Reklama

Dzieci z okna

Dzięki istniejącym w Polsce Oknom Życia zostało uratowanych 90 dzieci. Najstarsze okno znajduje się w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 39, w prowadzonym przez siostry nazaretanki Domu Samotnej Matki

Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 46-47

Maria Fortuna-Sudor

Urodzinowy tort krakowskiego Okna Życia pokroili Aleksandra i Daniel – rodzice adopcyjni Oliwii i Maciusia

Urodzinowy tort krakowskiego Okna Życia pokroili Aleksandra i Daniel – rodzice adopcyjni Oliwii i Maciusia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przy okazji okrągłej – 10. rocznicy otwarcia krakowskiego Okna Życia odbyła się uroczystość, w ramach której była okazja do refleksji i podsumowań dotyczących istnienia miejsc stanowiących dla zdesperowanych matek ostatnią deskę ratunku. Były więc przemówienia wygłaszane przez zaproszonych na wydarzenie gości – w tym m.in. kard. Stanisława Dziwisza, rzecznika praw dziecka – Marka Michalaka i dyrektora krakowskiej Caritas – ks. Bogdana Kordulę, było świętowanie niezwykłych urodzin i typowy na takie okazje słodki tort. Jednak największe zainteresowanie zebranych, w tym mediów, wzbudzała rodzina, która wychowuje dwoje dzieci pozostawionych w Oknach Życia.

Decyzja nie była łatwa

O rodzinie tej dowiedziałam się już wcześniej, podczas rozmowy z s. Esterą Smok, kierownikiem ośrodka przy ul. Przybyszewskiego. Nazaretanka opowiadała, że czasem przyjeżdżają pod Okno Życia i pokazują swym dzieciom to miejsce. – Z tego, co wiem, to oni zaadoptowali niemowlęta, które pozostawiono w Oknach Życia, jedno – w naszym, a drugie – w innym – mówiła s. Estera. Podkreślała piękną postawę tych rodziców, którzy nie ukrywają przed dziećmi ich historii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

To podczas rozmowy z s. Esterą pomyślałam, że byłoby cudownie ich poznać. Szybko jednak odrzuciłam pomysł, wychodząc z założenia, że dobro tych dzieci, tej rodziny, jest cenniejsze niż najciekawszy artykuł. Toteż byłam mocno zaskoczona informacją, że rodzina będzie gościem urodzin najstarszego w Polsce Okna Życia. Ale już w trakcie spotkania zrozumiałam sens jej obecności, a także doceniłam mądrość i otwartość państwa Aleksandry i Daniela (ustalono, że media nie podadzą ich nazwiska) – małżeństwa, które przed kilkoma laty zdecydowało się na adopcję dzieci – najpierw Oliwii, a później Maciusia.

Rodzice przyznali, że decyzja o adopcji nie należy do łatwych. – Jednakże mieliśmy wsparcie Ośrodka Adopcyjnego „Dzieło Pomocy Dzieciom”, znajdującego się w Krakowie przy ul. Rajskiej – mówi pan Daniel. Podkreśla, że zawsze mogli i mogą liczyć na pomoc psychologiczną oraz prawną tej instytucji, i zauważa: – Decyzja, która początkowo wydaje się trudna, po pewnym czasie okazuje się łatwa. Traktujemy te adoptowane dzieci jak swoje własne. Nie ma czegoś takiego, że one są inne. Mieliśmy też wsparcie ze strony rodziny, która nasze dzieci i pomysł zaakceptowała. Pani Aleksandra dodaje: – To, że Oliwka i Maciuś są z Okien Życia, nie ma większego znaczenia. Myślę, że dla kogoś, kto chce mieć dzieci, chce je adoptować, to nie jest istotne, czy one są z Okna Życia, czy np. z rodziny zastępczej.

Człowiek wie od razu

Reklama

Z rozmowy z rodzicami wynika, że dobrze pamiętają chwile, kiedy dzieci pojawiły się w ich życiu. – Tego się nie zapomina przez całe życie – przyznaje pan Daniel, który zapamiętał, że Oliwka była bardzo maleńka i gdy ją zobaczyli, znajdowała się w szpitalu, w inkubatorze. Wspomina: – To była taka kruszyna, że nie wiedziałem, jak wziąć ją na ręce. Miałem świadomość, że na to maleństwo trzeba szczególnie uważać, że trzeba nad nim czuwać. Mama dzieci dodaje, że z kolei Maciuś, choć też drobny i malutki, był znacznie starszy, bo miał już kilka miesięcy i przebywał w rodzinie zastępczej. Rodzice mówią, że dzieci były spokojne. Przekonują, że z miłością do dzieci jest tak jak z zakochaniem. – Jak się spojrzy na takie maleństwo, to człowiek od razu wie, że to jego dziecko – wyznaje, uśmiechając się, pani Aleksandra.

Podczas urodzinowego spotkania Aleksandra i Daniel kilkakrotnie podkreślali, że są normalną rodziną, jakich w Polsce wiele, a ich dzieci nie różnią się od innych. Tata Oliwii i Maciusia przekonywał: – Żyjemy jak każda zwyczajna polska rodzina. Pracujemy, wychowujemy dzieci, które podobnie jak inne czasem płaczą, czasem się kłócą, a innym razem oglądają bajki... O Oliwii, która uczęszcza już do szkoły, rodzice mówią, że uczy się dobrze, ale trzeba pilnować, aby odrabiała lekcje. Pani Aleksandra podkreśla, że córka opanowała umiejętność czytania, co sprawia jej przyjemność, toteż chętnie sięga po książki. O synku mówi: – Maciek jest w ogóle bardzo dobrym, uczuciowym dzieckiem. Potrafi podejść, wyściskać mnie, wycałować, nawet po rękach, i powiedzieć, że mnie kocha najbardziej na świecie...

Reklama

Gdy dopytuję, skąd pomysł, aby przychodzić z dziećmi do Okna Życia, aby mówić im o miejscu, gdzie zaczyna się ich historia życia, pan Daniel wyjaśnia: – Budujemy naszą rodzinę na prawdzie. Dlatego maluchy muszą wiedzieć, że pochodzą z Okna Życia, że nie są naszymi biologicznymi dziećmi. Gdybyśmy je okłamywali i prawda wyszłaby na jaw później, gdyby się dowiedziały np. w szkole od koleżanki czy od kolegi, to wówczas całe to nasze budowanie rodzinnej wspólnoty ległoby w gruzach w ciągu jednego dnia czy nawet godziny. Tymczasem nasze dzieci znają swoją historię, wiedzą, że my jesteśmy ich rodzicami z wyboru, że zdecydowaliśmy się dać im dom, stworzyć rodzinę, wychować, że je pokochaliśmy...

Nie mają obaw

Rodzice potrafią też dostrzec dobre strony historii swych dzieci. Pani Aleksandra zauważa: – Okno Życia daje nam ten komfort, że nie znamy wcześniejszej sytuacji rodziców biologicznych naszych dzieci. Zaczynaliśmy życie z nimi na zasadzie czystej kartki. Nie mamy żadnych obaw, że kiedyś nasze dziecko może dziedziczyć taką czy inną chorobę, ponieważ nie wiemy nic o ich biologicznych rodzicach i na co dzień nie staramy się o tym myśleć. Nie znamy przeszłości naszych dzieci i, co istotne, ta wiedza nie jest nam do niczego potrzebna (uśmiech).

Pani Aleksandra widzi też plusy oswajania Oliwki i Maciusia z Oknem Życia. – Dzieci całkiem fajnie to odbierają, bo one wiedzą, że te okna służą czemuś dobremu. Oliwka już się tym interesuje i jeśli w mediach pojawiają się jakieś informacje na ten temat, to ona wie, że to miejsce służy czemuś dobremu – podkreśla mama dwójki dzieci, po czym stawia pytanie: – Dlaczego nie mielibyśmy ich tutaj zabierać, nie mielibyśmy im pokazywać tego miejsca i uświadamiać im już teraz, że to faktycznie idea, która służy czemuś dobremu?

Podczas wspomnianej uroczystości Oliwka i Maciuś byli bardzo grzeczni. Chyba nawet onieśmieleni szumem telewizyjnych kamer, ciągłym fotografowaniem. Dzieci ze stoickim spokojem znosiły zainteresowanie, jakie dorośli wykazywali ich obecnością. Gdy zapytałam Aleksandrę i Daniela, co sprawiło, że pokazali swą rodzinę i opowiedzieli o niej, wyznali, że decyzję podjęli sami, ale była to także odpowiedź na prośbę dyrektor ośrodka, za pośrednictwem którego adoptowali dzieci. Pan Daniel: – Pani dyrektor prosiła, żebyśmy przyjechali i dali świadectwo. Sami również czujemy wewnętrzną potrzebę, aby o tym opowiedzieć. My także uważamy, że Okna Życia są potrzebne, że ratują życie, a więc należy o nich mówić dobrze i głośno.

2016-04-06 08:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Marek Mendyk w Krużlowej Wyżnej: Na próżno żyje ten, kto nikomu nie służy

2026-09-08 22:30

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

diecezja tarnowska

Krużlowa

Jan Tarasek

Bp Marek Mendyk podczas homilii wygłoszonej podczas odpustu w Krużlowej Wyżnej.

Bp Marek Mendyk podczas homilii wygłoszonej podczas odpustu w Krużlowej Wyżnej.

W Krużlowej Wyżnej już po raz 506. obchodzono odpust ku czci Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Jego tradycja, związana z modrzewiowym kościołem z 1520 r., liczy ponad pięć wieków. Tegorocznej sumie odpustowej przewodniczył bp Marek Mendyk, który przybył na zaproszenie proboszcza ks. Marka Szewczyka.

Tegoroczny odpust parafialny, obchodzony 8 września pod hasłem „Piękna Madonna – wzór ucznia i misjonarza Jezusa”, zgromadził licznych wiernych i kapłanów. Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia, podczas której homilię wygłosił bp Marek Mendyk. Biskup świdnicki przybył do Krużlowej Wyżnej na zaproszenie miejscowego proboszcza ks. Marka Szewczyka. Gospodarz parafii wraz z wiernymi bardzo ciepło powitał hierarchę, wyrażając radość z jego obecności podczas jednego z najważniejszych świąt krużlowskiej wspólnoty.
CZYTAJ DALEJ

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

[ TEMATY ]

Matka Boża

Maryja

Narodzenie NMP

Francisco de Zurbaran

"Niepokalane Poczęcie", Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Niepokalane Poczęcie, Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Kościół katolicki obchodzi 8 września święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Nie wiemy dokładnie, kiedy narodziła się Maryja, a data tego święta wynika z tradycji kultu maryjnego.

Świętowanie tego wydarzenia niesie głęboką treść teologiczną. Narodzenie Maryi było bezpośrednią zapowiedzią przyjścia Zbawiciela. Ojcowie Kościoła mówili, że Maryja poprzedza przyjście Mesjasza tak jak nastanie jutrzenki zapowiada pełny blask dnia. W liturgii bizantyjskiej prawdę tę wyrażają słowa: „Narodzenie Twoje, Boża Rodzicielko, zwiastowało radość całemu światu: z Ciebie bowiem wzeszło Słońce Sprawiedliwości, Chrystus, nasz Bóg”, a w liturgii zachodniej prośba o wstawiennictwo tej, która „dla całego świata stała się nadzieją i jutrzenką zbawienia”.
CZYTAJ DALEJ

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję