Reklama

Kościół

Trzeba powrotu do religii

Przymusowe odosobnienie może być pomocą w ponownym odkryciu prawdziwych relacji, w zerwaniu z dotychczasowym rytmem życia, wyznaczanym przez pracę w ciągu dnia i wieczór przed telewizorem.

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 22

Andrzej Hulimka/REPORTER/East News

Kard. Gianfranco Ravasi – przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury

Kardynał Gianfranco Ravasi, wybitny biblista i wielki erudyta, nie ma wątpliwości – przeżywamy okres prawdziwej traumy. Jak wyjaśnia, „rdzeń tego słowa pochodzenia indoeuropejskiego oznacza «zniekształcać, przekłuwać, przebijać», trauma jest więc głęboką raną. Tak też mówi o tym Nowy Testament. Nie wiem, jak w inny sposób zdefiniować obecne dni”. Tak zaczyna się wywiad na temat pandemii COVID-19 i jej skutków dla świata i społeczeństwa, którego kard. Ravasi udzielił watykaniście Paolowi Rodariemu z włoskiego dziennika La Repubblica.

Kardynał Ravasi podkreślił przede wszystkim, że pandemia ujawniła „ograniczenia nauki, która nie jest samowystarczalna i nie potrafi wszystkiego wyjaśnić”, a trauma, której doświadczają dziś ludzie, przypomina nam, że są też „inne formy poznania, takie jak: poezja, muzyka, miłość i wiara” – powiedział kard. Gianfranco Ravasi. Zdaniem kard. Ravasiego, obecny kryzys wywołany pandemią doprowadził też do zawalenia współczesnej hierarchii wartości: „Pieniądze, sukces i władza już nie wystarczą. Zrozumieliśmy, że co innego ma wartość. (...) Zdaliśmy sobie sprawę, że popadliśmy w powierzchowność – mamy tak wiele zbytecznych rzeczy. A dziś możemy być inni. Możemy nawet zdobyć się na odwagę, by porozmawiać z dziećmi o śmierci”.

Purpurat przypomniał, że historia biblijna pokazuje, iż każda trauma może pobudzić odrodzenie: „Po grzechu Adamowym mamy Abrahama, po potopie jest nowa ludzkość, żydowska Pascha świętuje wyzwolenie z niewoli egipskiej, z kolei po ukrzyżowaniu Chrystusa są zmartwychwstanie i misja Apostołów, którzy mówią, że śmierć nie ma ostatecznego słowa”.

Reklama

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury radzi, by w okresie kwarantanny sięgnąć po książki – przede wszystkim po Pismo Święte; przypomina, że w „Biblii dokładnie 365 razy pojawia się wyrażenie «nie bójcie się» (non temere), czyli każdy ranek można zacząć od tego swoistego «dzień dobry» od Boga”. Poleca też lekturę Dżumy, w której niewierzący Albert Camus zastanawia się nad wierzeniami ludzi i „milczeniem” Boga, Narzeczonych Alessandra Manzoniego oraz zapoznanie się z twórczością szwedzkiego pisarza i lekarza Axela Munthe, który pod koniec XIX wieku opiekował się w Neapolu ofiarami epidemii cholery. Z literatury współczesnej hierarcha proponuje natomiast Miłość w czasach zarazy Gabriela Garcii Márqueza.

Kardynał Ravasi uważa, że w obecnej sytuacji „ważne jest, aby wróciła religia, by znów odgrywała ważną rolę w społeczeństwie. Inspirować się można papieżem Franciszkiem, który z jednej strony ukazuje kruchość człowieka, a z drugiej – zachęca, by patrzeć wysoko, spojrzeniem, które transcenduje”. Równocześnie stwierdza z rozgoryczeniem, że „dzisiejsza kultura jest niema”, i podaje przykład, że „bardzo trudno jest znaleźć partnerów do dialogu w ramach «Dziedzińca Pogan» – niewierzących, którzy potrafiliby zaproponować jakiś alternatywny punkt widzenia, a nie byliby przy tym naznaczeni powierzchownością”. I dodaje: „W przeszłości tak nie było. Dziś wszystko jest szare, jakby pogrążone we mgle”.

Kardynał Ravasi zauważa również, że przymusowe odosobnienie, kwarantanna, może być pomocą w ponownym odkryciu prawdziwych relacji, w zerwaniu z dotychczasowym rytmem życia, wyznaczanym przez pracę w ciągu dnia i wieczór przed telewizorem. „Te dni oferują nam coś innego” – podkreśla.

Reklama

Na zakończenie hierarcha wyraża swoje uznanie dla ludzi, którzy z narażeniem życia służą innym: „Ja jestem już stary, nie wiem, czy odważyłbym się posługiwać chorym. (...) Dlatego mój podziw dla pracowników służby zdrowia, także dla tych, którzy stracili życie w ostatnich dniach, jest ogromny”. To są sytuacje – stwierdza – w których, jak mówi Blaise Pascal, człowiek nieskończenie przerasta człowieka.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święto Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

[ TEMATY ]

święto

Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana obchodzone jest w Polsce od 2013 r. Ma ono przyczynić do świętości życia duchowieństwa oraz być inspiracją do modlitwy o nowe, święte i liczne powołania kapłańskie.

Papież Benedykt XVI zaproponował, żeby do kalendarza liturgicznego wprowadzić nowe święto ku czci Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Jest to odpowiedź Ojca Świętego na postulaty zgłaszane przez różne episkopaty, ale przede wszystkim środowiska zakonne dla upamiętnienia Roku Kapłańskiego, który był obchodzony od 19 czerwca 2009 do 11 czerwca 2010 r. Jest to odpowiedź papieża na potrzebę obchodzenia takiego święta. (Do tej pory w Mszale Rzymskim jest tylko Msza wotywna, którą często kapłani sprawują z okazji pierwszego czwartku miesiąca, gdy w sposób szczególny modlimy się o powołania kapłańskie i dziękujemy Chrystusowi za ustanowienie sakramentu Eucharystii i kapłaństwa).

Benedykt XVI wyznaczył dzień na takie święto - czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego, czyli tydzień przed uroczystością najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zwaną Bożym Ciałem. Nowością jest propozycja Ojca Świętego, żeby święto to było fakultatywne, dowolne, i by episkopaty same decydowały, czy takie święto jest w danym kraju potrzebne, czy też nie widzą potrzeby wprowadzenia go do kalendarza i chcą pozostać przy dotychczasowej ilości dni chrystologicznych. Warto przypomnieć, że określenia "święto", świadczy o randze dnia liturgicznego. W kalendarzu liturgicznym najwyższe rangą są uroczystości, zaś dzień, określony jako święto jest niższy rangą i wierni nie są zobowiązani do udziału we Mszy św. Nie byłby to więc dzień wolny i biskupi nie będą się domagać kolejnego dnia wolnego od pracy.

To nowe święto wpisuje się w cykl uroczystości i świąt, szczególnych dni, obchodzonych po zakończeniu cyklu paschalnego. Radość wielkanocna ze Zmartwychwstania Chrystusa i Jego zwycięstwa trwa pięćdziesiąt dni, kończy go uroczysty 50. dzień - Zesłanie Ducha Świętego - który pieczętuje świąteczny okres obchodów liturgicznych. I dopiero po zakończeniu tego okresu w określone dni, mające rangę uroczystości czy święta, powraca się do pewnych tajemnic wiary, które zaistniały w Wydarzeniu Wielkanocnym. Wówczas nie było możliwości świętowania konkretnej tajemnicy, konkretnego aspektu wiary, ponieważ Triduum Paschalne i Wielkanoc zawiera jak w pigułce całą naszą wiarę, to, co jest najważniejsze, więc godzina po godzinie objawiają się kolejne tajemnice, które rozważamy i przeżywamy.

W Wieczerniku w Wielki Czwartek wieczorem świętujemy ustanowienie sakramentu Eucharystii, ale zaraz się zaczyna świętowanie Męki Pańskiej, bo przecież Msza Wielkiego Czwartku zaczyna Triduum Męki Chrystusa. Nie ma czasu na uroczyste obchody ku czci Eucharystii. Dlatego została ustanowiona specjalna uroczystość - Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, by ten sakrament uczcić. W Wielki Piątek Jezus kona na krzyżu, następuje moment przebicia Jego Serca. Nie ma w liturgii wielkopiątkowej miejsca na rozbudowanie wątku uczczenia miłości Boga, objawionej w przebitym Sercu Jezusa - stąd oddzielna uroczystość - Najświętszego Serca Pana Jezusa - także po zakończeniu cyklu uroczystości paschalnych.

I ta propozycja - święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana - wpisuje się w ten ciąg. Jezus w Wieczerniku ustanawia sakrament kapłaństwa. Sam objawia się poprzez całe Misterium Paschalne i to, czego dokonuje - że On jest najwyższym Kapłanem, On składa ofiarę, tak naprawdę jedyną skuteczną - za grzechy świata. W Wielki Czwartek, podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy wspólnota wiernych zgromadzi się w danej parafii, nie bardzo jest miejsce dla uczczenia kapłaństwa Chrystusa, w które wpisane jest kapłaństwo ludzi, przyjmujących sakrament święceń, by przez nich Pan Jezus Swoje kapłaństwo wykonywał. Stąd potrzeba pogłębienia tej tajemnicy i wprowadzenia odrębnego święta.

Wielkanoc przynosi tyle tematów, że one się nie "mieszczą" w tych dniach. Wszystkie te tematy są świętowane, ale szybko następują kolejne tajemnice. Gdyby chciało się później adorować jeden aspekt - uczcić go, dziękować Bogu - zachodzi potrzeba ustanowienia oddzielnego święta w ciągu roku.

CZYTAJ DALEJ

Zmarł płk Marian Tomaszewski - żołnierz Armii Andersa, zdobywca Monte Casino

2020-06-05 20:34

[ TEMATY ]

zmarły

armia Andersa

Monte Cassino

żołnierz polski

Beudin/Wikipedia

Marian Bronislaw Tomaszewski; Monte Cassino 2011

W Wielkiej Brytanii na Wieczną Wartę odszedł płk Marian Tomaszewski, sybirak, żołnierz 2 Korpusu, waleczny pancerniak 6 Pułku Dzieci Lwowskich, zdobywca Monte Cassino, Piedimonte, Ankony i Bolonii - poinformował w piątek na Twitterze szef UdSKiOR Jan Józef Kasprzyk.

Płk Marian Tomaszewski urodził się w 1922 r. w Przemyślu. W listopadzie 1939 r. został aresztowany przez NKWD, następnie został zesłany do Kazachstanu. Po amnestii, w sierpniu 1941 r. wstąpił do Armii Andersa. Służył w 6. Pułku Pancernym "Dzieci Lwowskich". Walczył o Monte Cassino, Piedimonte San Germano, Ankonę i Bolonię.

Podczas uroczystości z okazji rocznicy wyzwolenia Bolonii opowiadał PAP, że "największą przeszkodą były liczne i głębokie kanały, które utrudniały przejście czołgom". "Wrzucaliśmy do nich faszyny, czyli takie powiązane ze sobą gałęzie drzew, by przejechać. A Niemcy ostrzeliwali nas, mieli ściągniętą na północ artylerię, były też wypady ich komandosów" - wspominał.

Dodał, że mieszkańcy Bolonii byli wobec wchodzących do ich miasta Polaków niezwykle serdeczni. "W oknach wywieszano flagi polskie, napisy +Viva Polonia+ były wszędzie"
- opowiadał. Dodał też, że entuzjazm części ludności przygasł dopiero wtedy, gdy Polacy rozbrajali oddziały partyzantki komunistycznej, wobec której - po doświadczeniach w sowieckiej Rosji - byli niechętni. "Komuniści rozprawiali się z faszystami, mordowali ich, a my staraliśmy się temu zapobiegać. Uważaliśmy, że takimi sprawami powinien zająć się sąd" - zaznaczył Tomaszewski.

Płk Marian Tomaszewski, który walczył o Ankonę wspominał, że najtrudniejsze walki z Niemcami dla jego pułku toczyły się w Piedimonte San Germano. Do zdobycia włoskiego miasteczka, którego niemieckie umocnienia przypominały "mały Stalingrad", doszło 25 maja 1944 r. po walkach o Monte Cassino. "Nad Adriatykiem Niemcy nie stawiali już większego oporu. Z ich strony to już była raczej walka opóźniająca, starali się nas zatrzymać, zakładali miny na drogach" - wspominał kombatant.

Podczas II wojny światowej został odznaczony Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, Srebrnym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Monte Cassino.

Zmarł w wieku 98 lat w Wielkiej Brytanii. (PAP)

Autor: Olga Łozińska

oloz/ pat/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję