Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Zatroszczyć się o zbawienie

Ogólnopolskie rekolekcje dla asystentów diecezjalnych Akcji Katolickiej odbyły się w dniach 4-7 listopada br. w Poznaniu. Były one czasem wspólnej modlitwy i nabożeństw, konferencji i dyskusji oraz poznaniem historii Kościoła w Poznaniu

Niedziela zamojsko-lubaczowska 47/2019, str. 6

[ TEMATY ]

rekolekcje

Akcja Katolicka

Poznań

bp Mirosław Milewski

Archiwum autora

Z bp. Mirosławem Milewskim, krajowym asystentem Akcji Katolickiej w Polsce

Z bp. Mirosławem Milewskim, krajowym asystentem Akcji Katolickiej w Polsce

Rekolekcje prowadził ks. dr hab. Jan Bartoszek. Rekolekcjonista wskazał nam, że aby dobrze móc zatroszczyć się o zbawienie innych, najpierw potrzebna jest troska o własne zbawienie. Trudno, a wręcz niemożliwe byłoby prowadzenie działalności duszpasterskiej i ewangelizacyjnej bez odpowiedniej i stałej formacji swojego kapłaństwa. Dlatego wskazując na wielkość kapłaństwa i jego moc, przypomniał nam, abyśmy jednocześnie nie zapominali o naszej chrześcijańskiej drodze realizowanej w kapłaństwie. Ukazując naturę i misję kapłaństwa służebnego, wskazał na wiele różnych niebezpieczeństw i trudności, które dotykają dziś kapłaństwo i pracę duszpasterską. Przestrzegał nas, że wyniosła postawa, próżna chwała, traktowanie Kościoła jako miejsca zarobku, brak modlitwy i brak troski o różne wymiary duszpasterstwa sprawiają, że szczególnie młode pokolenie łatwo odchodzi od Kościoła. Parafianie potrzebują dziś pasterzy, którzy mają silną wiarę, pełną pokory i prostoty, nacechowaną spotkaniem z drugim człowiekiem, a także tego, aby interesowali się ich codziennym życiem, kłopotami i sukcesami, po prostu potrzebują ojcowskiej troski.

W świetle Ewangelii

Podczas spotkania z abp. Stanisławem Gądeckim i bp. Mirosławem Milewskim odbyła się dyskusja na temat działalności Akcji Katolickiej, problemów i niebezpieczeństw, które dotykają Kościół w Polsce, a także o pilnej potrzebie ewangelizacji szczególnie młodego pokolenia katolików – tak, aby nasi parafianie umieli w świetle Ewangelii odczytywać szybko dokonujące się zmiany kulturowe i ideologiczne, które są im dziś narzucane. W tej dyskusji zauważono, że częstym problemem nieangażowania się w życie duszpasterskie osób świeckich jest to, że nie chcą się oni angażować w dzieła, które są trwałe i wymagają poświęcenia. Z drugiej strony można coraz częściej zauważyć, że kapłani wolą zorganizować jednorazowe wydarzenie w parafii, niż prowadzić stałą formację jakiejś grupy i poświęcać jej swój czas. Prezes Akcji Katolickiej w Polsce p. Urszula Furtak, prosząc o zaangażowanie kapłanów w dzieło Akcji Katolickiej, przypomniała, że podstawowym charyzmatem Akcji Katolickiej jest współpraca hierarchii kościelnej i duchowieństwa ze świeckimi wyznawcami Chrystusa. Tak naprawdę, jeśli duchowieństwo nie jest zainteresowane tworzeniem dzieła, którego jednym z głównych zadań jest formacja duchowa i intelektualna świeckich, która to ma dopiero w dalszym etapie prowadzić do podejmowania inicjatyw duszpasterskich, to sami świeccy nie są w stanie tego kościelnego dzieła podjąć.

Odnowić wszystko w Chrystusie

Reklama

Zwiedzając archiwum diecezjalne, mogliśmy zobaczyć np. oryginalne XII- i XIII-wieczne bulle papieskie, dokumenty kardynalskie, biskupie i królewskie. Piękną i długą historię ma bazylika archikatedralna. Sięga ona bowiem czasów chrztu Polski i bp. Jordana. Uwagę przykuła tam tzw. Złota Kaplica, w której znajdują się nagrobki pierwszych władców Polski – Mieszka I i Bolesława Chrobrego oraz podziemia, w których znajdują się relikty pierwszej na ziemiach polskich katedry wraz z kryptą z grobowcami biskupów.

Przez wstawiennictwo patronów Akcji Katolickiej wypraszajmy potrzebne łaski dla członków Akcji Katolickiej, ich rodzin i ich wspólnot parafialnych oraz asystentów kościelnych. Niech uroczystość Chrystusa Króla będzie dla nas wszystkich okazją do tego, byśmy odważnie odnawiali wszystko w Chrystusie. Króluj nam Chryste! Zawsze i wszędzie.

* * *

Ks. Krzysztof Świta
asystent kościelny Akcji Katolickiej w diecezji zamojsko-lubaczowskiej

2019-11-19 12:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedno jest pewne: Bóg jest wielki!

Z naszą diecezjanką Urszulą Furtak o ponownej nominacji na stanowisko prezesa Akcji Katolickiej w Polsce i o jej zadaniach w służbie Kościołowi i Polsce rozmawia Kamil Krasowski.

Kamil Krasowski: Biskupi zebrani na 386. Plenarnej Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze z końcem sierpnia wybrali Panią na kolejną kadencję prezesa Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej w Polsce. Jak przyjęła Pani ponowną nominację?

Urszula Furtak: W duchu poczucia kontynuacji misyjnej odpowiedzialności za powierzone dzieło, ale też nie ominęły mnie pewne emocje, które towarzyszą każdemu w takich momentach. Moi koledzy z Akcji Katolickiej tarnowskiej i częstochowskiej to również doskonali kandydaci do powierzenia im tej funkcji. Dziękowałam im za ich gotowość. Mam nadzieję, że w dalszej służbie dane nam będzie razem kształtować Akcję Katolicką w Polsce.

Jakby podsumowała Pani minione cztery lata na stanowisku prezesa KIAK?

Nowy, bogaty, niełatwy, ale też piękny i owocny czas. Już w pierwszym tygodniu zwołałam Radę Krajową, by dokonać wyboru Zarządu, potem organizacja pracy biura, by zrealizować te już zaplanowane w akcyjnym kalendarium, ale też podjąć nowe wyzwania. Dekret Stolicy Apostolskiej ustanawiający św. Jana Pawła II naszym patronem i uroczystość jego przyjęcia, bardzo trudna blisko trzyletnia praca nad zmianą Statutu oraz cztery edycje Ogólnopolskiego Koncertu Pieśni Patriotycznej na Zamku Królewskim w Warszawie, warsztaty dziennikarskie z powołaniem do życia AK w mediach społecznościowych, podjęcie międzydiecezjalnych spotkań formacyjnych oraz powrót do wspólnej formacji asystentów diecezjalnych – to działania nowe. Ponadto organizacja pielgrzymek na Jasną Górę i do św. Wojciecha, kontynuacja wydawnictw również z nowymi publikacjami. Ostatnie cztery lata w przestrzeni społecznej wymagały też od nas, świeckich Kościoła, zajmowania stanowisk, publikacji licznych komunikatów i apeli. To również trudne dziś do policzenia wyjazdy i spotkania w diecezjach. Starałam się też ożywić naszą współpracę międzynarodową z katolikami na Litwie oraz w Niemczech, a także z naszym koordynatorem międzynarodowym (FIAC) z siedzibą w Rzymie, pozostawiając w szczególnej posłudze Polski Instytut Akcji Katolickiej w Wielkiej Brytanii. Warto też dodać, że pierwsze trzy lata nałożyły się również na prowadzenie AK w naszej diecezji oraz niezmiennie pracę zawodową. Trudno przywołać wszystko, ale jedno jest pewne, Bóg jest wielki! Gdy bez zwątpienia, przestrzeń serca oddajemy królowaniu Chrystusa, On je umacnia, daje siły i wskazuje drogę. Tego właśnie zamierzam się trzymać w swojej dalszej służbie Kościołowi i w takim duchu podejmować działalność w trosce o zbawienie drugiego człowieka.

Proszę powiedzieć, co należy do Pani obowiązków.

Prezes reprezentuje Akcję Katolicką w Polsce. Zwołuje zebrania Rady i Zarządu Krajowego. Czuwa nad realizacją uchwał, planowaniem i sprawozdawczością. Współpracuje z Asystentem Krajowym. Prezes ma też obowiązki pracodawcy.

Ilu członków liczy obecnie AK w Polsce i jak wygląda ich służba Kościołowi i Polsce?

Akcja Katolicka w Polsce to ponad 20 tys. członków zrzeszonych w 1720 parafialnych oddziałach. Najliczniejsze skupione są na południu Polski, najwięcej nowych parafialnych oddziałów powstaje w diecezji ełckiej. Diecezjalne Instytuty podejmują wszechstronną działalność – od kulturalnej i patriotycznej, po wychowawczą i misyjną. Prowadzą uniwersytety, szkoły i ośrodki. Służą Polsce w strukturach samorządowych i parlamentarnych. Jednak na mapie Polski pozostają miejsca, gdzie Akcja Katolicka nie może się rozwinąć. To pozostaje moją troską.

Niesienie orędzia Ewangelii w dzisiejszych czasach staje się coraz trudniejsze chociażby wobec relatywizmu i źle rozumianego pojęcia wolności. Jakie zatem główne zadania widzi Pani przed Akcją Katolicką w Polsce w najbliższej przyszłości?

Miniony czas daje nam solidny fundament, na którym trzeba oprzeć dzisiejsze niesienie Dobrej Nowiny współczesnemu światu, a doskonale widzimy, że jest to coraz trudniejsze. Dziś staje naprzeciw siebie prawda wiary i przykazania z kamiennych tablic, na które napiera, tak jak Pan zauważył, źle rozumiana wolność, a ja jeszcze dodam: wsparta bezduszną i wyrafinowaną ekonomią. Trwogą napawają codzienne wieści o kolejnych profanacjach i atakach na chrześcijaństwo. Nie można dać się sprowokować, ale też nie możemy pozostawać bierni na agresję i łamanie prawa. Katolicy powinni również się jednoczyć, tyle że w czynieniu dobra. Przed nami dwa jubileusze – w listopadzie 2020 przypada 90-lecie powołania Akcji Katolickiej w Polsce przez kard. Augusta Hlonda, a 2 maja przyszłego roku 25. rocznica jej odrodzenia w powojennej Polsce. Połączone obchody zaplanowano na wiosnę 2021 r. Wydarzenie to stanie się okazją do odświeżenia i odczytania na nowo charyzmatu Akcji Katolickiej oraz ukazania, jak może ona odpowiadać na znaki dzisiejszego czasu.

Urszula Furtak od 2016 r. jest prezesem Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej. Od 2007 do 2016 r. pełniła funkcję prezesa Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - patronka misji

Przed swoją śmiercią św. Teresa (1873-1897) przyrzekła, że będzie z nieba „spuszczać deszcz róż”. Dlatego ikonografia przedstawia Świętą z naręczami róż, które oznaczają łaski, jakie za jej wstawiennictwem ludzie otrzymują. Te właśnie niezwykłe łaski stały się przyczyną popularności Świętej w świecie, oraz tak rychłego wyniesienia do chwały ołtarzy. W roku 1923 papież Pius XI ogłosił ją błogosławioną, a już dwa lata później wpisał ją uroczyście do katalogu świętych. W roku 1944 papież Pius XII ogłosił św. Teresę drugą, obok Joanny d´Arc, patronką Francji. W roku 1947, w 50-lecie śmierci św. Teresy, odbyła się we Francji wielka peregrynacja relikwii Świętej.

W Lisieux wystawiono obok klasztoru Karmelitanek bazylikę ku czci św. Teresy. Nad wejściem do bazyliki widnieje duży napis: „Kto się wywyższa, będzie poniżony; kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14,11). W bazylice Święta leży w brązowym habicie, z białą peleryną, w czarnym welonie i z wiankiem róż na głowie. W prawej ręce trzyma róże, a w lewej krzyż. Wokół kryształowej trumny mnóstwo róż, jak też zapalonych świec. Dookoła trumny napis: „Chcę osiągnąć niebo, czyniąc dobrze na ziemi”. Sława św. Teresy od Dzieciątka Jezus jest rzeczywiście zadziwiająca.
Jej krótkie życie nie zawierało nadzwyczajnych wydarzeń. Nie piastowała ważnych funkcji, nie pisała traktatów teologicznych, nie założyła nowych fundacji, nie odznaczała się bohaterskimi czynami. Dziewięć lat klasztornego życia upłynęło jej na cichym wypełnianiu twardej reguły karmelitańskiej. Jednak Teresa z Lisieux została Doktorem Kościoła, jest najczęściej cytowaną kobietą w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego.

Swoje przemyślenia na temat życia duchowego i cierpienia napisała w księdze Dzieje duszy. Nie była wielką pisarką, ale jej teksty odznaczają się prostotą i jasnością. Pierwsza część jej autobiografii - „Rękopis A” - powstał na prośbę siostry Pauliny, przeoryszy Karmelu. Siostra Maria później nakłoniła Teresę do napisania „Rękopisu B”, prosząc o dokładniejsze wyjaśnienie „doktryny małej drogi”.
Droga ta jest prosta, dostępna każdemu, choć wcale niełatwa. Teresa mówi tu o swoim jedynym skarbie: „im bardziej jest się słabym, bez pragnień i bez cnót, tym lepszym jest się obiektem dla działania Bożej miłości, pochłaniającej i przemieniającej”. Co ciekawe, dzisiaj refleksje św. Teresy, przetłumaczone na blisko 60 języków, należą do ścisłej czołówki bestsellerów literatury religijnej.
Święta Teresa miała zaledwie 4 lata, kiedy straciła matkę. Po jej śmierci obrała sobie za matkę Maryję. W latach 1881-1886 ojciec oddał Teresę do internatu sióstr benedyktynek, które w swoim opactwie miały także szkołę z internatem dla dziewcząt. 25 marca 1883 r. Teresa zapadła na ciężką chorobę. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. Odtąd przy każdej Komunii św. powtarzała z radością: „Już nie żyję ja, ale żyje we mnie Jezus”. Pan Jezus swoją wybrankę już od dziecka doświadczył cierpieniem. Najpierw przyszła wspomniana choroba. Potem ogarnęły ją skrupuły, które dręczyły ją ponad rok. Jak wyznała, swoje uleczenie z tej choroby duchowej zawdzięcza swoim czterem siostrzyczkom, zmarłym w latach niemowlęcych. W pamiętniku swoim zapisała, że w czasie pasterki, w noc Bożego Narodzenia przeżyła „całkowite nawrócenie”. Jak je należy rozumieć? Oto ogarnął jej serce żar pozyskania dla Pana Jezusa wszystkich grzeszników. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości.

Kiedy miała 15 lat, zapukała do bramy Karmelu, prosząc o przyjęcie. Przełożona jednak, widząc wątłą oraz zbyt młodą panienkę, nie przyjęła Teresy, obawiając się, że najsurowszego zakonu nie przetrzyma. W tej sytuacji Teresa pojechała do Rzymu. Papież Leon XIII obchodził złoty jubileusz swojego kapłaństwa. Upadła przed nim na kolana i zawołała: „Ojcze, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do Karmelu w 15. roku życia”. Marzenia dziewczęcia spełniły się dopiero po roku. Została przyjęta, najpierw w charakterze postulantki, potem nowicjuszki. Zaraz przy wejściu do klasztoru uczyniła postanowienie: „Chcę być świętą”.
W styczniu 1889 r. odbyły się jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. Jej drugim postanowieniem było:
„Przybyłam tutaj, aby zbawić dusze, a nade wszystko, by się modlić za kapłanów”. Na rok przed śmiercią zaczęły pojawiać się u św. Teresy pierwsze objawy daleko już posuniętej gruźlicy: wysoka gorączka, osłabienie, zanik apetytu. Pierwszy krwotok zaalarmował klasztor w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Mimo to spełniała nadal wszystkie zlecone jej obowiązki: mistrzyni, zakrystianki, opiekunki starszych sióstr. Zima roku 1896/1897 była wyjątkowo surowa. Klasztor nie był ogrzewany. Przełożona zlekceważyła stan siostry. Do infirmerii posłano ją dopiero w lipcu 1897 r., gdzie 30 września zmarła.

Często święta przedstawiana jest jako osoba uśmiechnięta. Tak było w istocie. Nawet wśród największych cierpień umiała zdobyć się na uśmiech. Chciała zostać świętą. Chciała wiele czynić dla zbawianie dusz. Chciała pomagać kapłanom. I oto nadarzyła się okazja - cierpienie. Św. Teresa cieszyła się z tych krzyży, bo widziała w nich piękny prezent, jaki może złożyć Boskiemu Oblubieńcowi. Pan Jezus nie był też wobec niej dłużny, obsypywał Wybrankę pociechami wewnętrznymi, a nawet stanami ekstazy.
W Polsce kult św. Teresy stał się bardzo popularny w XX w. Nie było kościoła bez obrazu uśmiechniętej Świętej z różami. Wystawiono ku jej czci kilkadziesiąt kościołów. Ukazało się kilkanaście wydań jej żywotów. Także jej imię stało się popularne. Istnieją w Polsce dwie rodziny zakonne pod wezwaniem św. Teresy: Karmelitanki od Dzieciątka Jezus oraz Siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Może zadziwiać, dlaczego św. Teresa została ogłoszona patronką misji katolickich. Wyjaśnia to wyznanie Teresy: „nie mogąc być misjonarką czynną, pragnę nią być mocą miłości i pokuty”. Te słowa wzbudziły wśród głoszących Dobrą Nowinę na krańcach świata wiarę w Jej autentyczną miłość i wstawiennictwo w trudach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Wyjątkowa wystawa o gen. Maczku

2020-10-01 21:10

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Irena Biernacka, siostra st. strz. Tadeusza Chwiłki, który służył w plutonie rozpoznawczym 10 Pułku Strzelców Konnych.

Irena Biernacka, siostra st. strz. Tadeusza Chwiłki, który służył w plutonie rozpoznawczym 10 Pułku Strzelców Konnych.

Na placu przy Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu stanęła wyjątkowa wystawa plenerowa o gen. Stanisławie Maczku oraz jego żołnierzach. Będzie dostępna dla zwiedzających do 28 października. Ekspozycja prezentowana jest w trzech językach − po polsku, angielsku i niderlandzku.

To bardzo dobra okazja, żeby zapoznać się ze wspomnieniami żołnierzy 1. Dywizji Pancernej, a nawet posłuchać nagrania głosu samego gen. Maczka. Z relacji można się dowiedzieć nie tylko tego, jak przebiegały poszczególne bitwy w 1939 i 1944 r., lecz także jak wyglądało życie codzienne na froncie i w koszarach: co żołnierze jedli, jak spędzali wolny czas w oczekiwaniu na komendę „Do boju!”, jak sobie radzili z wszechobecną śmiercią i tęsknotą za pozostawioną w kraju rodziną.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z OTWARCIA WYSTAWY

- Dla mnie jest rzeczą skandaliczną, że o tym człowieku nie ma co najmniej kilku polskich filmów. Generał Maczek ma w Bredzie swoje muzeum, ale w Polsce pamięć o nim jest niewielka. Dlatego chcieliśmy tą wystawę pokazać we Wrocławiu, ponieważ kolejny z naszych narodowych bohaterów nie jest doceniany. Myślę, że gdyby był amerykańskim generałem to chodzilibyśmy często na filmy o nim - mówi Juliusz Woźny, rzecznik prasowy Centrum Historii Zajezdnia.

Podczas oficjalnego otwarcia wystawy obecne były rodziny żołnierzy 1. Dywizji Pancernej. Siostra starszego strzelca Tadeusza Chwiłki, który służył w plutonie rozpoznawczym 10 Pułku Strzelców Konnych wspomina, że ostatni raz brata widziała we wrześniu 1939 r.

- Poszedł do wojska na ochotnika, a później słuch o nim zaginął. Do momentu, aż dowiedzieliśmy się o jego śmierci. Na przełomie 1944 i 45 roku moich innych dwóch braci też zaciągnęło się do armii. Jeden miał 19 lat, drugi był młodszy i stacjonowali w Paryżu już po wyzwoleniu. Kiedy mój ojciec dowiedział się, że 16-letni brat też jest w mundurze to po niego przyjechał i go z zabrał z koszar - wspomina Irena Biernacka. I dodaje, że jej brat Tadeusz miał żonę Brytyjkę i syna, z którym niestety kontakt obecnie się urwał.

Narracja wystawy przy ul. Grabiszyńskiej prowadzi zwiedzających od początku kariery wojskowej Stanisława Maczka, czyli od czasów przed I wojną światową i awansu na polu bitwy w 1919 roku, przez kampanię wrześniową w 1939 roku, w której 10. Brygada Kawalerii pod dowództwem Stanisława Maczka osłaniała przed Niemcami Armię „Kraków”, ewakuację przez Węgry i Francję na Wyspy Brytyjskie, aż po lądowanie aliantów w Normandii i serię zwycięskich bitew z 1944 roku, podczas których 1. Dywizja Pancerna gen. Maczka uwolniła od okupacji niemieckiej kolejne miejscowości Francji, Belgii i Holandii.

Na końcu poznajemy powojenne losy żołnierzy, z których część założyła rodziny na Zachodzie, część zaś, mimo niebezpieczeństw wynikających z podporządkowania Polski Związkowi Sowieckiemu, zdecydowała się wrócić do ojczyzny.

Wyprodukowany został również film dokumentalny „Niepokonany. Opowieść o generalne Stanisławie Maczku” poświęcony losom Stanisława Maczka i 1. Dywizji Pancernej, którego reżyserem jest uznany twórca filmów o tematyce historycznej Rafał Geremek. Film został w tym roku wyróżniony nagrodą Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Janusza Kurtyki.

Powstał także film animowany „Marian na wojnie”, inspirowany rysunkami korespondenta wojennego przy 1. Dywizji Pancernej Mariana Walentynowicza, szerzej znanego jako twórca Koziołka Matołka. Animacja opowiada o jego wojennych losach. Animacja otrzymała I nagrodę na tegorocznym festiwalu filmowym w Zamościu.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję