Reklama

Rozmowy z niedzielą

Jej kult wciąż się rozwija

2019-08-06 09:22

Rozmawia Anna Majowicz
Edycja wrocławska 32/2019, str. 4

Anna Majowicz

Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża, to wielka wrocławianka, filozof, święta i patronka Europy. 9 sierpnia mija 77 lat od jej męczeńskiej śmierci w Auschwitz. W tym roku przypada również 20. rocznica, odkąd Jan Paweł II ogłosił ją współpatronką Europy. Towarzystwo im. Edyty Stein planuje szereg wydarzeń upamiętniających postać Świętej oraz popularyzujących jej intelektualne i duchowe dziedzictwo

ANNA MAJOWICZ: – Towarzystwo im. Edyty Stein, którego jest Ksiądz prezesem, od 30 lat dba o poznawanie, kultywowanie i propagowanie duchowego dziedzictwa Edyty Stein. Tworzycie we Wrocławiu centrum badań poświęconych jej myśli, osobie i świadectwu, dbacie o ochronę oraz upamiętnianie miejsc i obiektów z nią związanych, a w szczególności jej domu rodzinnego.

KS. JERZY WITEK: – To prawda. Zainspirowani wielowymiarowością tej wyjątkowej kobiety tworzymy przestrzeń spotkania, rozmowy i rozwoju dla pogłębienia i poszerzenia dialogu narodów polskiego, niemieckiego i żydowskiego, międzyreligijnego dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także odbudowy i upowszechniania wielokulturowego i wielonarodowego dorobku Europy Środkowej.

– Czy wasze działania przynoszą oczekiwane efekty?

– Oczywiście. Świadczą o tym odwiedzający Dom Edyty Stein ludzie, nie tylko z terenów całej Polski, ale i z zagranicy. To co uważam za cenne, to fakt, że naszą wrocławską świętą interesuje się młodzież. Pamiętam, jak podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce odwiedziło nas ok. 5 tys. młodych ludzi, głównie ze wspólnot neokatechumenalnych. Jej kult wciąż się rozwija.

– A jakie plany na tegoroczne obchody ma Towarzystwo im. Edyty Stein?

– O pamięć św. Teresy Benedykty od Krzyża dbamy cały rok. Przede wszystkim pamiętamy o niej 9 sierpnia, w dniu jej śmierci, ale także 12 października – w dniu narodzin. W tym roku, poza wydarzeniami w mieście – czyli Eucharystią z błogosławieństwem relikwiami Świętej w kościele pw. św. Michała Archanioła, wernisażem wystawy ikon „Męczennicy XX wieku” oraz recytacją wierszy o Edycie Stein autorstwa ks. Henryka Romanika – zaprosiliśmy także na wyjazd autokarowy do muzeum KL Auschwitz-Birkenau. Poza drogą modlitewną w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym i uroczystą Eucharystią, której w Klasztorze Sióstr Karmelitanek przewodniczyć będzie bp Clemens Picke z Rosji, w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu otworzymy piękną wystawę o życiu Edycie Stein.
Z kolei 12 października, we wspomnienie urodzin Świętej, już po raz trzeci Kapituła Towarzystwa im. Edyty Stein oraz Dyrektor Ośrodka Pamięć i Przyszłość wręczą Nagrodę im. św. Edyty Stein. Mając świadomość, jak głęboko jej życie wiąże się z tragicznymi dziejami narodów żydowskiego, polskiego i niemieckiego, nasze Towarzystwo pragnie poprzez przyznawanie nagrody przyczynić się do urzeczywistnienia wizji zjednoczonej, sprawiedliwej Europy, w której byłyby respektowane wartości chrześcijańskie i godność człowieka. Statuetki i dyplomy uznania otrzymują osoby najbardziej zaangażowane w propagowanie duchowego dziedzictwa naszej wrocławskiej Patronki Europy.

Tagi:
wywiad

Zadbajmy o swoją płodność

2019-11-26 12:50

Rozmawia Magdalena Wojtak
Edycja warszawska 48/2019, str. 6

Z Anną Koźlik, nauczycielką Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny oraz założycielką strony www.plodna.pl, rozmawia Magdalena Wojtak

Archiwum prywatne
Anna Koźlik

MAGDALENA WOJTAK: – Dlaczego ważna jest wiedza na temat płodności?

ANNA KOŹLIK: – Tak jak staramy się zdobywać wiedzę na temat tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma odżywianie i aktywność fizyczna, podobnie każde małżeństwo czy narzeczeni przygotowujący się do tego sakramentu prędzej czy później muszą zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi swojej płodności dla ich prawdziwego szczęścia. Ważne jest, aby zdobywana wiedza była przekazywana w sposób profesjonalny, rzetelny i motywujący. Metody rozpoznawania płodności pełnią ważną rolę w profilaktyce zdrowia kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Skworc na mszy pożegnalnej ks. Gorczatego: głosił Dobrą Nowinę, Ewangelię pokoju

2019-12-08 08:25

asp / Katowice (KAI)

Metropolita katowicki odprawił w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach Mszę św. porzegnalną śp. ks. Edwarda Gorczatego. To misjonarz archidiecezji katowickiej, który od 1973 roku przebywał na misjach w Afryce. Zmarł 2 grudnia 2019 r. w Tanzanii, w wieku 70 lat. Został pochowany w Musomie.

Archidiecezja Ķatowicka

Metropolita katowicki w homilii przywołał "czas misyjnego ożywienia" - było to tuż po II Soborze Watykańskim. Nawiązał też do Kodeksu Prawa Kanonicznego, gdzie mowa jest o "odpowiedzialności biskupów za działalność misyjną Kościoła"

- Współodpowiedzialność za misje – wyrażająca się współpracą misyjną – jest prawem i obowiązkiem poszczególnych wiernych i całych wspólnot kościelnych - mówił abp Wiktor Skworc. - Wszyscy ochrzczeni są w jakiś sposób posłani ad gentes. Prawda ta wybrzmiała w orędziu papieża Franciszka w tegoroczny dzień misyjny, który powiedział sobie i nam: „zawsze jestem misją; zawsze jesteś misją!" - przypominał metropolita.

Hierarcha wspominał lata siedemdziesiąte i przeżywane wtedy wydarzenia. Dość często w seminarium gościli wtedy misjonarze, również biskupi z krajów misyjnych. To oni zapraszali do pracy w swoich diecezjach w Afryce.

- Nie tylko wtedy – jeszcze i dzisiaj z perspektywy krajów misyjnych Polska, Kościół w Polsce jawi się jako niewyczerpalny rezerwuar powołań i duchownych - podkreślał abp Skworc. - Na odzew nie trzeba było długo czekać… Na wyjazd do Zambii zgłosiło się natychmiast czterech alumnów, do Kamerunu dwóch – postąpili ewangelicznie – „zostawili wszystko.” (...) W takim właśnie klimacie wybuchło jak wulkan misyjne powołanie kleryka Edwarda Gorczatego - przypomniał.

Misjonarzy tamtych czasów nie zrażał brak łączności telefonicznej, poczta, która szła do Afryki miesiącami, mało rozwinięta komunikacja lotnicza i polski złoty, który był właściwie bez żadnej wartości. - Opisuję tę sytuację, byśmy sobie uświadomili, jak odważna była decyzja o wyjeździe na misje, a potem jej heroiczne realizowanie z pasterską miłością w obcym językowo i kulturowo świecie - zaznaczał metropolita katowicki.

W drugiej części homilii zwrócił się bezpośrednio do Zmarłego i dziękował Bogu za jego piękne i szlachetne życie poświęcone Bogu, ludziom, afrykańskim siostrom i braciom. - Ks. Edward zrealizował jedno zasadnicze wskazanie Kościoła dotyczące dzieła ewangelizacji - mówił Pasterz Kościoła katowickiego. - Możemy z całą pewnością stwierdzić, że przez jego posługę dokonywała się inkulturacja: zakorzenienie Ewangelii w kulturze, m.in. poprzez wykorzystanie narzędzi językowych i symboli kultur - wyjaśniał arcybiskup.

Ks. Edward "sam z biegiem dni, z biegiem lat stał się cenionym znawcą afrykańskiej kultury i języka. Poznał historię szczepów, wśród których posługiwał, a miejscowi traktowali go jak swojego. Fundamentem tego procesu wejścia misjonarza w kulturę, aby owocniej ewangelizować, było zaufanie, jakie zdobył swoją postawą gorliwego i ofiarnego pasterza. Powierzona mu została funkcja dyrektora Centrum Nauczania Języków Swahili, a szkołę swahili w Makoko przeszło wielu misjonarzy uczących się języka' - przypominał abp Skworc.

- Nade wszystko ks. Edward głosił Dobrą Nowinę, Ewangelię pokoju, sprawował sakramenty i budował Kościół, a sprawując ofiarę Jezusa Chrystusa, uobecniał Jego zbawczą obecność - podkreślał. I zachęcał do tego, byśmy czas

naszego adwentu wypełniali modlitwą, "bo to pierwsze misyjne dzieło, o które nas ks. Edward prosi". Przywołał też misyjny nakaz „Idźcie” i konieczność wyzwalania się z obojętności.

Msza św. za śp. Księdza Prałata Edwarda Gorczatego była odprawiona w katowickiej Katedrze Chrystusa Króla w sobotę, 7 grudnia o godzinie 12:00. Mszy św. przewodniczył ks. abp Wiktor Skworc. Również w rodzinnej parafii Zmarłego w Mysłowicach - Dziećkowicach odprawiono Msza św. w jego intencji w czwartek, 5 grudnia o godzinie 11:00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem