Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Stanąć po stronie życia

W czasie, kiedy głośno mówi się o in vitro, na NaProTechnologię spadła zasłona milczenia.
O skuteczności metody i projekcie wprowadzenia jej w województwie lubelskim z Agatą Borowiec, Radną Sejmiku Województwa Lubelskiego, rozmawia ks. Krzysztof Hawro

KS. KRZYSZTOF HAWRO: – Do Sejmiku Województwa Lubelskiego złożyła Pani projekt o podjęcie uchwały o NaProTechnologii. W czasach, kiedy głośno o metodzie in vitro, o NaProTechnologii jest cicho. Czym jest NaProTechnologia?

AGATA BOROWIEC – NaProTechnologia to metoda leczenia niepłodności, wykorzystująca najnowsze osiągnięcia ginekologii, chirurgii i endokrynologii. Metoda ta polega na niezwykle precyzyjnej diagnostyce, monitorowaniu oraz utrzymaniu zdrowia rozrodczego i ginekologicznego kobiet. NaProTechnologia, inaczej Wsparcie Naturalnej Prokreacji, pozwala również na wczesne wykrywanie problemów zdrowotnych. Radzi sobie z takimi zaburzeniami jak: niepłodność, różne nieprawidłowości hormonalne, poronienia, torbiele, endometrioza, przedwczesne porody i inne. Metoda ta bazuje na modelu Creightona, który pozwala na obserwację biomarkerów płodności w cyklu miesiączkowym.

– Jaka jest Pani ocena tej metody? Czy istnieje choć cień szansy na to, by w Polsce odniosła ona sukces?

– Nasza kultura i tradycja opiera się głęboko na wartościach chrześcijańskich. Nie wolno nam tego wielowiekowego dorobku niszczyć. Polskie społeczeństwo czuje, że zachwiana moralność elit rządzących przeczy jego dążeniu do przestrzegania ewangelicznych zasad ochrony życia – tego, co dla społeczeństwa jest podstawą istnienia. Polacy przez wieki już wielokrotnie pokazywali, że droga na skróty, lekceważąca podstawowe prawdy moralne, nie jest drogą godną. Jak pisze papież Franciszek w swej ostatniej encyklice, „niezbywalna wartość istoty ludzkiej znacznie wykracza poza stopień jej rozwoju” („Laudato Si”, 136). Musimy zatem podjąć ogromny społeczny wysiłek, by etyczne wybory zwyciężały w walce z wyborami opartymi jedynie na konsumpcjonizmie, co znaczy użyć i wyrzucić. Wierzę głęboko, że polskie społeczeństwo stać na taki wysiłek. NaProTechnologia jako wsparcie naturalnej prokreacji nie jest drogą na skróty w leczeniu niepłodności i jest to droga zgodna z chrześcijańskimi wartościami.

– Ta metoda, żeby zaistniała, potrzebuje specjalistów, ludzi odpowiednio przygotowanych do tego, by ją realizować. Czy w Lublinie jest jakiś lekarz, specjalista od tej metody?

– Tak, w samym Lublinie jest 2 lekarzy specjalistów, 4 instruktorów modelu Creightona (na którym naprotechnologia się opiera), a także 2 lekarzy w trakcie uzyskiwania uprawnień. W Lublinie funkcjonuje przychodnia specjalistyczna „Macierzyństwo i Życie”, w której ci lekarze i specjaliści przyjmują. Co ciekawe, sporą część pacjentów tej przychodni stanowią małżeństwa spoza województwa i z zagranicy. W naprotechnologii ważne są obserwacje i badania. Badania laboratoryjne są kosztowne, niektórych małżeństw nie stać na taki wydatek, dlatego złożyłam wniosek o sfinansowanie metody leczenia niepłodności, jaką jest NaProTechnologia.

– Samo posiadanie specjalisty od NaProTechnologii to za mało. Potrzeba tu współpracy samorządu. Pani podjęła działanie, by ludziom umożliwić korzystanie z tej metody. Co Panią ku temu skłoniło?

– Jak wynika ze statystyk, w Polsce mamy ok. 9 mln par w okresie rozrodczym, z czego 14 proc. ma problemy związane z niepłodnością. Można zatem stwierdzić, że jest to problem społeczny. Łącząc te dane z danymi o niskiej dzietności i współczynniku zastępowalności pokoleń, mamy do czynienia nie tylko z problemem medycznym, społecznym, ale również konsekwencjami ekonomicznymi. Opieka nad niepłodnym małżeństwem staje się ważnym zadaniem dla państwowych decydentów. Wyznaczanie długoterminowych kierunków leczenia niepłodności, określanej przez niektórych ekspertów problemem cywilizacyjnym, jest naszym obowiązkiem. Kierunek ten nie może naruszać godności poczętego życia. Nie chcę pozostać obojętną na działania, które przeczą chrześcijańskiej miłości do człowieka. Domaganie się wsparcia programami samorządowymi naturalnych sposobów leczenia niepłodności, usprawnienia i poszerzenia dostępu do profesjonalnej opieki medycznej stawiam sobie za cel, bo „tam, gdzie chodzi o życie człowieka, nie ma miejsca na żaden kompromis”, jak wskazuje przewodniczący Komisji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

– Jaka jest różnica między NaProTechnologią a in vitro?

– Głównym celem NaProTechnologii jest leczenie niepłodności. In vitro jest natomiast metodą głęboko inwazyjną, skupiającą się na uzyskaniu dziecka. Metoda in vitro nie leczy, para po zastosowaniu tej metody nie będzie wyleczona, tzn. płodna. Tak więc NaProTechnologia pozwala na zdiagnozowanie i wyleczenie niepłodności, jej celem jest uzyskanie zdrowia przyszłych rodziców i prawidłowego przebiegu ciąży i w efekcie urodzenia zdrowego dziecka.

– Czy wprowadzenie tego typu metody zapłodnienia w województwie lubelskim ma sens? Jakie są szanse na powodzenie tego projektu?

– Województwo lubelskie jest jednym z najszybciej wyludniających się w Polsce. Z powodu emigracji i starzenia się społeczeństwa, od 2000 r. (dane GUS) z mapy regionu zniknęło miasto wielkości Białej Podlaskiej. Dzięki NaProTechnologii małżeństwa mają szansę nie tylko na poczęcie dziecka, ale przede wszystkim na wyleczenie niepłodności. Program wsparcia leczenia niepłodności metodą NaProTechnologii został już wprowadzony w województwie podkarpackim. W tym roku woj. mazowieckie również rozpoczęło nad nim pracę. Liczę na to, że rządząca koalicja PO-PSL poprze złożony przeze mnie projekt leczenia niepłodności – NaProTechnologię. Na podstawie danych widać, że jest to metoda skuteczna, dająca długoterminowe rezultaty, rzeczywiście lecząca niepłodność.

2015-09-17 13:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dr Nyc: naprotechnologia to rzetelna diagnostyka i leczenie

[ TEMATY ]

naprotechnologia

henriethaan/pixabay.com

O skuteczności leczenia niepłodności metodą naprotechnologii dyskutowano w Centrum Wolontariatu Międzynarodowego w Radomiu. Gośćmi spotkania byli: ks. dr Jarosław Wojtkun - teolog i moralista oraz dr Grzegorz Nyc - ginekolog. Prelegenci przedstawili medyczne, moralne i teologiczne aspekty leczenia niepłodności, w szczególności zajęli się naprotechnologią.

Dr Grzegorz Nyc w pracy położnika - ginekologa kieruje się zasadami etyki chrześcijańskiej i troską o drugiego człowieka. Z przykrością stwierdził, że dzisiaj w leczeniu niepłodności odchodzi się od stosowania diagnostyki na rzecz in-vitro. - W Polsce i innych krajach, kiedy para zgłasza się do kliniki, na pierwszej wizycie proponuje się in-vitro. W USA jest to wielki biznes. Obok takich klinik znajdują się poradnie, które sprawdzają, czy pary mają zdolność kredytową – mówił prelegent.

Z danych Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE) wynika, że skuteczność urodzenia zdrowego dziecka z jednej procedury in-vitro wynosi ok. 18,3%. - Wliczamy w to również poronienia. Poczęć jest ok. 30%. Natomiast profesor Thomas Hilgers w swoich badaniach podaje skuteczność naprotechnologii na poziomie 50% w przeciągu 2 lat diagnostyki leczenia i jeśli dodamy do tego leczenie operacyjne ta skuteczność sięga już 80% - powiedział lekarz ginekolog.

Dr Nyc przekonywał, że naprotechnologia to rzetelna diagnostyka i leczenie. - W toku pracy lekarskiej spieszymy się w kontakcie z pacjentem. Tracimy zainteresowanie osobą, wizyty trwają krótko, zapominamy o diagnostyce, czyli o wszystkim tym, czego uczyliśmy się na studiach. A dzisiaj kolosalne znaczenie ma dieta, tryb życia. Niepłodność to nie choroba, lecz skutek wielu chorób np. cukrzycy. To proste rzeczy, o których zapominamy. W mojej praktyce rzetelna diagnostyka powoduje, że dochodzi do poczęcia – powiedział dr Grzegorz Nyc.

Jego zdaniem w Polsce nie do końca jest prowadzona tzw. czysta naprotechnologia. - Nie da się zastosować tych samych leków naszym kraju, co w USA, czy robotyki. Nasi lekarze mają różny warsztat. To naprotechnologia, która ewaluowała – zauważył prelegent.

- Mam pary, które były po nieudanym in-vitro. Wiele z nich nie kryje zdziwienia, że zaproponowano im tę metodę za 15 tys. złotych za jeden cykl, a teraz doszło do poczęcia dziecka w sposób naturalny. O czym to świadczy? Nie do końca zdiagnozowano pacjentów. Gdybym nie miał efektów w leczeniu naprotechnologią, nie zajmowałbym się tą metodą – stwierdził lekarz.

Ks. dr Jarosław Wojtkun, teolog, moralista mówił, że dzisiaj mamy do czynienia z pewnym paradoksem, czyli seksem bez dziecka a potem z rozpaczliwym szukaniem dziecka bez seksu. - W tym wszystkim jest w pewnym sensie schizofrenia kulturowa. - zauważył ks. Wojtkun.

- Każdy z nas chce, by lekarz poświęcił nam dużo czasu. Naprotechnologia to gwarantuje. Dzisiaj w medycynie duże znaczenie ma unikanie chorób, czyli zdrowy tryb życia. Naprotechnologia to leczenie niepłodności wszelkimi możliwymi metodami znanymi dotychczas w medycynie. Jest bardzo wysoka skuteczność tego leczenia – mówił dalej rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu.

Organizatorem spotkania było stowarzyszenie "Młyńska" Verum Bonum Pulchrum.

CZYTAJ DALEJ

Obudzić w sobie olbrzyma

2020-09-25 20:51

[ TEMATY ]

Caritas

Caritas Polska

Ks. Paweł Dzierzkowski

Ks. Paweł Dzierzkowski

O tym jak skutecznie pomagać, o miłosierdziu przekraczającym granice, o tym, czego nauczyli go bezdomni i o co prosił tych, którzy gratulowali mu objęcia nowej funkcji – opowiada ks. Paweł Dzierzkowski, od września zastępca dyrektora Caritas Polska, a wcześniej – zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

W orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy papież Franciszek przywołuje obraz Świętej Rodziny uciekającej przed Herodem do Egiptu i zestawia go z losem współczesnych rodzin przesiedlonych wewnętrznie, szukających schronienia przed wojną, głodem i innymi zagrożeniami. Nawołuje do tego, aby w każdym z tych ludzi rozpoznać Chrystusa – głodnego, chorego, obcego – i przypomina wyzwanie duszpasterskie, na które odpowiedź zawiera się w czterech czasownikach: przyjmować, chronić, promować i integrować. Jak widzi Ksiądz realizację tych zaleceń w działalności Caritas?

Jako Caritas Polska dobrze wpisujemy się w to papieskie orędzie za sprawą swojej codziennej działalności – przyjmujemy drugiego człowieka, staramy się go chronić, promować i integrować. Jest to związane z troską o człowieka i wyraża się w reagowaniu na bieżące potrzeby.
Jako przykład można wskazać choćby pomoc dla ofiar wojny w Syrii – organizowaną zarówno na miejscu, w Aleppo, w ramach naszego największego zagranicznego programu „Rodzina Rodzinie”, jak i w Jordanii, gdzie schronienie znalazło wiele syryjskich rodzin, ale ze względu na trudne warunki wymagają wsparcia. Dzięki ofiarności polskich rodzin, wspierających nasze programy, możemy przekazywać rodzinom syryjskim środki na żywność, leczenie, czy – jak w przypadku Syryjczyków w Jordanii – na opłacenie czynszu. Oprócz prowadzenia licznych programów na całym świecie, także w Polsce pomagamy migrantom i uchodźcom. Naszym zadaniem jest być przy człowieku, który potrzebuje pomocy przekraczając granicę. Kościół i miłosierdzie również przekraczają granice. Kiedy idziemy w kierunku drugiego człowieka, którego czasem może się lękamy – nie możemy się zatrzymać, czy wycofać. Ważne, aby ten lęk, który czasami po ludzku odczuwamy, był rozpraszany dzięki temu, że ufamy Panu Bogu, Jego łasce, która jest przy nas i która prowadzi nas ku drugiemu człowiekowi. Jak pisze św. Paweł w liście do Galatów: „jeden drugiego brzemiona noście”. Wiemy, że te brzemiona są różne, ale nie możemy ich unikać, bo postępowalibyśmy wbrew Ewangelii.

Trzeba znać, żeby zrozumieć – pisze Ojciec Święty. Ma na myśli migrantów, ale to uniwersalna zasada, można ją odnieść do pomagania w szerszym znaczeniu. Ksiądz, jako dotychczasowy wicedyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, był blisko ludzi, którzy na co dzień potrzebują pomocy. W wywiadach, udzielanych po ogłoszeniu nominacji na stanowisko zastępcy dyrektora Caritas Polska, wraca Ksiądz do wątku pracy z osobami bezdomnymi. Czego nauczył Księdza kontakt z nimi?

Ich również często się lękamy – bo, nie daj Boże, poproszą o jedzenie, o pieniądze, bo coś będą od nas chcieli. Zwłaszcza teraz, podczas epidemii, kiedy byli często wskazywani jako potencjalne zagrożenie, co jest kompletnym pomyleniem pojęć, bo przecież każdy z nas może być w czasie epidemii zagrożeniem dla innych. Moje pierwsze kontakty z osobami bezdomnymi, którym posługiwałem jako zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, nie były łatwe, popełniłem wiele błędów. Wydawało mi się, kiedy na nich patrzyłem, że mam gotowe rozwiązania, wiem, jak im pomóc – zamiast najpierw wsłuchać się w te osoby, dowiedzieć się, czego rzeczywiście chcą, czego pragną, czego potrzebują. Oni nauczyli mnie szacunku, wrażliwości, otwartości na drugiego człowieka. I nieoceniania. Bo nigdy nie wiemy, w jakiej sytuacji sami się znajdziemy. Znów przywołam św. Pawła, bo jego listy są mi bardzo bliskie w Piśmie Świętym: stoisz? Bacz, abyś nie upadł. Te relacje z osobami bezdomnymi były dla mnie bardzo ważne, nawet okazyjne spotkania, gdzieś na ulicy. Jak mówi papież Franciszek – popatrz w oczy, zatrzymaj się przy tym człowieku. To pozwala inaczej spojrzeć, nie tylko na niego, ale i na to, jak można mu pomóc. Nie zawsze chodzi o to, żeby coś natychmiast dać. Oczywiście, były sytuacje, kiedy trzeba było szybko reagować, ale chodzi też o taką integralną pomoc, udzielaną oczywiście z poszanowaniem wolności. Bo to, co w osobach bezdomnych jest uderzające, to ich poczucie wolności. Nawet, jak ma tylko ten plecak, czy reklamówkę, czy nic niema – to on jest wolny i często nieufnie podchodzi do tych, którzy chcą mu pomóc. Może to wynikać z wcześniejszego odrzucenia, jakichś życiowych niepowodzeń, ale też z ich świadomości błędów, jakie sami kiedyś popełnili, bo przecież w wielu przypadkach oni też nie są bez winy. W tym spotkaniu z nimi ważne jest więc, aby doprowadzić do tego, żeby spojrzeli na samych siebie z szacunkiem.

Caritas Polska realizuje bądź koordynuje szereg projektów we współpracy z Caritas diecezjalnymi. Przypomnijmy, że wśród obszarów, którymi będzie Ksiądz zajmował się merytorycznie w Caritas Polska, oprócz pomocy migrantom są również sprawy seniorów, pomocy żywnościowej, działań na rzecz dzieci, osób niepełnosprawnych i wykluczonych z różnych powodów. Jak, w odczuciu Księdza, doświadczenia zdobyte w Caritas Archidiecezji Częstochowskiej przełożą się na współkierowanie Caritas Polska? Czy patrząc z perspektywy swojej archidiecezji miał Ksiądz spostrzeżenia i pomysły, które mogą teraz zaowocować w którejś z wymienionych dziedzin?

Rzeczywiście tych zadań jest dużo, przy czym uważam, że obecnie szczególnym wyzwaniem dla nas jest pomoc osobom starszym. Z myślą o nich jest realizowanych wiele projektów, my w Caritas Częstochowa już od dawna dowoziliśmy na przykład seniorom posiłki, ale to, co wydaje najważniejsze, to ich aktywizacja. Chodzi o to, żeby wychodzili z tych swoich mieszkań, co w niektórych przypadkach, choćby seniorów mieszkających na wyższych piętrach w niewielkich nawet, czteropiętrowych blokach – bywa poważnym problemem.

Tylko jak to zrobić, zwłaszcza teraz, w dobie pandemii – jak ich wydostać z tych czterech ścian, w których zamyka ich często nie tylko jak dotąd – samotność, ale także lęk przed chorobą?

U nas, w Częstochowie, punktem wyjścia był często właśnie wspomniany posiłek. Znajdując osoby potrzebujące pomocy w takiej właśnie postaci, staraliśmy się, o ile to było możliwe, zachęcić je do wizyty w parafii, w salce parafialnej. I tam powoli zawiązywały się relacje między nimi. Dołączali do działających klubów seniora, gdzie mieli z kim się spotkać, porozmawiać, czasami ponarzekać, ale też mogli wziąć udział w wyjazdach, które im proponowaliśmy, na przykład do naszego ośrodka Święta Puszcza w Olsztynie koło Częstochowy. Tam mogli pospacerować w pięknej okolicy, spotkać się przy ognisku, wspólnie pośpiewać… Zabieraliśmy ich też do teatru, szukaliśmy różnych pomysłów – wiedząc, że z wiekiem człowiek ma niekiedy coraz mniejszą chęć do aktywności, co jest związane z różnymi chorobami, dolegliwościami. Ale dobra propozycja, skuteczna zachęta – sprawiały, że korzystali z tych zajęć i byli bardzo zadowoleni. Zwłaszcza dla osób z mniejszych miejscowości takie wyjazdy były czymś nowym, ciekawym. To też ważne, aby mówiąc o seniorach i starając się do nich dotrzeć, nie ograniczać się do dużych miast, ale pamiętać również o wsi i małych miasteczkach. Tam też są osoby samotne, żyją często z niewielkich rent lub emerytur rolniczych i pomoc im jest istotnym wyzwaniem. To temat do przemodlenia, do przemyśleń i do omówienia w gronie, do którego powinniśmy też zaprosić samych seniorów. Bo znów – to co my, młodzi, możemy wymyślić, nie musi przystawać do ich rzeczywistości, a osoba mieszkająca w mieście będzie miała inne potrzeby niż ta, która mieszka na wsi. I te ich potrzeby musimy właściwie odczytać.

Działalność Caritas Polska to nie tylko programy adresowane do całych grup społecznych potrzebujących wsparcia. Pomoc jest udzielana także osobom indywidualnym szczególnie pokrzywdzonym przez los. Są to często osoby chore lub niepełnosprawne, wymagające kosztownego leczenia bądź rehabilitacji. Ich historie są przedstawiane w serwisie internetowym, Uratujecie.pl i znanym telewizyjnym programie „Sprawa dla reportera”. To również zagadnienia, którymi będzie się Ksiądz zajmował i z pewnością będzie to poważne wyzwanie. Podobnych historii jest bowiem bardzo dużo i pojawia się pytanie: jak skutecznie pomagać ludziom, którzy sami nie są w stanie zebrać środków na operacje ratujące życie, czy sprzęt, dzięki któremu mogą żyć godnie? Jak budzić wrażliwość na los innych w czasie, kiedy tak dużo wokół nieszczęść i indywidualnych dramatów?

Ludzie najchętniej pomagają, kiedy widzą dziecko. Ujmuje ich jego bezbronność i łatwiej jest przemówić do ich wrażliwości, przekonać ich do pomocy. Trudniej jest pomagać osobom dorosłym, ale mam takie doświadczenie, że kiedy ta potrzeba wsparcia jest dobrze wytłumaczona, wyraźnie pokazana, to ludzie otwierają serca i okazują ofiarność w taki wymierny sposób, pomagając materialnie. Nie tylko w nagłych przypadkach – zawsze byłem pod wrażeniem drobnych ofiar, które, jak widziałem, wpływają regularnie, na przykład co miesiąc – na konkretny cel, na konkretną osobę. Ten darczyńca niejako brał od opiekę taką osobę potrzebującą i towarzyszył jej przez dłuższy czas. Rzeczywiście, nieustannie widzimy w telewizji, czytamy w gazetach, czy internecie, jak ktoś prosi o pomoc. A naszym zadaniem jest budzenie w ludziach olbrzyma, odkrywanie tego potencjału, który drzemie w każdym z nas, dzięki któremu możemy komuś pomóc. Bo przecież pomagając nic nie tracimy, przeciwnie – otrzymujemy. Nie tylko szczęście w pomaganiu, otwartość na drugiego człowieka, ale też pewność, że dobro, którym się dzielimy – powraca do nas. Bo ono powróci! Nie wiemy, w którym momencie, niekoniecznie odbędzie się to w wymiarze materialnym, ale na przykład w wymiarze relacji z drugim człowiekiem, w postaci jego życzliwości dla nas.

„Jako ludzie przyznający się do Jezusa nie możemy zatrzymać się na wspaniałych teoriach, bo one nie zbawiają świata. „Wyobraźnia miłosierdzia”, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania” – to słowa Księdza, pochodzące z homilii na uroczystą Mszę św. w ramach ubiegłorocznej akcji Caritas „Kromka chleba dla sąsiada”. Czego Księdzu życzyć, albo o co modlić się dla Księdza, w obliczu nowych zadań, jakie czekają Księdza w Caritas Polska?

Kiedy dowiedziałem się, że mam objąć to stanowisko, przyjść do Warszawy, to osoby, które mi gratulowały, prosiłem o modlitwę za to, żeby ta praca biurowa, którą też trzeba wykonać, nie sprawiła, że zamknę się na drugiego człowieka. Na szczęście jest tu obszar, w którym mogę służyć jako kapłan, bo przecież jestem księdzem – i to jest najważniejsze moje zadanie, do którego zostałem powołany. A funkcja, która przyszła dość niespodziewanie, jest tylko pewnym etapem na mojej drodze. Ważne, żeby to był etap, który jeszcze bardziej mnie otworzy na drugiego człowieka. I w tym modlitwa, świadomość, że zawsze ktoś mnie wspiera, jest bardzo pomocna. Myślę, że nie tylko dla mnie, bo przecież Caritas to nie tylko dyrekcja, to przede wszystkim cały zespół ludzi – i w Caritas Polska i w Caritas diecezjalnych, dzięki którym możemy realizować swoją misję.

CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego na pielgrzymim szlaku

2020-09-26 22:20

Archiwum WSD

Tradycyjnie przed rozpoczęciem wykładów, wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu pielgrzymuje do jakiegoś sanktuarium, aby prosić o łaski potrzebne na nowym etapie formacji i studiów. W tym roku było to sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu oraz św. Jana z Dukli.

Po dotarciu do Dębowca, przełożeni seminaryjni z rektorem ks. Rafałem Kułagą na czele, klerycy i siostry zakonne zapoznali się z historią sanktuarium i odwiedzili jego najważniejsze miejsca. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, który zachęcał w homilii do odczytywania Bożych znaków i podążania za nimi. Zauważył, że nieraz kwestionują one nasz świat ludzi i rzeczy. Są niepokojące jak łzy Najświętszej Maryi Panny w La Salette. Stanowią jednak okazję do tego, żeby pojednać się z Bogiem i odzyskać pełnię życia. Kaznodzieja, życzył wszystkim i sobie takiego nowego początku w roku jubileuszowym 200-lecia Seminarium. Po Eucharystii, Ojcowie Saletyni ugościli pielgrzymów obiadem.

Kolejnym etapem pielgrzymki było sanktuarium św. Jana z Dukli, gdzie odmówiona została Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Archiwum WSD

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję