Poświęcił je podczas Eucharystii w kościele św. Michała Archanioła ks. Jarosław Wąsowicz SDB, kapelan prezydenta RP Karola Nawrockiego. Salez otrzymał także od prezydenta flagę Polski.
Pomysłodawcą ogólnopolskiej inicjatywy upamiętnienia Danuty Siedzikówny ps. Inka, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i wychowanki salezjańskiej szkoły w Różanymstoku, jest właśnie ks. Wąsowicz. Salezjanin brał udział w poszukiwaniach miejsca pochówku Inki, był także obecny w momencie znalezienia jej grobu. Gdy uczestniczył w ekshumacji Danuty Siedzikówny, zabrał garść ziemi z jej grobu – teraz ta ziemia jest umieszczana w srebrnych „Sercach dla Inki”.
W homilii ks. Jarosław Wąsowicz podkreślał, że Wielki Post jest czasem szczególnej łaski, czasem zatrzymania się i spojrzenia w prawdzie na swoje życie. Przypomniał, co św. ks. Bosko mówił do chłopców z oratorium w Turynie, kiedy pytali, co robić, aby pójść do nieba: – Ks. Bosko odpowiadał im zawsze, że to nic trudnego, bo każdy z nas jest powołany do świętości. Wystarczy jak najlepiej wypełniać swoje codzienne obowiązki. Druga rzecz to kochać Pana Jezusa w sakramentach świętych, zawsze kiedy wymaga tego stan naszej duszy, korzystać ze spowiedzi i często przyjmować Jezusa Eucharystycznego do serca. Trzeci warunek, o którym mówił ks. Bosko, to kochać Matkę Bożą, jej zawierzać swoje życie.
Reklama
Salezjanin tłumaczył, że to droga sprawdzona i skuteczna, którą wielu młodych ludzi doszło do świętości, m.in. św. Dominik Savio i błogosławiona Poznańska Piątka, pięciu młodych chłopaków zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej. Wśród nich była także Danuta Siedzikówna "Inka". – Dziś w sposób szczególny gromadzimy się wokół Danusi Siedzikówny, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i wychowanki salezjańskiej szkoły w Różanymstoku, gdzie powstał pierwszy dom sióstr salezjanek w Polsce i znajdowało się największe przedwojenne gimnazjum salezjanów. Widzimy Danusię w wielkiej duchowej szkole ks. Bosko – mówił kapelan prezydenta.
Przypomniał także tragiczny los młodej dziewczyny, zamordowanej w 1946 roku w więzieniu w Gdańsku przez komunistyczne władze. Jak zaznaczył kaznodzieja, historia "Inki" jest dobrze znana Polakom. – Wszyscy znamy to zdanie, za które pokochała ją cała Polska: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Ale dzisiaj w sposób szczególny chcemy spojrzeć na Inkę jako na wychowankę ks. Bosko, jako na jedną z nas. Ona tak samo jak wy była uczniem salezjańskiej szkoły. I kiedy przyjrzymy się jej życiu, zobaczymy tam bardzo widoczne trzy filary ks. Bosko – mówił do dzieci i młodzieży ks. Wąsowicz.
Reklama
Salezjanin przywołał również ostatnie chwile życia młodej bohaterki. Podkreślił, że przed śmiercią mogła się wyspowiadać i przyjąć Komunię św. – Miałem przed laty okazję poznać ks. Mariana Prusaka, który przygotowywał ją do śmierci i spotkania z Panem Jezusem. Zawsze ze wzruszeniem opowiadał, z jak wielką pokorą ta młoda dziewczyna przystępowała do sakramentów świętych – opowiadał ks. Wąsowicz i dodawał: – W grypsie, który wtedy przekazała przez ks. Prusaka, napisała „Jest mi smutno umierać, bo jestem młoda. Ale powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Czyli nie zdradziła wszystkich wartości, które wyniosła z rodzinnego domu, których nauczyła się w salezjańskiej szkole, nie zdradziła wartości Polskiej Podziemnej Armii Krajowej. Nikogo nie zdradziła, zachowała się jak trzeba. I to jest powód do wielkiego dziękczynienia Bogu, że ta młoda dziewczyna, podobnie jak wielu innych wychowanków ks. Bosko, w sposób doskonały w swoim życiu zrealizowała wielkie wyzwanie, żeby być dobrym chrześcijaninem i być dobrym obywatelem.
Kapelan prezydenta cieszył się, że pierwsze srebrne „Serce dla Inki” znajdzie się w holu Liceum Salezjańskiego. – Inka zostanie z wami na zawsze i codziennie przechodząc obok tego serca, będzie mogli przypomnieć sobie, że warto być dobrym chrześcijaninem, dobrym Polakiem i z dumą iść drogą do nieba w duchowej szkole ks. Bosko. Będziecie mogli przypominać sobie, że zawsze warto zachować się tak, jak trzeba – podkreślał.
Na koniec uroczystości głos zabrała minister Beata Kempa z Kancelarii Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Na ręce dyrektora Salezu ks. Mariusza Jeżewicza przekazała flagę Polski i odczytała list prezydenta. – Prezydent na tę wzruszającą uroczystość przesyła swój list, ale nade wszystko dołącza coś, co obok krzyża jest symbolem naszej ojczyzny, czyli flagę Rzeczpospolitej Polskiej. Żebyście zawsze pod krzyżem i pod flagą jednoczyli się nie tylko w chwilach radosnych, ale także wtedy, kiedy będzie trudno – mówiła młodym i dodawała: – Dzisiaj zaciągnęliście wartę przy sercu dla Inki. Stójcie na tej warcie, bo Polska to wspaniały, dumny kraj. Jesteście przyszłością naszego kraju.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Ponad 5 tysięcy nowych seminarzystów w ciągu jednego roku – tak dynamiczny wzrost powołań kapłańskich odnotowano w Afryce i Azji. Dane Papieskiego Dzieła św. Piotra Apostoła pokazują wyraźny rozwój Kościoła w regionach misyjnych, gdzie – jak podkreślają duszpasterze – wciąż silnie odczuwana jest potrzeba kapłanów.
Jak podaje miesięcznik Il Timone, w roku akademickim 2024–2025 liczba seminarzystów osiągnęła ponad 88 tysięcy w 801 seminariach. Rok wcześniej było to blisko 83 tysięcy w 778 ośrodkach. Oznacza to wzrost o ponad 5 tysięcy powołań oraz powstanie 23 nowych seminariów w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.
Do obchodzonego w Polsce Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej nawiązał papież pozdrawiając Polaków podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Zachęcił do modlitwy za wstawiennictwem męczenników za młodych, aby odważnie odpowiadali na Boże wezwanie
Oto słowa Ojca Świętego skierowane do pielgrzymów polskich:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.