Reklama

Wiadomości

Zrozumieć przyrodę

Prof. Jan Szyszko dąży do tego, aby Polska pochłaniała tyle samo dwutlenku węgla, ile go wypuszcza do atmosfery. Minister zapewnia, że już teraz jesteśmy liderami ochrony środowiska, bo nadal opieramy się na nauce, a nie na ideologii

Niedziela Ogólnopolska 23/2017, str. 50-51

[ TEMATY ]

wywiad

Sylwia Niedzieska

Min. Jan Szyszko prezentuje dziennikarzom wieżę do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez drzewostan. Badania prowadzone są we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu

Min. Jan Szyszko prezentuje dziennikarzom wieżę do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez drzewostan.
Badania prowadzone są we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W okolicy małej miejscowości Tuczno w Zachodniopomorskiem znajdują się tereny, które są niezwykle bogate w bioróżnorodne siedliska i gatunki określone jako priorytetowe w programie Natura 2000.

Od wielu lat specjalista nauk leśnych, entomolog i członek Komitetu Polskiej Akademii Nauk prof. Jan Szyszko, wraz z innymi wybitnymi naukowcami, prowadzi w Tucznie badania dotyczące zależności między zawartością węgla w systemie przyrodniczym a występowaniem w nim różnych gatunków. Na podstawie wyników tych doświadczeń odtwarza konkretne siedliska naturowe i gatunki, które w nich występują.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W stworzonej przez prof. Szyszko Terenowej Stacji Badawczej „D&B” w Tucznie kształcą się studenci, powstaje również wiele prac naukowych. Badane przez nich obszary przyrodnicze mogą być wzorem dla państw zachodnich, którym zależy na ochronie ginących gatunków i odtworzeniu siedlisk, które już z ich terenów zniknęły. Minister chce pomóc państwom wysokorozwiniętym, aby mogły mieć choćby namiastkę bioróżnorodności, którą możemy się chwalić w Polsce.

Ekologia to matematyka

Reklama

Węgiel jest podstawowym składnikiem życia. W przyrodniczych obszarach na całym świecie żyją gatunki, których bytowanie na danym terenie zależne jest od konkretnej zawartości węgla na hektarze. – Zupełnie inne gatunki żyją na terenach, gdzie zawartość węgla wynosi 10 ton/ha, a jeszcze inne tam, gdzie zakumulowany jest w ilości nawet do 350 ton/ha – mówi min. Szyszko, który w Tucznie zorganizował warsztaty dla dziennikarzy.

Według niego, ekologia jest niemal czystą matematyką. Jest to jedyna nauka, która potrafi zrozumieć, co się dzieje w przyrodzie, ponieważ za jej pomocą można wszystko zmierzyć. – Dzięki gatunkom, które występują w poszczególnych systemach, odbywa się tam recykling – wyjaśnia minister i dodaje, że aby zrozumieć przyrodę i jej bogactwo, trzeba mieć wiedzę o gatunkach i ich sile dyspersji, czyli zdolności do przemieszczania się. Niektóre gatunki potrafią przelecieć setki kilometrów, aby skolonizować nowe tereny. Inne nie przemieszczą się nawet o kilka metrów ze swojego siedliska. Aby mogły osiedlić się gdzie indziej, człowiek musi je przenieść do stworzonego wcześniej odpowiedniego dla nich środowiska, w którym występuje optymalna dla danego gatunku zawartość węgla.

Przyroda chroni swoją bioróżnorodność przez katastrofy ekologiczne, a człowiek dzięki swojej działalności różnicuje zawartość węgla na danym terenie. Przykładem naturalnych obszarów, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, bez ingerencji człowieka, jest Syberia. – Tam przez parę lat palą się lasy. Miejscowi ich nie gaszą, bo nie mają na to pieniędzy. A przecież pożar jest odbierany przez nas jako katastrofa ekologiczna – tłumaczy prof. Szyszko.

Reklama

Jednak po katastrofie ekologicznej pojawia się na tych terenach nowa generacja. Tworzą się miejsca dla zasiedlenia przez nowe gatunki. Dlatego przyroda da sobie radę bez człowieka, ale tam, gdzie człowiek chroni ją przed katastrofami, trzeba zadbać o jej bioróżnorodność przez użytkowanie. – To jest matematyka, bo każdy z systemów ma inną zawartość węgla. Od tego, jakie gatunki będą żyły na danym obszarze, zależy, jakie metody zastosujemy. Trzeba znać gatunki, ich biologię i umieć liczyć, aby tym sterować – wyjaśnia minister.

Pewne gatunki potrzebują do życia przestrzeni otwartej, np. bocian czy motyl dzienny. One nie będą żyły w lesie. Sokół musi mieć dwa systemy – w innym się gnieździ, a w innym poluje. – Jedynym świadectwem dobrego użytkowania przyrody przez człowieka są gatunki, które mają prawo wyboru i wybierają. Tym się mierzy stan środowiska – podkreśla minister.

Tuczno jak laboratorium

Min. Szyszko nie jest nowicjuszem w dziedzinie ochrony przyrody. Był przecież nie tylko członkiem PAN ds. ochrony przyrody, ale także prezydentem konwencji klimatycznej ONZ, a z jego inicjatywy w Warszawie odbędzie się szczyt klimatyczny. Nauka jest jego pasją i dlatego w okolicach Tuczna, na terenach bagiennych, gdzie miejscowa ludność przez lata wywoziła własne nieczystości, odtworzył bioróżnorodne siedliska. Ten teren jest doskonałym przykładem ingerencji człowieka, który wykorzystał naukę po to, by chronić gatunki naturalne i dbać o czystość przyrody. Dlatego też w 2008 r., m.in. za badania na temat bioróżnorodności i roli lasów w ochronie klimatu oraz nad wymianą dwutlenku węgla między ekosystemem i atmosferą, profesorowi przyznano Nagrodę im. Ettore Majorany „Nauka dla Pokoju”, przyznawaną przez naukowców z całego świata, w tym noblistów i członków Papieskiej Akademii Nauk. Otrzymało ją dotąd 69 osób na świecie, Jan Szyszko jest drugim Polakiem – po Janie Pawle II – wśród laureatów.

Reklama

W lasach w okolicy Tuczna na wielu obszarach prowadzone są również badania, które dotyczą m.in. sterowania dynamiką liczebności populacji, stanu gleby, ściółki, drzewostanu, występujących gatunków, ilości węgla na hektarze. Prof. Szyszko działa podobnie jak najwybitniejsi naukowcy XIX i XX wieku, którzy często sami budowali swoje laboratoria i przeprowadzali eksperymenty. – Tu powstają doktoraty, habilitacje, rozwija się nauka – podkreśla minister.

W Tucznie stoi też specjalna wieża do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez las, która dokonuje 10 tys. pomiarów na minutę. – Udowodniono, że średni drzewostan dla Polski pochłania 16 ton dwutlenku węgla z hektara. Na całym świecie jest 100 takich wież pomiarowych – dodaje profesor i przekonuje, że lasy są naturalnymi oczyszczalniami powietrza. Jego zdaniem, trzeba tworzyć takie systemy, które nie tylko chronią bioróżnorodność, ale też kumulują w nich całą zawartość węgla. – Dążymy do tego, żeby pochłaniać tyle dwutlenku węgla, ile emitujemy – wyjaśnia profesor. Według niego, w latach 2050-60, przy odpowiednim zalesianiu, Polska powinna stać się neutralna emisyjnie.

Ratuje Puszczę Białowieską

Reklama

Podobne odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla gatunków priorytetowych rozpoczęto również na obszarach Puszczy Białowieskiej (nie mylić z rezerwatem). W 2016 r. grupa naukowców podzieliła puszczę na 30-metrowe powierzchnie doświadczalne i na każdej z nich przeprowadziła pełną inwentaryzację. Zbadano kompleksowo cały drzewostan i ponad 1000 występujących tam gatunków. Okazało się, że na wielu obszarach leży ponad 350 m3/ha zamarłego drewna świerkowego. Zwiększona wycinka drzew na tych terenach, spowodowana epidemią kornika, spotkała się ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które postulują, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Twierdzą, że jest to ostatni las Europy pierwotny nietknięty ludzką ręką. W efekcie Komisja Europejska prowadzi w tej kwestii procedurę przeciwko Polsce.

Zdaniem prof. Szyszko, spór dotyczący ochrony przyrody na terenie Puszczy Białowieskiej wynika ze starcia się dwóch wymogów prawnych. Z jednej strony zakazane jest użytkowanie lasów, można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury (obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO), a z drugiej – trzeba chronić gatunki, które tam występowały (Natura 2000), co należy do obowiązków resortu środowiska. – W tym obszarze przyrodniczym człowiek był obecny od wieków. Pierwsze mapy tych terenów pochodzą z XVI wieku i jest w nich podział na drogi czy rowy melioracyjne – zwraca uwagę min. Szyszko. – Badania przeprowadzone w 2016 r. na terenie całej puszczy wykazały istnienie kurhanów, cmentarzy, miedzy, miejsc wypalania drewna, produkcji smoły i potasu. Analiza pyłkowa wykazała, że człowiek uprawiał tu kiedyś proso i żyto. Z wyjątkiem bagien, gdzie ludzie nie mogli wejść, cała puszcza była użytkowana i zasadzona – dodaje.

Reklama

Profesor podkreśla, że polskie dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze jest ogromne, a wynika ono z naszego sposobu użytkowania zasobów przyrodniczych. – Nie zginął żaden gatunek w Polsce, na który Polak polował. Zginęło natomiast mnóstwo gatunków, które człowiek chronił. Niestety, w pewnym momencie zmieniono w Puszczy Białowieskiej model gospodarczy, który był oparty na pozyskiwaniu drewna. Gdy tego zaprzestano, to te drzewostany zaczęły się starzeć i uruchomił się proces masowego chorowania drzew – tłumaczy prof. Szyszko.

Minister i naukowiec próbuje wyjaśnić, dlaczego podjął się ochrony Puszczy Białowieskiej. Efektem tego może być spór w Trybunale UE ws. Puszczy Białowieskiej. Prof. Szyszko twierdzi, że przestrzega prawa Unii Europejskiej i prawda zwycięży, podobnie jak było w przypadku jego wygranych procesów ws. słynnej Rospudy.

Konkretne dane, które pochodzą z przeprowadzonych badań, świadczą o tym, że działania ochronne na terenie Puszczy Białowieskiej są konieczne i zgodne z programem Natura 2000. – Znam historię tych terenów, mam dokumenty, znam mieszkańców, którzy wiedzą, jaka jest historia puszczy i co w niej robili w przeszłości. Oni są zaniepokojeni tym, co się stało, a mianowicie, że ich dziedzictwo kulturowe zostało zniszczone, a teraz umiera las, który ich otacza – podkreśla prof. Szyszko.

2017-05-31 10:04

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Capovilla: Niech kanonizacja dwóch papieży uczyni nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi

[ TEMATY ]

wywiad

kardynał

"Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi" - powiedział abp Loris Francesco Capovilla. Kardynał-nominat, wieloletni sekretarz i najbliższy współpracownik najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie papieża Jana XXIII mówi w rozmowie z KAI m. in. o świętości papieża Jana, jego umiłowaniu Polaków, bliskich relacjach z kard. Stefanem Wyszyńskim, podobieństwach i różnicach osobowości i pontyfikatu papieża-Włocha i papieża-Polaka. Mówiąc m. in. o bł. Janie Pawle II stwierdził: "Był heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał".

KAI: Eminencja, 22 lutego zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego. Jakie myśli towarzyszą w tej historycznej chwili byłemu osobistemu sekretarzowi najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie od 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII? Abp Loris Francesco Capovilla: Kiedy Ojciec Święty 12 stycznia w południe ogłaszał nazwiska nowych kardynałów byłem tutaj, w swoim pokoju w Sotto il Monte, śledząc jak zwykle z radością papieskie rozważanie poprzedzające modlitwę „Anioł Pański”. Tak z wielkim wzruszeniem czynię każdej niedzieli. Kiedy na zakończenie ogłosił nazwiska nowych kardynałów, słuchałem ich w spokoju. Wreszcie na zakończenie Papież powiedział, że do grona tego włączy także trzech biskupów emerytowanych, ale kiedy wypowiedział moje: Loris Francesco Capovilla pomyślałem o moim ojcu i mamie, o moich wychowawcach w seminarium, wszystkich osobach, jakie spotkałem, wszystkich dobrodziejach mojej duszy i rzecz jasna. Pomyślałem też, iż jest to gest uznania dla milczącej, pokornej, naznaczonej pokorą służby u boku Jana XXIII. Posłuszeństwa papieżowi i Kościołowi powszechnemu, posłuszeństwa Kościołowi i Chrystusowi. Nie odczułem nic innego, poza wzruszeniem, żadnej satysfakcji osobistej. Poczułem się też w jedności z wszystkimi ludźmi dobrej woli, szukającymi Boga, jeśli są chrześcijanami - starającymi się żyć radami ewangelicznymi. Wyznam bowiem szczerze, że w moim długim życiu spotkałem więcej osób dobrych, niż złych. Przyznam, że Kościół w którym się urodziłem, w którym żyłem jako dziecko był Świętym Kościołem Rzymskim, Katolickim ale ten w którym jestem dziś wydaje mi się wspanialszy. Również moja ojczyzna przeszła przez wiele trudności. Nadal nie jest łatwo, ale jestem przekonany, że dokonaliśmy kilku kroków na drodze ku sprawiedliwości, zarówno we Włoszech, w Europie jak i na całym świecie. KAI: Czy współpracując z Janem XXIII miał Ksiądz Kardynał wrażenie, że jest to osoba święta? - Tak, bo był on jakby otwartą księgą. Opowiedział mi całe swoje życie: dzieciństwo, młodość . Mówił mi o swojej posłudze kapłańskiej. Wszystkim radzę, by przeczytali w jego "Dzienniku duszy", który jest odzwierciedleniem jego duszy kursu rekolekcji prywatnych, jakie odbył ze swym spowiednikiem przygotowując się do osiemdziesiątych urodzin. Rozpoczyna od rachunku sumienia. Mówi o pokorze, czystości, ubóstwie, posłuszeństwie, i dla każdego z tych paragrafów powiada - nic nie znajduję niczego w mym życiu przeciw tym cnotom. To dotyczy każdego z nas, także ludzi świeckich, a nie tylko duchowieństwa, kiedy słyszymy jak papież Jan powiada, że jego długim życiu - nigdy, nic nie było takiego, co byłoby sprzeczne z czystością, do której został powołany. Kiedy spojrzymy na to wyznanie, to wydaje mnie się jakby cudem światła rzucanym na nasz wiek. KAI: Co zdaniem Eminencji było najbardziej godne podziwu w osobowości Jana XXIII? - Najlepiej to chyba wyraził wielki francuski pisarz Georges Bernanos, gdy postawiono mu pytanie: kim jest święty? Czy też w kategoriach świeckich: kto jest bohaterem nauki, patriotyzmu czy kultury? "Świętym jest ten, który nigdy nie przestał być dzieckiem". Ale to dziecięctwo jest stopniowym dojrzewaniem do swego powołania i misji. Papież Jan myślał jednie o tym, żeby być księdzem, myślał tylko o tym by sprawować Bożą służbę przy ołtarzu, na którym znajduje się mszał - zawierający Słowo Boże, Boże objawienie i kielich - służący do sprawowania najwznioślejszego z sakramentów. Dla niego przewodnikiem były słowa św. Jana Chryzostoma: być prostym i roztropnym - to szczyt życia chrześcijańskiego. I dodawał - i to jest życie anielskie, to oznacza żyć tak, jak aniołowie. KAI: 27 kwietnia w niedzielę Miłosierdzia Bożego Jan XXIII zostanie