Nie tylko dlatego, że w Boże Narodzenie tak dużo myślimy o dziecięcych latach Jezusa, ani też nie dlatego, że sam Jezus w Ewangeliach upomina się o to, by przyprowadzać do Niego dzieci, ale tak zwyczajnie, z samej obserwacji tego, jak Bóg z natury otwiera dzieci na wiarę, chciałbym przyznać rację tym, którzy sądzą, że cała przyszłość duszpasterstwa zależy od apostolskiej troski o dzieci.
Nietrudno zauważyć, że to właśnie dzieci najchętniej pytają o sprawy nadprzyrodzone i w swojej prostocie chyba najbardziej czują to wszystko, co ludziom dorosłym nie chce się już zmieścić w głowie. Wystarczy spojrzeć na parafie, w których systematycznie prowadzone są Msze św. z udziałem dzieci, a na kazaniu rozmawia się z nimi i wsłuchuje w ich interpretację Ewangelii. Może ze względu na tę autentyczność i zaangażowanie nawet dorośli wolą czasem Msze „dziecięce”. Nadziwić się też nie mogę, kiedy widzę przy ołtarzu chłopaków po I Komunii św., którzy wytrwale stoją ze złożonymi rękami, choć wiem, że tak normalnie rozpiera ich energia. A ile wdzięku mają dzieci z rozśpiewanych scholek i małe wspólnoty dzieci Bożych czy dzieci Maryi!
Pierwsze pytanie w duszpasterskim rachunku sumienia zawsze powinno dotyczyć najmłodszych. Jeśli prześpimy czas ich formacji, nie wykorzystamy danego od Boga okresu tej szczególnej, dziecięcej wrażliwości na wiarę, to nic dziwnego, że w przyszłości nie będzie się już do czego odwołać.
Podziel się cytatem
W czasie dojrzewania, a może i później, przyjdą kryzysy wiary i młodzieńcze bunty, ale jak ma się za sobą pierwsze – głębokie i radosne doświadczenie Boga, to zawsze jest do czego powrócić. Cieszą więc te wszystkie parafie, w których jest tyle miejsca, inicjatyw dla dzieci. Mądre wspólnoty i ruchy dla dorosłych i rodzin też już dobrze wiedzą, że równolegle do swojej formacji trzeba zadbać o formację dzieci.
Kiedy więc za kilka dni będziemy się wzruszać na widok żłóbka z Dzieciątkiem Jezus, to uwielbiając Boga za to, że też miał lata dziecięce, pomyślmy o naszej duszpasterskiej trosce o dzieci. One, tak jak mały Jezus, potrzebują wielkiej troski, aby mogły wzrastać w mądrości i łasce u Boga.
Wojny w świecie, konflikty u nas – różny kaliber, istota ta sama. Zróbmy coś z tym!
Wyobraź sobie pokój” – pod takim hasłem w dniach 22-24 września 2024 r. odbyło się Międzynarodowe Spotkanie Pokoju zorganizowane przez Wspólnotę Sant’Egidio. Podczas tej konferencji padła informacja (wypowiedział ją anglikański arcybiskup Canterbury Justin Welby), że obecnie w świecie toczy się równocześnie 56 otwartych konfliktów zbrojnych. Arcybiskup powołał się na informacje ONZ, ale zdaje się, że ta liczba jest nazbyt optymistyczna (jeśli można użyć takiego słowa w kontekście wojny). Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych opublikował analizę, w której pisze o 183 (! ) konfliktach zbrojnych, które toczą się obecnie w świecie, a cierpi w nich coraz bardziej ludność cywilna. 183 wojny! Siedzę sobie spokojnie w moim pokoju, patrzę przez okno na wyzłocone jesiennym słońcem liście, wieje spokojny wiaterek, a tylko troszkę dalej, a przecież ciągle blisko mnie w zglobalizowanym świecie niemal dwie setki wojen z morzem cierpienia w każdej! We wszystkich artykułach na ten temat na pierwszym miejscu wymienia się trwającą już trzeci rok w środku Europy wojnę w Ukrainie napadniętej przez Federację Rosyjską. Zaraz potem Bliski Wschód, a w nim od dawna Syria i Irak, a od roku wojna Izraela z Hamasem w Strefie Gazy ostatnio „wzbogacona” o wojnę z Hezbollahem w Libanie. Do tego bliskowschodniego wojennego teatru dodać jeszcze trzeba krwawe starcia w Jemenie. Tuż obok wojny afrykańskie: w Etiopii, Somalii, Sudanie, a w innych afrykańskich krajach (Kongo, Niger) walki trwają ustawicznie z przerażającym procederem wciągania dzieci w zabijanie. W Indochinach mamy wojnę domową w Birmie (dziś Mjanma) i wojnę między Azerbejdżanem i Armenią o Górny Karabach… Dodatkowo przerażające jest to, że niemal każda z tych lokalnych na razie wojen może się rozlać szeroko, może się przerodzić w konflikt światowy z bezpośrednim udziałem mocarstw dysponujących bronią masowego rażenia. Rację ma papież Franciszek, który już od kilku lat mówi, że Trzecia Wojna Światowa już trwa, tyle, że w kawałkach. Na razie…? I czy to, że „tylko” w kawałkach jest jakąś pociechą dla tych, którzy już teraz z powodu wojny giną, cierpią, tracą majątek, są zmuszeni uciekać z własnych domów? Jaka na tę sytuację powinna być nasza odpowiedź, ludzi i społeczeństw cieszących się obecnie spokojem, bezpieczeństwem i choćby względną zasobnością? Czyli także nas, Polaków?
W ramach powrotu do aktywności zawodowych Leon XIV spotkał się w czwartek po południu w klinice Gemelli z abp. Paolo Rudellim, substytutem ds. ogólnych w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.
O spotkaniu z abp. Rudellim poinformowało w czwartek 15 października po południu Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.
Prezydent Karol Nawrocki, zapytany, czy podpisze ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie, odpowiedział, że tak, jeśli trafi na jego biurko „ustawa, która nie będzie łamała wolności i blokowała wolności w sieci”.
We wtorek Senat przyjął ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie. Przepisy mają pozwolić na wdrożenie unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.