Reklama

Niedziela Wrocławska

Panie od Koronki

Maria, Krystyna, Michalina, Janina, Teresa, Alicja i Czesia, a w szpitalu przy Hirszfelda jeszcze Bożenka – od trzech lat, każdego dnia w sanktuarium przy ul. Kruczej te panie modlą się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie chcą podawać nazwisk, bo mówią, że nie o nie tu chodzi

Niedziela wrocławska 34/2018, str. VI

[ TEMATY ]

Koronka Bożego Miłosierdzia

Agnieszka Bugała

Koronka do Bożego Miłosierdzia w kaplicy Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Kruczej we Wrocławiu

Koronka do Bożego Miłosierdzia w kaplicy Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Kruczej we Wrocławiu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Skąd impuls?

Wszystko zaczęło się w 2015 r. 8 grudnia miał rozpocząć się ogłoszony przez papieża Franciszka Nadzwyczajny Rok Święty dedykowany Miłosierdziu Bożemu. Z tej okazji latem odbyła się parafialna pielgrzymka do Wilna, w której panie wzięły udział. Wcześniej wyjeżdżały na autokarowe pielgrzymki, modliły się Różańcem, Koronką, ale nigdy nie doświadczyły takiego rodzaju przynaglenia do tej modlitwy, jak właśnie tam, w Wilnie.

– Odkrywanie śladów s. Faustyny w mieście, w którym namalowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego po prostu wołało nas do modlitwy Koronką – mówi pani Maria.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Pierwszą, wspólną Koronkę odmówiłyśmy w domu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w celi św. Faustyny – dodaje pani Krystyna. To było wzruszające, każda z nas, po kolei, mogła modlić się na głos. W tym pokoju, w którym siostra Faustyna modliła się, rozmawiała z Jezusem, my też mogłyśmy. W tym domu, gdzie Jezus mówił jej, jak ma wyglądać obraz, a po namalowaniu płakała, że Jezus nie jest na nim tak piękny, jak w rzeczywistości. To było dla nas tak silne doświadczenie i tak głębokie, że do dzisiaj często o tym rozmawiamy. Od tamtego dnia nie opuściłyśmy ani jednego dnia wspólnej modlitwy Koronką. Zdarza się, choć nie jest to częste, że nie możemy spotkać się w kościele wszystkie, ale większość z nas zawsze jest, a oprócz stałego składu dołączają też inni, kobiety, mężczyźni, którzy chcą się modlić – mówi pani Krystyna.

– Od czerwca 2015 r. nie opuściłyśmy ani jednego dnia – mówi pani Maria.

Trzy lata później...

Na pielgrzymce wspólna modlitwa przychodzi łatwo, ale po powrocie do domu bieżące sprawy wciągają, brakuje czasu na modlitwę osobistą a co dopiero na to, aby każdego dnia o godz. 15 zjawić się w kościele. A jednak panie otrzymały łaskę trwania… Przychodzą chwilkę wcześniej, zajmują miejsca w ławkach i rozpoczyna modlitwę ta, która akurat ma dyżur. Zadania są podzielone, wcześniej ustalają, która z nich przygotuje rozważanie, a która poprowadzi Koronkę. Rozważania zwykle przygotowują Maria i Krystyna. To one dbają o to, aby każdego dnia, zgodnie z kalendarzem liturgicznym, o godz. 15 nie zabrakło adekwatnego komentarza do refleksji. Zespół jest tak zgrany, a panie mają ze sobą stały kontakt, że w sytuacjach losowych, gdy z jakiegoś powodu ktoś nie może przyjść na godz. 15, obowiązek przygotowania rozważania i poprowadzenia modlitwy natychmiast przejmuje inna z pań. – Koronkę w kościele gotowa jest poprowadzić każda z nas – mówi pani Krystyna – ale niezapowiedzianych nieobecności nie ma.

Reklama

Przyzwyczaiłyśmy się tu być. To wymaga przerwania zadań, jakiejś akurat wykonywanej pracy domowej. Trzeba zostawić i pójść. – Staramy się planować dzień pod tę chwilę wyjścia na modlitwę, ale kiedyś gotowałam zupę, gdy okazało się, że już czas. Po prostu, wyłączyłam palnik i wyszłam – mówi pani Alicja. Nawet, gdy planujemy wizytę lekarską lub coś równie ważnego – każda pora jest dobra, ale nie o godz. 15. – Idę na Koronkę – mówię mojej leżącej w łóżku mamie – śmieje się pani Alicja – i mama, która woli, bym nie odstępowała jej na krok, nie ma nic przeciwko temu, na Koronkę mogę iść.

W kościele spotykają się od poniedziałku do czwartku, w pozostałe dni odmawiają modlitwę w domu. – Jesteśmy ze sobą bardzo zżyte – mówi pani Maria. – Zresztą, należymy do kilu grup w parafii, więc okazji do spotkań jest dużo więcej. Lubimy wyjazdy pielgrzymkowe, bo to czas intensywnej modlitwy – dodaje pani Krystyna. – Ktoś, widząc nas, mógłby powiedzieć: – O, ledwo wyszły z kościoła i znów coś opowiadają, a my zwykle planujemy dzień następny, ustalamy treść rozważania albo podpowiadamy sobie, co warto przeczytać. Dzielimy się też bieżącymi sprawami – dodają zgodnie.

– Koronka weszła nam w krwiobieg – mówi pani Maria. – Czuję pustkę, gdybym o niej zapomniała – dodaje pani Alicja.

Łaska lubi się mnożyć

– Koronkę odmawiam od bardzo dawna – mówi pani Teresa, ale do grupy w parafii dołączyłam najpóźniej z nas. Długo opiekowałam się chorą i leżącą mamusią i to z nią modliłam się każdego dnia o godz. 15. Przywoływała mnie do łóżka i razem z Radiem Maryja odmawiałyśmy Koronkę. Podczas pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II dowiedziałam się, że w naszej parafii jest grupa, która codziennie o godz. 15 spotyka się w kaplicy, że można dołączyć. Przyszłam i zostałam.

– Na początku, gdy nie mogłam przyjść do kościoła, modliłam się w domu i w Godzinie Miłosierdzia czytałam „Dzienniczek”. Przeczytałam go w ten sposób dwa razy – mówi pani Janina.

Wierzą w obietnice Jezusa

Reklama

Pani Krystyna dzieli się świadectwem wielkiego zawierzenia w łaski związane z odmawianiem Koronki. – Tatuś był w szpitalu, wiedzieliśmy, że koniec jest nieuchronny. Zbliżała się godzina wieczorna i lekarz powiedział, że przy chorym może zostać tylko jedna osoba. Zdecydowałam się zostać, ale byliśmy w szpitalu w trójkę: moja mama i mąż. W cichej modlitwie prosiłam Pana Boga, żeby jednak zrobił coś, abyśmy byli przy tatusiu do końca w trójkę. Zostałam wysłuchana... Nie zdążyliśmy wyjść, gdy w czasie zmiany tlenu pielęgniarka cichym głosem powiedziała, że tatuś odchodzi. Na stoliczku leżał obrazek Jezusa Miłosiernego. Chwyciłam go, dałam tatusiowi do ręki, przycisnęłam mocno i zaczęliśmy odmawiać Koronkę. Wciąż brzmiały mi w uszach te słowa, które Pan Jezus podyktował s. Faustynie, że „Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny”. I wierzę, że On wtedy stanął. Gdyby była świadkiem wypadku, to pewnie od strony medycznej niewiele bym pomogła – mówi pani Krystyna – ale modlitwą mogłabym wesprzeć od razu. Myślę, że po prostu uklękłabym wtedy i zaczęłabym odmawiać Koronkę. Siła tej modlitwy jest niewyobrażalna, czuję jej moc.

Cały czas się za kogoś modlimy

Każda z pań znała modlitwę Koronką już wcześniej. To, że od trzech lat modlą się wspólnie odczytują jako łaskę i zadanie. Łaskę – bo radość ze wspólnej modlitwy znają tylko ci, którzy jej spróbowali i zadanie – panie zanoszą w modlitwie nie tylko prośby własne.

– Zawsze są intencje do modlitwy – mówi pani Alicja. W rodzinie tyle się dzieje, a to ktoś choruje, a to szuka pracy – trzeba wspierać modlitwą. Coraz częściej jest tak, że różne osoby przychodzą do nas i polecają intencje do modlitwy. Ludzie wiedzą, że każdego dnia o godz. 15 spotykamy się na modlitwie i polecamy Jezusowi nasze i nie nasze intencje. Modlimy się za kapłanów, za przygotowujących się do kapłaństwa, za sprawy parafii, za młodzież, dzieci i za Ojczyznę. Czytamy „Dzienniczek” s. Faustyny. Z tego czytania zrobił się już stały zwyczaj – modlitwa Koronką zaczyna się od odczytania fragmentu z „Dzienniczka”, rozważania go i medytacji. Potem dopiero przedstawiamy intencje i rozpoczynamy Koronkę. To dobry sposób, aby nieustannie wzbogacać swoją wiedzę i pogłębiać wiarę – mówi pani Maria.

Reklama

Czytamy teksty bł. Michała Sopoćki, św. Jana Pawła II. Właściwie dużo czytamy… artykułów, książek religijnych – połykamy książki, zwłaszcza dotyczące s. Faustyny, wymieniamy się kolejnymi tytułami. Oprócz wspólnej modlitwy, wspólne czytanie i dzielenie się jest podstawą działania naszej małej grupy – mówi pani Krystyna.

– Pan Jezus wciąż mówił do s. Faustyny i ważne jest, by poznawać te słowa – dodaje pani Janina.

Łaska wytrwałej modlitwy

„Zapraszamy wszystkich do sanktuarium przy ul. Kruczej we Wrocławiu, w Godzinie Miłosierdzia, aby pomodlić się przed Matką Bożą Łaskawą, by prosić o łaskę dla siebie i całego świata” – pisała Maria Żmijowska w „Liście nie tylko do parafian” we wrześniu 2015 r. Nikt wtedy nie przypuszczał, że to zaproszenie zostanie przyjęte, i że wyda owoc wytrwałej modlitwy kilku kobiet. Panie mówią, że zaproszenie jest wciąż aktualne. Każdy może przyjść, parafianie z kościoła przy Kruczej mają to szczęście, że świątynia zawsze jest otwarta, w kaplicy Matki Bożej trwa wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Obietnice Jezusa spełniają się na tam na naszych oczach. Wystarczy przyjść o godz. 15 i wejść w nurt modlitwy.

2018-08-21 12:27

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Koronka na ulicach świata

W rocznicę beatyfikacji ks. Michała Sopoćko, spowiednika św. Siostry Faustyny - 28 września o godz. 15.00 - "Koronka na ulicach miast świata".

Wypraszajmy Boże Miłosierdzie dla siebie i całego świata
CZYTAJ DALEJ

Zwycięzcy dostają go tylko na chwilę. Puchar Świata - najcenniejsze piłkarskie trofeum

2026-07-19 11:33

[ TEMATY ]

mundial 2026

commons.wikimedia.org

Niemiec Mesut Özil trzyma trofeum Mistrzostw Świata FIFA zaprojektowany przez Gazzanigę

Niemiec Mesut Özil trzyma trofeum Mistrzostw Świata FIFA zaprojektowany przez Gazzanigę

W niedzielę finałem Argentyna - Hiszpania zakończą się w Ameryce Północnej zmagania o najcenniejsze piłkarskie trofeum - Puchar Świata. Nagrodą dla najlepszej drużyny globu jest okazały puchar - mierzący 36 cm, wykonany z 18-karatowego złota i ważący nieco ponad sześć kilogramów.

Obecny puchar jest drugim w historii. Poprzednie trofeum - Puchar Julesa Rimeta - było dwa razy kradzione. Po raz pierwszy po zdobyciu przez Anglię mistrzostwa świata w 1966 roku zginęło z wystawy w tym kraju, a później zostało znalezione - jak podaje FIFA - przez psa o imieniu Pickles pod żywopłotem w południowym Londynie. Ponownie zostało skradzione z siedziby Brazylijskiej Konfederacji Piłkarskiej w 1983 roku po tym, jak Brazylia po zdobyciu go po raz trzeci w 1970 roku przejęła je na własność. Nigdy nie zostało odzyskane i powszechnie uważa się, że zostało przetopione.
CZYTAJ DALEJ

Były sędzia - obecnie biskup, święci patronowie klubów i... Jan Paweł II jako bramkarz, czyli kościół i piłka nożna

2026-07-19 20:52

[ TEMATY ]

piłka nożna

mundial 2026

Adobe Stock

Kościół ma głębszy związek z piłką nożną, niż wielu mogłoby się początkowo spodziewać: żywo interesujący się sportem papieże, własny klub piłkarski w Watykanie i księża pełniący funkcję kapelanów drużyn. Jedenaście interesujących faktów o Kościele i tej pięknej grze zaprezentował niemiecki portal internetowy katholisch.de. Oto one:

Jan Paweł II (1978-2005) był z pewnością jednym z najbardziej wysportowanych papieży czasów nowożytnych. Już jako młody człowiek w Polsce Karol Wojtyła był zapalonym narciarzem, pływakiem i miłośnikiem pieszych wędrówek. Jako młody chłopiec grał również w piłkę nożną na boiskach swoich rodzinnych Wadowic i często stawał na bramce w drużynach szkolnych i młodzieżowych. A kiedy w tamtejszej drużynie żydowskiej brakowało bramkarza, zastępował go, było to dla niego oczywiste.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję