Reklama

Niedziela Lubelska

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

Oddali życie za wiarę i Polskę

Niedziela lubelska 20/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

męczennicy

Jacek Scherer

Bł. bp Władysław Goral

Chrześcijaństwo od początku wiązało się z postaciami męczenników. Przez pierwsze 3 wieki, od czasów Nerona aż do edyktu mediolańskiego w 313 r., chrześcijanie poddawani byli przez Rzymian krwawym prześladowaniom, mającym zapobiec rozprzestrzenianiu się nowej wiary. Później na męczeństwo najbardziej narażeni byli misjonarze, czego przykładem jest choćby patron Polski – św. Wojciech. Obchodzona w tym roku 80. rocznica wybuchu II wojny światowej przypomina o generacji męczenników z okresu niemieckiej i sowieckiej okupacji. Wśród nich są błogosławieni z Lubelszczyzny.

Zastępy świętych

Liczbę duchownych katolickich, którzy stracili życie w latach 1939-45, szacuje się na ponad 3 tys., z czego blisko 2 tys. zginęło w obozach koncentracyjnych. Ponad 50 ofiar stanowią księża, zakonnicy i siostry zakonne z terenu dawnej diecezji lubelskiej. Ginęli zarówno w obozach niemieckich, jak i sowieckich, od Dachau na terenie Rzeszy, przez austriacki zamek w Hartheim aż po Słonim na Białorusi i położone na terenie dawnego Związku Radzieckiego Katyń czy Twer. Ze względu na palenie ciał zmarłych w obozowych krematoriach i zbiorowe pochówki przy egzekucjach tylko w niewielu przypadkach zachowały się relikwie męczenników ogłoszonych błogosławionymi. Wśród 108 męczenników II wojny światowej, beatyfikowanych przez św. Jana Pawła II w 1999 r., jest 6 osób z diecezji lubelskiej, ponadto są zamęczeni na ziemi lubelskiej w obozie na Majdanku oraz na Białorusi.

Męczennicy obozów koncentracyjnych

Najbardziej rozpoznawalną postacią ze wspomnianych męczenników jest bł. bp Władysław Goral. Posługę biskupią na wolności pełnił jedynie przez rok. Aresztowany przez gestapo 17 listopada 1939 r. pod fałszywym zarzutem posiadania broni został najpierw skazany na śmierć, a potem przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen (Oranienburg). Tam umieszczono go w izolowanej celi nr 11, ograniczając kontakt zarówno ze współwięźniami, jak i światem zewnętrznym. W jednym z listów wysłanych z obozu prosił o koloratkę, mając nadzieję na noszenie sutanny. Trudno ustalić datę i przyczynę śmierci bp. Gorala; przyjmuje się, że zakończył życie wiosną 1945 r. Pewną rzeczą są jego obozowe numery 5605 i 13981. Z listów błogosławionego i fragmentów wspomnień innych więźniów wynika, że w czasie pobytu w bunkrze dojrzewał do świętości. W 2004 r. w Lublinie została erygowana parafia pw. bł. Władysława Gorala; kościół jest w trakcie budowy.

Reklama

Dwóch błogosławionych kapłanów diecezji lubelskiej zakończyło życie w komorze gazowej na zamku Hartheim w pobliżu Linzu. Bł. ks. Kazimierz Gostyński, twórca szkolnictwa lubelskiego po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. (m.in. gimnazjum Zamojskiego) i animator ruchu harcerskiego, najpierw więziony był na lubelskim zamku, skąd przez Sachsenhausen trafił do Dachau. Na tzw. bloku księżowskim odprawiał często Mszę św., troszczył się o współwięźniów. Zaliczony do niezdolnych do pracy fizycznej został zagazowany 6 maja 1942 r. Bł. ks. Stanisław Mysakowski, wybitny katecheta i popularyzator kultu serca Pana Jezusa, przeszedł podobną drogę jak ks. Gostyński. Zginął w komorze gazowej w Hartheim 30 października 1942 r.

W Dachau 4 czerwca 1942 r. umarł z wycieńczenia bł. ks. Antoni Zawistowski, znawca prawa kanonicznego i wykładowca seminaryjny. Trafił tam także przez więzienie na zamku lubelskim i Sachsenhausen. Piąty z lubelskich kapłanów męczenników ks. Zygmunt Pisarski był duszpasterzem w parafiach wiejskich na Zamojszczyźnie. Wojna zastała go w Gdeszynie, gdzie pozostał z parafianami pomimo ostrzeżeń o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Wraz z grupą 28 innych osób zginął rozstrzelany przez Niemców 30 stycznia 1943 r. podczas pacyfikacji wsi, odmawiając wydania nazwisk partyzantów. Po wojnie biskup lubelski Stefan Wyszyński poprowadził uroczysty pogrzeb kapłana na miejscowym cmentarzu. Obecnie w Gdeszynie funkcjonuje sanktuarium imienia błogosławionego.

Jedynym świeckim męczennikiem z diecezji lubelskiej jest bł. Stanisław Starowieyski, szlachcic i przedwojenny działacz katolicki. Więziony był najpierw w zamojskiej rotundzie, później przez zamek w Lublinie i obóz w Sachsenhausen przewieziono go do Dachau. Tam kontynuował działalność apostolską i charytatywną. Torturowany i silnie schorowany umarł w Wielkanoc 1941 r. Urna z jego prochami spoczywa w dobrach rodowych w Łabuniach. Bł. Stanisław Starowieyski jest patronem Akcji Katolickiej w archidiecezji lubelskiej.

Reklama

Majdanek, Białoruś, Rosja

Obóz koncentracyjny na Majdanku jest miejscem męczeńskich śmierci dwóch błogosławionych kapłanów. Bł. ks. Roman Archutowski, rektor warszawskiego seminarium, po 8 miesiącach maltretowania i głodzenia umarł 18 kwietnia 1943 r. Jego los podzielił „proboszcz Majdanka”, bł. ks. Emilian Kowcz, ukraiński duchowny grekokatolicki, który zmarł w obozie 25 marca 1944 r. Ciała obydwu kapłanów zostały spalone w krematorium.

Z naszą diecezją związane są także dwie beatyfikowane męczennice, siostry zakonne. Pochodząca z Lublina bł. s. Marta Kazimiera Wołowska, niepokalanka, została rozstrzelana za ukrywanie Żydów w Słonimiu w grudniu 1942 r. Nazaretanka, bł. s. Felicyta Borowik, pochodząca spod Parczewa, zginęła z rąk Niemców razem z 10 siostrami w Nowogródku.

Do grona lubelskich kapłanów, którzy ponieśli śmierć męczeńską, choć nie zostali beatyfikowani, zaliczyć trzeba pomordowanych w Katyniu, Charkowie i Twerze. Byli kapelanami Wojska Polskiego. Pochodzący z Rożdżałowa (parafia Kumów) ks. kpt. Józef Czemerajda został zamordowany w „Liesoparku” pod Charkowem. Ks. kpt. Władysław Plewik, rodem z Bełżyc, zginał od sowieckich kul w Charkowie. Ks. mjr Aleksander Dubiel, urodzony we Frampolu, absolwent lubelskiego „Biskupiaka”, później wikariusz w parafii św. Pawła w Lublinie, początkowo był więziony w Starobielsku. Śmierć poniósł w Twerze nad Wołgą. Ks. ppłk Stanisław Kontek z Nieledwi był proboszczem w Urzędowie i kapelanem garnizonu w Przemyślu; został rozstrzelany w Katyniu. Wszyscy wspomniani księża polegli w 1940 r. Jesteśmy im winni modlitwę i pamięć.

Portrety męczenników pochodzą z kolekcji Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie

2019-05-15 08:06

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwszy ksiądz z Chin, który został męczennikiem

[ TEMATY ]

męczennicy

święci

zwiastowaniepanskie.com.pl

9 lipca obchodzimy w Kościele wspomnienie św. Augustyna Zhao Ronga i jego 119 Towarzyszy. Kim był ten święty z Chin i czym zasłynął?

W młodości Św. Augustyn Zhao Rong prowadził dosyć rozpustny tryb życia. W wieku 20 lat otrzymał pracę strażnika w więzieniu. Gdy w 1772 r. rozpoczęły się w Chinach prześladowania religijne zostało aresztowanych wielu katolików, a Zhao Rong został przydzielony do ich pilnowania.

Pomiędzy więźniami był misjonarz ojciec Martinus Moye (znany jako ojciec Mei). Wtedy Zhao Rong poznał naukę katolicką. Po zwolnieniu z więzienia ojca Mei Zhao Rong odwiedzał go i dyskutował o chrześcijaństwie. Zauważywszy jego silną wiarę misjonarz postanowił uczyć go łaciny i objaśniać Pismo Święte.

W 1779 r. w prowincji Syczuan była klęska głodu i dodatkowo wybuchła zaraza. Augustyn został tam wysłany do pomocy i ochrzcił wiele dzieci. W związku z tym, że gorliwie nauczał wiary chrześcijańskiej, został powołany do stanu kapłańskiego i wyświęcony 10 maja 1781 r.

Podczas kolejnych prześladowań w 1815 r. został aresztowany w czasie udzielania sakramentu choremu i uwięziony w Chengdu. Skazany na karę 60 razów kijem bambusowym w kostki i 80 policzków skórzaną podeszwą zmarł po kilku dniach.

Został beatyfikowany 27 maja 1900 r. przez papieża Leona XIII. Kanonizowany 1 października 2000 r. przez Jana Pawła II w grupie 120 męczenników chińskich. Ponieważ był pierwszym kapłanem pochodzenia chińskiego, który został męczennikiem, grupa ta nosi również nazwę Augustyn Zhao Rong i 119 Towarzyszy.

CZYTAJ DALEJ

Kananejka – wysłuchana i pochwalona

2020-08-12 08:35

Niedziela Ogólnopolska 33/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Ewangelia

wikipedia.org

Matka córki ciężko dręczonej przez złego ducha ma wciąż przed oczyma własne cierpiące dziecko, dlatego woła: „Ulituj się nade mną, Panie!”.

Czyż można się nie ulitować? Uczniowie Jezusa, patrząc na zachowanie kobiety i tajemnicze milczenie Mistrza, proszą Go, by ją odprawił. Jej żarliwą prośbę nazywają dość pogardliwie „krzyczeniem za nimi”. Ktoś powie: to tylko uczniowie! Oni dopiero się uczą... Gorszące zachowanie zdaje się, tym razem, prezentować sam Jezus. Najpierw milczy, zda się nazbyt długo, a gdy zabiera głos, wyraźnie faworyzuje swoich ziomków, Izraelitów. I jeszcze ten źle kojarzący się język obrazów i porównań: że chleb jest dla dzieci, a nie dla psów...

Są kompetentne komentarze, które wszystko wyjaśniają i nie musimy się czuć zakłopotani czy zgorszeni. Pomińmy jednak „niewygodne” kwestie i skoncentrujmy się na szczęśliwym finale. Po pierwsze – jej córka została uzdrowiona. Po drugie – nie możemy nie zauważyć wielkiej pochwały: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!”. To w świetle faktycznego uzdrowienia i jednoznacznej pochwały warto czytać dzisiejszą perykopę. W ogóle to niezbyt mądre uparcie utykać na tym, czego w Ewangelii (na razie) nie pojmujemy, i wyniosłym gestem odsuwać na bok bezmiar jasnej i wspaniałej nauki Jezusa!

Kananejka, kochająca swą córkę i z nią współcierpiąca, postąpiła bardzo mądrze i wzorcowo. Nikomu, ani uczniom, ani... próbującemu ją Jezusowi, nie dała się zbić z tropu. Jej serce wiedziało swoje. Co tam przeszkody i trudności wobec jej miłości do córki i, jak się okazało, wielkiej wiary w Jezusa! Była najwyraźniej pewna nie tylko Jego mocy, ale i dobroci, emanujących z Jego wspaniałych nauk i czynów. Ona nie miała wątpliwości ani zawahań. Nie dała się zniechęcić ani ponieść urażonej ambicji. To dopiero byłby fałszywy trop, ślepa uliczka i żadnej odmiany losu ich obu – córki i matki! Tak, mogła się żachnąć... i odejść, złorzecząc (jak to podobno bywało w zwyczaju nieusatysfakcjonowanych żebraków z tamtych stron).

Zdumiewające jest to, że ta mało religijnie oświecona poganka trafnie czytała rzeczywistość i z właściwego kierunku spodziewała się pomocy. Naśladujmy ją, pamiętając, że my tu, na ziemi, wszyscy bez wyjątku, jesteśmy ubodzy, bezbrzeżnie i po królewsku ubodzy. Tylko od Boga przychodzą dogłębna pomoc i ubogacenie we wszystko. Tak, „człowiek jest istotą wspomaganą” (Czesław Miłosz). Z ufną wiarą przychodźmy na spotkania z Jezusem, który w Eucharystii chce nas otaczać i nasycać najdelikatniejszą miłością. Chciejmy mieć swój wkład – może i heroiczny – w odbudowywanie „wielkiej wiary” w absolutnie wierną miłość Ojca i Syna.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: wciąż żywa pamięć o Józefie Hallerze - „generale w maryjnych barwach”

2020-08-13 10:51

[ TEMATY ]

Jasna Góra

gen. Józef Haller

Julia A. Lewandowska

„Aby Królowa Korony Polskiej obecna przez ten znak wlewała męstwo i odwagę naszym dzielnym żołnierzom” – głosił napis na sztandarze poświęconym na Jasnej Górze dla wojska gen. Józefa Hallera. Jego więź z Maryją Jasnogórską była powszechnie znana i budziła sympatię i uznanie społeczeństwa.

Przez cały okres zmagań z Armią Czerwona w 1920r. Błękitny Generał pozostawał w modlitewnej łączności z Jasną Górą. Generał Haller, pielgrzym jasnogórski, przez dziesiątki lat będzie uosabiał moralny wymiar tamtego okresu naszych dziejów.

Gorący kult do Matki Bożej wyniósł z domu rodzinnego w Jurczycach. Patriotyczna atmosfera domu i tradycje rodzinne udziału w zmaganiach wolnościowych, stały się w dużej mierze inspiracją do zaangażowania w walkę o odzyskanie niepodległości, a później obrony jej suwerenności i kształtowania oblicza życia społecznego w duchu chrześcijańskim. Dużą aktywność w tym zakresie wykazywała również siostra Generała Anna Hallerówna, należąca także do Sodalicji Mariańskiej.

Anna Hallerówna w swojej działalności społeczno-patriotycznej często powoływała się na autorytet brata. Tak było m.in. w czasie wielkiego wiecu, zwołanego pod Jasną Górą 7 września 1919 r. , w którym uczestniczyło ok. 200 tys. osób, zwłaszcza z Wielkopolski, Śląska, Litwy i Podlasia w celu zamanifestowania woli zmagania o chrześcijański kształt życia społecznego i integralne terytorium Polski. Wśród uchwał podjętych na jego zakończenie znalazła się i ta wzywająca sprawujących władzę do wykonania ślubów króla Jana Kazimierza, dotąd niespełnionych, m.in. przez ogłoszenie Matki Bożej Królową Polski, także w wymiarze społeczno-politycznym. W rezolucji znalazły się też wezwania do zgody narodowej, niedopuszczania do walk partyjnych, także na forum Sejmu. Wreszcie żądano od dziennikarzy różnych orientacji światopoglądowych, aby wykonując swój zawód uwzględniali przekonania chrześcijańskie narodu i służyli budowaniu jedności polskiego społeczeństwa.

Józef Haller wielokrotnie pielgrzymował na Jasną Górę. Już jego pobyt 2 czerwca 1919r., okazjonalny, bo związany z poznawaniem szlaków komunikacyjnych dla ewakuacji Błękitnej Armii, stał się faktycznie pielgrzymką. Natomiast 22 czerwca 1919. w przemówieniu do żołnierzy na Jasnej Górze głosił: „Polska to nie tylko wielka rzecz, jak powiedział nasz poeta, ale i rzecz piękna. U stóp Jasnej Góry winny zespolić się wszystkie dążenia Polaków, którzy w wolności przodować będą innym narodom”. Wtedy to, jak donosi ówczesna prasa, mieszkańcy Częstochowy witają uroczyście go uroczyście jak narodowego bohatera, żołnierza zwycięskich zmagań z trzema zaborcami. Miejscowy dziennik „Goniec Częstochowski”, wydał nadzwyczajny poświęcony mu dodatek. Generał uczestniczył wówczas we Mszy św. razem ze sztabem oficerów i żołnierzami.

W czasie zwiedzania biblioteki jasnogórskiej, kiedy zwyczajem dostojnych gości, miał złożyć podpis w Księdze pamiątkowej, zobaczył autografy i różne wpisy, także i zaborców m.in. cesarza Wilhelma Hindenburga, oficerów austriackich, którzy okupowali Jasną Górę do momentu odzyskania niepodległości. Haller zasugerował wówczas: „nadeszła już pora, żeby zamknąć dziejową kartę niewoli i zacząć Księgę wolności”. Zakonnicy błyskawicznie zareagowali, podając mu nową księgę a Haller napisał, otwierając niejako czas wolności i w tym wymiarze: „ku chwale Boga i na pożytek Ojczyźnie”.

Na zakończenie pobytu Generała na Jasnej Górze przedstawiciele organizacji młodzieżowych wręczyli mu ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej Jasnogórskiej. Z inicjatywy Gimnazjum Sióstr Nazaretanek w Częstochowie wykonano sztandar dla wojska gen. J. Hallera. Poświęcono go na Jasnej Górze - aby Królowa Korony Polskiej obecna przez ten znak wlewała męstwo i odwagę naszym dzielnym żołnierzom.

W trakcie wojny polsko-bolszewickiej, Haller pełnił funkcję Generalnego Inspektora Armii Ochotniczej. Podczas Bitwy Warszawskiej dowodził obroną przedpola miasta, był też członkiem Rady Obrony Państwa. Później dowodził Frontem Północno-Wschodnim.

W gorącym okresie walk z bolszewikami z jego inicjatywy w stołecznym kościele Zbawiciela rozpoczęto nowennę dla żołnierzy w intencji Ojczyzny przy ołtarzu Matki Bożej Częstochowskiej. Jej wizerunek, sprowadzony z Jasnej Góry, znajdował się tu od 1909 r.( Jan Paweł II ukoronował 11 czerwca 1999 roku złotymi diademami na placu Józefa Piłsudskiego w Warszawie.) Generał brał w niej również udział, odnotował głębokie skupienie żołnierzy i fakt leżenia krzyżem w kościele przedstawicieli różnych sfer społecznych.

W tamtych dniach odnotował w swoich „Pamiętnikach” „Noc z 12/13 VIII spędziłem w rektoracie Politechniki Warszawskiej. Po przeczytaniu raportów wieczornych zasnąłem z modlitwą na ustach, wiarą w pomoc Bożą i z wizją obrony Częstochowy z Jasnogórską Królową Polski, Matką Bożą, której Wniebowzięcie [święto] się zbliżało”.

W ułożonej przez siebie litanii do bł. Jadwigi Królowej czcicielki Matki Bożej Jasnogórskiej, Generał Haller umieścił \wezwanie: „Abyśmy czcili i szanowali Najświętszą Maryję Pannę jako Matkę Bożą i Królowę Polski — uproś nam u Boga”.

W dziesiątą rocznicę bitwy warszawskiej, generał przybył na Jasną Górę wraz ze swoją matką i synem, przedstawicielami Związku Halerczyków, włączając się w dziękczynienie pielgrzymów. Generał Haller i jego sympatycy należący do Związku Halerczyków znaczyli swoje środowiska sztandarami z Matką Bożą Jasnogórską Królową Polski i napisem: Dla Ciebie Polsko (u góry) i Dla Twojej chwały (na dole) na rewersie i orłem w koronie na awersie. Jeden z takich sztandarów, Związku z Bydgoszczy, z datą 1921, złożony jest jako wotum na Jasnej Górze.

W październiku 1932 r. odbyła się pielgrzymka generała i hallerczyków z racji jubileuszu 550-lecia jasnogórskiego sanktuarium Jasnogórskiego Wówczas to Józef Haller napisał: „Wpisuję się do „Księgi Pamiątkowej" prześwietnego Zakonu Ojców Paulinów, Stróżów Jasnej Góry, w dniu pielgrzymki żołnierskiej Związku Hallerczyków, przybyłej w celu złożenia hołdu Matce Przenajświętszej Królowej Polski, u której tronu od siebie i żołnierzy moich złożyłem wotum dziękczynne za tyle łask i błogosławieństw otrzymanych w czasach walk naszych niepodległościowych i w pracy obywatelskiej na niwie ojczystej w wolnej Polsce”.

Szczególną wymowę miał udział gen. J. Hallera w Kongresie Tercjarzy, który zgromadził na Jasnej Górze w lipcu 1939r. ok. 120 tys. pielgrzymów. Generał wzywał wówczas do większego zaangażowania w sprawy obrony zagrożonej ojczyzny. Mówił też o mobilizacji społeczeństwa przeciw fali neopogaństwa, która grozi niezawisłości państwa.

Pielgrzymowanie gen. J. Hallera upamiętnia wotum: złoty zegarek. Dekoracja zegarka i napisy zawierają jego historię: na zewnętrznej stronie koperty istnieje symbol Polski Odrodzonej w 1918 roku: w srebrze wykonane godło Polski - Orzeł w koronie, z szeroko rozpostartymi skrzydłami oraz wymowny napis: Dowódcy Armii Republiki Polskiej, Generałowi Józefowi Hallerowi, ofiaruje armia amerykańska, marines, weterani wojen z okazji wizyty w Baltimore, USA 1923. Od wewnętrznej strony koperty zegarka, z godłem USA, na złotym tle znajduje się dedykacyjny napis: Cześć pogromcy bolszewików.

Drugą wojnę światową spędził Błękitny Generał na obczyźnie, angażując swój autorytet na rzecz sprawy wolności Polski.

Pod koniec życia zapragnął raz jeszcze odwiedzić sanktuarium na Jasnej Górze. Okazją miały się stać uroczystości zakończenia Roku Maryjnego 3 maja 1957 r. W oświadczeniu napisanym w związku z planowaną wizytą stwierdzał, że wybiera się do Polski jako pielgrzym, aby jako „najstarszy żołnierz Rzeczypospolitej złożyć służby swoje u stóp Królowej Polskiej Korony, dziękując za rok 1920, za przetrwanie przez naród nasz okupacji wojennych, za wykazaną wiarę w Opatrzność, ofiarność bratnią i przewidującą mądrość”. Generał chciał „stanąć obok Prymasa Polski na Jasnej Górze, by obecnością swoją zapewnić go, że cała Polska widzi w nim opatrznościowego męża, ufa mu i kocha go”.

Niestety, planów tych nie udało się Błękitnemu Generałowi zrealizować. Władze PRL nie miały wprawdzie zastrzeżeń do jego wizyty w kraju (którą zamierzały propagandowo wykorzystać), ale absolutnie nie chciały się zgodzić na udział Hallera w trzeciomajowych uroczystościach na Jasnej Górze. Dlatego zaproponowały mu – niby z przyczyn formalnych – przyjazd najwcześniej 5 maja. Generał wobec tak postawionych spraw zrezygnował w ogóle z przyjazdu do Polski. Zamiast na Jasną Górę, udał się z pielgrzymką do karmelitańskiego sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Aylesford w hrabstwie Kent.

Gen. Haller zmarł w 1960 r. w Londynie. Przed śmiercią pisał do syna: „Nie wrócę do Polski inaczej, jak tylko przez Częstochowę”. Tak się stało, 24 kwietnia 1993 r. trumna ze szczątkami generała dotarła na Jasna Górę.

Na podstawie: Z.S. Jabłoński, Jasna Góra w odradzającej się Polsce 1918-1921, Częstochowa 1998, Zachariasz S. Jabłoński, OSPPE. Jasna Góra Bliska i daleka. Ze studiów nad sanktuarium jasnogórskim. Jasna Góra-Częstochowa 2004, J. Zbudniewek, Jasna Góra w okresie okupacji hitlerowskiej, Studia Claromontana 1:1981.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję