Reklama

Tygodnik

Ludzie z pasją

Taneczny hit

– Tańcząc, pozostaję cały czas w relacji z Panem Bogiem – mówi Agata Stodolska ze wspólnoty „Lilia” i dodaje, że ta forma wyrażania tego, co wewnątrz, także modlitwy, jest niekiedy łatwiejsza niż za pomocą słów

Niedziela Ogólnopolska 31/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

Niedziela Młodych

Archiwum wspólnoty

Wspólnotę można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/Spektakl.Lilia

Wspólnotę można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/Spektakl.Lilia

Spektakl taneczny „Lilia”, przygotowany przez grupę o tej samej nazwie, okazał się religijnym hitem. Widownia przenosi się w świat uczuć i przeżyć młodej dziewczyny z Nazaretu, której życie zmienia się od momentu stania się Matką Boga.

Z małego pąku...

W grudniu 2016 r. koleżanka poprosiła Agatę o przygotowanie krótkiego spektaklu tanecznego o Maryi z okazji 100-lecia objawień fatimskich. – To miał być suport na koncercie uwielbienia – wspomina dziewczyna. Ekipa, licząca zaledwie parę osób, zebrała się w lutym. W marcu rozpoczęły się pierwsze próby. Jednocześnie wciąż trwały poszukiwania tancerzy. – O każdą osobę się modliłyśmy. Tak też dołączył do nas Mateusz, który gra rolę Pana Jezusa – mówi Agata. Podczas wielu, wielu prób tancerze wzajemnie się poznawali i relacje się pogłębiały. – Wszystkie próby zaczynaliśmy modlitwą. Z biegiem czasu staliśmy się wspólnotą – zaznacza tancerka.

Reklama

Kiedy okazało się, że koncert, przed którym mieli wystąpić, się nie odbędzie, nie zrezygnowali z prób z nadzieją, że uda się pokazać spektakl w Krakowie. Potrzebowali jednak wsparcia. – Pomogła nam wtedy moja przyjaciółka, która jest studentką Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Uczelnia przyjęła nas pod swoje skrzydła i objęła patronat nad spektaklem, a następnie stała się jego organizatorem; włączyła go w struktury Duszpasterstwa Akademickiego „Patmos” – mówi Agata. I podkreśla, że to właśnie dzięki pomocy UPJPII 8 grudnia 2017 r. odbyła się premiera „Lilii” w Auli św. Jana Pawła II przy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. – Od momentu pierwszych prób do uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny upłynęło 9 miesięcy, dokładnie tyle, ile rozwija się dziecko pod sercem matki – zauważa z uśmiechem Agata.

...zakwitł wspaniały kwiat

To, co narodziło się podczas wspólnej pracy, przerosło najśmielsze oczekiwania. – Cały czas staraliśmy się być otwarci na natchnienia i poruszenia Ducha Świętego – wyjaśnia Agata. Spektakl o Matce Bożej finalnie ma 15 scen (inspirowanych tajemnicami różańcowymi), zaangażowanych jest 16 tancerzy oraz wiele osób, które pomagają swoimi talentami (szycie strojów, obsługa mediów społecznościowych, zdjęcia, plakaty, nagrania, oświetlenie...).

Agata wyjaśnia, że w „Lilii” ważny jest przekaz przeżyć wewnętrznych, jakich mogła doświadczać Maryja, czyli głębi i piękna Jej Serca, a nie tylko faktów z Jej życia. – Wszystko to, co Ona przeżywała: radość związaną z narodzeniem Jezusa, miłość do Syna, jedność z Nim, współcierpienie na Golgocie i wreszcie zespolenie w niebie – wymienia Agata. Podkreśla, że Maryja jest wzorem dziewczyny, kobiety i człowieka w ogóle. Uczy pokory, pełnego zaufania i zawierzenia Bogu oraz ofiarnego ducha. Przyjęcie roli Maryi to wyzwanie, ale nigdy nie odczuwała przed nim strachu. – Przed występem proszę Ją, żeby to Ona była na scenie – mówi dziewczyna. Wyznaje, że z Matką Jezusa zawsze łączyła ją bliska relacja. – W pewnym momencie życia znalazłam się w trudnej sytuacji – opowiada. – Siostra podsunęła mi wtedy Nowennę Pompejańską. U Maryi szukałam wsparcia. I to Ona przyciągnęła mnie do Jezusa. Po nawróceniu przyszedł czas zakochania się w Jezusie, który trwa do dzisiaj. Taka jest Maryja: nigdy nie skupia uwagi na sobie, ale zawsze prowadzi do Niego – wskazuje Agata. Nie ma wątpliwości, że spektakl i wspólnota „Lilia” to owoce modlitwy do Matki Bożej. – Miałam pragnienie tańczenia dla Boga. Parę lat temu zawierzyłam je Maryi na Jasnej Górze – wyznaje tancerka.

Potrzeba nowych talentów

Reklama

„Lilia” występuje w Polsce i za granicą. Byli już w Lourdes i w Panamie na ŚDM. Dzięki pomocy UPJPII w Krakowie wspólnota „Lilia” wciąż wystawia spektakl (jest otwarta na zaproszenia od parafii i wspólnot) i przygotowuje nowy występ – o św. Jadwidze, zwanej Lilią Andegaweńską. Do wspólnoty, która skupia nie tylko tancerzy, dołączyły nowe osoby. Zespół jednak stale poszukuje kolejnych talentów.

Obecnie „Lilia” prowadzi zajęcia głównie w szkole tańca „Jazz Like That”, a także w szkole tańca „Kontakt”. Regularnie odbywają się tam warsztaty taneczne i sacro jamy – spotkania, w trakcie których każdy może wziąć udział w spontanicznej modlitwie tańcem. Agata wyjaśnia: – Nie chodzi o to, żeby rezygnować z tradycyjnych form modlitwy, ale raczej o to, żeby wsłuchać się w poruszenia Ducha Świętego. Ducha, który mieszka w nas, a z którym zjednoczenie ma swoje źródło przede wszystkim w Eucharystii.

2019-07-31 10:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Opole uwielbia

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

[ TEMATY ]

Niedziela Młodych

Michał Banaś

Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Dziś: kawa

Niedziela włocławska 49/2003

Adobe.Stock

29 września to najbardziej kawowy dzień w roku! Na całym świecie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kawy

Wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez filiżanki tego aromatycznego napoju, szczególnie o poranku. Kawa ma wiele zalet - zachwyca bogactwem smaku, pobudza organizm do działania i odsuwa na bok pierwsze oznaki zmęczenia. Już niewielka dawka kofeiny odpręża i poprawia samopoczucie, a także poprawia pamięć i zwiększa koncentrację.

Kawa to napój z prażonych, a później zmielonych ziaren kawy, uzyskiwanych z drzewek lub krzewów kawowca. Roślina pochodzi z Afryki. Pierwszą sadzonkę drzewa kawowego przywieziono w 1772 r. z Gujany do Brazylii. Od tej pory losy tego kraju są nierozerwalnie związane z uprawą i produkcją kawy (połowa krajowego budżetu Brazylii pochodzi z produkcji kawy).


Napój z kawy pierwsi zaczęli przyrządzać Arabowie w XIV w. Legenda mówi o mnichach muzułmańskich z klasztoru leżącego u wybrzeży południowego Jemenu. Pasterz kóz zauważył, że zwierzęta nie chcą spać, są bardzo ożywione. Opowiedział o tym imamowi, który połączył zachowanie kóz z ich reakcją na pokarm: liście i przypominające wiśnie owoce z krzewów znajdujących się na pastwisku. Imam zebrał nieco owoców i w wyniku przeprowadzanych z nimi doświadczeń uzyskał gorzki napój, po wypiciu którego odczuwał silne bicie serca i bezsenność. Dziś wiemy, że reakcje te powoduje kofeina (kawa zawiera jej od 0,5% do 2%). Kofeina pobudza procesy biologiczne kory mózgowej, zmniejsza znużenie, podwyższa ciśnienie krwi, może powodować zawroty głowy i bezsenność.


Do Europy kawa trafiła w XVII w. Po zwycięstwie króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem (1683) wypuszczony z niewoli tureckiej Jerzy Franciszek Kulczycki tłumaczył, co zawierają worki, w wielkiej ilości pozostawione po pokonanych Turkach. Znał także tajemnicę przyrządzania kawy. Dzięki zasługom na rzecz cesarza Kulczycki otrzymał zdobyczną kawę i tytuł mieszczanina wiedeńskiego. Wkrótce otworzył pierwszą w Wiedniu kawiarnię. Mieściła się przy ul. Domgasse 6 i cieszyła wielkim powodzeniem. W niedługim czasie kawiarnie pojawiły się w stolicy Francji, Paryżu. W 1721 r. było ich około 300. Kawiarnie stały się w tym czasie miejscem, gdzie nie tylko smakowano kawę, ale i gdzie rodziły się zarzewia wywrotowych idei i buntów.


Na przełomie XVII i XVIII w. kawą zaczęli interesować się lekarze. Pierwsze ich opinie są dziś dla nas zaskakujące. Według angielskich lekarzy kawa miała podobno leczyć gruźlicę, nieżyt oczny, puchlinę wodną, dnę, szkorbut, a nawet ospę. Natomiast zmieszana z mlekiem mogła wywołać trąd!


Na terenie Polski kawiarnie i cukiernie zaczęły powstawać pod koniec XVIII w. W naszych kawiarniach oprócz kawy można było zamówić jajka na miękko, parówki, pieczywo i masło. Lokale te były często związane z określonym środowiskiem, np. aktorskim, dziennikarskim itp. Jedną z najsłynniejszych warszawskich kawiarń była kawiarnia Lourse’a. Słynęła ona z wytworności oraz smakowitych rogalików, napoleonek i innych specjałów. Do częstych gości należeli wielcy pozytywiści, a później Skamandryci.


Moda na picie kawy trwa nadal. Pije się ją nie tylko w kawiarniach, ale przede wszystkim w domach, w pracy. Znane przysłowia to: „Kawa nie może być nigdy za mocna, a kobieta za piękna”, „Wyłożyć kawę na ławę”.

(Przepis na 4 filiżanki)

2 szklanki wody (oligoceńskiej, niegazowanej stołowej - woda z kranu popsuje smak), 4 łyżeczki drobno zmielonej kawy, 4 kostki gorzkiej czekolady, 1/2 szklanki pełnotłustego mleka, 1 łyżeczka cukru (kto lubi słodki napój, może dodać więcej cukru - według własnych upodobań), 4 łyżki bitej śmietany - może być gotowa - z pojemnika.

Filiżanki, w których podamy kawę wstawiamy do podgrzewacza lub trzymamy we wrzącej wodzie. Mleko podgrzewamy, powinno być gorące - ale nie dopuszczamy do zagotowania. Kawę, cukier i czekoladę dajemy do dzbanka, najlepiej kamionkowego, zalewamy wrzątkiem, przykrywamy, odstawiamy na kilka minut w ciepłe miejsce, np. do wygrzanego, ale wyłączonego piekarnika. Do gorących filiżanek rozlewamy przecedzoną kawę, dodajemy lekko spienione mleko, wierzch przybieramy bitą śmietaną i od razu podajemy. Kawa powinna być bardzo gorąca, wówczas jest najsmaczniejsza.

Kawa cappuccino

(Przepis na 4 filiżanki)

4 filiżanki pełnego mleka, 4 kostki gorzkiej czekolady, 4 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej (nesca), 2 łyżeczki cukru, bita śmietana, utarta czekolada.

Filiżanki trzymamy we wrzącej wodzie. Mleko podgrzewamy do momentu wrzenia, ale nie dopuszczamy, by się zagotowało. Pod wrzątkiem gasimy ogień, dodajemy pokruszoną czekoladę, cukier, kawę - składniki dokładnie mieszamy w taki sposób, by kawa lekko się spieniła, dodajemy cukier i ponownie lekko ubijamy, by na wierzchu utworzyła się warstwa pianki. Zaraz po przygotowaniu rozlewamy do gorących filiżanek, przybieramy porcją bitej śmietany i obficie posypujemy utartą czekoladą. Kawę podajemy bardzo gorącą.
Napój jest najsmaczniejszy z dodatkiem małych biszkoptów szampanek.

CZYTAJ DALEJ

Aleksandrów Łódzki: "Odpust u Archaniołów"

2020-09-29 12:57

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

aleksandrów łódzki

Chris Curry

Wszystko zaczęło się w 1816 r., kiedy właściciel i założyciel miasta Aleksandrowa, Rafał Bratoszewski, postanowił rozpocząć budowę kościoła katolickiego, który został wzniesiony jako murowana, klasycystyczna świątynia. Nietrudno zauważyć, że wezwanie parafii nadano z uwagi na imię fundatora kościoła.

Pierwszy patron parafii aleksandrowskiej należy do chórów anielskich, o których wspomina Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Archanioł Rafał jest opisany jako najbardziej typowy przykład Anioła Stróża. Mówi o nim Księga Tobiasza, która opowiada historię życia Tobiasza i roli anioła Rafała chroniącego go w podróży i różnych wydarzeniach życia. Jeśli chodzi o księgi pozabiblijne, to święty Rafała jest wymieniany jako jeden z siedmiu najwyższych aniołów. Kult św. Rafała najpierw rozwijał się na Wschodzie, a dopiero w VII w. w Wenecji powstał pierwszy kościół ku jego czci na Zachodzie. Jednocześnie w tym samym czasie w Kordobie w Hiszpanii zaczęto obchodzić specjalne święto ku czci archanioła i obchodzi się je do chwili obecnej, prosząc o jego wstawiennictwo. 

Św. Rafał Archanioł coraz częściej kojarzony jest i czczony jako patron podróżujących i chorych. Na obrazach archanioł przedstawiany jest jako wędrowiec z Tobiaszem, a jego atrybuty to ryba, kij pielgrzymi i pies. Imię Rafał z hebrajskiego oznacza „Bóg uzdrawia” i dlatego modlitwy ku czci Rafała Archanioła zawierają prośby o uzdrowienie oraz opiekę.

Historia aleksandrowskiej parafii toczyła się dalej. W latach 1988-1993 z inicjatywy ks. Norberta Ruckiego nastąpiła przebudowa kościoła. W czerwcu 1983 r. w Częstochowie papież Jan Paweł II poświęcił kamień węgielny świątyni, która zyskała duże prezbiterium i dwie kaplice: Miłosierdzia Bożego i Eucharystyczną. Wtedy również do wezwania dołączono drugiego z Archaniołów - św. Michała. Imię Michał jest imieniem biblijnym i oznacza „któż jak Bóg”. Archanioł Michał jest potężnym obrońcą i patronem kościoła, wodzem wojsk niebieskich o szczególnej sile i Aniołem Pokoju. W ikonografii najczęściej jest przedstawiany w zbroi, kiedy walczy ze smokiem. Jego atrybuty to miecz, włócznia, tarcza i waga, na której odmierza dobre i złe uczynki ludzi. Wzywany jest często w czasie burzy i groźnych zjawisk pogody. Kult św. Michała Archanioła jest datowany już w starożytności. Jemu poświęcone jest sanktuarium na Górze Gargano w południowych Włoszech oraz Zamek w Rzymie, stanowiący votum za ocalenie mieszkańców od zarazy za czasów św. Grzegorza Wielkiego, papieża.

Czasy współczesne przenoszą nam kolejne zmiany w parafii aleksandrowskiej. 19 lipca br. podczas Mszy św. abp Grzegorz Ryś, na podstawie dekretu Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, ogłosi nowe wezwanie dla parafii, uzupełnione o trzeciego Archanioła - Gabriela. Zmiana wezwania spotkała się z dużą aprobatą ze strony parafian. Tym bardziej, że Archanioł Gabriel, jako kolejny anioł znany z imienia, jest dopełnieniem wezwania aleksandrowskiej parafii.

Imię Archanioła oznacza „Bóg jest moją siłą”. Jest on orędownikiem zwiastowania i pojawia się w Starym i Nowym Testamencie, np. w Ewangelii Łukasza dwukrotnie: przy zwiastowaniu w świątyni żydowskiej, kiedy przekazuje Zachariaszowi nowinę o narodzinach jego syna, św. Jana Chrzciciela, oraz kiedy zwiastuje Maryi Pannie o narodzinach Jezusa. To anioł zmartwychwstania, miłosierdzia, kary, śmierci i objawienia. Jako posłaniec Boży do ludzi jest patronem radia i telewizji. Jego atrybutami są globus, krzyż, laska, lanca, miecz, oszczep, puklerz i tarcza. Metropolita Łódzki, objaśniając znaczenie imion trzech archaniołów, zwrócił uwagę, że w każdym odpowiedniku hebrajskim tych imion znajduje się element el, czyli Bóg. Jest to szczególna cecha, która podkreśla wielkość i wagę potrójnej opieki dla parafii w Aleksandrowie Łódzkim. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję