Reklama

Wiadomości

Budowniczy Lasek

Myśliciel chrześcijański, którego fascynowało pojęcie tajemnicy, a zarazem „budowniczy” Lasek. Sam o sobie mówił żartobliwie: „ksiądz katolicki, rewolucjonista”

Niedziela Ogólnopolska 35/2015, str. 24-25

[ TEMATY ]

ludzie

sylwetka

Archiwum Autora

Antoni Józef Marylski i prymas Stefan kardynał Wyszyński

Antoni Józef Marylski
i prymas Stefan kardynał Wyszyński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rodzina Marylskich h. Ostoja gospodarowała na Mazowszu m.in. dobrami Pęcice. Centralny punkt pęcickiego majątku stanowił położony w pięknym parku klasycystyczny pałac (dziś znany pod nazwą: „Dwór Polski”) z początków XIX stulecia. To w nim 21 października 1894 r. przyszedł na świat Antoni Józef Marylski, trzecie dziecko Antoniego Eustachego Marylskiego i Wandy z Kozakowskich.

Dzieciństwo

Antoni Marylski ojciec był publicystą, pisarzem. Nie stronił także od polityki – związał się z obozem narodowym, z którego ramienia posłował w latach 1919-27. Z małżeństwa z Wandą Kozakowską miał czterech synów: Wojciecha, Jana Pawła, Antoniego Józefa i Edwarda. Starał się w nich rozbudzić zamiłowania geograficzne i historyczne. Pomimo tego edukacja Antoniego Józefa przebiegała z kłopotami. W oczach kolegów z Gimnazjum im. gen. Chrzanowskiego w Warszawie był młodzieńcem inteligentnym, lecz zdającym na dwójkach lub trójkach, robiącym nauczycielom kawały oraz wagarującym. Ostatecznie egzamin maturalny Antek złożył w Łomży w 1912 r. Jesienią 1914 r. był uczestnikiem wydarzenia, które wpłynęło na jego dalsze wybory życiowe. Otóż Pęcice znalazły się w centrum walk frontowych między oddziałami niemieckimi a rosyjskimi. Dom rodzinny legł w gruzach, on i ojciec przeżyli. Antek uznał cudowne ocalenie za znak od Boga, wezwanie do Jego służby.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rosja

Reklama

Latem 1915 r. wyjechał do Rosji – krótki pobyt w Petersburgu – po czym udał się na Ukrainę do swojego brata ciotecznego Tadeusza Żółkiewskiego, oficera pułku kijowskich huzarów (Marylski wstąpił do tej formacji). Następnie trafił do Mikołajewskiej Szkoły Kawaleryjskiej w Petersburgu. Tam zastała go tzw. rewolucja lutowa 1917 r. Zrewoltowane tłumy w mieście cieszyły się z abdykacji cara Mikołaja II i opanowały budynki rządowe. Obawiając się niepotrzebnej śmierci wielu osób, Marylski doprowadził do pokojowego oddania szkoły w ręce napierającego tłumu: „Tłum zalał gmach, otoczył nas (kadetów – przyp. D.W.), bratając się z nami, i razem wyszliśmy na miasto”. Pewne jest, że Marylski znalazł się wtedy pod silnym wpływem pacyfizmu. Szukał odpowiedzi na pytanie: Czy można, będąc chrześcijaninem, zabijać?

Postanowił udać się do Mińska Litewskiego, by zaciągnąć się do Korpusu Polskiego, tworzonego tam przez gen. Dowbor-Muśnickiego. Spotkał tam Józefa Czapskiego (późniejszego malarza, pisarza, myśliciela). Długie dyskusje doprowadziły ich do konstatacji, że obecność w wojsku jest błędem. Zdecydowali się głosić światu Ewangelię, braterstwo ludów, zasady prawdziwego chrześcijaństwa, odrzucającego przemoc. Postanowili swoją działalność rozpocząć w Piotrogrodzie (Petersburgu), gdzie po rewolucji październikowej wyłaniał się nowy świat. Powstała swoista wspólnota chrześcijańska (falanster), głosząca słowo Boże i wzywająca do wzajemnego pokoju między narodami. Kładziono jednak nacisk na indywidualizm – należy „dopełnić” ofiarę Chrystusa własnym cierpieniem. Falanster piotrogrodzki rzeczywiście dobitnie odzwierciedlał owo założenie. Panująca w nim ascetyczna atmosfera, kłopoty aprowizacyjne oraz choroby powodowały, że przedsięwzięcie to zaczęto nazywać chrześcijańskim szaleństwem. Całość zakończyła się niepowodzeniem.

Laski

Reklama

W odrodzonej Polsce Antoni Marylski zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie nauki, w roku 1922, wziął udział w rekolekcjach dla studentów, prowadzonych przez ks. Władysława Korniłowicza. Pod jego wpływem dokonało się nawrócenie Antoniego: „Ujrzałem cały Kościół ze wszystkimi jego tajemnicami, odkryty jakby w blasku światła... Uznał prawdę mojego nawrócenia, prawdę oddania mojego życia Bogu”.

Przez ks. Korniłowicza Marylski poznał m. Elżbietę Różę Czacką, założycielkę Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, przełożoną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Ona zdecydowała, że stworzona przez nią instytucja zajmie się całokształtem spraw niewidomych, że będzie miała charakter katolicki i mocne podstawy tyflologiczne (tyflologia – nauka o niewidomych). W 1921 r. Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi otrzymało od właściciela majątku Laski trzy morgi ziemi na budowę domów dla niewidomych. Kiedy m. Czacka poznała Antoniego Marylskiego w 1922 r., uznała go za wymodlonego przez siebie do pomocy przy budowie Zakładu dla Ociemniałych w Laskach.

Podjęte przez niego działania (bardzo często sam brał się do pracy) doprowadziły do tego, że we wrześniu roku 1922 stanął w Laskach domek, do którego przeniesiono z Warszawy pierwsze niewidome dzieci, nauczycielkę i siedem sióstr. W następnych latach powstały obora i chlewnia. Nie byłoby to możliwe bez wielkiego zaangażowania Antoniego Marylskiego. Matka Czacka pisała: „Postawił Cię Bóg na czele Dzieła, jesteś jego kamieniem węgielnym i chociaż upadasz czasem pod ciężarem obowiązków, Bóg Ci na pewno da potrzebne siły i łaski do dokonania tego, czego od Ciebie żąda”.

Reklama

Ponieważ stopień wykształcenia wśród osób ociemniałych był znikomy, Antoni tworzył zaczątki tzw. spółdzielczości. Organizowano im warsztaty koszykarskie, szczotkarskie czy dziewiarskie. Działalność zakładu czy towarzystwa wymagała nakładów finansowych, stąd Marylski zaangażował się w kwestowanie – po okolicznych majątkach, wsiach, dworach ziemiańskich, a także u ministrów. Uzyskiwano w ten sposób żywność, cegły i drewno na budowę oraz pieniądze na załatwienie najpotrzebniejszych rzeczy. Innym aspektem jego działań było prowadzenie nauk rekolekcyjnych dla sióstr, mieszkańców zakładu, przybyłych gości. Swoje rozważania ogniskował wokół cierpienia, miłosierdzia, tajemnicy. Widać było u niego znajomość dzieł św. Tomasza, a także dwudziestowiecznych myślicieli francuskich: Jacques’a Maritaina, Gabriela Marcela. „Antoni Marylski był człowiekiem, który miał wielki dar modlitwy, a jednocześnie potrzebę dzielenia się tym, co sam przeżywał, z najbliższymi osobami” (Zofia Morawska, bliska współpracownica Marylskiego).

Wojna

We wrześniu 1939 r. Laski uległy poważnemu zniszczeniu. Budynki Zakładu dla Ociemniałych zostały zrujnowane i ograbione. Marylski podjął współpracę z Armią Krajową, ponadto został członkiem konspiracyjnej organizacji Polski Związek Zachodni (tzw. Zachód). Do jego zadań należała pomoc polskim robotnikom wysłanym na roboty przymusowe do Rzeszy. Marylski zorganizował również wsparcie dla ludności warszawskiej, znajdującej się po powstaniu na terenie obozu przejściowego w Pruszkowie (Dulag 121).

Kapłaństwo

Kiedy kończyła się wojna, kierował odbudową zakładu w Laskach. Doglądał osobiście prac budowlanych, troszczył się o materiały, zasięgał opinii robotników. Ponownie pełnił funkcję prezesa Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi (poprzednio w latach 1936-39). Publiczne wystąpienia sprawiały mu trudność (dokuczliwe migreny nie pozwalały się skupić, doskwierało serce po przebytym zawale). W prywatnych rozmowach zawsze żywo interesował się swoim rozmówcą, niezależnie od tego, kto nim był. Dzięki wyjazdom do Francji i zasobności swojej domowej biblioteki rozszerzał horyzonty myślowe. Dla zainteresowanych prowadził prywatne wykłady z podstaw filozofii św. Tomasza: „Wczoraj zrozumiałem, po Komunii św., że na to, by obcować z Bogiem, trzeba być czystym jak klisza, która czeka na światło”. W tym wszystkim rodziła się myśl o kapłaństwie.

Udało się ją skonkretyzować dzięki kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, który spędził okres Powstania Warszawskiego w Laskach, gdzie pełnił funkcję kapelana kampinoskiego zgrupowania AK. Ze względu na oczytanie i wysokie kompetencje intelektualne Marylski zwrócił jego uwagę. Mało kto wiedział, że Antoś (tak zwracał się do niego Wyszyński) w latach pięćdziesiątych (1953-58) studiował w warszawskim seminarium duchownym. Kardynał opisywał to następująco: „Raduję się tym, że zdajesz egzaminy, mimo trudności wiążących się z wiekiem. Współczuję Twojej obolałej głowie. Myślę, że jest to cząstka zapłaty, której Chrystus oczekuje od Ciebie za przyszłą Łaskę Kapłaństwa...”.

Święcenia kapłańskie Antoni Marylski otrzymał 28 lutego 1971 r. Zmarł 21 kwietnia 1973 r.

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Moskwy „Antoni Marylski i Laski” (Towarzystwo „Więź”, Warszawa 2013) oraz biogramu Antoniego Marylskiego autorstwa Stanisława Konarskiego („Polski słownik biograficzny”, t. XX, z.1, Wrocław 1975).

2015-08-25 12:26

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie trzeba się rozpychać

O najnowszym wyróżnieniu, o niezwykłych chwilach związanych z fotografowaniem św. Jana Pawła II oraz o postrzeganiu współczesnej Polski z Adamem Bujakiem rozmawia Maria Fortuna-Sudor

MARIA FORTUNA-SUDOR: – W jaki sposób dowiedział się Pan, że został, wraz ze sławnym architektem Mario Bottą, laureatem medalu, który od 10 lat przyznaje Papieska Rada ds. Kultury?
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski zaprasza na skupienie przed Ingresem do katedry łódzkiej: proszę, dajcie mi w prezencie ten wieczór. Czekam na was!

2026-03-20 14:51

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kard. Konrad Krajewski - Metropolita Łódzki

Kard. Konrad Krajewski - Metropolita Łódzki

Bardzo chcę się spotkać z wami, nawet jeżeli nie będę mógł przy każdym usiąść i każdego może objąć, ale wszyscy idziemy w kierunku Pana Jezusa, który jest pierwszym Ordynariuszem tej diecezji. Proszę was, dajcie mi w prezencie ten wieczór. Czekam na was! - mówi kard. Krajewski.

Już w najbliższy czwartek tj. 26 marca br. o godz. 19:30 w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki odbędzie się skupienie przed Ingresem kard. Konrada Krajewskiego do katedry łódzkiej na które - osobistym listem napisanym przez nowego metropolitę łódzkiego - zostali zaproszeni kapłani - diecezjalni i zakonni, siostry zakonne oraz katecheci posługujący w Kościele Łódzkim. Skupienie poprowadzi bp Edward Dajczak - biskup senior Diecezji Koszalińsko - Kołobrzeskiej. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję