Reklama

Wielkanoc

Pogodzić wiarę z rozumem

Wiemy, że Jezus jako człowiek naprawdę istniał, wierzymy, że zmartwychwstał. Czy to wystarczy, by na Wielkanoc radośnie i szczerze zaśpiewać „Surrexit Dominus vere. Alleluia!”? Wiara i wiedza powinny się uzupełnić, by dać pewność, a potem zrodzić działanie. Na ile fakt zmartwychwstania jest w stanie przemienić dziś życie tego, kto wierzy?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Chrystusa Zmartwychwstałego da się poznać wiarą i rozumem. Oba składniki ludzkiego poznania powinny mieć się do siebie tak jak stare dobre małżeństwo: oboje małżonkowie są czymś jednym, potrafią rozmawiać, czasem się powadzą, lecz jedno bez drugiego żyć nie może; w działaniu są jednością.

Rozum, niczym dobry mąż, wspomaga wiarę, ona zaś dopełnia go uczuciem oraz „szóstym zmysłem”. Oboje, zjednoczeni, prowadzą do niemal doskonałej pewności. Chrystus zmartwychwstał. Rozum się spiera, bo przecież tego udowodnić się nie da. Zmartwychwstanie jest niepowtarzalne, jedyne, jak dotąd, w swoim istnieniu. Są argumenty, nie ma dowodów. Czy Jezus zmartwychwstał tak samo jak Łazarz, jak córka Jaira? Wiara dostrzega cały splot wydarzeń, których rozum sam pojąć nie może. To przede wszystkim starotestamentowe proroctwa dotyczące zmartwychwstania, zapowiedzi Jezusa, że w trzy dni odbuduje świątynię swego ciała. A potem, po powstaniu z martwych, obecność Pana nad jeziorem Genezaret, w Emaus, w Wieczerniku. Skąd to wiemy? Z przekazów, bo ktoś nam powiedział, a wiara rodzi się ze słyszenia. Bóg w swoim Słowie objawił sam siebie, w świadectwie Kościoła przypieczętował przekaz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Między wiarą a rozumem trudno czasem znaleźć granicę. One działają wspólnie. Dać się zabić bez wiary czy bezrozumnie poddać się śmierci byłoby absurdem, aktem nieludzkim. Świadectwo Kościoła męczenników, wyznawców obroni swą zasadność tylko na przecięciu umysłu i serca. Ofiara złożona w paszczach dzikich zwierząt, na krzyżach, polach tortur, w codziennej wierności tłumaczy się świadectwem prawdy złożonym z miłości.

Rozumne racje

Co wiemy, co mówi rozum o zmartwychwstaniu? Był pusty grób znaleziony przez niewiasty trzeciego dnia rankiem, fakt potwierdzony autorytetem Piotra i Jana. Były też liczne tzw. chrystofanie, gdy Jezus ukazał się po tym, jak powstał z grobu. Gdy uczniowie w Emaus nie poznali Pana, zrodziły się pytania, czy był to ten sam Jezus. O pusty grób też można się spierać, czy aby ciała nie wykradli uczniowie. Pogłoska ta trwa po dziś dzień (por. Mt 28, 11-15). A może Jezus cudownie przeżył śmierć na krzyżu? Może była to śmierć pozorna, wszak kości Mu nie łamano, jak innym skazańcom, a włócznia? Kto wie, czy cios był śmiertelny. Tak twierdzą poszukiwacze zaginionych grobów, piewcy nieistniejących związków, których fantazja wiedzie do krainy baśni i przygód.

Wyznawcy teorii spiskowej mogliby wskazać wiele wątpliwości. Uczniowie zaś wiedzieli, że umęczonego Pana pochowali w grobie i że trzeciego dnia, tzn. w niedzielę o świcie, tam Go nie znaleźli. Rudolf Bultmann – niemiecki teolog protestancki stwierdził, że w historii o powstaniu z grobu Jezusa pewne jest tylko to, że chrześcijanie głęboko wierzyli w zmartwychwstanie.

Reklama

Na potwierdzenie autentyczności ich wiary papież Benedykt XVI podkreśla, że związanie dnia Pańskiego z pierwszym dniem tygodnia kosztem szabatu było czymś niezwykłym. To dodatkowy, pośredni argument, że tego dnia Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, bo nikt tak ważnej decyzji nie opierałby na niepewnych zdarzeniach.

Trudności wiary

Zmartwychwstanie Chrystusa, a w konsekwencji wskrzeszenie ludzkich ciał jest istotą chrześcijańskiej wiary. Czy jednak możliwa jest wiara bez oparcia się na faktach? Zanurzona w kłamstwie byłaby tragiczna, oparta na ideach stałaby się niedorzeczna, na fantazji – bajeczna. „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (15, 14). Zmartwychwstanie było centralnym punktem ewangelicznego przekazu. Owszem, ważne były wesele w Kanie, rozmnożenie chleba, uzdrowienie paralityka, ewangelia błogosławieństw, wskrzeszenie Łazarza, lecz zmartwychwstanie jest szczególne, choć do przyjęcia pewnie najtrudniejsze. Stąd uczeni Grecy, wychowani w kulturze platońskiej, w której to, co cielesne, jest uwięzieniem i ograniczeniem dla tego, co duchowe, na areopagu zbyli Pawła słynnym: „posłuchamy cię innym razem” (por. Dz 17, 32).

Zmartwychwstanie ciała

Reklama

Czy umarli powstaną z martwych? Umysł ma trudności, by sobie to wytłumaczyć. Kiedyś sądzono, że materialnie to samo ciało powróci do życia, podobnie jak to się stało w przypadku Jezusa. Stąd relikwie czczono bardziej, niż trzeba, a palenie ciał po śmierci graniczyło z bluźnierstwem. Co jednak, gdy ciało męczennika uległo zniszczeniu, pożarte przez dzikie zwierzęta, bądź spłonęło i stało się prochem? Zmartwychwstanie nie jest tym samym, co przywrócenie do życia doczesnych szczątków cielesnego istnienia. Ciało nie jest samym tylko zbiorem cząsteczek, atomów i związków chemicznych, które przecież w ciągu życia ulegają wymianie. Być może tym, co określa jego istotę, jest znany Bogu kod? To on, na wzór i nam znanego DNA, układa wszystkie elementy w niezwykle skomplikowaną całość? Kod genetyczny to nie wszystko, to zaledwie budowa nośnika, na którym życie, okoliczności, doświadczenie, relacje, ludzkie wybory dokonają zapisu.

Człowiek na dysku komputera jest w stanie utrwalić niezliczoną ilość informacji. Ciężar nośnika wcale się nie zmieni, choć zawierać będzie cały szereg danych wielkiej wagi. Tym, co stanowi o istnieniu człowieka, jest zapisana informacja. I być może tak właśnie ma się relacja ciała do duszy. Relacja ta jest konieczna, bo nośnik bez informacji nic nie znaczy, a dane bez nośnika rozsypią się w nicość.

Czy zmartwychwstanie będzie ponownym „wczytaniem” danych do nowego ciała? Być może Pan Bóg z naszego życia tworzy rodzaj kopii zapasowej w swojej pamięci. Jak uczą nas teologowie, dusza po śmierci łączy się z Bogiem i oczekuje na zmartwychwstanie.

Nasza świadomość to nie tylko coś, co podlega fizycznym prawom, na co wpływa pogoda, stres, leki i zmęczenie, ale to coś, co Bóg pamięta, nawet gdy ciało „zapomni”. Dlatego świadomość – podobnie jak dusza – choć jest zależna od ciała, gdy je straci, przetrwa dzięki Bogu, w którym pokłada nadzieję.

Źródła poznania

Reklama

Wiara musi czerpać z umysłu, z faktów, z doświadczenia, spekulacji, abstrakcyjnych bądź konkretnych rozważań. Doświadczenie czasem jest mistyczne, czasem materialne. Pan Bóg daje też dodatkowe nadzwyczajne znaki. By uwierzyć w zmartwychwstanie, niektórym pomagają dwa płótna, których historię potwierdzają badania naukowe. To Całun Turyński, na którym odbicie osoby zawiniętej w tkaninę wypaliło trójwymiarowy obraz, a także Chusta z Manoppello, która być może posłużyła Weronice do otarcia twarzy poddanego męce Zbawiciela. Obie relikwie są niczym wizyta Zmartwychwstałego w Wieczerniku, by uczniowie mogli dotknąć ciała. Tomaszowi, który miał się oprzeć tylko na wierze, Bóg przyszedł dodatkowo z pomocą. Często jednak nadzwyczajne zdarzenia, cuda, objawienia racjonalny umysł wycisza, jak wyrzuty sumienia pastylką na bezsenność.

Prawda zmartwychwstania

Wiara z rozumem mogą się dogadać albo być w konflikcie. Według statystycznych badań, niemal połowa Polaków nie wierzy w zmartwychwstanie. Czy dlatego, że rozum nie pielęgnuje wiary, czy może to wiara zaniedbuje rozum?

Przeważa pozorna racjonalność lub brak wysiłku, by pogodzić wiarę z rozumem na odpowiednim poziomie. Często wiara płytka zniechęca i odpycha. Jest jak cienka wiosenna tafla lodu, która pod ciężarem pytań, bolesnych doświadczeń, prawa przemijania, ludzkich rozstań szybko się załamie. Rozum bez wiary jest jak stary kawaler, wiara bez rozumu – niczym stara panna.

Zdaniem papieża Franciszka, „jest wielu chrześcijan bez zmartwychwstania. Towarzyszą Jezusowi aż do grobu, płaczą, bardzo Go kochają – ale tylko do tego punktu”. Czy owocem takiej wiary nie jest rozmycie nadziei na wieczność z Bogiem? Człowiek mniej myśli o śmierci jako bramie do nieba. Taka wieczność zniechęca. Lepiej ją przespać. Nadzieję wiecznego trwania zastępuje technika, która łowi chwile jak wędkarz ryby w rwącej rzece, dając złudzenie sytości. Utrwala się obraz, myśl, dźwięk, pozostają dzieła jak kamienie nagrobne, tylko bardziej żywe. Ciało spłonie jak zwłoki w krematorium albo rozsypie się jak młodzieńcza nadzieja na szczęśliwe życie.

Człowiek stojący na progu lat biegnących, które zataczają koło w kalendarzu, pyta o to, co było przed i co będzie po nim. Pyta o sens życia i chce nadać mu prawdziwy smak, a w tym ważne pozostaje szukanie prawdy. Człowiek czyni to dzięki myśli, stawia pytania, przyjmuje hipotezy, weryfikuje, konfrontuje, potwierdza. Myśl ludzka jest dzieckiem wiary i rozumu. Dzięki nim człowiek zgłębia tajemnice wiary, by wkomponować je w swój świat, którym żyje. Centralną prawdą dla chrześcijanina jest to, że Chrystus zmartwychwstał. Prawdziwie zmartwychwstał.

2016-03-22 08:44

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biegnę go szukać, bo kocham!

„Czy mocowałeś się kiedy, drogi Czytelniku, ze swoją własną miłością? Czy odczułeś bezradność, w jaką wtrąca miłość bezsilna? Miłości takiej doświadczyli ci, co podziwiali wspaniałość skazanej na zniszczenie Jerozolimy. Także Jair, także siostry Łazarza. Teraz przychodzi kolej na Chrystusa. Patrząc na zagubionego wśród swoich bied człowieka, Bóg partycypuje w miłości bezsilnej. (…) Miłość jest więzią uczestnictwa. «Miłuję cię» oznacza, że mam udział w tym, co twoje; «Miłujesz mnie» oznacza, że masz udział w tym, co moje. Uczestnictwo to coś więcej niż poznanie źródłowe” – tak pisał ks. Józef Tischner dwa miesiące przed śmiercią w swoim ostatnim tekście, przygotowywanym z okazji kanonizacji siostry Faustyny. Gdyby Chrystusa ukrzyżowali dzisiaj, a wcześniej gdybyśmy mieli możliwość łamać z Nim chleb, słuchać Jego nauk i dzień po dniu patrzeć, jak żyje, co robi, jak kocha i jak wybacza, w jaki sposób rozwiązuje problemy, ile wysiłku kosztuje Go siedzenie w upale przez wiele godzin, wędrówka od miasta do miasta, i gdybyśmy usłyszeli na własne uszy obietnicę o zmartwychwstaniu, czy mielibyśmy dość siły, aby w nią uwierzyć? Bóg chce od nas wiary wielkiej, ale jest też w pełni świadomy naszej miłości bezsilnej, pokonanej przez wydarzenia. Miłość do Niego daje nam udział w tym, co jest Jego – a więc w radości tworzenia, dramacie i bólu umierania, smutku tymczasowej rozłąki, jaką jest śmierć, wreszcie w pełni chwały Zmartwychwstania. „PIERWSZEGO DNIA PO SZABACIE, WCZESNYM RANKIEM, GDY JESZCZE BYŁO CIEMNO, MARIA MAGDALENA POBIEGŁA DO GROBU” (por. J 20, 1). Mocowała się ze swoją bezsilną miłością po Jego śmierci i wyruszyła natychmiast, gdy tylko zbliżał się czas wypełnienia obietnicy. Pokochała Go i była w niej więź uczestnictwa we wszystkim, czym był Jezus. Uczestniczyła w Jego życiu, a „uczestnictwo to coś więcej, niż poznanie źródłowe”.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo mężczyzny, który przeżył trzęsienie ziemi w Wenezueli: "Cudowny Medalik mnie uratował"

2026-07-08 08:10

[ TEMATY ]

świadectwo

trzęsienie ziemi

Wenezuela

Andrés Henríquez/EWTN

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

W Playa Grande, znanej dzielnicy miasta La Guaira, Kamar Galíndez znajdował się na najwyższym piętrze hotelu Chipi's Beach i właśnie miał rozpocząć swój codzienny trening na siłowni, nieświadomy, że jego życie zmieni się na zawsze - informuje portal aciprensa.com.

Była środa, 24 czerwca, święto św. Jana Chrzciciela. O godzinie 18:05 spokój, jaki roztaczał się z najwyższego punktu hotelu, z imponującym widokiem na ocean, został zakłócony przez ogłuszającą siłę dwóch kolejnych trzęsień ziemi, które zaskoczyły wszystkich, siejąc niepokój i zamieszanie.
CZYTAJ DALEJ

Ambasador USA przy Watykanie: między Leonem XIV a Trumpem są różnice, ale papież „kocha Stany Zjednoczone”

2026-07-08 07:15

[ TEMATY ]

Watykan

Donald Trump

ambasador USA

Leon XIV

różnice

PAP

Donald Trump, prezydent USA

Donald Trump, prezydent USA

Ambasador Stanów Zjednoczonych przy Stolicy Apostolskiej Brian Burch przyznał, że między papieżem Leonem XIV a prezydentem Donaldem Trumpem istnieją różnice zdań, zwłaszcza w kwestii polityki migracyjnej i sposobu godzenia działań administracji USA z katolicką nauką społeczną. Jednocześnie podkreślił, że papież darzy swoją ojczyznę „głębokim przywiązaniem” i jest zainteresowany współpracą tam, gdzie jest ona możliwa. Rozmowę z nim Giacomo Gambassiego opublikował na swoim portalu włoski dziennik katolicki „Avvenire”.

Burch wypowiedział się po prywatnej kolacji z Leonem XIV, która odbyła się 4 lipca w rezydencji ambasadora w Rzymie z okazji 250. rocznicy Deklaracji Niepodległości USA. Jak zaznaczył, była to osobista wizyta papieża, pozbawiona oficjalnego charakteru dyplomatycznego. Według ambasadora był to bezprecedensowy gest życzliwości wobec Stanów Zjednoczonych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję