Reklama

Niedziela Kielecka

Przyjdź uwielbić Jezusa

Zapraszamy na V odsłonę uwielbienia w centrum Kielc. To najbardziej elektryzujące spotkanie z Jezusem w Eucharystii w naszym mieście

Niedziela kielecka 20/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

Kielce

uwielbienie

TER

Setki osób na kieleckim Rynku co roku adoruje Najświętszy Sakrament

W XXI wieku chrześcijanie coraz częściej wychodzą w przestrzeń publiczną, aby tam dawać świadectwo, że są wyznawcami Jezusa Chrystusa. W przeszłości również tak było, lecz wtedy modlitwy na ulicach często były związane np. z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Doświadczenie Kościoła katolickiego w Polsce, a także na świecie pokazuje, jak ważną rzeczą jest publiczne manifestowanie swojej wiary. Peregrynacje relikwii świętych, czy peregrynacje kopii Cudownego Obrazu Maryi Częstochowskiej, wyzwala w ludziach wierzących entuzjazm religijny, chęć przemiany swojego życia i bycia dumnym z tego, że się jest wyznawcą Jezusa. Podobnie jest z publicznym uwielbieniem Jezusa Zmartwychwstałego.

Za początek publicznego uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie można uznać procesję tłumów wiernych z Bolseny do Orvieto, po cudzie eucharystycznym, który wydarzył się w tej małej miejscowości 1263 r. W Bolsenie, pielgrzymując do Rzymu zatrzymał się czeski ksiądz Piotr. Był on dręczony wątpliwościami co do prawdziwej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Podczas sprawowania Eucharystii ujrzał, że Hostia obficie krwawi, choć zachowała postać białego chleba, a krew spływa na korporał i obrus ołtarzowy. Papież Urban IV potwierdził słowa teologów, którzy zbadali niezwykły przypadek i uznał to za cud. Wtedy to relikwie zostały z Bolseny przeniesione do Orvieto. Święto Najświętszego Ciała Chrystusa wprowadził papież Jan XXII w 1317 r. i jest ono jednym z głównych świąt katolickich. Procesje eucharystyczne wprowadzone zostały w XV wieku. W Niemczech, później zwyczaj ten przeniósł się do innych krajów, stając się swoistą manifestacją wiary.

Publiczne uwielbienie Jezusa

Czym jest uwielbienie na Rynku? Oczywiście formuła jest inna, jednak spaja ją Chrystus w Najświętszym Sakramencie, który jest procesjonalnie przenoszony z jednego z kościołów na plac i tam jest adorowany przez wiernych. Przygotowaniem do adoracji jest śpiew, modlitwa, świadectwa i radosne oczekiwanie na ten moment. Pomysłodawcą i organizatorem uwielbienia na kieleckim Rynku była Wspólnota Ewangelizacyjna „Zarażę Cię Bogiem” wraz z zespołem „Bardzo nam Miłosz”. – Myśl, by nieść Jezusa całemu światu, a nie zamykać go w murach świątyni kiełkowała w nas od kilku lat i znalazła swój najpełniejszy wyraz w I Uwielbieniu na kieleckim Rynku „Do pełna, proszę” zorganizowanym w 2013 r., w drugim pt. „Jezus robi różnicę” w 2014 r., w trzecim „Kochaj w Nim” w 2015 r. oraz w czwartym „Mam alibi” w 2016 r. W łączności z Duszpasterstwem Ogólnym Diecezji Kieleckiej i przy aktywnej współpracy wspólnot kieleckich i nieocenionej pomocy władz Kielc, przygotowaliśmy zupełnie niezwykłe wydarzenie – uwielbienie i wywyższenie Jezusa Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie i zaprosiliśmy wszystkich kielczan, by za darmo czerpali ze źródła Bożej miłości, do pełna – mówi ks. Marcin Boryń, diecezjalny duszpasterz młodzieży.

Reklama

Minione inicjatywy zostały ciepło przyjęte przez mieszkańców Kielc, którzy w tłumnie gromadzili się na kieleckim Rynku. Radość na twarzach oraz szczególna cisza podczas wywyższenia Jezusa były dla nas potwierdzeniem, że uwielbienie na Rynku jest pomysłem Ducha Świętego i musi mieć swą kontynuację.

W ubiegłym roku ponad trzy tysiące osób przyszło na kielecki Rynek, aby doświadczyć niesamowitego spotkania. Uczestnicząc w tym wydarzeniu stajemy się twórcami niesamowitej modlitwy i atmosfery, która zapada w pamięć. Tegoroczne spotkanie odbędzie się 26 maja o godz. 19 pod hasłem „Od wieków na wieki”.

Od wieków na wieki

Od stycznia 2019 r. głównym organizatorem Uwielbienia w Centrum Miasta jest Stowarzyszenie „Dwa Przymierza”, zrzeszające członków wielu wspólnot i grup diecezjalnych, chętnych do działania na chwałę Bożą. „Zarażę Cię Bogiem” jest wspólnotą ewangelizacyjną działającą od 2008 r. przy parafii św. Wojciecha w Kielcach w formie Duszpasterstwa Akademickiego. Gromadzi młodzież studiującą i pracującą z terenu Kielc, która pragnie wzrastać w wierze poprzez wspólną modlitwę, spędzanie razem wolnego czasu oraz ewangelizację. Moderatorem wspólnoty od momentu jej powstania był ks. Marcin Boryń. Od 2017 r. moderatorem wspólnoty jest ks. Sebastian Seweryn. Zawsze podczas uwielbienia na scenie możemy zobaczyć zespół „To ON”. Zespół ma swój początek w IV uwielbieniu, kiedy zaczęła kształtować się konkretna wspólnota muzyczna, której celem jest modlitwa śpiewem. W roku 2018 – zespół przyjął nazwę TO ON. Osobami odpowiedzialnymi są Ewelina Włodarska, ks. Paweł Rej i Darek Jakubczyk. Zespół współtworzy wydarzenia diecezjalne oraz comiesięczne spotkania w różnych parafiach, które stają się realną ewangelizacją. Do uwielbienia zespół zaprasza gości, którzy chcą podzielić się swoim muzycznym talentem.

Reklama

Nie wstydzić się Jezusa

Jak co roku podczas uroczystego uwielbienia na scenie pojawiają się zaproszeni goście, którzy mówią o Jezusie, o swoich relacjach z Nim, a bardzo często o tym, jak długą drogę przeszli, by Go poznać, zrozumieć, i dowiedzieć się, że Jezus był zawsze przy nich, obok. Towarzyszył im każdego dnia bez względu na to, co robili, i jak żyli. Te świadectwa poruszają do głębi, pokazując, że Jezus czeka, aby Jemu powierzyć swoje życie. Tym razem o swoim życiu i przemianie będzie mówił Michał Koterski – aktor urodzony w Krakowie w 1979 r. Prezenter, satyryk. Michał Koterski wystąpił w filmach ojca, w których grał Sylwka, syna Adama Miauczyńskiego. Znakiem szczególnym aktorstwa Michała Koterskiego jest styl gry – można to w ślad za artystą nazwać po prostu „byciem takim, jakim się jest na co dzień”. Przez lata Koterski żył życiem celebryty. Jak przyznaje miał problemy z narkotykami i alkoholem. Kilka lat temu jego matka Iwona Ciesielska publicznie przyznała, że „w liceum zaczął od marihuany, a potem brał wszystko”. Niedawno Koterski diametralnie zmienił swoje życie. Stał się głęboko wierzącym człowiekiem. Teraz opowiada o swoim nawróceniu. Spotkanie z artystą odbędzie się tylko o godz. 17 w auli kurii diecezjalnej. Kolejnym artystą będzie Tau, czyli Piotr Kowalczyk, znany wszystkim młody kielecki muzyk, raper, wokalista, producent muzyczny. Artysta również opowiada o swoim życiu, bez Boga i bez wartości, oraz o swojej przemianie i silnej wierze, która przywróciła mu radość życia. Ostatnim prelegentem będzie o. Tomasz Nowak, który urodził się w 1971 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w 1994 r. W przeszłości był m.in. duszpasterzem szkół średnich w Krakowie i submagistrem nowicjatu. Wykłada homiletykę w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Znany jest z zamiłowania do muzyki jazzowej. Gdy mieszkał w poznańskim klasztorze, zainicjował Zaduszki Jazzowe.

Jezus na Rynku

Wszystkie świadectwa, modlitwy, śpiewy są tylko przygotowaniem do kulminacyjnego punktu spotkania, do spotkania z Jezusem Eucharystycznym. Najświętszy Sakrament przyniesiony zostanie w monstrancji z kościoła św. Wojciecha i na kieleckim Rynku będzie adorowany przez setki osób. To On od wieków i na wieki jest naszym życiem i zmartwychwstaniem. – To wydarzenie oczywiście nie kończy przygody z Jezusem. Każde spotkanie ma się stać osobistym przyjęciem Chrystusa do swojej codzienności, po to abyśmy przynosili Go innym, poprzez świadectwo wiary. Chrystus powinien być obecny w przestrzeni publicznej nie tylko od święta, ale na co dzień. Każdy chrześcijanin, ma być obrazem Chrystusa w świecie. Dlatego każdy z nas potrzebuje żywej relacji z Nim poprzez życie sakramentalne, a szczególnie w przyjmowaniu Go w Eucharystii – mówi ks. Boryń.

2019-05-15 08:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kielce: święcenia biskupie abp. Henryka Jagodzińskiego

2020-07-18 15:02

[ TEMATY ]

Kielce

święcenia biskupie

abp Henryk Jagodziński

Archiwum prywatne

Na abp. Henryka Jagodzińskiego czeka Ghana

W bazylice w Kielcach odbyły się dziś święcenia biskupie arcybiskupa nominata Henryka Jagodzińskiego, mianowanego przez papieża Franciszka nuncjuszem apostolskim w Ghanie. Pochodzący z diecezji kieleckiej kapłan przyjął zawołanie „Na krańce świata” („In fines orbis”.

Głównym konsekratorem był abp Jan Romeo Pawłowski, delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, a współkonsekratorami - abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce oraz biskup kielecki Jan Piotrowski.

Jak zwrócił uwagę biskup kielecki Jan Piotrowski, jest to pierwsza uroczystość w głównej bazylice diecezji, podczas której kapłan z diecezji kieleckiej został wyświęcony na arcybiskupa. Nawiązując do zawołania abp. Jagodzińskiego, bp Piotrowski zauważył, że jest ono niczym „busola, która wyznaczy mu kierunek drogi misyjnej”.

Mszę koncelebrowało kilkunastu biskupów, obecni byli księża z diecezji, z Polski i zza granicy. Honorowe miejsce wśród gości zajął Józef Jagodziński, ojciec arcybiskupa, wraz z jego najbliższymi. Obecny był minister Adam Kwiatkowski, sekretarz stanu przy prezydencie RP, delegacje władz wojewódzkich, kieleckich oraz goście z rodzinnego Małogoszcza.

– Pomyśl, jaka to łaska i odpowiedzialność, że ty, chłopak z Małogoszcza, zostajesz wpuszczony do wieczernika i zasiadasz w apostolskim gronie, otrzymując w darze odpowiedzialność za Kościół, oblubienicę Chrystusa – mówił w homilii abp Jan Romeo Pawłowski.

Zwrócił również uwagę na warunki, w jakich przyjdzie nowemu arcybiskupowi pracować – w Ghanie, „gdzie Kościół już od roku oczekuje na przedstawiciela Ojca Świętego, Kościół młody, mający trochę ponad sto lat, gdzie katolicy stanowią 13% w ponad 30-milionowej populacji, gdzie jest ponad 20 diecezji”. – Nie będziesz się nudził i narzekał na brak zajęć – mówił hierarcha.

– Obyś zawsze prowadził do Chrystusa i jego miłości. Nie lękaj się, bądź pasterzem odważnym, mocą i odwagą Boga samego – mówił abp Pawłowski życząc zarazem aby abp Jagodziński „nigdy nie osiadł na laurach”.

Ks. Henryk Mieczysław Jagodziński urodził się 1 stycznia 1969 roku w Małogoszczu k. Kielc, w rodzinie Józefa i Janiny. Ma brata Jarosława i siostrę Annę. Święcenia kapłańskie przyjął 3 czerwca 1995 roku z rąk bp. Kazimierza Ryczana. Po dwuletniej pracy jako wikariusz w Busku – Zdroju, od 1997 r. przebywał w Rzymie, gdzie studiował prawo kanoniczne na rzymskim uniwersytecie Santa Croce, zakończone doktoratem oraz w Szkole Dyplomacji Watykańskiej. Jest doktorem prawa kanonicznego.

1 lipca 2001 r. rozpoczął służbę dyplomatyczną Stolicy Apostolskiej. Był sekretarzem nuncjatur na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 r. rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, następnie w Nuncjaturze Apostolskiej w Delhi, pracował także w placówkach dyplomatycznych w Bośni i Hercegowinie.

Ks. Jagodziński jest autorem kilku książek, m.in.: „Na przedmurzu chrześcijaństwa... : błogosławiony kardynał Alojzije Stepinac i Chorwacja”, (Jedność 2009); „By łamać chleb i składać dziękczynienie: kapłaństwo w pismach niektórych Ojców Apostolskich”,(Jedność 2010); „Wiara kapłana”(Petrus 2014). Obecnie przygotowuje publikację na temat przedmieść miast europejskich. Włada sześcioma językami.

3 maja 2020 r. ogłoszona została jego nominacja na nuncjusza apostolskiego w Ghanie oraz na arcybiskupa tytularnego Limosano.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

"Rz": Kredyt prosto z komputera

2020-08-05 07:38

[ TEMATY ]

kredyt

Adobe.Stock

Wprowadzenie zdalnego pożyczania na zakup mieszkań pozwoli bankom przyspieszyć zamykanie oddziałów - pisze w środę w "Rzeczpospolita".

Jak czytamy, polskie banki od lat są w światowej czołówce nowoczesnych rozwiązań technologicznych, ale jeszcze nie wszystko da się załatwić w pełni online. "Jednym z ostatnich takich produktów były kredyty mieszkaniowe. Teraz także one przechodzą do internetu" - podaje gazeta.

Wyjaśnia, że dotychczas załatwianie hipoteki wymagało przyjścia do banku: klient podpisywał wniosek kredytowy i przynosił kolejne dokumenty, co czasami wymagało kilku spotkań. "Teraz niemal wszystkie czołowe banki umożliwiają zdalne wnioskowanie o kredyt mieszkaniowy, a dokumenty są przesyłane pocztą lub drogą elektroniczną. Zmiany przyśpieszyła pandemia. Wizyta w oddziale jest konieczna, tylko aby podpisać umowę. Ale i to ma się zmienić" - podkreśla.

Cyfryzacja kredytów mieszkaniowych - podkreśla dziennik - byłaby korzystna dla klientów, a bankom przyniosłaby oszczędności. "Może w większym stopniu umożliwić zmniejszanie sieci oddziałów" - ocenia analityk Haitong Banku Marta Czajkowska-Bałdyga.

Jak czytamy w dzienniku, zamykanie oddziałów i w konsekwencji zwalnianie zatrudnionych w nich pracowników trwa od lat. Koronawirus ten proces przyspiesza. Dodano, że banki wskazują, że w końcu czerwca klienci odwiedzali placówki o 20–30 proc. rzadziej niż przed pandemią. "Zamykanie oddziałów przyspiesza też z powodu spadku rentowności banków, co jest skutkiem niemal zerowych stóp procentowych i dużego wzrostu odpisów na niespłacane kredyty" - napisała "Rz".(PAP)

agzi/ amac/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję