Reklama

„KTÓŻ JAK BÓG…”

Kościół – moja miłość

Niedziela Ogólnopolska 17/2014, str. 3

[ TEMATY ]

Kościół

Katarzyna Artymiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Drodzy Czytelnicy „Niedzieli”,

w wielkiej historycznej chwili kanonizacji bł. Jana Pawła II pragnę podzielić się z Wami głęboką miłością do Kościoła – moją oraz „Niedzieli”, której jestem redaktorem naczelnym. Od czasów założyciela tygodnika – bp. Teodora Kubiny, pierwszego biskupa częstochowskiego, poprzez kolejnych pasterzy Kościoła diecezjalnego, „Niedziela” – również ja jako kapłan – zawsze była zapatrzona w Ojca Świętego, począwszy od Piusa XII, poprzez św. Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, św. Jana Pawła II, papieża Benedykta XVI po obecnie kierującego Kościołem papieża Franciszka. Pontyfikat każdego z papieży przedstawiał wielką wartość i moc apostolską, moc, która wyraża się zawsze poprzez władzę prymatu. Każdy z papieży odcisnął też na życiu Kościoła jakąś niezwykłą pieczęć osobistą, która była znakiem jego żywotnej obecności w Kościele. Z wielką miłością przyjmowałem zawsze nauczanie Zastępcy Chrystusa na ziemi i dzisiaj jestem przekonany, że pochodzi ono od samego Chrystusa, który Piotra ustanowił Skałą dla Kościoła.

Reklama

Muszę jednak przyznać, że szczególnie mocno związani czuliśmy się wraz z „Niedzielą” z Janem Pawłem II. Ten pontyfikat to niewątpliwie pontyfikat jednego z największych papieży. Dla nas to pontyfikat szczególny, wszak św. Jan Paweł II to polski papież, który na tron Piotrowy wniósł słowiańskie dziedzictwo. Zapewne przyczyniło się to również do tego, że pontyfikat Jana Pawła II był tak owocny i wielki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Byliśmy blisko Ojca Świętego, przyglądaliśmy się też jego zakorzenieniu: kiedy był biskupem pomocniczym w Krakowie, a potem biskupem krakowskim, kardynałem, który u boku kard. Stefana Wyszyńskiego rozwijał swój pasterski charyzmat, nieoceniony w czasach komunistycznych. Dzięki takiemu charyzmatowi, w jakimś sensie wspólnemu kardynałom: Hlondowi, Wyszyńskiemu i wielkim polskim biskupom tamtego czasu, moc Kościoła w Polsce była imponująca, a naród mógł stawiać czoło komunistycznemu zniewoleniu. Rysem charakterystycznym tej pasterskiej posługi były głęboka wiara i wyjątkowe nabożeństwo do Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze. Pięknie zbiegały się tu nici polskiej kultury chrześcijańskiej, która w Maryi widziała zawsze szczególną pomoc i obronę. Trzeba być wdzięcznym Panu Bogu, że mogliśmy być świadkami wielkich wydarzeń, potwierdzających moc wiary i wielkie zawierzenie Maryi naszych pasterzy i narodu.

Reklama

Przystąpiłem do pracy w „Niedzieli” z doświadczeniem rzetelnego czytelnika prasy katolickiej dostępnej w czasach mojej młodości kleryckiej i kapłańskiej. Pisma katolickie były wtedy bardziej skromne i cenzurowane, ale staraliśmy się wszyscy docierać do ich głębszych treści, zawierających się między wierszami. Istotne było także to, co wybrzmiewało w nauczaniu kard. Wyszyńskiego, zwłaszcza podczas uroczystości na Jasnej Górze. To były wielkie światła, przekazywane także w jego tzw. kazaniach świętokrzyskich – wygłaszanych w warszawskim kościele Świętego Krzyża. Charyzmatycznym biskupem tamtego czasu był również biskup częstochowski Stefan Bareła, ale i wielu innych hierarchów, m.in. abp Bronisław Dąbrowski. Ci pasterze uczyli nas wierności Bogu i Kościołowi. Dziękuję Panu Bogu również za to, że przeprowadził mnie przez doświadczenie duszpasterstwa akademickiego lat 60., 70. i 80., które było doskonałą szkołą służby Kościołowi i Ojczyźnie. Podejmowaliśmy wtedy m.in. obronę historycznego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, a gdy zakończył się Sobór Watykański II, pragnęliśmy gorąco wprowadzać go w życie. Organizowaliśmy m.in. rozmaite kursy teologiczne i analiz soborowych, na których księża – wobec tego, że nie było normalnego przepływu treści soborowych przez media – uczyli się Vaticanum II i tożsamości Kościoła, już pod rządami papieża Pawła VI. Pamiętam niezwykłą żarliwość polskich biskupów, którym bardzo zależało na przekazaniu skarbu wiary w duchu Soboru Watykańskiego II.

W klimacie takiej usilnej pracy Kościoła, pracy w warunkach wzmożonego działania służb panującego w kraju systemu, zaistniała polska „Solidarność” i został wybrany Jan Paweł II. I ten klimat zaczął towarzyszyć „Niedzieli”, reaktywowanej w 1981 r. po 28 latach milczenia, której zostałem redaktorem naczelnym. „Niedziela” bardzo szybko podjęła zadanie przekazywania Polakom wiadomości z Watykanu, na które tak bardzo czekano. Przede wszystkim pierwszy jej numer ukazuje Ojca Świętego w klinice Gemelli, po zamachu na jego życie 13 maja 1981 r. Nawiązaliśmy bezpośrednie kontakty z takimi mężami Kościoła, jak m.in. późniejszy kard. Stanisław Nagy, który był blisko Jana Pawła II, mieliśmy kontakt z ówczesnym księdzem kapelanem papieskim, dziś kardynałem, Stanisławem Dziwiszem. I już bez wytchnienia staraliśmy się stać na posterunku przy Janie Pawle II. Papież bardzo nas cenił, udzielał serdecznego błogosławieństwa, byliśmy też przyjmowani w Watykanie.

Reklama

Lata 90. ubiegłego stulecia przyniosły możliwość w rozwoju „Niedzieli”. Przy ogromnym zapale biskupów i księży zaczęły wychodzić diecezjalne edycje naszego tygodnika. Ten klimat dobrej współpracy przetrwał zasadniczo do dnia dzisiejszego, poszerzony o nowe możliwości techniczne. A rozczytanie społeczeństwa w prasie katolickiej nie było łatwe, nie było wszak nawyku jej czytania. Sądzę, że przyniosło to duży pożytek zarówno poszczególnym wiernym, jak i całemu Kościołowi.

I przyszły czasy Internetu, czytania elektronicznego. Trochę inny jest współczesny człowiek, także duchowny, a zwłaszcza człowiek młody. Czytelnictwo realizuje się dziś w dużej mierze w Internecie, czytelnika interesują teksty krótkie, często sensacyjne i dotyczące tego, co się dzieje dziś. Dlatego czytelnictwo „papierowe” wszystkich czasopism nieco spadło, także czytelnictwo „Niedzieli”. Wydaje się jednak, że miejsce tygodnika katolickiego w każdej rodzinie jest bardzo ważne. Rodzina może przecież zaglądać do niego w ciągu całego tygodnia – każdy jej członek, zarówno dorosły, jak i młody, zawsze znajdzie tam coś ważnego dla siebie, coś, co pogłębi jego wiedzę i wiarę.

Reklama

Dlatego po moim długim już – 33-letnim okresie prowadzenia „Niedzieli”, a także z okazji wielkiego wydarzenia, jakim jest dla nas wszystkich kanonizacja Jana Pawła II – osoby tak bardzo znaczącej, chciałbym podziękować naszym Czytelnikom za wierność. Szczególne miejsce zajmują wśród nich księża proboszczowie oraz wszyscy, którzy bezpośrednio włączają się w apostolat słowa drukowanego. To bardzo ważny apostolat. Najlepiej widać go na przykładzie pracy przy słowie drukowanym św. Maksymiliana Marii Kolbego. Jeżeli w parafii nie ma czytelnictwa prasy katolickiej, to wspólnota parafialna zamiera. Nie ma bowiem możliwości większego oddziaływania Kościoła na życie rodziny, strzeżenia jej wierności Bogu i człowiekowi. Małe parafialne wydawnictwa nigdy poważnego ogólnopolskiego tygodnika nie zastąpią. W zespole redakcyjnym „Niedzieli” są znakomici teologowie, bibliści, filozofowie, społecznicy i wychowawcy, którzy kompetentnie pomagają w rozwiązywaniu różnych problemów. I nie chodzi tu o zabłyśnięcie jakimś dobrym zdjęciem czy rysunkiem, ale o ważną treść, która buduje tożsamość człowieka, tożsamość chrześcijanina.

Reklama

Oczywiście, każde pismo ma swoją charakterystykę i odpowiada na nieco inne potrzeby czytelnika, i „Niedziela” ma więc swój charakter, ma też swoich wiernych czytelników. I o to chodzi, trzeba pozostać sobą. My nie tyle dotykamy spraw religijnych z punktu widzenia socjologii, ile staramy się wchodzić w głąb, analizować problemy w perspektywie szerszej. Pozostaję zatem wdzięczny wszystkim, którzy starają się obiektywnie patrzeć na to, co dzieje się w ramach naszego pisma. Docierają do mnie bowiem nieraz przeróżne uwagi, które poddajemy wspólnej redakcyjnej analizie, dochodząc do wniosku, że powinniśmy zostać pismem wiernym Kościołowi i być sobą, choć niektórzy chętnie wmieszaliby nas w jakieś opcje polityczno-spocjologiczne. Owszem, jak w każdym domu trzeba niekiedy użyczyć komuś miejsca, pozwolić się wypowiedzieć, bo czasem w ważnych dla Ojczyzny sprawach ludzie nie mają siły medialnego przebicia – ale to nie znaczy, że uprawiamy politykę czy opowiadamy się za tą czy inną partią. Po prostu stosujemy zasadę pomocniczości. Użyczając naszych łamów, pozwalamy mówić innym z naszego mikrofonu. Pamiętamy czas stanu wojennego, kiedy Jan Paweł II informował nas: „Mówię do was i za was”. Dzisiaj mamy nieraz podobną sytuację, że trzeba komuś pomóc powiedzieć o czymś ważnym, o czym powinni dowiedzieć się ludzie. „Niedziela” stara się więc także służyć ludziom, których uważa za prawdomównych, prawych, uczciwych, kochających Boga i Ojczyznę.

Reklama

Drodzy Kapłani, jestem Wam bardzo wdzięczny za pomoc. Bez Waszego wsparcia praktycznie tygodnika nie można byłoby wydawać. „Ruch” pobiera dużą marżę, a przy tym nie wykazuje troski, żeby pismo katolickie było sprzedane. Nie jest łatwo utrzymać się na rynku wydawniczym w sytuacji, gdy nie ma reklam – te idą głównie do pism liberalnych i traktowanych specjalnie. Parafia jest więc ze wszech miar najlepszym miejscem do rozprowadzania katolickiej prasy. Podziwiam tu pomysłowość i zaangażowanie wielu duszpasterzy, którzy rozumieją wagę tej sprawy i na różne sposoby zachęcają wiernych do czytania „Niedzieli”. Ważne jest też, kiedy potencjalny czytelnik dowie się od księdza, co ciekawego można w katolickiej gazecie przeczytać, jakie ważne tematy omawiane są inaczej niż to się czyni w mediach świeckich. Jest więc kapłan najczęściej tym pierwszym czytelnikiem najnowszego numeru „Niedzieli”. Jeśli jest zrozumienie roli pisma katolickiego w parafii, to inaczej też wygląda jej kolportaż. Czasem warto wyłożyć kwotę opłaty za jeden czy dwa dodatkowe egzemplarze „Niedzieli”, aby mógł z niej skorzystać ktoś, kogo nie stać na jej zakup, albo przekazać ludziom numery niesprzedane, a nawet te już przeczytane. W taki sposób pracował wspominany przeze mnie wielokrotnie śp. ks. Marian Wiewiórowski, proboszcz z Gomulina (archidiecezja łódzka), i mówił, że nigdy na tym nie stracił – wierni najczęściej uzupełniali kwotę do uregulowania, a w jego 2-tysięcznej parafii rozchodziło się ok. 400 egz. „Niedzieli” tygodniowo. Dzięki gorliwości księdza można więc coś zrobić, a on sam, wiedząc, że parafianie czytają „Niedzielę”, ma pewność, że można na nich liczyć, bo oni kochają Kościół. Takie świadectwo dała zresztą parafia w Gomulinie po śmierci swego wspaniałego duszpasterza.

Katolicką prasą można budzić w Kościele laikat, w tym rodzinę. Katolicką prasą można uczyć ludzi myśleć po chrześcijańsku, a tym samym umacniać rodziny, pogłębiać miłość do drugiego człowieka, lepiej rozumieć sprawy wiary i Kościoła. „Niedziela” naprawdę mogłaby stać się przyczynkiem do zmiany na lepsze wielu trudnych sytuacji w naszym kraju.

Zastanawiacie się czasem, Drodzy Bracia Kapłani, co zrobić ze swoją parafią, co zaproponować wiernym, żeby to możliwe było do realizacji i niezbyt kosztowne. Niech w rodzinach ludzie zaczną czytać katolicką prasę, niech zaczną dyskutować na tematy w niej poruszane, a zaczną też rozmawiać o Bogu i uwzględniać Go w swoim życiu. Chrześcijaństwo jest barwne i piękne. Zauważmy, jakie rzesze przychodzą w niedzielę na Plac św. Piotra, żeby posłuchać papieża Franciszka. A on – z jakim humorem, ale i mądrością zwraca się do wiernych, którzy tak go za to kochają. Trzeba tylko chcieć to widzieć – a ułatwi nam to „Niedziela”. Jest to pismo, które ma przyczynić się do pięknego rozwoju naszego człowieczeństwa, do dobrego wychowania dzieci i młodzieży. Tyle rzeczy mamy do zaoferowania... Żeby tylko zauważano tę naszą dobrą wolę i pracę, która jest pracą ze wszech miar służebną – wikariuszowską właśnie (T. Kubina).

Przeżywamy teraz podniosłą uroczystość kanonizacji naszego rodaka – błogosławionego papieża Jana Pawła II. To najpiękniejsze narodowe chwile, jakich Pan Bóg pozwala nam doświadczać. Jan Paweł II powiedział wprawdzie, że czuje się cały ogarnięty przez Boga, ale dzisiaj to ogarnięcie jest jeszcze mocniejsze i większe i nazywa się świętością.

2014-04-22 14:51

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół wobec kryzysu

Sytuacja z końca października – protesty, które zaszokowały nie swoją skalą, ale niespotykaną wcześniej wulgarnością – była najtrudniejszym kryzysem, przynajmniej od trzech dekad, z którym musieli się zmierzyć biskupi w Polsce. Zareagowali z rozwagą, ale i odwagą.

O ile na samym początku, i to na bardzo krótko, negatywne emocje niezadowolonych z decyzji Trybunału Konstytucyjnego zostały skierowane przeciw samemu Trybunałowi, jego sędziom i politykom ugrupowania rządzącego, to bardzo szybko przekierowano je w stronę Kościoła katolickiego, choć prawo do życia dla osób niepełnosprawnych jest kwestią ludzką, a nie wyznaniową. W sensie formalnym Kościół – myślę o jego pasterzach – nie miał żadnego instrumentu i w żaden inny, nieformalny sposób nie próbował naciskać na TK. Biskupi nie sterowali również liczną ponadpartyjną grupą polityków, która złożyła wniosek o ocenę zgodności ustawy dopuszczającej aborcję z Konstytucją RP. Tym bardziej Kościół, w poszanowaniu zasady rozdziału polityki od religii, na żadnym etapie nie ingerował w proces prawny. Owszem, sprawa ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci była, jest i będzie mu bliska, bo wiąże się z wiernością fundamentalnemu prawu do życia. Protesty wymierzone w Kościół i tak więc nic nie dadzą, bo w tej sprawie kompromisu z Kościołem nie będzie, ale też Kościół – cokolwiek by się stało – nie będzie milczał. Było to widoczne w reakcjach pasterzy, które zazwyczaj rozpoczynały się od przypomnienia tej oczywistości. Takie i inne protesty nie zastraszą Kościoła i nie zmuszą go do rewizji poglądów czy milczącego przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych. To przede wszystkim chcieli powiedzieć w łagodnych, trzeba przyznać, ale jasnych słowach biskupi.
CZYTAJ DALEJ

Papież obchodzi imieniny: dzień świąteczny w Watykanie

2026-09-17 10:38

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Papież Leon XIV dopiero co obchodził urodziny, a dzisiaj przypadają jego imieniny. To dzień, który w Watykanie jest wolny od pracy. Jest to wspomnienie świętego Roberta Franciszka Romolo Bellarmina (1542-1621), którego imię przyjął papież, urodzony jako Robert Francis Prevost. Ojciec Święty świętował swoje 71. urodziny w poniedziałek, 14 września.

Podobnie jak obecny papież, św. Robert Bellarmin był zakonnikiem i przyrodnikiem. Słynny jezuita studiował między innymi astronomię, natomiast papież Prevost, doktor prawa kanonicznego, jest z wykształcenia matematykiem i od prawie 50 lat należy do zakonu augustianów.
CZYTAJ DALEJ

Bp Kiciński: Jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa

2026-09-17 11:25

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Jacek Kiciński CMF

Biskup Jacek Kiciński CMF

17 września, w rocznicę zdradzieckiej napaści Związku Radzieckiego na Polskę, obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Wrocławskie uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii w parafii św. Bonifacego, której przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF.

Biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej homilię rozpoczął od słów Jezusa Chrystusa: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. - Słowa te, w sposób szczególny Bóg kieruje do każdego z nas. [...] Musiało upłynąć wiele lat, aby takie święto w historii Polski mogło być odnotowane święto - Światowy Dzień Sybiraka. Musiało upłynąć wiele lat, aby można było mówić o napaści radzieckiej na Polskę, o zbrodniach sowieckich na Polakach, o wywózkach na Syberię oraz o nieludzkich warunkach życia naszych braci i sióstr na nieludzkiej ziemi - mówił bp Jacek, dodając: - To dzisiejsze święto państwowe nie jest świętem radosnym, ale jest to święto, które jest okazją do wielkiej zadumy i refleksji. To dzień, który ma na nowo nam uświadomić, do czego może prowadzić ludzka pycha. Bo jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa. Dlatego człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować taki los, że przekracza ludzką wyobraźnie. Nienawiść do człowieka prowadzi do nienawiści ludzkiego życia. To przerażający widok.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję