Reklama

Dlaczego WHO nie ostrzegło świata?

Gdyby Światowa Organizacja Zdrowia nie okłamywała świata ws. niebezpiecznego wirusa z Chin, to dziś mógłby on wyglądać zupełnie inaczej. Amerykańskie szacunki mówią, że obecny kryzys gospodarczy byłby zniwelowany nawet o 95%.

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 28-29

[ TEMATY ]

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Kryzys związany z pandemią COVID-19 zmienia relacje geopolityczne, ale także skłania do zastanowienia się nad działaniami instytucji międzynarodowych, zwłaszcza Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która jest jedną z agent ONZ. Instytucja z siedzibą w Genewie, na czele której stoi Etiopczyk Tedros Adhanom Ghebreyesus, jest obecnie krytykowana przez cały świat za swoją uległość wobec Chin.

Wicepremier Japonii Taro Aso kpił w parlamencie, że WHO może zmienić nazwę na Chińską Organizację Zdrowia. W szczególności zarzuca się jej, że zamiast alarmować usypiała czujność świata. O sprawie wiemy coraz więcej i rzeczywiście wygląda to na spisek Chin z tą ważną instytucją ONZ, od której kompetencji zależy zdrowie ludzi na całym świecie.

Straciliśmy 6 tygodni

WHO dostała oficjalną informację o przypadkach zarażeń w Wuhanie pod koniec grudnia 2019 r., ale chińskie władze twierdziły, że nie ma dowodów na to, iż wirus przenosi się z człowieka na człowieka. Tajwański MSZ twierdzi, że już 31 grudnia 2019 r. przesłał do WHO sygnał, iż zgodnie z relacjami lekarzy z Wuhanu bez wątpienia dochodzi do transmisji wirusa z człowieka na człowieka.

Reklama

Urzędnicy z Genewy nie tylko zignorowali kolejne sygnały z Tajwanu, ale także zablokowali publikację informacji na wewnętrznym panelu dla epidemiologów z całego świata, w tym także z Polski. Co więcej, WHO wydała 23 stycznia 2020 r. komunikat, że żadna globalna pandemia nam nie grozi. Zgodnie z oficjalnymi raportami w obliczu niejednomyślności we władzach organizacji sprzeciw dyrektora generalnego Tedrosa Ghebreyesusa przesądził o tym, że nie wydano oficjalnego ostrzeżenia.

Niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (BND) ustaliła, że podczas rozmowy telefonicznej 21 stycznia br. prezydent Chin Xi Jinping poprosił szefa WHO o „opóźnienie globalnego ostrzeżenia” przed pandemią COVID-19. Według tygodnika Der Spiegel, BND szacuje, że przez chińską politykę informacyjną straciliśmy 4-6 tygodni na zwalczanie wirusa na całym świecie.

Zdrowotna katastrofa

Dyrektor Ghebreyesus został wybrany na szefa WHO dzięki poparciu Chin. Gdy 28 stycznia w Pekinie spotkał się osobiście z komunistycznym przywódcą Xi Jinpingiem, już wiedział, że 24 stycznia władze zamknęły cały region Wuhanu. I mimo tych dramatycznych informacji odradzał zamykanie się świata na podróże lotnicze do Chin, twierdząc, że ograniczenia podróży są niepotrzebne. Dzięki takim rekomendacjom wirus swobodnie rozprzestrzeniał się po całym świecie.

Reklama

Gdy koronawirus coraz mocniej atakował Europę i USA, o zaniedbaniach WHO w światowej prasie zaczęło się robić coraz głośniej. Prezydent USA Donald Trump zdecydował o zablokowaniu finansowania tej instytucji. – Światowa Organizacja Zdrowia była katastrofą. Wszystko, co mówili, było błędne i chinocentryczne. Jedyne, co robią, to zgadzają się z Chinami, bez względu na to, co Chiny robią – podkreślił.

W pierwszych dniach maja br. agencja Associated Press opublikowała omówienie raportu wywiadu Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA. Według niego, Chiny wstrzymały się od poinformowania WHO o tym, że koronawirus jest groźny dla świata, aby zdążyć zamówić materiały medyczne z zagranicy i zabezpieczyć swoje szpitale. Służby odnotowały w tym okresie gwałtowny wzrost importu masek na twarz oraz fartuchów chirurgicznych i rękawiczek do Państwa Środka. „Zmiany zachowań Chin w imporcie i eksporcie nie mieszczą się w normalnym zakresie” – czytamy w raporcie.

Zero zakażeń

Brak informacji z Chin w sytuacjach krytycznych to już standard, ale wcześniej WHO weryfikowało te informacje. Tym razem dyrektor Ghebreyesus zachowywał się jak chiński urzędnik, który jedynie powiela informacje z Pekinu.

Chiny od początku bały się też odpowiedzialności za epidemię, dlatego też urzędnicy z komunistycznego MSZ próbowali rozsiewać plotki, że do Wuhanu wirusa przywieźli Amerykanie. Był nawet czas, gdy próbowali przekonać świat, że źródło koronawirusa pojawiło się we Włoszech. Obecnie coraz więcej się mówi, że zarówno kierownictwo WHO, jak i Chiny powinny ponieść konsekwencje za pandemię oraz skutki kryzysu gospodarczego. Gdyby świat solidarnie zareagował na początku stycznia, to wirusa udałoby się poskromić – amerykańscy analitycy twierdzą, że kryzys gospodarczy byłby zniwelowany nawet o 95%.

Jedynie demokratyczne władze Tajwanu od początku nie słuchały ani komunistycznych władz, ani WHO. Tajwan od pierwszych dni stycznia br. działał na podstawie swoich informacji z Wuhanu i doświadczeń walki z epidemią SARS z 2003 r. Choć wyspa znajduje się 200 km od kontynentu i ma dużą wymianę ludności z Chinami, to lokalnych zakażeń było tam tylko ok. 50. Reszta – ok. 400 chorych – to mieszkańcy Tajwanu, którzy powracali ze świata. Każdy z nich był i jest pod kontrolą służb epidemiologicznych. Od tygodni liczba nowych zakażeń koronawirusem w Tajwanie wynosi zero. Coraz więcej światowych stolic popiera starania Tajwanu o pełne członkostwo w WHO, którego został on pozbawiony w 2005 r. na wniosek Chin.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papua-Nowa Gwinea: Kościół kontra koronawirus

2020-06-05 18:59

[ TEMATY ]

Papua Nowa Gwinea

koronawirus

kwarantanna

Vatican News

Centrum konferencyjne w diecezji Bougainville w Papui-Nowej Gwinei zostało przekształcone w miejsce kwarantanny. Osiem osób, które jak dotąd zachorowały w tym wyspiarskim państwie, udało się wyleczyć. Kościół jednak nadal prowadzi działania profilaktyczne.

Diecezja podpisała umowę z rządem w sprawie wykorzystania centrum. Będzie ona obowiązywała do końca czerwca i może ulec przedłużeniu zależnie od sytuacji. „Personel został przeszkolony w zakresie pomocy osobom odbywającym kwarantannę. To miejsce powinno zaspokoić potrzeby osób podróżujących po regionie, choć nie ma ich zbyt wiele ze względu na ograniczenie lotów” – powiedział rzecznik diecezji ks. Polycarp Kaviak.

Choć wierni wyrazili chęć uczestniczenia w Mszach, to jednak diecezja nadal przestrzega wszystkich protokołów dotyczących koronawirusa, włącznie z zakazem organizacji publicznych nabożeństw. „Bardzo pomocne są diecezjalne media za pośrednictwem których można uczestniczyć w Eucharystii i dowiedzieć się jak zadbać o siebie w czasie pandemii” – dodał ks. Kaviak.

Papuasi są dziś w większości chrześcijanami, katolicy stanowią wśród nich prawie 30 proc. Są młodym Kościołem, który istnieje zaledwie od 135 lat więc wielu nadal praktykuje wierzenia plemienne, magię i czary. Na tych terenach występuje około 800 języków, a co za tym idzie 800 różnych kultur. To chrześcijaństwo zjednoczyło Papuasów w jeden organizm kulturowy i państwowy.

W Papui-Nowej Gwinei pracuje wielu polskich misjonarzy. Wśród nich jest także trzech biskupów, w tym jeden emerytowany, abp Wilhelm Kurtz.
CZYTAJ DALEJ

Bp Grzegorz Suchodolski: Pierwsze kroki kieruję na Jasną Górę

2020-06-05 07:08

[ TEMATY ]

bp Grzegorz Suchodolski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Z modlitwą wdzięczności i zawierzenia przyjechał na Jasną Górę bp Grzegorz Suchodolski, przeżywając tu swoje „biskupie prymicje”. - Chcę zawierzyć Matce Bożej wszystkich, z którymi do tej pory szedłem i tych, którzy będą mi powierzeni - podkreślił biskup pomocniczy diecezji siedleckiej. Bp Suchodolski święcenia biskupie otrzymał trzy dni temu i jak zaznaczył, na Jasnej Górze pragnie zawierzyć Maryi nowe zadania.

Duchowny był dotychczas proboszczem parafii katedralnej, a wcześniej wieloletnim dyrektorem Krajowego Biura Światowych Dni Młodzieży i sekretarzem generalnym Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków2016. Organizował udział polskiej młodzieży i polskich biskupów w siedmiu edycjach ŚDM, a ósme organizował jako sekretarz generalny KO ŚDM 2016 w Krakowie.

Bp Suchodolski przypomniał, że Jasna Góra przed każdym takim spotkaniem, w ciągu 21 lat jego pracy, była miejscem rozesłania dla organizatorów grup, koordynatorów diecezjalnych ŚDM, duszpasterzy młodzieży i wyjeżdżających pielgrzymów. Zwrócił też uwagę, że już wcześniej, bo w 1991r., polskie sanktuarium i doświadczenie jasnogórskie, były niezwykle ważne w historii spotkań papieża z młodymi, ponieważ właśnie tutaj po raz pierwszy zostało ono w pełni otwarte na wymiar międzynarodowy. – To jest Dom Matki, więc ona nauczyła nas w jaki sposób przygotować się na przyjęcie Jezusa, w Eucharystii, w znaku krzyża – zauważył.

Bp Suchodolski wyraził nadzieję na budowanie żywego Kościoła z młodymi dla dobra kolejnych pokoleń, korzystając też z doświadczeń Światowych Dni Młodych i z doświadczeń ludzi, którzy te wydarzenia współtworzyli. – Nie ucieknę od młodych, chociaż zadań będzie więcej także w innych obszarach, ale młodzież jest zawsze głęboko w moim sercu – zapewniał siedlecki biskup pomocniczy.

W miejscu, w którym hasłem Światowych Dni Młodzieży było: „Otrzymaliście ducha przybrania za synów” proszę o młodość ducha – mówił w rozmowie z KAI bp Suchodolski.

Bp Grzegorz Suchodolski jako hasło swojego posługiwania wybrał słowa „Głosić Jezusa Chrystusaˮ. Nawiązują one do napisu, jaki widnieje na Krzyżu Światowych Dni Młodzieży. Również herb biskupi zawiera znaki ŚDM. Znajdują się w nim krzyż Światowych Dni Młodzieży i wyobrażenie Matki Bożej z Dzieciątkiem, pochodzące z ikony „Salus Populi Romani” („Ocalenie Ludu Rzymskiego”).

CZYTAJ DALEJ

Pandemia pogłębiła wykluczenie edukacyjne dzieci

2020-06-05 20:50

[ TEMATY ]

dzieci

edukacja

pandemia

wykluczenie edukacyjne

Vatican News

Edukacja zdalna

Zamknięcie na całym świecie placówek oświatowych z powodu koronawirusa znacząco pogłębiło zjawisko edukacyjnego wykluczenia. Szacuje się, że zamknięcie szkół dotknęło 1 mld 200 mln dzieci. Wiele z nich nie mogło skorzystać z nauczania zdalnego m.in. z powodu braku internetu, czy elektryczności.

Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) przypomina, że już przed pandemią setki tysięcy dzieci dotykał poważny kryzys edukacyjny. W niektórych krajach dorastają kolejne pokolenia, które nie miały szansy na pójście do szkolnej ławy. Mowa m.in. o objętych konfliktami Jemenie, Syrii, Iraku czy wschodniej Ukrainie, ale także wielu krajach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie edukacja wciąż jest dobrem luksusowym. UNICEF podkreśla, że pandemia znacząco pogłębiła edukacyjną przepaść między Północą i Południem.

Przebadano sytuację w 127 krajach świata, w których władze wprowadziły różne formy zdalnego nauczania: za pomocą internetu, telewizji i radia.
W 71 z nich mniej niż połowa mieszkańców ma dostęp do internetu. Przypomniano zarazem, że na całym świecie dzieci żyjące na obszarach wiejskich znajdują się w duże gorszej sytuacji niż te zamieszkujące w miastach. W afrykańskich wioskach, jak np. w Czadzie tylko jedna rodzina na sto ma dostęp do telewizji, podczas gdy w mieście ten współczynnik zmienia się na jeden do trzech. W takich krajach jak Sudan, Lesotho, Gambia czy Mauretania mniej niż 10 proc. mieszkańców może korzystać z elektryczności.

UNICEF przypomina zarazem, że wraz z ograniczeniami i zaostrzeniami wynikającymi z pandemii koronawirusa, znacząco nasiliło się zjawisko przemocy domowej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się właśnie dzieci. Szacuje się, że ok. 300 mln dzieci pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia regularnie pada ofiarą przemocy ze strony rodziców lub opiekunów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję