Reklama

Historia

Bitwa o Jerozolimskie

To była jedna z najważniejszych powstańczych barykad. Istniała od pierwszych dni Powstania Warszawskiego aż do jego upadku. Przez Aleje Jerozolimskie przez dwa miesiące powstania nie przedarł się żaden pojazd, nie przejechał ani jeden niemiecki czołg

Niedziela warszawska 31/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Archiwum

Mieszkańcy Śródmieścia w Alejach Jerozolimskich budowali powstańczą barykadę

Mieszkańcy Śródmieścia w Alejach Jerozolimskich
budowali powstańczą barykadę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miejsce było rzeczywiście strategiczne dla obu stron – i dla powstańców, i dla niemieckich wojsk okupacyjnych. Barykada zapewniała przejście powstańcom, utrzymanie łączności między Śródmieściem Północnym i Południowym, a pośrednio także z południa na północ miasta. Niemcom uniemożliwiała wykorzystanie jej jako najkrótszej drogi przelotowej ze wschodu na zachód stolicy, utrudniała transport żołnierzy, broni i zaopatrzenia przez most Poniatowskiego do oddziałów walczących z armią sowiecką na Pradze. Jasne jest, że do walk o barykadę musiało dojść, i że były bardzo intensywne.

Nic dziwnego, że przebywający w Warszawie wiele lat później prezydent USA Donald Trump, szukając – w czasie przemówienia do Polaków – mocnego symbolu powstańczego oporu, mówił o tym miejscu. – Do ostatnich dni powstania to kruche przejście nigdy nie upadło i nigdy nie zostało zapomniane – mówił prezydent Trump na warszawskim placu Krasińskich, gloryfikując obrońców barykady i wskazując, że jej los to pokaz polskiej niezłomności, która powinna być inspiracją dla całego Zachodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Większe, mniejsze

Reklama

Zanim w Alejach Jerozolimskich w pobliżu ulicy Kruczej – mniej więcej na wysokości domu nr 23, gdzie kiedyś był Dom Towarowy Smyk – rozpoczęto budowę przekopu, Niemcy dwukrotnie starali się zdobyć to miejsce. Do pierwszej próby doszło 3 sierpnia. Usiłowali się przebić natarciem z rejonu dzisiejszego dworca Śródmieście. Natrafili na silny ostrzał powstańców i musieli wycofać się. Podobnie zakończyła druga próba, gdy 4 sierpnia od strony placu Zawiszy w Aleje Jerozolimskie wjechały jednostki doborowej Dywizji Pancerno-Spadochronowej SS „Hermann Göring”. Chcieli przydusić powstańców ogniem, strzelając w okna i budynki.

Włożyli w to sporo siły, podobnie jak potem w próby zlikwidowania barykady. – Barykady potem inwentaryzowano, choć nie do końca można było to zrobić. Niektóre istniały krótko, kilka godzin lub dni, a budowy niektórych nie udało się dokończyć – zaznacza Katarzyna Utracka z Pracowni Historycznej Muzeum Powstania Warszawskiego. – Były ich setki, większych, mniejszych, ale ta była wyjątkowa, najważniejsza. Pod względem i taktycznym, i operacyjnym, i strategicznym. Jej budowa nie była przypadkowa, decyzja zapadła w dowództwie powstania – dodaje.

Zamiast broni

Romuald Śreniawa-Szypiowski, autor opracowania nt. powstańczych barykad, porównując warszawskie powstańcze szańce z tymi znanymi z walk o Madryt w czasie hiszpańskiej wojny domowej, z obrony Leningradu, Stalingradu, Berlina i Budapesztu, ocenia, że podobieństwo jest śladowe. Barykady były tam wszędzie, ale napastnicy i obrońcy dysponowali na ogół równymi siłami, nie było między nimi wielkich dysproporcji. Barykady powstrzymywały natarcia przeciwnika albo stwarzały warunki do przeciwnatarcia. Nie musiały natomiast być głównym i podstawowym elementem obrony, jak w powstańczej Warszawie. Zamiast dział i rusznic przeciwpancernych w stolicy Polski były rowy i zapory przeciwczołgowe, a zamiast moździerzy i granatów obronnych – butelki z benzyną ciskane z barykad i okolicznych kamienic.

Reklama

Dla polskiej obrony stanowiły czynnik równie ważny, jak nieliczna broń; często musiały ją zastępować – konstatuje Śreniawa-Szypiowski. Warszawskie barykady były budowane już od pierwszych dni powstania. Świadczyły o tym, że mimo wynikających z zaskoczenia pewnych osiągnięć, powstanie szybko przeszło do walki obronnej, w oczekiwaniu na pomoc z zewnątrz.

Ogień z obu stron

Budowę barykady w alejach prowadzono w kilku etapach. W pierwszych dniach powstania przebijali się od południa żołnierze baonu „Bełt”, kilka dni później – od północy – żołnierze z jednego z plutonu baonu „Kiliński”. Po kolejnych kilku dniach dokonano właściwego, wciąż wzmacnianego przekopu. Ostatni etap, trwający aż do końca powstania, to nieustanne naprawy zniszczeń dokonywanych przez wojsko niemieckie z obu stron barykady. Żołnierze obu baonów bronili potem przekopu.

Wykop był płytki – na przeszkodzie stanął znajdujący się tu tunel kolejowej linii średnicowej i jego żelbetowa konstrukcja. – Skierowano tu saperów, ludzi specjalnie przeszkolonych do takich budów, do wysadzania torów, wreszcie zrobienia „wkopu”, co nie było łatwe, bo na środku alei znajdowały się tory tramwajowe – mówi Katarzyna Utracka. – Udało się wysadzić tylko jedną ich część, dlatego w przekopie trzeba było skakać.

Reklama

Trzeba było wybudować barykady osłonowe, wzmacniając wał ziemny płytami chodnikowymi, kamieniami i workami z ziemią. Prace budowlane wykonywano – jak relacjonował Romuald Śreniawa-Szypiowski – pod stałym ogniem broni maszynowej, snajperów, granatników i dział czołgowych. Wejście do przekopu zabezpieczono od strony południowej przy współczesnym sklepie Andrzeja Jedynaka bunkrem, a nad nim – stanowiskiem ogniowym na balkonie kamienicy. Bronił także wejścia północnego, znajdującego się tuż przy obecnym barze Buldog.

W naprawie

Barykada chroniła przejście, ale także ważnego obiektu administracji powstańczej – składnicy meldunkowej Komendy Okręgu Warszawskiego AK, znajdującej po przeciwnej, południowej stronie alei. Zapewniała m.in. łączność przy pomocy gońców między dowództwami okręgu oraz Śródmieścia i Czerniakowa AK, obsługę sieci polowych linii telefonicznych między dowództwami różnych szczebli.

Najsłynniejsza barykada znajdowała się w centrum uwagi powstańczego dowództwa i żołnierzy, a znalazło to także odbicie w liczbie i zawartości meldunków, a potem w relacjach i opracowaniach. 26 sierpnia 1944 r., jak raportowano, w Alejach Jerozolimskich odnotowano atak kilku czołgów i goliatów – bezzałogowych min samobieżnych wypełnionych trotylem, które spowodowały uszkodzenie osłony chroniącej barykadę.

– Wielkie goliaty podprowadzane pod barykadę i tu detonowane siały największe spustoszenie – tłumaczy Katarzyna Utracka z Muzeum Powstania Warszawskiego. – Ale stosowano rozmaitą broń – czołgi, ostrzał artyleryjski, z karabinów maszynowych, granatników, przypuszczano też ataki piechoty. Nie znalazłam natomiast potwierdzenia, żeby barykadę atakowały samoloty. Obok były pozycje niemieckie, nietrudno było o pomyłkę przy ówczesnej słabej precyzji nalotów z powietrza.

Największe spustoszenie

Dysproporcja sił była ogromna. Broniący bunkra zamykającego barykadę od północy pluton z „Kilińskiego” do dyspozycji miał karabin maszynowy wymontowany z działa samobieżnego, zdobytego na Niemcach na początku powstania i rusznicę przeciwpancerną ze zrzutów. 7 września odnotowano, że do momentu zniszczenia osłon po huraganowym ostrzale niemieckim przepływ ludności przez Aleje Jerozolimskie w tym miejscu wyniósł kilka tysięcy. „W tej chwili barykada jest w naprawie – w domach przejściowych liczba ludzi nagromadzonych jest bardzo mała – posterunki nie puszczają” – podawał jeden z powstańczych meldunków. Ruch w przekopie był normowany specjalnym zarządzeniem opublikowanym w drukowanym rozkazie komendanta warszawskiego okręgu AK.

Przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie, w którym opisał walki powstańców o barykadę w Alejach Jerozolimskich, spowodował, że o powstaniu usłyszano na świecie. Obronę barykady nazwał pokazem polskiej niezłomności. Bo choć powstanie upadło – barykada, przekop zostały utrzymane do końca powstańczych walk. Miał rację, mówiąc, że „to wąskie przejście zdecydowało o kontynuacji powstania”, i że „to miejsce miało swoich bohaterów”. – Przede wszystkim byli nimi powstańcy, ale także była to ludność cywilna – zaznacza Utracka. – Tę barykadę budowali warszawiacy, mieszkańcy Śródmieścia, którzy napełniali worki kładzione potem na barykadę.

2017-07-26 10:53

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Józef Guzdek: trzeba zwycięstwa nie tylko na wojnie, lecz także nad wojną

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

bp Józef Guzdek

Karol Porwich

– Dzisiejsze spotkanie, chwila zadumy i wspólna modlitwa pozwalają wierzyć, że są ludzie dobrzy i że świat miłości, wzajemnego szacunku, dobra i pokoju jest ciągle możliwy. To zależy do każdego z nas! – mówił podczas Mszy św. na Placu Krasińskich abp Józef Guzdek, Administrator Apostolski Ordynariatu Polowego. Podczas sprawowanej pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego Eucharystii modlono się w intencji uczestników zrywu z sierpnia 1944 r. Po zakończeniu Mszy św. odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów pod pomnikiem.

Na początku Mszy św. abp Józef Guzdek zwracając się do kombatantów podkreślał, że kolejnym pokoleniom „potrzebni są świadkowie heroicznej walki o wolność – zwyciężeni, ale niepokonani; wierni wartościom, które nadają najgłębszy sens ludzkiemu życiu”. – Pragniemy modlić się za Was, żyjących świadków wydarzeń sprzed 77 lat. Prosimy Boga o zdrowie i potrzebne siły, abyście jak najdłużej mogli wychowywać kolejne pokolenia Polaków do wierności wartościom, które zadecydują o naszym dziś i przyszłości umiłowanej Ojczyzny – powiedział.
CZYTAJ DALEJ

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich dołącza do Europejskiego Forum Nauczycieli Edukacji Religijnej

2026-09-29 18:57

[ TEMATY ]

nauczyciel

religia

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich

Adobe.Stock.pl

Polska perspektywa edukacji religijnej wchodzi do europejskiego dialogu. Stowarzyszenie Katechetów Świeckich zostało przyjęte do European Forum for Teachers of Religious Education (EFTRE) - europejskiej społeczności zrzeszającej nauczycieli i organizacje zajmujące się edukacją religijną.

Dołączenie do EFTRE otwiera przed Stowarzyszeniem możliwość bezpośredniej wymiany doświadczeń z nauczycielami oraz organizacjami zajmującymi się edukacją religijną w różnych krajach Europy. To także przestrzeń do rozmowy o miejscu edukacji religijnej we współczesnej szkole, jej znaczeniu dla wychowania młodych ludzi oraz wyzwaniach, przed którymi stoją nauczyciele religii.
CZYTAJ DALEJ

Kolejny atak na krzyż!

2026-09-30 15:13

Archiwum prywatne

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Już po raz trzeci krzyż na wrocławskich Żernikach przy skrzyżowaniu ul. Kosmonautów i Trójkątnej został zniszczony – tym razem sprawca oblał go niebieską farbą!

Na początku sierpnia wandal rozbił umieszczoną na krzyżu figurę Chrystusa. Mieszkańcy osiedla nie pozostali obojętni, wspólnie zrobili zbiórkę, kupili nową figurę i umieścili ją na krzyżu. W nocy 6 września prawdopodobnie ten sam wandal wrócił z łomem i po raz kolejny zniszczył figurę Chrytsusa. Teraz figura została zdewastowana po raz trzeci, oblana niebieską farbą! Dla mieszkańców osiedla, ale także dla innych mieszkańców Wrocławia, to niezrozumiały i bolesny akt wandalizmu – krzyż stoi w tym miejscu od 80 lat. Postawili go tam repatrianci z Kresów jako dziękczynienie za szczęśliwy powrót do Ojczyzny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję