Wbrew temu, jak sytuację w Polsce przedstawiają tzw. media głównego nurtu, i wbrew temu, co twierdzi „totalna opozycja”, że Polska pogrąża się w chaosie i jest tylko gorzej i gorzej, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Minął rok od powołania rządu Beaty Szydło w wyniku bezprecedensowo wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów parlamentarnych 25 października 2015 r. Po raz pierwszy po 1989 r. jedno ugrupowanie zdobyło większość mandatów w Sejmie i Senacie, a wcześniej, w maju 2015 r., wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda, również wywodzący się z PiS. Hasłem nowego rządu jest „Dobra zmiana”. Czy po roku widać już jej efekty?
Według sondaży, większość Polaków uważa, że obecny rząd realizuje swój program z kampanii wyborczej. Faktycznie, gabinet Beaty Szydło to pierwszy rząd od lat, który zajmuje się sprawami zwykłych Polaków. W sposób szczególny realizuje zobowiązania w aspekcie społeczno-gospodarczym i nadrabia zaległości z przeszłości oraz naprawia błędy z początków transformacji ustrojowej. U zarania przemian w 1989 r. nie zadbano bowiem o solidaryzm społeczny i koszty transformacji zostały rozłożone nierównomiernie. Były grupa beneficjentów przemian okrągłostołowych i miliony Polaków, którzy ponosili jej koszty. Dlatego potrzebne są korekta i zmiana filozofii rządzenia, by Polska była krajem wyrównywania szans, a nie podziałów na równych i równiejszych.
Dzięki programowi „Rodzina 500+” wielu rodzinom żyje się lepiej, gdyż nastąpiła poprawa ich warunków materialnych. Rząd podwyższył minimalną płacę do 2 tys. zł miesięcznie oraz minimalną stawkę godzinową pracy na poziomie 13 zł. Najniższe emerytury wzrosną do 1000 zł. Bezrobocie spadło do najniższego poziomu od 1989 r. Seniorzy otrzymują darmowe leki. Został zapowiedziany powszechny program mieszkaniowy „Mieszkanie+”, skierowany przede wszystkim do osób o niższych dochodach. Rodzice otrzymali prawo wyboru: czy ich dziecko rozpocznie naukę szkolną w wieku 6 czy 7 lat. Wprowadzono też zakaz zabierania rodzicom dzieci ze względu na trudną sytuację materialną rodziny.
Rząd stabilizuje finanse publiczne. Uszczelnia system podatkowy. Już dziś mamy większe wpływy do budżetu. W przyszłym roku podatki w stosunku do PKB mają osiągnąć poziom 15,4 proc. W 2007 r. było to 16,8 proc., kiedy PiS przejmował władzę, poziom ten wynosił 13,5 proc. To od 50 do 70 mld zł, o które był uszczuplony budżet przez mafie podatkowe i państwo nie miało środków na programy społeczne. Finalizowane są kolejne duże inwestycje zagraniczne, takie jak Mercedes, Toyota czy LG. Podatek CIT dla małych przedsiębiorców został obniżony z 19 do 15 proc. Wprowadzono ochronę polskiej ziemi przed spekulacyjnym wykupem przez tzw. słupy. Wprowadzono ponadto podatek bankowy.
Budżet na 2017 r. to: pierwsze od wielu lat podwyżki dla nauczycieli; podwyżki dla policji; zabezpieczone środki na przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego; środki na podwyżki najniższych emerytur i rent; 40 mld zł na świadczenia rodzinne (w tym 23,6 mld zł na program „Rodzina 500+”); bezpłatne leki dla seniorów; wzrost wydatków na obronę i bezpieczeństwo wewnętrzne; wzrost wydatków na kulturę, kolej, drogi; wsparcie restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego kwotą 1,2 mld zł. Dobra sytuacja budżetu to dowód, że wystarczy dobrze gospodarować i nie pozwalać na marnotrawstwo środków publicznych czy wręcz ich rozkradanie.
Czy to znaczy, że nie zostały popełnione błędy? Zostały, ale obecny gabinet bardzo szybko wyciąga z nich wnioski i próbuje je naprawiać na bieżąco. Ci natomiast, którzy dziś atakują rząd, sprawowali władzę przez długie lata. Zajmowali się jednak sobą oraz wąską grupą ludzi skupioną wokół nich. Dla zwykłych obywateli robili niewiele. Dziś, dla własnego politycznego interesu, próbują odwrócić uwagę opinii publicznej i czarne przedstawiać jako białe, a białe – jako czarne.
Triduum Paschalne przywołuje na myśl historię naszego zbawienia, a tym samym zmusza do wejścia w istotę chrześcijaństwa. Przeżywanie tych najważniejszych wydarzeń zaczyna się w Wielki Czwartek przywołaniem Ostatniej Wieczerzy, a kończy w Wielkanocny Poranek, kiedy zgłębiamy radosną prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa i umacniamy nadzieję naszego zmartwychwstania. Wszystko osadzone jest w przestrzeni i czasie. A sam moment śmierci Pana Jezusa w Wielki Piątek podany jest z detaliczną dokładnością. Z opisu ewangelicznego wiemy, że śmierć naszego Zbawiciela nastąpiła ok. godz. dziewiątej (Mt 27, 46; Mk 15, 34; Łk 23, 44). Jednak zastanawiający jest fakt, że ten ważny moment w zbawieniu świata identyfikujemy jako godzinę piętnastą. Uważamy, że to jest godzina Miłosierdzia Bożego i w tym czasie odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego.
Dlaczego zatem godzina dziewiąta w Jerozolimie jest godziną piętnastą w Polsce? Podbudowani elementarną wiedzą o czasie i doświadczeniami z podróży wiemy, że czas zmienia się wraz z długością geograficzną. Na świecie są ustalone strefy, trzymające się reguły, że co 15 długości geograficznej czas zmienia się o 1 godzinę. Od tej reguły są odstępstwa, burzące idealny układ strefowy. Niemniej, faktem jest, że Polska i Jerozolima leżą w różnych strefach czasowych. Jednak jest to tylko jedna godzina różnicy. Jeśli np. w Jerozolimie jest godzina dziewiąta, to wtedy w Polsce jest godzina ósma. Zatem różnica czasu wynikająca z położenia w różnych strefach czasowych nie rozwiązuje problemu zawartego w tytułowym pytaniu, a raczej go pogłębia.
Jednak rozwiązanie problemu nie jest trudne. Potrzeba tylko uświadomienia niektórych faktów związanych z pomiarem czasu. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że pomiar czasu wiąże się zarówno z ruchem obrotowym, jak i ruchem obiegowym Ziemi. I od tego nie jesteśmy uwolnieni teraz, gdy w nauce i technice funkcjonuje już pojęcie czasu atomowego, co umożliwia jego precyzyjny pomiar. Żadnej precyzji nie mogło być dwa tysiące lat temu. Wtedy nawet nie zdawano sobie sprawy z ruchów Ziemi, bo jak wiadomo heliocentryczny system budowy świata udokumentowany przez Mikołaja Kopernika powstał ok. 1500 lat później. Jednak brak teoretycznego uzasadnienia nie zmniejsza skutków odczuwania tych ruchów przez człowieka.
Nasze życie zawsze było związane ze wschodem i zachodem słońca oraz z porami roku. A to są najbardziej odczuwane skutki ruchów Ziemi, miejsca naszej planety we wszechświecie, kształtu orbity Ziemi w ruchu obiegowym i ustawienia osi ziemskiej do orbity obiegu. To wszystko składa się na prawidłowości, które możemy zaobserwować. Z tych prawidłowości dla naszych wyjaśnień ważne jest to, że czas obrotu Ziemi trwa dobę, która dzieli się na dzień i noc. Ale dzień i noc na ogół nie są sobie równe. Nie wchodząc w astronomiczne zawiłości precyzji pomiaru czasu możemy przyjąć, że jedynie na równiku zawsze dzień równy jest nocy. Im dalej na północ lub południe od równika, dystans między długością dnia a długością nocy się zwiększa - w zimie na korzyść dłuższej nocy, a w lecie dłuższego dnia. W okolicy równika zatem można względnie dokładnie posługiwać się czasem słonecznym, dzieląc czas od wschodu do zachodu słońca na 12 jednostek zwanych godzinami. Wprawdzie okolice Jerozolimy nie leżą w strefie równikowej, ale różnica między długością między dniem a nocą nie jest tak duża jak u nas. W czasach życia Chrystusa liczono dni jako czas od wschodu do zachodu słońca. Część czasu od wschodu do zachodu słońca stanowiła jedną godzinę. Potwierdzenie tego znajdujemy w Ewangelii św. Jana „Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin?” (J. 11, 9). I to jest rozwiązaniem tytułowego problemu. Godzina wschodu to była godzina zerowa. Tymczasem teraz godzina zerowa to północ, początek doby. Stąd współcześnie zachodzi potrzeba uwspółcześnienia godziny śmierci Chrystusa o sześć godzin w stosunku do opisu biblijnego. I wszystko się zgadza: godzina dziewiąta według ówczesnego pomiaru czasu w Jerozolimie to godzina piętnasta dziś. Rozważanie o czasie pomoże też w zrozumieniu przypowieści o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-17), a zwłaszcza wyjaśni dlaczego, ci, którzy przyszli o jedenastej, pracowali tylko jedną godzinę. O godzinie dwunastej zachodziło słońce i zapadała noc, a w nocy upływ czasu był inaczej mierzony. Tu wykorzystywano pianie koguta, czego też nie pomija dobrze wszystkim znany biblijny opis.
Każdy może opuścić Kościół, ale nie można anulować swojego chrztu - wyjaśniła w ogłoszonym w czwartek dokumenie watykańska Dykasteria ds. Tekstów Prawnych. Zaznaczyła, że zakaz ten nie ogranicza wolnej woli osób.
W dokumencie podkreślono, że "prawo kanoniczne nie pozwala na zmiany lub anulowanie wpisów dokonanych w rejestrze chrztów z wyjątkiem korekty ewentualnych błędów".
„W naszych czasach bogatych w nowe sztuczne, obliczeniowe, przewidywalne inteligencje tajemnica męki i śmierci Chrystusa proponuje nam inny rodzaj inteligencji: inteligencję Krzyża, która nie kalkuluje, ale kocha; która nie optymalizuje, lecz daje siebie” - powiedział kaznodzieja Domu Papieskiego, o. Roberto Pasolini OFM Cap w Bazylice św. Piotra w Watykanie w czasie Liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Przewodniczył jej w imieniu papieża Franciszka kard. Claudio Gugerotti, prefekt Dykasterii do spraw Kościołów Wschodnich.
Liturgii Męki Pańskiej rozpoczęła się w ciszy. Kard. Gugerotti ubrany w czerwony ornat podszedł przed ołtarz główny świątyni i modlił się w ciszy leżąc krzyżem. Następnie z miejsca przewodniczenia odczytał modlitwę rozpoczynającą Liturgię Słowa. Po wysłuchaniu przez zgromadzonych odśpiewanego po łacinie opisu męki i śmierci Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Jana kazanie, zgodnie z tradycją tego dnia, wygłosił kaznodzieja Domu Papieskiego, o. Roberto Pasolini OFM Cap.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.