Reklama

Polska

Zaufał Bożemu Sercu

W testamencie napisał: „Liczę na głęboko przeżywaną zawsze tajemnicę Bożego Serca zespoloną z tajemnicą Jezusa Chrystusa Wcielonego Boga, które to tajemnice były głównym tematem mojego kapłańskiego i profesorskiego przepowiadania. Stanowiło ono wyraz mojego głębokiego przekonania i niezłomnej wiary”. Przeżywamy pierwszą rocznicę śmierci kard. Stanisława Nagyego, który odszedł do Pana 5 czerwca 2013 r.

W całym życiu kard. Stanisława Nagyego było widoczne to, co napisał w swoim testamencie. Mówił o tym kard. Stanisław Dziwisz w kazaniu podczas Mszy św. w 2010 r. w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach z okazji 65-lecia kapłaństwa kard. Nagyego: „Duchowość Serca Bożego stała się duchowością ks. Stanisława na każdym etapie jego życia, stała się częścią jego osobowości, jego stylu, jego charyzmatu. Chciał być kapłanem według Serca Jezusowego – to jest bardzo charakterystyczne zdanie i klucz do zrozumienia jego duchowej postawy i rozległej działalności. Nic więc dziwnego, że gdy przed siedmiu laty został powołany do służby Kościołowi jako kardynał, wybrał sobie motto wyrażające treść jego życia: «In Te Cor Jesu speravi» – W Tobie, Serce Jezusa, swą ufność złożyłem”.

Synek z Bierunia

Formacja kard. Nagyego rozpoczęła się w śląskiej religijnej i patriotycznej rodzinie, w Bieruniu Starym, gdzie urodził się 30 września 1921 r. jako szóste dziecko Jadwigi i Franciszka Nagych. Gdy miał 6 lat, rodzinę dotknęła tragedia. W 1927 r. w wieku 50 lat zmarła jego matka. Wtedy rolę matki wobec najmłodszego rodzeństwa przejęła dwudziestoletnia siostra Maryjka. Stanisław swojej matki prawie nie pamiętał. Był zbyt mały, gdy ona odeszła do wieczności. Maryjka poświęciła się całkowicie jego wychowaniu i kochała swego małego brata miłością matczyną. „Z czasem stałem się sensem jej życia” – jak wspominał po latach z wielką wdzięcznością Ksiądz Kardynał. Nie tylko troszczyła się o sprawy dnia codziennego, ale także o wychowanie religijne Stasia. Nauczyła go pacierza i wielu form pobożności, m.in. nabożeństwa do Serca Pana Jezusa, które później stało się treścią jego życia. W dzieciństwie również nauczył się zaufania do Bożego Serca. Gdy brakowało mu rodzonej matki, uciekał się do Jezusa, któremu zawierzał wszystkie swoje trudności i problemy. Jego rodzina, chociaż bez matki, była dla niego pierwszą szkołą życia. W niej otrzymał dar wiary i w niej uczył się rzetelności i solidnej pracy. Chlubił się swoją rodziną i śląskim pochodzeniem, powtarzając niekiedy: „Jestem synkiem z Bierunia”.

Reklama

Drugą rodziną kard. Nagyego stało się Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego, które wybrał świadomie, choć z pewnością wiedziony przykładem swego starszego brata Franciszka, który był już członkiem tego zgromadzenia. Pierwsze śluby zakonne złożył w Felsztynie k. Sambora 22 września 1938 r. Do tego ważnego aktu swego życia został przygotowany przez formację duchową w nowicjacie pod kierunkiem ks. Władysława Majki. Swojego mistrza nowicjatu wspominał zawsze z wielką wdzięcznością. Powtarzał: „Był to człowiek nasycony duchem zakonnym, autentycznie nim żyjący i zabiegający o to, żeby do tak pojmowanego życia zakonnego wdrożyć również nas”. To ks. Majka, żyjący autentycznie duchowością Bożego Serca, nauczył go postawy zawierzenia i ufności, której tak bardzo mu było potrzeba w całym jego życiu. To on uczył go, że taka postawa jest cechą charakterystyczną czcicieli Serca Pana Jezusa, a zwłaszcza księży sercanów. To on uczył, w jaki sposób trzeba patrzeć na świat i na wszystko, co nas otacza.

Nie będę zawiedziony na wieki

Wyrazem postawy zawierzenia i ufności wobec Bożego Serca jest codzienny akt ofiarowania, odmawiany w zgromadzeniu. To codzienne poświęcenie się Sercu Pana Jezusa jest aktem oddania Mu siebie i wszystkich czynności całego dnia. Ksiądz Kardynał powtarzał tę modlitwę codziennie i od niej rozpoczynał każdy dzień. Powtarzał: „Przyjmij to nasze ofiarowanie się Tobie i zjednocz je z ofiarą, jaką nieustannie składasz swojemu Ojcu za zbawienie świata”. Modlił się aktami ofiarowania: „Boże, w Sercu Twojego Syna objawiłeś głębię swej miłości, nakłoń nasze serca do pełnienia Twojej woli, abyśmy całe życie umieli składać w nieustannej ofierze ku Twojej chwale”.

Reklama

Te codzienne akty ofiarowania siebie pomagały mu „przyjmować wszystko, co Bóg na niego dopuści, i wypełnić wszystko, czego od nas oczekuje”. Przekazał on Bogu prawo rozporządzania swoją osobą i zgodził się, by On dysponował jego życiem. W ten sposób wyrażał także autentyczną miłość do Boga, która przejawiała się w ofierze, czyli pełnieniu woli Bożej.

Poświęcenie, czyli ofiarowanie się, Bożemu Sercu, pomagało mu w przyjmowaniu wszystkiego, co będzie go spotykać w każdym dniu jego życia. A żył w trudnych czasach II wojny światowej i w czasach komunizmu w naszej Ojczyźnie. Gdy wybuchła wojna, nie miał jeszcze ukończonych 18 lat i był bliski śmierci. W przeddzień ataku na Polskę trafił do szpitala w Przemyślu z nieoperowalnym zapaleniem wyrostka oraz zapaleniem otrzewnej. Leczono go tylko zachowawczo i nawet odgrodzono parawanem od reszty pacjentów, spodziewając się, że lada chwila umrze. Jednak po pewnym czasie zapalenie ustąpiło i szczęśliwie powrócił do zdrowia. Bardzo osłabiony, mógł, po wielu trudnościach, dotrzeć do klasztoru do Krakowa. Podczas tego długiego powrotu do Krakowa doświadczył naocznie, czym była wojna i jak wielkie przyniosła nieszczęścia, ale też doświadczył opieki Opatrzności Bożej i życzliwości ludzkiej. Okupację przeżywał jako kleryk, studiując konspiracyjnie filozofię i teologię, uczęszczając na niektóre wykłady do franciszkanów w Krakowie i zdając egzaminy. Ale właściwie był samoukiem i zdobywał wiedzę, korzystając z podręczników napisanych po łacinie. Wspominał, że „Dogmatykę” napisaną przez ks. Adolfa Tanquereya znał prawie na pamięć. Był wdzięczny ks. Michałowi Wietesze, który zapewnił mu wyżywienie i warunki do przeżycia. Klerycy dostawali codziennie dwie kromki czarnego chleba i trochę marmolady, czasem także zupę ziemniaczaną. Niemcy, którzy na furcie klasztoru urządzili sobie posterunek policji, a także zajęli parter i pierwsze piętro budynku, zabierali każdy zapas wyżywienia. W takiej sytuacji przyszły kardynał powtarzał często: „W Tobie, o Serce Jezusa, złożyłem swą ufność i nie będę zawiedziony na wieki”.

Reklama

Kapłan według Serca Bożego

Ten trudny czas II wojny światowej, podczas którego Stanisław Nagy przygotowywał się do kapłaństwa, zakończył się dla niego przyjęciem święceń kapłańskich 8 lipca 1945 r. Otrzymał je z rąk biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej Stanisława Rosponda w kościele Sióstr Karmelitanek Bosych w Krakowie. „Kapłaństwo – jak wspominał Ksiądz Kardynał – było moją wielką życiową przygodą, wielkim darem Boga i zarazem radykalnym wejściem w nowy wymiar życia”. Na swoim obrazku prymicyjnym napisał słowa: „Oto idę, abym pełnił, Boże, wolę Twoją” (Ps 39,1). Słowa te mówią o postawie ofiary samego Chrystusa, który był gotowy wypełnić wszystko, co zleci Mu Ojciec. Podobną postawą chciał żyć młody kapłan. Codziennie w akcie ofiarowania powtarzał, że pragnie wypełniać w swoim życiu wolę Bożą. W przeddzień prymicji pojawiły się pierwsze symptomy choroby, która poważnie zaatakowała młody organizm nowo wyświęconego księdza. Była to gruźlica. Zaczął więc swoją posługę kapłańską w sposób nietypowy. Dwa pierwsze lata musiał spędzić na leczeniu w sanatorium akademickim w Zakopanem. Po kilku miesiącach pobytu pod Tatrami młody ks. Stanisław, nie mogąc żyć w bezczynności, trochę podleczony, rozpoczął w akademickim sanatorium posługę kapelana wśród studentów rekonwalescentów, w większości ofiar wojny i okupacji. Po powrocie do Krakowa musiał jeszcze przez trzy lata walczyć ze skutkami tej choroby.

W czasie rekonwalescencji w Krakowie uzyskał w 1948 r. tytuł magistra teologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tytuł doktora teologii zdobył w 1952 r. na KUL-u, z którym związał się na stałe od 1958 r. Został adiunktem w Katedrze Teologii Fundamentalnej. Na KUL-u uzyskał habilitację w 1968 r. Na tytuł docenta przyszło mu czekać 4 lata. Podobnie długo musiał czekać na tytuł profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. Mimo próśb i zabiegów KUL-u w komunistycznym ministerstwie oświaty i szkolnictwa wyższego nie mógł otrzymać tych tytułów. Była to „odpłata” władz komunistycznych za jasną postawę patriotyczną i przeciwstawianie się programowi laicyzacji społeczeństwa. Wielką zasługą jego i zdecydowanej większości społeczności KUL-owskiej było niedopuszczenie do założenia na tej uczelni Socjalistycznego Związku Studentów Polskich w 1973 r. Po rozwiązaniu Zrzeszenia Studentów Polskich starano się wszelkimi sposobami, by tę nową organizację, powierzoną ideowej opiece PZPR, zainstalować także na KUL-u. Kard. Nagy wspominał, że w walce z naciskami komunistów na KUL-u mógł liczyć na poparcie kard. Karola Wojtyły. Ta niechęć władz komunistycznych miała jeszcze inny powód: przynależność do Zgromadzenia Księży Sercanów, które w oczach władz uchodziło za „reakcyjne”. Gdy piszący te słowa starał się o paszport na studia do Rzymu w 1968 r., otrzymał odmowną odpowiedź z uzasadnieniem: „Należy do zgromadzenia księży reakcjonistów i dał tego dowód w rozmowie”. Niechęć władz do zgromadzenia była widoczna zwłaszcza w czasach stalinowskich, gdy zabrano mu dwa domy formacyjne. Te trudne czasy reżimu komunistycznego wymagały od późniejszego kardynała hartu i siły. Tę siłę czerpał z wielkiej ufności, która była widoczna w całym jego życiu.

Reklama

Od Chrystusa do Kościoła

Pomimo różnych trudności politycznych stał się wybitnym teologiem. Jego specjalizacją była nauka o Kościele – eklezjologia. Można powiedzieć, że Kościół i jego sprawy były pasją jego życia. Miłość do Chrystusa stała się u niego miłością Kościoła. Dogłębna znajomość eklezjologii owocowała u kard. Nagyego wierną służbą wspólnocie Kościoła. Ta służba wyrażała się przede wszystkim w posłudze myślenia oraz formowaniu młodych do tej służby. Swoim intelektem i doświadczeniem służył Kościołowi powszechnemu jako członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej przez dwie kadencje, mianowany przez św. Jana Pawła II. Jako ekspert uczestniczył dwukrotnie w Synodzie Biskupów w Rzymie w latach 1985 i 1991. Był także członkiem komisji mieszanej katolicko-luterańskiej przy Watykańskim Sekretariacie ds. Jedności Chrześcijan. Ponadto przez wiele lat pełnił funkcję przewodniczącego Sekcji Profesorów Teologii Fundamentalnej przy Komisji Episkopatu Polski ds. Nauki. Oddzielny rozdział w życiu kard. Stanisława stanowi jego przyjaźń ze św. Janem Pawłem II. Świadczą o niej m.in. jego liczne publikacje.

Reklama

Nic więc dziwnego, że w październiku 2003 r. został powołany do Kolegium Kardynalskiego. Był to wyraz uznania i wdzięczności dla całej jego drogi życia, dla jego wierności i służby Kościołowi.

Warto przytoczyć na koniec słowa prof. Krzysztofa Ożóga, wypowiedziane na jubileuszu 90-lecia urodzin kard. Nagyego: „Mówimy o powołaniu człowieka, powołaniu ks. Stanisława do wypełnienia woli Bożej, wypełnienia tego, co Bóg zamierzył w jego życiu. Słowa, które odnoszą się do tego, zostały wypisane na jego herbie: «In Te Cor Jesu speravi» – W Tobie, o Serce Jezusa, swą ufność złożyłem. I to jest ten moment, w którym Stanisław otworzył się na Boże wezwanie, bowiem odpowiedź na powołanie przyszła właśnie poprzez te słowa, poprzez przyjęcie miłości, która płynęła z Serca Jezusa i z Jego Krzyża, poprzez odpowiedź na tę miłość”.

2014-06-03 14:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przygoda, która stała się życiem

STANISŁAW NAGY urodził się w śląskiej, górniczej rodzinie 30 września 1921 r. w Bieruniu Starym. Matka przyszłego kardynała była Polką, a ojciec Polakiem o korzeniach węgierskich. W 1937 r., jako 16-letni chłopiec, wstąpił do Zgromadzenia Księży Sercanów. W 1941 r. złożył śluby zakonne, a 8 lipca 1945 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Stanisława Rosponda, ówczesnego biskupa pomocniczego Krakowa. W latach 1952-58 był rektorem seminarium zakonnego w Tarnowie, a następnie kierownikiem Studium Teologicznego w Krakowie, powstałego z jego inicjatywy. Związany z KUL-em - w 1952 r. obronił tam pracę doktorską, w 1968 r. uzyskał habilitację, w 1979 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1985 r. - profesora zwyczajnego. Od 1958 r. aż do przejścia na emeryturę wykładał na KUL-u teologię fundamentalną. Owocem studiów i refleksji Księdza Kardynała jest wiele książek, artykułów w czasopismach naukowych i innych periodykach.
Pełnił wiele ważnych funkcji. Był prodziekanem Wydziału Teologii, kierownikiem Katedry Eklezjologii Fundamentalnej, Sekcji Teologii Porównawczej i Ekumenicznej, przewodniczącym Senackiej Komisji Stypendialnej, Rady Naukowej Instytutu Jana Pawła II. Przez kolejne kadencje przewodniczył Sekcji Wykładowców Teologii Fundamentalnej przy Komisji Episkopatu Polski ds. Nauki. Z nominacji Jana Pawła II przez dwie kadencje był członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Brał udział w pracach Komisji Episkopatu ds. Ekumenizmu, był także członkiem Komisji Mieszanej Katolicko-Luterańskiej, powołanej przez watykański Sekretariat ds. Jedności Chrześcijan i Światową Federację Luterańską. Dwukrotnie brał udział w charakterze eksperta w Synodach Biskupów w Rzymie. 13 października 2003 r. ks. Stanisław Nagy został wyświęcony na biskupa, a 21 października 2003 r. papież Jan Paweł II podniósł go do godności kardynalskiej.
17 października 2008 r. kard. Nagy został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, 13 stycznia 2007 r. otrzymał Medal „Za zasługi dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego”, a 10 maja 2009 r. przyznano mu tytuł doktora honoris causa Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. W 2012 r. otrzymał Złotą Odznakę za Zasługi dla Województwa Śląskiego.
W 2012 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nastąpiło odnowienie jego doktoratu, co jest porównywane z nadaniem godności doktora honoris causa. Kard. Stanisław Nagy SCJ zmarł w Krakowie 5 czerwca 2013 r.
(Red.)

CZYTAJ DALEJ

Św. Mikołaj - biskup, nie krasnal

Niedziela Ogólnopolska 48/2007, str. 22-23

[ TEMATY ]

św. Mikołaj

TER

Św. Mikołaj, patron kościoła

Św. Mikołaj, patron kościoła

Niegdyś święty biskup z Myry był jednym z ważniejszych świętych chrześcijaństwa. Dziś stał się „świętym komercji”. Współczesność odarła go z ornatu, z głowy zdjęła mitrę i zabrała pastorał.

„Świętego krasnala” - jak nietrudno zgadnąć - wymyślili amerykańscy specjaliści od reklamy. Dziś byśmy powiedzieli, że to taki święty po obróbce w McDonald’s

CZYTAJ DALEJ

Lasy Państwowe odpierają zarzuty posłanek KO dot. konkursu "Drewno jest z lasu"

2022-12-06 18:35

[ TEMATY ]

Lasy Państwowe

Adobe Stock

Konkurs „Drewno jest z lasu” służy wyłącznie promocji drewna jako naturalnego surowca, był otwarty dla wszystkich i miał obiektywne kryteria - brzmi wtorkowe oświadczenie Lasów Państwowych. Wcześniej posłanki KO poinformowały o zawiadomieniu prokuratury w związku z tym konkursem.

"Lasy Państwowe od zawsze, na różne sposoby, wspierają lokalne społeczności w całej Polsce, m.in. organizując konkursy. Lasy Państwowe protestują przeciwko próbom upolitycznienia społecznej działalności leśników, a zwłaszcza podawania nieprawdziwych informacji, które mają celowo wprowadzać w błąd opinię publiczną" - brzmi oświadczenie LP, opublikowane na stronie Lasów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję