy chętnie włączyły się w akcję ministra Nowaka i niemal codziennie przedstawiają nam takich, używając terminologii ministra, morderców. Pech chce, że są to zwykle jego koledzy z ław rządowych. I po co było tak daleko szukać?
Nieba jeszcze nie sięga
Samego premiera Donalda Tuska jeszcze nie przyłapano na przekraczaniu prędkości, no bo on lata samolotem. A nieba plany ministra Nowaka jeszcze nie sięgają.
Z Mazowsza nasza jubileuszowa droga prowadzi nas na północ, do krainy tysiąca jezior – na Warmię. Docieramy do Olsztyna, by pokłonić się Tej, która wita wszystkich przybywających do serca tego miasta. Matka Boża Miłosierdzia, czczona tutaj w wiernej kopii wizerunku z wileńskiej Ostrej Bramy, jest dla mieszkańców Warmii znakiem łączności z dawnymi Kresami i dowodem na to, że miłosierdzie Boże nie zna granic. Pod opieką duszpasterzy i w duchu franciszkańskiej wrażliwości na ludzką biedę, Maryja otwiera tu swoje dłonie dla każdego strudzonego wędrowca.
Kiedy stajemy przed tym wizerunkiem, widzimy Maryję bez Dzieciątka, z rękami skrzyżowanymi na piersiach w geście pokornego przyjęcia Bożej woli. To „Matka Miłosierdzia”, która wpatruje się w nas z taką samą czułością, jak z wysokości wileńskiej bramy. Historia tego obrazu w Olsztynie jest nierozerwalnie związana z powojennymi losami Polaków, którzy przywieźli ze sobą miłość do Ostrobramskiej Pani jako najcenniejszy skarb. To tutaj, w cieniu wiekowych murów, Maryja uczy nas, że prawdziwa siła tkwi w łagodności i przebaczeniu.
Dzisiejszy świat młodych ludzi jest pełen paradoksów. Z jednej strony nieustannie słyszą, że mają być sobą. Z drugiej — każdego dnia są oceniani, porównywani i wrzucani w wyścig perfekcyjnych życiorysów, ciał, zdjęć, lajków i sukcesów. Coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie można po prostu przyznać: pogubiłem się. Zawaliłem. Potrzebuję drugiej szansy.
I właśnie dlatego życie Jana Chrzciciela de Rossi może być dziś zaskakująco aktualną wskazówką dla młodych.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.