Reklama

W drodze

W drodze

Szambelan Tusk

Niedziela Ogólnopolska 38/2014, str. 41

[ TEMATY ]

polityka

Tusk

Iwona Sztajner

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obóz władzy fetuje odejście premiera Donalda Tuska i jego zastępczyni – wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej do Brukseli na prestiżowe funkcje w Unii Europejskiej. Media rządowe, zwłaszcza główne telewizje oraz pisma typu „Newsweek”, „Polityka” i „Gazeta Wyborcza”, robią nieustające święto z tej okazji. A przecież ktoś przytomny zadał proste pytanie: czy kanclerz Angela Merkel, prezydent François Hollande, premier David Cameron porzuciliby w czasie kadencji swoje państwowe funkcje i odeszli do międzynarodowych organizacji? Oczywiście, że nie. Politycy w czasie wyborów zawierają z obywatelami rodzaj kontraktu, umowy o pracę. My głosujemy, wybieramy, a wybrani zobowiązują się pracować na rzecz wspólnoty, dla dobra publicznego. W Polsce jest wiele problemów do rozwiązania, brakuje miejsc pracy, emigruje bardzo dużo młodych ludzi, służba zdrowia jest w ciągłym kryzysie, oświata także. Polska wymaga programu rozwojowego, otwarcia perspektyw dla ludzi przedsiębiorczych i kreatywnych, poważnego impulsu dla rozwoju nauki i nowoczesnych technologii. Wymaga, jednym słowem, profesjonalnego wysiłku władz państwowych. I premier Tusk taki wysiłek deklarował, obiecywał, gdy prowadził Platformę Obywatelską do wyborów, gdy inaugurował kolejną kadencję władzy PO.

Teraz to wszystko okazało się nieważne, bo polski premier dostał ofertę z Brukseli. Na funkcję prestiżową, zgoda, ale o charakterze nie decyzyjnym, tylko ceremonialnym, organizacyjnym. Tusk otrzymał zatem wspaniale brzmiący tytuł przewodniczącego Rady Europy, ale politycznie będzie człowiekiem bez znaczenia. Na osłodę tej swoistej biurokratycznej schizofrenii Tusk dostanie wspaniałe wynagrodzenie. Jako premier mógł sprawować władzę w Polsce, a to znaczy rozwiązywać – jeśli by chciał, rzecz jasna – problemy obywateli. Mógł też wpływać na decyzje Unii Europejskiej, bo tak działa Unia właśnie, że decyzje w niej podejmują przywódcy poszczególnych państw. Tusk wybrał inaczej. Zerwał umowę ze swoimi wyborcami. Można powiedzieć, że porzucił pracę, do której się zobowiązał. Teraz będzie mistrzem ceremonii, szambelanem na dworze możnych Europy. Nikim więcej.

I tego faktu nie zmieni żaden propagandysta obozu władzy, choćby się nie wiem jak wytężał.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2014-09-16 16:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Głowa w piasku

Niedziela Ogólnopolska 9/2015, str. 41

[ TEMATY ]

polityka

Tusk

Unia Europejska

Πρωθυπουργός της Ελλάδας / Foter / CC BY-SA

Nowo wybrany przewodniczący Rady Europejskiej, na wyrost nazywany „prezydentem Europy”, jest niewidoczny.

Gdzie jest Donald Tusk? Pytanie to coraz częściej rozbrzmiewa nie tylko w Parlamencie Europejskim, ale formułowane jest też na łamach zagranicznej prasy. Chodzi o dwa najważniejsze wydarzenia, którymi żyje Unia Europejska – tzw. Grexit, czyli możliwość opuszczenia wspólnoty przez Grecję, oraz wojnę na Ukrainie. Przy próbie rozwiązywania obu palących kwestii nowo wybrany przewodniczący Rady Europejskiej, na wyrost nazywany „prezydentem Europy”, jest niewidoczny. Niespełna trzy miesiące temu, tuż po jego wyborze, formułowano opinie, że nominacja Tuska wzmocni kierunek wschodni UE, podrażni Rosję Putina, bo wiadomo – polityk z Polski będzie dwoił się i troił, angażując się w sprawy swojego regionu. Tymczasem – flauta, pustka. Zawiedzeni postawą Tuska mogą być tylko ci, którzy na poważnie brali jego niespójną narrację. Najpierw zarzekał się, że żadnym etatem w Unii nie jest zainteresowany, aby po wyborze na najbardziej lukratywne stanowisko szefa Rady oznajmić, iż „obecność ludzi z naszego regionu jest potrzebna UE, zwłaszcza że w ostatnich miesiącach sytuacja wokół Europy uległa zmianie”. Zapewniał, że Unia potrzebuje nie tylko jego doświadczenia, ale i energii. Mówił, że przybył tu z „mocnym poczuciem misji”. Buńczucznie ogłosił: „Polski styl odbije się na tym, co Europa będzie robiła w przyszłości”. Czy już wówczas miał świadomość, że zostanie sprowadzony do roli niewidocznego, aczkolwiek dobrze opłacanego figuranta, przyklepującego wszystkie posunięcia swojej promotorki? To właśnie kanclerz Niemiec Angela Merkel, przy wsparciu grającego drugie skrzypce prezydenta Francji François Hollande’a, przejęła całkowicie inicjatywę. Duet ten w imieniu wszystkich krajów UE uzgadnia polityczną przyszłość tego regionu z władzami Rosji i Ukrainy. Przewodniczący Rady Europejskiej nawet im nie asystuje. Graniczącą z obydwoma krajami Polskę z rozmów „wylogowano”. Wymienione cztery kraje – Rosję, Ukrainę, Niemcy i Francję – określono mianem tzw. formatu normandzkiego, którego decyzje przewodniczący Rady w ciemno popiera. Tusk, zmagający się z krytyką swojej bezczynności, publicznie utrzymuje, że Niemcy i Francja konsultują z nim posunięcia i jest o nich wcześniej informowany. W Brukseli mało kto daje temu wiarę. Podczas gdy na wschodniej flance Unii toczy się poważna walka o strefy wpływów, Tusk, chowając głowę w piasek, nie tylko poświęca interes wspólnotowy, ale przyjmując taką pozycję, niejako odruchowo zmuszony jest eksponować zgoła inną część ciała.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale prawdziwy „turbocud”... Kilka godzin po modlitwie nasza córka poczuła się lepiej

2026-07-16 21:09

[ TEMATY ]

świadectwo

Milejczyce

Vatican Media

Do maleńkiego kościółka w Milejczycach zaczęły napływać setki świadectw ludzi przekonanych, że otrzymali tu niezwykłe łaski. Wśród nich znajduje się poruszająca relacja pani Eweliny.

Pani Ewelina opowiedziała swoją historię portalowi bialystok.se.pl.
CZYTAJ DALEJ

Łyżwiarka z Korei Południowej: Nawróciłam się dzięki świadectwu katolików

2026-07-20 10:45

[ TEMATY ]

świadectwo

nawrócenie

pexels.com

„Zostałam ochrzczona razem z moją mamą. Wybrałam dla siebie imię Stella. Stella Maris. Na cześć Matki Bożej. Było to 24 maja 2008 r. i nie miałam jeszcze 18 lat. Do tamtej chwili nie wiedziałam nic o Jezusie, wierze ani Kościele katolickim. Nawróciłam się dzięki świadectwu – jeszcze bardziej niż dzięki słowom – katolików, których spotkałam” – mówi Yuna Kim, południowokoreańska łyżwiarka figurowa, jedna z najwybitniejszych zawodniczek w historii tej dyscypliny.

Yuna Kim urodziła się w 1990 r. w Korei Południowej. Jest niezwykle popularna w swoim kraju i poza jego granicami, również po zakończeniu znakomitej kariery sportowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję