Reklama

200. rocznica urodzin

Krzepił polskie serca

Stanisław Moniuszko – szlachcic herbu Krzywda, syn oficera Wojska Polskiego Księstwa Warszawskiego, adiutanta samego marszałka Joachima Murata (szwagra Napoleona) – miał być pierwszym, który z polskiej opery narodowej uczynił arcydzieło muzyki i literatury. Ojciec przyszłego kompozytora, Czesław, marzył o karierze urzędniczej dla syna; nie było mu łatwo pogodzić się z wyborem drogi życiowej Stasia, tym bardziej że obaj żyli w czasach, w których było rzeczą nie do pomyślenia, aby szlachcic podejmował karierę muzyka profesjonalisty – także pod tym względem miała więc przypaść naszemu artyście pionierska rola w historii muzyki

Niedziela Ogólnopolska 18/2019, str. 26-28

Fot. z wydania „Moniuszki” z 1938 r.

Stanisław Moniuszko jako drygent, rys. Ksawery Pillati

Stanisław Moniuszko jako drygent, rys. Ksawery Pillati

Stanisław przyszedł na świat 5 maja 1819 r. w miejscowości Ubiel (dziś Białoruś) na pozostających wówczas pod zaborem rosyjskim kresach wschodnich Rzeczypospolitej. Pierwszych lekcji muzyki udzielała chłopcu matka Elżbieta z Madżarskich, osoba muzykalna, nieźle grająca na fortepianie, obdarzona też pięknym głosem. Młody człowiek, dzięki aspiracjom literackim ojca (Czesław Moniuszko prowadził m.in. rodzinną kronikę, pozostawił też po sobie interesujący pamiętnik oraz całkiem udane, choć amatorskie próby literackie), od dzieciństwa przejawiał też zamiłowanie do książek, których miał pod dostatkiem w pokaźnej domowej bibliotece. W przyszłości pasja czytelnicza Stanisława dała mu niesamowitą intuicję literacką w dobieraniu wartościowych tekstów poetyckich dla pieśni i utworów dramatycznych na libretta operowe.

Edukacja muzyczna

Przyszły kompozytor kontynuował edukację muzyczną po przeprowadzce rodziny do Warszawy (1827 r.), gdzie został uczniem samego Karola Augusta Freyera – znakomitego warszawskiego organisty, bliskiego przyjaciela Fryderyka Chopina. Po 3 latach jednak rodzina Moniuszków wraz z nieletnim jeszcze Stanisławem powróciła do Ubiela. Chłopiec kontynuował edukację w Mińsku Litewskim, pobierając lekcje gry na organach u Dominika Stefanowicza. W 1837 r. wyjechał do Berlina, aby tam kształcić się w zakresie kompozycji pod kierunkiem Carla Friedricha Rungenhagena w prowadzonej przez niego Singakademie. Berlińska uczelnia dała Moniuszce znakomite opanowanie warsztatu kompozytorskiego i instrumentacji.

Działalność muzyczna

Reklama

Początkowo nic nie wskazywało na to, że młody człowiek odniesie wielki muzyczny sukces. W 1840 r. Moniuszko powrócił w rodzinne strony, gdzie poślubił swoją wielką miłość – Aleksandrę Müllerównę („Olesię”). Zamieszkał wraz z żoną w Wilnie, gdzie podjął pracę organisty w kościele pw. św. Jana. Rozpoczął też intensywną działalność mającą na celu ożywienie życia muzycznego miasta. Organizował liczne premiery swoich dzieł, m.in. w salonach wileńskiej arystokracji. Podjął próbę utworzenia profesjonalnej orkiestry i zespołu operowego. Założył Towarzystwo św. Cecylii, dla którego napisał pierwszą (znaną dziś jako czwarta) „Litanię Ostrobramską” – jak wiadomo, nasz artysta znany był z żarliwego przywiązania do wiary katolickiej, a Najświętszą Maryję Pannę darzył szczególną estymą.

Kompozycje

Powstały też wówczas pierwsze „Śpiewniki domowe” oraz debiutanckie utwory sceniczne, m.in. „Nocleg w Apeninach” i „Nowy Don Kiszot” do tekstów hrabiego Aleksandra Fredry; pisarz wyraził wówczas listownie uznanie dla młodego kompozytora, jednak nie doszło ani do spotkania, ani do dalszej artystycznej współpracy między nimi. Przełomowy okazał się dla Moniuszki rok 1847, kiedy to młody warszawski poeta Włodzimierz Wolski podsunął mu niebanalny pomysł na libretto operowe osadzone w tematyce podhalańskiej. Treść Wolski zaczerpnął z opowiadania pt. „Góralka” ze „Starych gawęd i obrazów” Kazimierza Władysława Wójcickiego – utalentowanego poety i pisarza, uczestnika powstania listopadowego. Na kanwie „Góralki” powstał poemat Wolskiego pt. „Halszka”, który posłużył poecie za bazę do stworzenia libretta operowego, początkowo znacznie różniącego się od znanej nam dziś „Halki”. Pierwsza wersja tej opery składała się bowiem jedynie z dwóch aktów, a podczas wileńskiej prapremiery w 1848 r. rolę Jontka, przeznaczoną pierwotnie na baryton, kreował... spolonizowany Włoch Józef Achilles Bonoldi. Dzieło zyskało wówczas jedynie lokalny rozgłos w środowisku wileńskim.

Sukcesy

Warszawska prapremiera „Halki”, która miała przynieść Moniuszce sławę i uznanie oraz otworzyć mu drogę do stanowiska dyrygenta opery narodowej w Teatrze Wielkim w Warszawie – jedynego wówczas profesjonalnego zespołu operowego na ziemiach polskich, miała miejsce dopiero 10 lat później (1 stycznia 1858 r.). Kompozytor rozbudował wówczas operę do 4 aktów, dokomponował także „numery”, bez których dziś nikt nie wyobraża sobie tej opery. Dla czołowego warszawskiego tenora Juliana Dobrskiego powstała słynna aria Jontka („Szumią jodły na gór szczycie”), którą śpiewak wykonał wolniej, niż wyobrażał to sobie kompozytor, i stworzył tym samym tradycję śpiewania jej w charakterze dumki. Gwiazda warszawskiej opery Paulina Rivoli (Rywacka), która początkowo kaprysiła, nie chcąc przyjąć roli prostej dziewczyny, nie żałowała swojej decyzji, kiedy na premierze publiczność zmusiła ją do wielokrotnych bisów arii „Gdyby rannym słonkiem”, specjalnie dla niej napisanej przez Moniuszkę. Z nowości pojawiły się także siarczysty „Mazur” z finału I aktu, tańczony przez gości Stolnika, oraz efektowne „Tańce góralskie”, niewiele jednak mające wspólnego z oryginalnym podhalańskim folklorem.

Reklama

Sukces „Halki” przeszedł oczekiwania nawet samego Moniuszki; stał się on wówczas najmodniejszym kompozytorem operowym Warszawy, posypały się liczne zamówienia na nowe utwory i na lekcje harmonii i kontrapunktu, co było nie bez znaczenia dla ojca licznej gromadki dzieci. Nie należy jednak zapominać, że patriotyczny wydźwięk utworów Moniuszki nie pozostawał niezauważony przez carskich cenzorów – zmagania z cenzurą towarzyszyły zaangażowanemu w sprawę odzyskania przez Polskę niepodległości kompozytorowi do końca kariery.

Jeszcze w 1858 r. Moniuszko zrealizował prapremierę „Flisa” do tekstu Stanisława Bogusławskiego – syna zmarłego w 1829 r. Wojciecha, „ojca teatru narodowego”. W 1860 r., kiedy w Warszawie zaczęły narastać antyrosyjskie nastroje, doszło do wystawienia „Hrabiny” z librettem Włodzimierza Wolskiego. Historia młodego szlachcica Kazimierza, który zakochany w tytułowej hrabinie stracił jej względy po nieumyślnym zniszczeniu sukni balowej, zyskała gorący aplauz publiczności. Kazimierz, po tym odrzuceniu przez piękną, choć niezbyt mądrą damę serca, wyruszył jako ułan na wojnę (prawdopodobnie chodziło o kampanię Napoleona w Hiszpanii w 1808 r.; Wolski nie mógł napisać o tym wprost ze względu na cenzurę). Po powrocie poślubił uroczą, od dawna zakochaną w nim Bronię. Warszawiacy znakomicie odczytali intencje kompozytora – np. zakamuflowane wezwanie do walki w arii Chorążego („Pomnę, ojciec waścin gadał”). Szczególne uznanie zdobył skomponowany w ostatniej niemal chwili wiolonczelowy „Polonez”. Owacje publiczności przeszły najśmielsze wyobrażenia zarówno kompozytora, jak i wirtuoza.

Ku pokrzepieniu polskich serc

Po jakimś czasie Moniuszko poznał znanego warszawskiego dramaturga i reżysera Jana Chęcińskiego. Późniejszy promotor Heleny Modrzejewskiej i pierwszy wybitny realizator spektakli dzieł Szekspira w języku polskim stał się wkrótce głównym librecistą Moniuszki. Realizacja ich pierwszego wspólnego dzieła – jednoaktówki „Verbum nobile” zainaugurowała nowy rok – 1861, w którym miało dojść do pierwszych manifestacji patriotycznych poprzedzających wybuch powstania styczniowego... Również Moniuszko nie uchylał się od obowiązków prawego Polaka; pod jego dyrekcją warszawscy artyści wykonali żałobne utwory podczas uroczystości pogrzebowych abp. Antoniego M. Fijałkowskiego, a także 5 poległych w starciu z carskimi kozakami uczestników manifestacji z 27 lutego 1861 r.

Rok 1863. Poszli z bronią w ręku walczyć o wolną Polskę Włodzimierz Wolski oraz Józef Achilles Bonoldi, który zapragnął bić się o niepodległość przybranej ojczyzny. Zmagania z postępującą chorobą serca nie pozwoliły Moniuszce na wzięcie udziału w walce zbrojnej, pracował jednak wówczas intensywnie nad dziełem, które stało się jego opus magnum, a udręczonym po upadku powstania i brutalnych rosyjskich represjach Polakom miało przynieść pokrzepienie serc. Mowa o „Strasznym dworze”, którego libretto Chęciński dostarczył kompozytorowi jeszcze w 1861 r.

Prapremiera „Strasznego dworu” 28 września 1865 r. wywołała manifestację patriotyczną na widowni. Niezwyciężone roty husarii, słowa o poświęceniu dla ojczyzny, wzruszające powitanie Stefana i Zbigniewa w rodzinnym domu, polonezowa aria Miecznika, „najpiękniejsza z pięknych” aria Stefana (dla publiczności jasne było, że młody rycerz opłakuje matkę-ojczyznę umęczoną i złożoną do grobu po klęsce powstania) czy też aria Hanny musiały spowodować ogromne poruszenie wśród Polaków pogrążonych jeszcze w żałobie po poległych i zesłanych na Sybir. Niestety, nie uszło to także uwadze carskich dygnitarzy; operę zdjęto z afisza po zaledwie trzech spektaklach. Za życia kompozytora nigdy już nie doszło do realizacji „Strasznego dworu”, a on sam, jakby pragnąc się uchronić przed atakami cenzury, poszedł w kierunku tematów egzotycznych.

Ostatnie kompozycje

Kompozytor nie zrezygnował, rzecz jasna, ze służby narodowej sztuce (napisał np. muzykę do „Sonetów krymskich” Adama Mickiewicza), jednak choroba serca, wieloletnie zmagania z carską cenzurą, coraz bardziej bezpardonowe ataki krytyków, aż w końcu konflikt z dyrektorem Instytutu Muzycznego w Warszawie Apolinarym Kątskim doprowadziły do tragicznego finału. Stanisław Moniuszko zmarł na atak serca 4 czerwca 1872 r. w wieku zaledwie 53 lat, pozostawił żonę i gromadkę dzieci. Jego pogrzeb na cmentarzu Powązkowskim zgromadził tłum wielbicieli talentu mistrza. Nad grobem przemawiał łamiącym się ze wzruszenia głosem Jan Chęciński. Podobno także on był twórcą nieistniejącego już dziś napisu na nagrobku artysty: „Stanisław Moniuszko. Resztę każdy Polak powinien rozumieć”.

Redakcja „Niedzieli” dziękuje wydawnictwu „Biały Kruk” za udostępnienie fotografii.

2019-04-30 09:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Opowiadamy Polskę światu”: W światowych mediach teksty przybliżające historię Polski

2021-09-17 07:52

[ TEMATY ]

Opowiadamy Polskę Światu

Karol Porwich/Niedziela

17 września w mediach kilkudziesięciu krajów świata zaczną pojawiać się teksty z kolejnej odsłony projektu „Opowiadamy Polskę światu”. Artykuły m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, czy historyków prof. Wojciecha Roszkowskiego i Rogera Moorhouse’a przybliżają najnowszą historię Polski, a także takie wartości, jak wolność i solidarność.

Teksty trafiły do ponad 50 redakcji na całym świecie i w najbliższych dniach będą publikowane m.in. we Francji, Włoszech, Niemczech, Rosji, Hiszpanii, Czechach, ale też w bardziej egzotycznych krajach, jak Wenezuela, Meksyk, Kuwejt, Maroko, Algieria, Senegal czy Singapur – informuje PAP Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów (INM), inicjator i organizator projektu "Opowiadamy Polskę światu".

Podziel się cytatem

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Profanacja figury Matki Bożej w Aninie

2021-09-17 17:10

[ TEMATY ]

Warszawa

profanacja

figura

wPolityce

W nocy z czwartku na piątek w ogrodzie domu zakonnego Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Warszawie-Aninie zrzucono z cokołu przedwojenną figurę Matki Bożej. Brak ponad metrowej figury dostrzegły siostry wracające z Mszy św.

W rozmowie z Radiem Warszawa proboszcz parafii Matki Bożej Królowej Polski w Aninie ks. Marek Doszko wskazał, że na intencjonalne działanie sprawców wskazuje kabel telefoniczny owinięty wokół szyi figury Maryi. Na szczęście figura wylądowała ona na miękkiej ziemi i liściach, nie uległa więc poważnemu zniszczeniu.

CZYTAJ DALEJ

USA: W Waszyngtonie uczczono pamięć prof. Juliana Kulskiego, powstańca i znanego architekta

2021-09-17 19:52

[ TEMATY ]

pogrzeb

powstaniec

Waszyngton

Wikipedia

Julian Eugeniusz Kulski

Julian Eugeniusz Kulski

W Waszyngtonie odbyła się w piątek msza żałobna po śmierci prof. Juliana Eugeniusza Kulskiego, uczestnika Powstania Warszawskiego, cenionego architekta i działacza. Był wielkim Polakiem, bohaterem powstania; przyczynił się do rozwoju polsko-amerykańskich relacji - podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

"Dziś żegnamy postać szczególnie zasłużoną dla odzyskania niepodległości przez Polskę, osobę, która wielce przyczyniła się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i postaw patriotycznych, a także do budowy dobrych stosunków polsko-amerykańskich" - napisał premier w liście odczytanym przez ambasadora Piotra Wilczka podczas mszy w katedrze św. Mateusza Apostoła w Waszyngtonie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję