Reklama

Niedziela Łódzka

Naprotechnologia to przyszłość!

Naprotechnologia to nie tylko zabiegi, leczenie i wizyty u lekarza – to też wzajemne rozmowy małżonków i relacje, które prowadzą do umocnienia związku. A przeprowadzana diagnostyka jest naprawdę rzetelna

Niedziela łódzka 12/2015, str. 6-7

[ TEMATY ]

naprotechnologia

Kamil Gregorczyk

W szpitalu bonifratrów można wykonać szczegółowe badania

W szpitalu bonifratrów można wykonać szczegółowe badania

Rząd i politycy debatują nad projektem ustawy o leczeniu niepłodności, której głównym punktem jest in vitro. Mylnie sugeruje się nam, że jest to jedna z metod leczenia. Tymczasem poza moralnym i etycznym aspektem tej metody, który dla osoby wierzącej, katolika, chrześcijanina jest nie do przyjęcia, nie do przyjęcia jest też traktowanie tego „zabiegu” jako walki z niepłodnością – bo jest to po prostu sztuczne zapłodnienie. Tymczasem od kilku już lat w Polsce rozwija się nauka, dziedzina medycyny, która prowadzi do leczenia niepłodności i ma już na swoim koncie wiele sukcesów. To naprotechnologia. Także w Łodzi ma ona swoje miejsce – w jedynym szpitalu katolickim – szpitalu św. Jana Bożego. Pracują tu lekarki i instruktorki, które pomagają małżonkom zdiagnozować przyczyny, pochylić się nad problemem niepłodności i dają nadzieję.

Poradnia u bonifratrów

Działa od pięciu lat w ramach poradni ginekologii. Naprotechnologia – poradnia, która pomaga małżeństwom pochylić się wspólnie nad problemem niepłodności, zdiagnozować przyczyny, poznać też siebie nawzajem i może na nowo odkryć. Wspiera rozmową, rzetelną diagnostyką, fachowym personelem i pomocą. Daje też nadzieję, że problem da się leczyć.

Reklama

Poradnia ma znakomite zaplecze w Szpitalu św. Jana Bożego i jego działającym całą dobę laboratorium. Trafiającymi tu małżonkami zajmuje się najpierw instruktor. Poprzez m.in. naukę obserwacji własnego organizmu przygotowują się do pierwszej wizyty lekarskiej. Potem jest spotkanie z lekarzem i często długa diagnostyka, która, jeśli potrzeba, prowadzi do leczenia. Wszystko może potrwać nawet dwa lata. Jednak cierpliwość daje efekty i wiedzą to ci, którzy dzięki spotkaniom w poradni albo podjęli leczenie i doczekali się upragnionego potomstwa, albo zacieśnili więzy między sobą i dojrzeli do adopcji. Bo to przecież Bóg jest dawcą życia, a w myśl dewizy bonifratrów: „Miłość zwycięża cierpienie”, a więc także pokonuje przeszkody.

Współpraca z najlepszymi ośrodkami

Bonifraterska przychodnia współpracuje z innymi ośrodkami zajmującymi się naprotechnologią w całej Polsce, małżonkowie mogą wybrać sobie dowolnego lekarza.

Laboratorium współpracuje z Instytutem Mikroekologii w Poznaniu, który jako jedyny w Polsce przeprowadza w warunkach laboratoryjnych ilościowe testy na nietolerancje pokarmowe o podłożu immunologicznym (precyzyjnie mierzy poziom przeciwciał IgG specyficznych dla określonych pokarmów). Naprotechnolodzy zauważyli, iż wyeliminowanie z diety konkretnych czynników alergizujących znacząco wpływa na poprawę skuteczności leczenia.

Szukanie przyczyn

Reklama

W naprotechnologii bardzo dokładnie stara się zdiagnozować i wyleczyć pacjentkę. Dzięki temu wracając do zdrowia, często może naturalnie począć dziecko, a nawet kolejne dzieci. Oczywiście nie wszyscy będą mieli własne potomstwo, nie ma tu stuprocentowej skuteczności. Ale po miesiącach dojrzewania do macierzyństwa małżeństwa te niejednokrotnie decydują się na adopcję dziecka czekającego na rodzinę. Naprotechnologia nie walczy z niepłodnością, stara się ją zrozumieć, znaleźć jej przyczyny, wyleczyć i umożliwić poczęcie w najbardziej naturalny sposób. Wychodzi z przekonania, że nie można wkraczać z ingerencją tak daleko, aby człowieka „produkować w oderwaniu od niego samego”.

Metoda ta może być stosowana przez każdą kobietę, począwszy od wieku dojrzewania aż po okres menopauzy. Umożliwia poznanie faz płodnych i niepłodnych cyklu z dużą dokładnością, dlatego może być stosowana zarówno w celu uzyskania, jak i unikania poczęcia dziecka. Zaletą systemu jest to, że może być stosowany praktycznie w każdej sytuacji niezależnie od tego, czy kobieta ma cykle regularne, czy nieregularne.

W przeciwieństwie do innych naturalnych metod sprawdza się również, gdy kobieta karmi piersią, nie owuluje lub jest w okresie premenopauzalnym.

Kontakt

Jak trafić do naprotechnologa? Wystarczy zadzwonić do rejestracji poradni specjalistycznej bonifratrów i umówić się na wizytę. Termin wyznaczany jest z dnia na dzień. Każdej parze należy się bezpłatnie jedno spotkanie – jest to wprowadzająca i informacyjna sesja, podczas której można dowiedzieć się, czym jest naprotechnologia i co czeka decydujących się na leczenie. Poradnia zaprasza do siebie małżeństwa i młode dziewczęta, które w przyszłości będą chciały zostać matkami, a wizyty w poradni nauczą je monitorować swoją fizjologię.

Instruktorzy Modelu Creightona: Zuzanna Troczyńska FCP tel. 501-173-417, Olimpia Janz FCP tel. 603-925-145, Maria Jagiełło FCPI tel. 726-143-876.

Lekarze konsultanci naprotechnologii: dr Aleksandra Brucka, dr Joanna Smyczyńska.

* * *

Dr Barbara Bartoś
ginekolog położnik, naprotechnolog:

Naprotechnologia w założeniu była pomyślana do monitorowania zdrowia kobiety na wszystkich etapach życia – od pokwitania do menopauzy. Z doświadczenia wiem, że najczęściej sięgają po nią małżeństwa borykające się z niepłodnością. Ale jest to także wspaniała możliwość poznania swojego organizmu i wychwytywania bardzo wcześnie wszelkich nieprawidłowości. Dzięki obserwacjom we wspomnianym już modelu Creightona kobieta szybciej zauważy objawy tlącego się zapalenia, nieprawidłowości hormonalnych – nie tylko ginekologicznych – nietolerancji pokarmowych i wielu innych. Te panie, które będą planowały poczęcie dziecka, świadome, że mogą być narażone na wczesne poronienia przy niedoborze progesteronu lub krótkiej fazie lutealnej, mogą zareagować wcześniej, mogą zapobiec utracie ciąży. Kobiety, u których pojawią się obfitsze miesiączki, wcześniej na tę różnicę zareagują, zgłoszą się do lekarza i mogą być leczone. Kobietom z nieregularnymi, długimi cyklami, często bezowulacyjnymi, można podać progesteron, aby wyrównać zaburzenia hormonalne. Widzę więc wiele możliwości zastosowania naprotechnologii. Ciągle prowadzone są badania – głównie w Stanach Zjednoczonych, skąd wywodzi się naprotechnologia, w Instytucie Pawła VI w Omaha, pod okiem jej twórcy prof. Thomasa Hilgersa – nad dalszym zastosowaniem metody. Możemy już myśleć o profilaktyce nowotworów piersi.

2015-03-19 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dr Nyc: naprotechnologia to rzetelna diagnostyka i leczenie

[ TEMATY ]

naprotechnologia

henriethaan/pixabay.com

O skuteczności leczenia niepłodności metodą naprotechnologii dyskutowano w Centrum Wolontariatu Międzynarodowego w Radomiu. Gośćmi spotkania byli: ks. dr Jarosław Wojtkun - teolog i moralista oraz dr Grzegorz Nyc - ginekolog. Prelegenci przedstawili medyczne, moralne i teologiczne aspekty leczenia niepłodności, w szczególności zajęli się naprotechnologią.

Dr Grzegorz Nyc w pracy położnika - ginekologa kieruje się zasadami etyki chrześcijańskiej i troską o drugiego człowieka. Z przykrością stwierdził, że dzisiaj w leczeniu niepłodności odchodzi się od stosowania diagnostyki na rzecz in-vitro. - W Polsce i innych krajach, kiedy para zgłasza się do kliniki, na pierwszej wizycie proponuje się in-vitro. W USA jest to wielki biznes. Obok takich klinik znajdują się poradnie, które sprawdzają, czy pary mają zdolność kredytową – mówił prelegent.

Z danych Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE) wynika, że skuteczność urodzenia zdrowego dziecka z jednej procedury in-vitro wynosi ok. 18,3%. - Wliczamy w to również poronienia. Poczęć jest ok. 30%. Natomiast profesor Thomas Hilgers w swoich badaniach podaje skuteczność naprotechnologii na poziomie 50% w przeciągu 2 lat diagnostyki leczenia i jeśli dodamy do tego leczenie operacyjne ta skuteczność sięga już 80% - powiedział lekarz ginekolog.

Dr Nyc przekonywał, że naprotechnologia to rzetelna diagnostyka i leczenie. - W toku pracy lekarskiej spieszymy się w kontakcie z pacjentem. Tracimy zainteresowanie osobą, wizyty trwają krótko, zapominamy o diagnostyce, czyli o wszystkim tym, czego uczyliśmy się na studiach. A dzisiaj kolosalne znaczenie ma dieta, tryb życia. Niepłodność to nie choroba, lecz skutek wielu chorób np. cukrzycy. To proste rzeczy, o których zapominamy. W mojej praktyce rzetelna diagnostyka powoduje, że dochodzi do poczęcia – powiedział dr Grzegorz Nyc.

Jego zdaniem w Polsce nie do końca jest prowadzona tzw. czysta naprotechnologia. - Nie da się zastosować tych samych leków naszym kraju, co w USA, czy robotyki. Nasi lekarze mają różny warsztat. To naprotechnologia, która ewaluowała – zauważył prelegent.

- Mam pary, które były po nieudanym in-vitro. Wiele z nich nie kryje zdziwienia, że zaproponowano im tę metodę za 15 tys. złotych za jeden cykl, a teraz doszło do poczęcia dziecka w sposób naturalny. O czym to świadczy? Nie do końca zdiagnozowano pacjentów. Gdybym nie miał efektów w leczeniu naprotechnologią, nie zajmowałbym się tą metodą – stwierdził lekarz.

Ks. dr Jarosław Wojtkun, teolog, moralista mówił, że dzisiaj mamy do czynienia z pewnym paradoksem, czyli seksem bez dziecka a potem z rozpaczliwym szukaniem dziecka bez seksu. - W tym wszystkim jest w pewnym sensie schizofrenia kulturowa. - zauważył ks. Wojtkun.

- Każdy z nas chce, by lekarz poświęcił nam dużo czasu. Naprotechnologia to gwarantuje. Dzisiaj w medycynie duże znaczenie ma unikanie chorób, czyli zdrowy tryb życia. Naprotechnologia to leczenie niepłodności wszelkimi możliwymi metodami znanymi dotychczas w medycynie. Jest bardzo wysoka skuteczność tego leczenia – mówił dalej rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu.

Organizatorem spotkania było stowarzyszenie "Młyńska" Verum Bonum Pulchrum.

CZYTAJ DALEJ

Pora wracać do kościoła

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 16-17

[ TEMATY ]

kard. Robert Sarah

Kard. Sarah

Karol Porwich/Niedziela

Żadnej transmisji nie można stawiać na równi z osobistym kontaktem z Panem Bogiem – pisze w liście do biskupów kard. Robert Sarah.

Kardynał Robert Sarah, przewodniczący watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wystosował list w sprawie celebracji liturgii w czasie pandemii COVID-19 i po jej zakończeniu do przewodniczących Konferencji Episkopatów Kościoła katolickiego. Treść listu została zatwierdzona przez papieża, który zlecił jego publikację. Nosi on tytuł: Z radością powróćmy do Eucharystii.

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów podkreśla, że poganie budowali świątynie poświęcone tylko bóstwu, do których ludzie nie mieli dostępu, a chrześcijanie, gdy tylko uzyskali wolność wyznania, natychmiast budowali miejsca, w których wierni mogli uznawać się za Bożą wspólnotę, lud wezwany do kultu i ustanowiony świętym zgromadzeniem. Chrześcijanie nigdy nie dążyli do izolacji od świata i zamknięcia się za drzwiami kościoła. Świadomi swej odmienności zawsze starali się wniknąć w społeczeństwo. Wiedzieli, że są na tym świecie, chociaż do niego nie należą. Prefekt watykańskiej dykasterii przypomina, że jak tylko warunki na to pozwolą, należy pilnie powrócić do normalnego życia chrześcijańskiego, dla którego domem i miejscem sprawowania liturgii jest budynek kościoła. – Stanowisko Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów jest ważną wskazówką dla biskupów i kapłanów. Duszpasterze powinni zachęcać z całych sił wiernych, by uczestniczyli we Mszach św. w kościołach – podkreśla bp Adam Bałabuch, przewodniczący Komisji KEP ds. Kultu i Dyscypliny Sakramentów.

Jezus ma być rzeczywisty, nie wirtualny

Kardynał mówi, że konieczny i pilny jest powrót do normalności życia chrześcijańskiego, gdzie Kościół jest domem, a sprawowanie liturgii, zwłaszcza Eucharystii, jest szczytem, ku któremu działalność Kościoła jest skierowana, a jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc. Przestrzeganie zasad higieny i bezpieczeństwa nie może prowadzić do sterylizacji gestów i obrzędów, do wpajania wiernym, nawet nieświadomie, strachu i niepewności. Niestety, niektórzy z nich rezygnują z udziału we Mszy św. w świątyniach, zasłaniając się obawą o swoje zdrowie. – To nie jest już najlepszy argument, ponieważ w kościołach obowiązują zasady bezpieczeństwa sanitarnego. Przestrzeganie norm przewidzianych przez głównego inspektora sanitarnego – zarówno przez księży, jak i przez wiernych – gwarantuje bezpieczeństwo uczestniczenia we Mszy św. oraz przystępowania do sakramentów. Choć środki społecznego przekazu z oddaniem słyżyły podczas pandemii, to jednak żadna transmisja Mszy św. nie może zastąpić osobistego udziału w Eucharystii. Co więcej, transmisje te mogą nawet oddalić wiernych od osobistego i intymnego spotkania z Bogiem, który wydał się za nas nie w sposób wirtualny, lecz rzeczywisty. Na to też zwraca uwagę kard. Sarah. Trzeba apelować do naszych wiernych, że czas już wracać do naszych świątyń. Nie możemy się przyzwyczaić do uczestnictwa we Mszy św. przez telewizję czy internet, ponieważ nie jest to równoznaczne z osobistym uczestniczeniem we Mszy św. Tak samo komunia duchowa nie jest równoznaczna z przyjęciem na sposób sakramentalny Komunii św. podczas Eucharystii – mówi w rozmowie z nami bp Bałabuch.

Msza św. to nie spotkanie towarzyskie

Szef watykańskiej kongregacji podkreśla, że to od biskupów oczekuje się roztropnej, ale stanowczej postawy wobec rządzących, którzy usiłowaliby zredukować rolę celebracji Eucharystii do zwyczajnego zgromadzenia porównywalnego, a nawet mniej ważnego niż spotkania rekreacyjne. – Zgromadzenie liturgiczne, modlitwa, to nie jest spotkanie, które można porównać do innych spotkań, towarzyskich czy sportowych, gdzie ludzie są w bezpośrednich relacjach podczas tego wydarzenia. W świątyniach, gdzie charakter spotkania jest inny, bardziej duchowy, ludzie zachowują przepisowe odległości i nie ma nieprzewidzianych reakcji emocjonalnych, które mogą wystąpić na spotkaniach towarzyskich – tłumaczy biskup pomocniczy diecezji świdnickiej.

CZYTAJ DALEJ

Bierzmowanie w Polskiej Misji Katolickiej w Munster

2020-09-28 00:12

ks. kan. Marian Wagner

Młodzież z Polskiej Misji Katolickiej w Munster, przyjęła z rąk Ks. Abpa Józefa Kupnego, metropolity wrocławskiego, sakrament bierzmowania. Uroczystość ta połączona była z poświęceniem sztandaru misyjnego z wizerunkiem św. Jana Pawła II.

Na początku liturgii proboszcz parafii, młodzież oraz rodzice poprosili ks. Abpa o udzielenie sakramentu zgromadzonej młodzieży.

Podczas homilii, metropolita wrocławski przywołując sakrament Chrztu i I Komunii świętej zachęcił młodych, aby nie bali się otworzyć na działanie Ducha Świętego. Przykładem mogą być Apostołowie, którzy oczekiwali na Zesłanie Ducha Świętego.

Na zakończenie Liturgii Ks. Arcybiskup poświęcił sztandar misyjny ufundowany przez rodziców Szkoły Misyjnej oraz PMK.

ks. kan Marian Wagner

Poświęcenie sztandaru

Poświęcenie sztandaru


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję