Zima. Jakże ślicznie na świecie. Mięciutkie zaspy ciągną się jak biały ocean. Cisza otula swoją nieskończonością. Bezkresne łany jednolitości stwarzają harmonię. Wszystkie drzewa okryte welonami. Niebo zasłonięte jest drobniutką koronką. Śnieg przypomina wycinanki, stwarzane przez chmury. Misterne płatki wirują w jakimś szaleńczym tańcu. Cała przestrzeń zapełnia się ich obecnością, a one kręcą się i kręcą, choć nie słychać muzyki, pewnie mają jeszcze w pamięci niebiańskie tony. Skrzy się słońce wśród pól, oślepia jasnością. Chrzęści pod nogami śnieg, nie widać horyzontu, jak okiem sięgnąć - biel. Nieogarniony rozmach natury zadziwia doskonałością. Nad górskimi przełęczami niewidzialne, mroźne mosty. Oblodzone stoki wyglądają jak strażnicy nieznanych ludziom tajemnic. Ostro przecinają firmament, mocno trzymają się ziemi - nigdy nie zdradzą sekretu. Cóż, nic nie złamie ich wierności, ale przecież góry można ubrać w marzenia. Echo rozlega się wśród pustych pieczar. Wiatr gra na długich soplach, w których jak w zwierciadłach widać przyszłość. Po sannie mknie kulig, dzwonią dzwonki na cały świat. Białe konie o złotych grzywach nie dotykają kopytami ziemi. A może to zaprzęg Królowej Śniegu? Siedzi otulona w puszyste futra, na jej stopach kryształowe pantofelki, jej suknia cała z płatków, na głowie ma koronę z lodowych szmaragdów. Patrzy szklanymi oczyma na swoje dzieło, wieje chłodem z jej oblicza. Piękna to pani i dostojna, choć nieczułe ma serce. Lecz gdyby nie było czwartej z sióstr, dziwnie czułby się świat bez białej pory roku.
W związku z wejściem w życie 1 lutego opłaty w wysokości 2 euro za oglądanie rzymskiej Fontanny di Trevi z bliska władze Wiecznego Miasta wyjaśniły, że bilety można będzie kupić na miejscu, płacąc tylko kartą płatniczą oraz na stronie internetowej, w kasach muzeów i punktach informacji turystycznej.
Jak podał portal Roma Today, z analizy danych za zeszły rok wynika, że średnia dzienna liczba osób przybywających do barokowej fontanny wynosi około 30 tys.; w okresie szczytu turystycznego sięga ona 70 tys.
24 stycznia przypada dziewiąta rocznica śmierci, tragicznej śmierci Heleny Kmieć, służebnicy Bożej. W rozmowie z ks. Łukaszem Aniołem SDS, duszpasterzem Wolontariatu Misyjnego "Salvator" przybliżamy osobę tej młodej wolontariuszki misyjnej, a także rozmawiamy o tym, jak staje się ona wzorem do naśladowania na młodych ludzi.
Helena Kmieć pochodziła z Libiąża, mieście w Małopolsce, ale sympatyzowała z Ruchem Młodzieży Salwatoriańskiej i była zaangażowana w działania Wolontariatu Misyjnego "Salwator". - W 2012 roku nawiązała ona z nami kontakt i stała się wolontariuszką naszego wolontariatu misyjnego. Pomimo swojego młodego wieku, była osobą bardzo ambitną, pracowitą, zaangażowaną, a przede wszystkim była głęboko wierząca. Angażując się w nasz wolontariat postanowiła wyjechać na wolontariat do Boliwii - podkreśla ks. Anioła, przywołując tragiczny moment śmierci młodej misjonarki. - Była tam bardzo krótko, dopiero, co rozpoczęła swoją posługę misyjną. 24 stycznia 2017 roku dwóch napastników weszło do ochronki, gdzie posługiwała Helena. Jeden z nich zaatakował ją nożem, zadając jej 14 ciosów nożem.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.