ogłoszony świętym razem z naszym rodakiem, Janem Pawłem II. Czy są jakieś elementy łączące tych dwóch wielkich ludzi Kościoła? - Muszę powiedzieć, że poznałem biskupa Karola Wojtyłę, wraz z kard. Stefanem Wyszyńskim podczas II Soboru Watykańskiego. W sierpniu 1979 roku zostałem przyjęty na audiencji w Castel Gandolfo. Jan Paweł II określił wówczas Jana XXIII prorokiem. I dodał, że prorocy cierpią, ale on miał rację i żyjemy dziś w nowych, zainaugurowanych przezeń czasach. Chciałbym też zaznaczyć, że obydwaj żyli w innej epoce, że chodzi o inne środowisko wychowawcze, pochodzenie, doświadczenia życiowe. Ale z pewnością podziwiamy dwóch ludzi Kościoła, którzy oddali się bez reszty Bogu i ludzkości. Papież Jan, będąc dobrym Włochem kochał swoją ojczyznę i z nakazu papieża Benedykta XV po I wojnie światowej dokonał wizytacji wszystkich diecezji włoskich, by rozbudzić ducha misyjnego, który zawsze był pośród naszego narodu żywy. Później, w 1925 roku Pius XI wysłał go do Bułgarii. Jak mawiam, miał kapelusz w dłoni, zawsze podchodził z wielkim szacunkiem dla chrześcijan wschodnich. Nigdy nie nazywał ich "prawosławnymi", ale mówił "moi bracia". Kiedy pewien prawosławny powiedział do niego: "Panie przedstawicielu papieża, chciałbym pojechać na studia do Rzymu, jeśli uzyska Pan dla mnie stypendium, to jestem gotów stać się nawet katolikiem". Będąc wówczas młodym papieskim przedstawicielem abp Roncalli wyraźnie stwierdził, że nie chce, aby ktokolwiek odniósł wrażenie, że przybył do Bułgarii, aby uprawiać prozelityzm. Zwracając się do tego młodego, 22- letniego alumna prawosławnego seminarium w Sofii powiedział: "Niech pan nauczy się miłować Jezusa, swój naród i jemu służyć. A skoro stwarza mi pan okazję, to chciałbym jasno powiedzieć, że my katolicy i prawosławni nie jesteśmy nieprzyjaciółmi, lecz braćmi. Łączy nas Księga Bożego Objawienia, chrzest, sakramenty, a zwłaszcza Msza św., nabożeństwo do Matki Bożej. Rzeczywiście istnieje kwestia jedności, prymatu Piotra, ale to rozdarcie nastąpiło tysiąc lat temu. Ci którzy do niego doprowadzili, już nie żyją, minęły wieki. Dzisiaj naszym zadaniem - pana prawosławnego i mnie katolika jest czynienie siebie Chrystusem, mamy upodobnić się do Chrystusa wraz z naszą wspólnotą. Kiedy upodobnimy się do Chrystusa, jedność będzie faktem". Jest to cud, którego obecnie oczekujemy, za naszych dni pod przewodnictwem naszego papieża Franciszka. Chciałbym dodać, że pontyfikat Jana XXIII trwał mniej niż 5 lat, zaś Jana Pawła II niemal 27 lat. Łatwiej jawić się jako osoba wybitna w krótkim okresie, niż w tak długim, jak papież Polak. Jan Paweł II bardzo ukochał ludzkość i w swoich pielgrzymkach dotarł do najbardziej odległych zakątków ziemi, aby zanieść Jezusa, Jego nauczanie - miłości i pokoju. Wszyscy pamiętamy to tragiczne wydarzenie na placu św. Piotra z 13 maja 1981 roku - zamach na papieża. Działo się to w czasie audiencji - spotkania z ludźmi, którzy go kochali. Natychmiast przebaczył zamachowcowi. Pewnie ktoś powie - to przecież obowiązek chrześcijanina, ale w przebaczeniu Jana Pawła II było coś więcej: bo po wielu latach, w roku 2002 powiedział to w Bułgarii, że nigdy nie sądził, aby ktoś z Bułgarów mógł spiskować przeciw niemu. Był w tym heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał. KAI: Dla Polaków niezmiernie ważnym jest niesłychanie życzliwy stosunek Jana XXIII do Polski. To on w październiku 1962 r., przyjmując delegację naszego episkopatu, przybyłą na Sobór, powiedział o ziemiach zachodnich jako "po wiekach odzyskanych" - na długo przed oficjalnym uznaniem tego faktu przez wspólnotę międzynarodową. Powszechnie znany był jego bardziej niż życzliwy stosunek do kard. Wyszyńskiego, który był ostatnim hierarchą spoza Kurii Rzymskiej, którego przyjął umierający papież - 20 maja 1963 r. Skąd brała się u niego ta życzliwość i sympatia? - Po pierwsze: Jan XXIII znał historię. Kto ją zna, zdaje sobie sprawę z perturbacji, słabości i grzechów, ale potrafi także docenić dobro, męstwo i cnotę. Ostatnim jego sekretarzem w Paryżu był ks. Bolesław Szkiłądź. Ówczesny substytut w sekretariacie stanu, ks. prałat Montini (późniejszy Paweł VI) bardzo go cenił, jego znajomość języków, jego męstwo i dobroć. Polecił go abp Roncallemu, aby zorientował się, czy mógłby on pracować w dyplomacji watykańskiej. Poznałem, go, był naprawdę wielkim świętym. Niestety zmarł wkrótce po wyborze Jana XXIII, 8 listopada 1958 roku w Paryżu, na skutek wypadku drogowego. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że w 1929 roku, kiedy abp Roncalli obchodził 25-lecie święceń kapłańskich to udał się na Jasną Górę i do Krakowa. Ale już wcześniej w 1912 roku gdy przebywał w Wiedniu to ks. Roncalli pojechał stamtąd na Węgry a następnie do Krakowa, gdzie w katedrze wawelskiej odprawił Mszę św. Po latach upamiętniono to wydarzenie. Trzeba też pamiętać, że jako patriarcha Wenecji kard. Roncalii w 1957 roku gościł prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego. Są zdjęcia ukazujące ich wspólną przejażdżkę gondolą po Canale Grande. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że 28 października 1958 roku, kiedy został wybrany papieżem o 5.30 w kaplicy św. Matyldy w Watykanie sprawował Mszę św. kard. Roncalli, któremu służyłem, następnie o 6.00 odprawiał kard. Stefan Wyszyński, a o 6.30 ja. Byłem świadkiem wielu ich rozmów. Po zakończeniu konklawe Jan XXIII ofiarował kard. Wyszyńskiemu monstrancję odziedziczoną po Piusie XII, aby zawiózł ją na Jasną Górę. Prymas zapewnił, że każdego dnia na Jasnej Górze sprawowana będzie Msza św. w intencji Ojca Świętego i cały świat katolicki. Takich rzeczy się nie zapomina. KAI: Co chciałby Eminencja przekazać Polakom w przeddzień kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II? - Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi. Polakom, podobnie jak i Włochom życzę, aby przyjęli zachętę papieża Jana, który mawiał, że aby być księdzem, ale także katolikiem świeckim trzeba być wspaniałomyślnym i spoglądać na to co wyniosłe i przekraczające nasze ograniczenia, także poza Europę, zapatrzoną w chwałę przeszłości, swych zasług, ale potrzebującą spojrzenia, ku temu, za czym wszyscy tęsknimy, by biec, nie tylko podążać, ku ciągle odległym celom cywilizacji miłości. Rozmawiali: Krzysztof Tomasik, o. Stanisław Tasiemski Abp Loris Francesco Capovilla, arcybiskup tytularny Mesembria (Włochy). Urodził się 14 października 1915 w Pontelongo koło Padwy. Następnie jego rodzina przeniosła się w Wenecji-Mestre. 23 maja 1940 przyjął święcenia kapłańskie. W 1949 został redaktorem diecezjalnego tygodnika „La voce di S. Marco”. Przez ponad 10 lat, najpierw w Wenecji, a następnie w Watykanie był osobistym sekretarzem najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII. W latach 1963-1967 był ekspertem II Soboru Watykańskiego. 26 czerwca 1967 r. Paweł VI mianował prałata Capovillę biskupem Chieti i sam udzielił mu sakry biskupiej 16 lipca 1967 r. 25 września 1971 został promowany na arcybiskupa tytularnego Mesembria i mianowany prałatem Loreto. Zrezygnował z funkcji prałata Loreto w grudniu 1988, a jego następcą został prałat Pasquale Macchi, który był osobistym sekretarzem Pawła VI. 1 kwietnia ub. roku papież Franciszek odbył z nim rozmowę telefoniczną. Mieszka obecnie w rodzinnej miejscowości bł. Jana XXIII - Sotto il Monte koło Bergamo w północnych Włoszech. 22 lutego 2014 roku zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego, którego będzie najstarszym członkiem.
CZYTAJ DALEJ

Tak Bóg umiłował

2026-05-26 11:28

Niedziela Ogólnopolska 22/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

W uroczystość Trójcy Przenajświętszej wyznajemy wiarę w Jednego Boga w Trzech Osobach. Próbując zgłębić tę wielką tajemnicę wiary, zauważmy najpierw, że tylko sam Bóg, objawiając się, pozwala nam się poznać jako Ojciec, Syn i Duch Święty. Kościół zaś naucza nas, że Trzy Osoby Boskie nie dzielą między siebie jednej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem. Posiadają tę samą naturę, substancję i istotę. Osoby Boskie różnią się jednak relacjami pochodzenia. Ojciec jest Tym, który rodzi Syna; Syn – Tym, który jest rodzony przez Ojca; Duch Święty – Tym, który od Ojca i Syna pochodzi (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 253-255, 261).
CZYTAJ DALEJ

Piłkarz Désiré Doué: dziękuję Jezusowi Chrystusowi, ponieważ to była moja modlitwa, aby wygrać Ligę Mistrzów!

2026-05-31 19:50

[ TEMATY ]

Liga Mistrzów

PAP/EPA/ANNA SZILAGYI

Piłkarz Désiré Doué

Piłkarz Désiré Doué

Te obrazy przyspieszają bicie serc oddanych kibiców na całym świecie. Zaraz po zwycięstwie w Lidze Mistrzów UEFA, gwiazda Paris Saint-Germain, Désiré Doué, pokazał, gdzie leżą jego prawdziwe priorytety. Zamiast po prostu świętować sportowy triumf, wyraźnie wzruszony napastnik wykorzystał mikrofon do mocnego wyznania wiary chrześcijańskiej: „I dziś wieczorem dziękuję mojemu Panu i Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi, ponieważ to była moja modlitwa, to była moja modlitwa, aby wygrać Ligę Mistrzów i udało nam się! Jestem tak szczęśliwy”.

Dla młodego, wybitnego napastnika zwycięstwo na boisku było ewidentną odpowiedzią na intensywne, osobiste modlitwy. Ale dla Doué to coś więcej niż tylko sukces sportowy - to misja. Zapytany o motywację stojącą za jego słowami i sukcesem, piłkarz PSG znalazł odpowiedź równie prostą, co głęboką, którą można uznać za naczelną zasadę jego życia poza boiskiem. Désiré Doué dołącza do rosnącej grupy światowej klasy piłkarzy, którzy wykorzystują swoją sławę, aby odważnie głosić Ewangelię i dziękować Bogu za swój talent.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję