Reklama

Niedziela Wrocławska

Dałem radę

Z arcybiskupem seniorem archidiecezji wrocławskiej Marianem Gołębiewskim z okazji 80. rocznicy urodzin rozmawia Adrianna Sierocińska

Niedziela wrocławska 39/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

jubileusz

Agnieszka Bugała

Abp Marian Gołębiewski

Abp Marian Gołębiewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Spotykamy się w przeddzień 80. rocznicy urodzin Księdza Arcybiskupa. Czy te lata szybko minęły?

ABP MARIAN GOŁĘBIEWSKI: – Z jednej strony wydaje się, że szybko, ale jak zastanawiam się głębiej, to jednak to trwało trochę. 80 lat to jednak jest spory kawał czasu.

– Powspominajmy trochę i powróćmy do domu rodzinnego, do pierwszych lat życia Księdza Arcybiskupa. Jak Ksiądz wspomina ten czas?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Zawsze dzieciństwo jest pięknym czasem w życiu człowieka i właściwie całe życie odnosi się do tego okresu. W moim wypadku to była sytuacja dosyć dziwna, bo urodziłem się 2 lata przed wojną. Początku wojny nie pamiętam, ale jej końcówkę bardzo świadomie. Nie był to okres korzystny dla rozwoju dziecka, tym bardziej, że moje strony rodzinne należały do tzw. Warthegau, czyli Okręgu Warty, a więc był to teren przyłączony do Rzeszy, gdzie Polacy byli traktowani w sposób bardzo surowo przez prawo niemieckie. Właściwie to żadnych praw nie mieli, musieli tylko ciężko pracować, życie było bardzo skromne, bardzo wymagające, także od strony społecznej i politycznej. To był okres trudny, ale zawsze było to dzieciństwo, było więc ciepło domu rodzinnego, miłość rodziców, wspólnota rodzinna, bo nas było pięcioro w domu. Ja byłem najmłodszy. I to wszystko stanowi to, co nazywamy dzieciństwem. Jest tam więc również i radość, i piękno, i wspomnienia radosne, pomimo koszmaru wojny.

– Jak Ksiądz Arcybiskup odkrywał swoje powołanie?

– Powiedziałbym, że w jakimś sensie wpływał na mnie miejscowy ksiądz proboszcz Karol Mendera. Gdy przyjechał po wojnie do parafii, to jeszcze chodził w habicie paulińskim, a potem już przywdział sutannę. Miał charyzmat, jeśli chodzi o nauczanie religii w szkole, dał mi do zrozumienia w sposób dyskretny, że mógłbym w przyszłości zostać księdzem. I to zaczęło kiełkować i w ten sposób coraz bardziej dojrzewało w postaci powołania.

– Wspomniał Ksiądz Arcybiskup, że pochodzi z rodziny wielodzietnej. Jakie były reakcje na to powołanie w rodzinie?

– Mój ojciec raczej nie był przeciwny, ale wolał, abym wybrał jakiś zawód praktyczny, żebym szybko zaczął zarabiać na siebie, bo takie były wówczas realia. Moja matka, oczywiście była za i pewnie wymodliła to powołanie. Ale ostatecznie rodzice byli za tym, żeby pójść do seminarium i w tym kierunku się kształcić.

– A czas przygotowania do święceń kapłańskich, czas seminarium i pierwsze lata kapłaństwa? Jaki był?

Reklama

– Do święceń kapłańskich przygotowuje się człowiek długo, bo wyższe seminarium trwa sześć lat, w moim przypadku chodziło o Wyższe Seminarium Duchowne we Włocławku. Przechodzi się formację bardzo gruntowną: 2 lata filozofii i 4 lata teologii. Teologii uczyliśmy się jeszcze z podręczników łacińskich. Wtedy łacina była na takim poziomie, że spokojnie można było studiować i nie sprawiało większych trudności, np. przeczytanie tekstu z łaciny, jego zrozumienie i przetłumaczenie na polski. Była to solidna formacja i przygotowanie w duchu jeszcze przedsoborowym. Święcenia otrzymałem 24 czerwca 1962 r. w katedrze wrocławskiej. A w październiku zaczął się II Sobór Watykański i uważam to za wielkie szczęście, że wtedy właśnie – jako młody ksiądz – mogłem obserwować z wielkim entuzjazmem to, co dzieje się w Kościele. Może zbytni był ten entuzjazm, ponieważ realia są trudniejsze i proces zmian będzie jeszcze trwał długo. W „Tygodniku Powszechnym” ukazywała się wówczas rubryka, którą redagował Jerzy Turowicz, ówczesny redaktor naczelny pisma, a która nosiła tytuł „Jerzy Turowicz telefonuje z Rzymu”. Drugą gazetą, raczej prosystemową było „Słowo powszechne” wydawane przez ówczesny PAX, tam też były przemycane pewne informacje z Soboru. Poza tym jeśli chwyciło się np. Wolną Europę, to trochę więcej tych informacji się nazbierało, bo wiadomości o Soborze w mediach informacyjnych było bardzo mało.

– Skąd wzięły się zainteresowania biblijne Księdza Arcybiskupa?

Reklama

– Była to droga pewnego przypadku. W pierwszych rozmowach, które prowadził ze mną śp. bp Antoni Pawłowski, biskup naszych święceń, była to propozycja studium łaciny, pod kątem pracy kurialnej, bo wtedy wszystkie dokumenty i pisma do Rzymu były redagowane po łacinie i ktoś musiał znać styl, którym posługiwała się Kuria Rzymska. Przyjąłem to dosyć chętnie, bo miałem dobrze opanowaną łacinę. Ale – jak przed chwilą wspomniałem – zaczynał się Sobór. Na skutek postanowień Soboru stosunek Kościoła do łaciny zmienił się, dopuszczono język narodowy w liturgii, więc sprawa moich studiów stała się trochę nieaktualna. Po jakimś czasie znowu zostałem wyzwany do kurii we Włocławku, gdzie bp Pawłowski powiedział, żebym podjął studia biblijne. Byłem zaskoczony, bo miały to być studia łacińskie, a nagle wyszły biblijne: bardzo trudne, długie, wymagające zwłaszcza znajomości języków biblijnych. Trochę się przestraszyłem. Poprosiłem o chwilę namysłu. Poszedłem do wikariusza generalnego, którym był wówczas ks. prałat Kazimierz Małecki i przedstawiłem mu sprawę prosząc o radę. A on, praktyk kurialny i duszpasterski, powiedział: „Nie oglądaj się, bierz, co dadzą. Jak pojedziesz do Rzymu, to się rozpatrzysz i zadecydujesz. A jak wiatry się odwrócą, to nic z tego nie będzie”. Wróciłem do biskupa i zgodziłem się.

– Pierwsza diecezja koszalińsko-kołobrzeska. Jak Ksiądz Arcybiskup wspomina ten czas?

– Pierwsza parafia to pierwsza miłość, pierwsza diecezja to także pierwsza miłość. Wspominam ją bardo mile, aczkolwiek była duża różnica pod względem potencjału materialnego w stosunku do Wrocławia. Na tych terenach było prawie 80% PGR-ów, które upadły i ówczesne ekipy rządowe były bezradne wobec tego problemu. Tam wszystko się rozwiązało, rozleciały się te PGR-y, ludzie zostali „na lodzie”. Jeździłem po diecezji, patrzyłem na te obiekty, które zaczęły niszczeć, tylko wiatr poruszał wrotami u stodół. Pod tym względem był to nieciekawy obraz. Od strony duszpasterskiej musiałem pochylać się nad ludźmi, którzy pracowali w tych PGR-ch, żeby im pomóc, bo byli też tacy, którzy sobie nie radzili. Byli rozbrajająco szczerzy, mówili w ten sposób: „Nie było tak źle. Pensja była nie za wysoka, ale resztę się dokradło”. Pod względem etnicznym to obszar podobny do archidiecezji wrocławskiej. Ludzie są tam bardzo otwarci, ale musieli znaleźć się w tym nowym kontekście i zbudować sobie nowy dom i ojczyznę. Poza tym jest tam piękny krajobraz, wiele jezior. Na wiosnę to wszystko wygląda jak raj. Pod tym względem diecezja ta zostawiła we mnie miłe wspomnienia.

– A jakie wyzwania przed Księdzem Arcybiskupem stawiała archidiecezja wrocławska?

Reklama

– To była diametralnie różna sytuacja. Choć spektrum etnograficzne było podobne, to z drugiej strony wymagania były o wiele większe, bo na Dolnym Śląsku jest np. wiele uczelni wyższych. Wrocław, którzy od 1990 roku rzeczywiście się odbudowywał, z każdym dniem robił się coraz piękniejszy. W mieście dużo się działo: imprezy, inauguracje roku akademickiego, a także dużo innych kulturalnych sympozjów itd. Byłem proszony na te spotkania i zawsze trzeba było kilka słów powiedzieć, a słuchacze są tu wymagający. Poza tym nowe parafie, prężne, dynamicznie się rozwijające, nowe zjawiska w parafiach, to wszytko wymagało coraz większego zaangażowania, większej pracy, refleksji.

– Od kilku lat jest Ksiądz Arcybiskup seniorem. Czy to jest czas odpoczynku?

– Piszę dzienniki, w tej chwili opisuję okres mojej posługi we Wrocławiu. I sam się dziwię, jak ja dałem radę. W ciągu dnia trzy posługi w trzech różnych miejscach i wszędzie trzeba było być przygotowanym. Okres emerytury jest zdecydowanie spokojniejszy. Jeżdżę na bierzmowania, włączam się w różne posługi diecezjalne, bardzo często jestem na pogrzebach księży. Mam więcej czasu na lekturę i modlitwę. Wcześniej nie mogłem zdążyć przeczytać prasy, a co dopiero wziąć do ręki książki, która wymaga cierpliwości i wytrwałości. Ale w tej chwili mogę sobie na to pozwolić.

– Bardzo dziękuję za rozmowę, a z okazji tego pięknego jubileuszu życzymy Księdzu Arcybiskupowi Bożego błogosławieństwa i wielu lat życia w zdrowiu.

– Dziękuję bardzo Pani Redaktor i Współpracownikom i życzę wielu sukcesów.

2017-09-21 09:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozpoczął się Jubileusz Kurii Rzymskiej

[ TEMATY ]

jubileusz

Grażyna Kołek

Od przejścia przez Drzwi Święte w bazylice watykańskiej rozpoczął się jubileusz Kurii Rzymskiej.

Zgodnie z zapowiedzią jest on obchodzony w przypadające dziś święto katedry św. Piotra. Papież Franciszek podobnie jak kardynałowie i przełożeni dykasterii watykańskich wmieszał się w tłum wiernych, a następnie przeszedł do zakrystii, przygotowując się do Mszy św., która rozpocznie się o godz. 10.30.
CZYTAJ DALEJ

Biskup Ryszard Kasyna: Zwróciłem się z prośbą do Prezydenta RP o ułaskawienie Pani Weroniki

2026-04-09 22:49

[ TEMATY ]

aborcja

bp Ryszard Kasyna

Weronika Krawczyk

Karol Porwich/Niedziela

Bp Ryszard Kasyna

Bp Ryszard Kasyna

Biskup Pelpliński Ryszard Kasyna wzywa do solidarności z Weroniką Krawczyk, mieszkanką naszej diecezji, matką trojga dzieci, której grozi kara pozbawienia wolności za bezkompromisową postawę w obronie życia. Pasterz diecezji apeluje do wiernych o modlitwę oraz wsparcie petycji o ułaskawienie skierowanej do Prezydenta RP, podkreślając, że w dzisiejszych czasach świadectwo prawdy staje się aktem odwagi wymagającym wspólnego zaangażowania i modlitewnego wsparcia.

W Niedzielę Miłosierdzia, pragnę zwrócić Waszą uwagę na sprawę Pani Weroniki Krawczyk, mieszkanki naszej diecezji, matki trojga dzieci, która w 2016 roku odmówiła aborcji własnego syna, a kilka lat później odradziła innemu małżeństwu korzystanie z usług lekarza, który wcześniej namawiał ją do uśmiercenia jej dziecka. Za te słowa prawdy została skazana prawomocnym wyrokiem sądu na prace społeczne i zobowiązana do publicznego przeproszenia tego lekarza. Odmowa złożenia przeprosin grozi jej pozbawieniem wolności. Zwróciłem się z prośbą do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o ułaskawienie Pani Weroniki. Proszę was również o podpisanie petycji w tej sprawie, szczegóły znajdziecie na stronie naszej diecezji i parafii.
CZYTAJ DALEJ

Śp. Jacek Magiera: Najważniejsze decyzje podejmowałem na modlitwie

2026-04-10 22:59

[ TEMATY ]

Jacek Magiera

PAP/Leszek Szymański

Śp. Jacek Magiera

Śp. Jacek Magiera

Polski Związek Piłki Nożnej poinformował o śmierci Jacka Magiery - drugiego trenera reprezentacji Polski w sztabie selekcjonera Jana Urbana.

Były trener Legii Warszawa i Śląska Wrocław zasłabł podczas porannego treningu w Parku Grabiszyńskim. Wiele osób kojarzyło go nie tylko z ławki trenerskiej, ale także ławki kościelnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję