Reklama

Niedziela Częstochowska

Nie trzeba czekać

Ksiądz Henryk Kowalski, proboszcz parafii Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Zawierciu, zasłynął ostatnią inicjatywą, czyli zainstalowaniem w kościele bezdotykowej kropielnicy na wodę. Jednak to nie wszystko.

2020-05-20 11:39

Niedziela częstochowska 21/2020, str. I

[ TEMATY ]

Pierwsza Komunia św.

Agata Kowalska/Niedziela

To była wyjątkowa uroczystość w wyjątkowych okolicznościach

Parafia działa na pełnych obrotach, mimo panującej w kraju sytuacji. Proboszcz bowiem pokazuje, że z Bogiem nie ma rzeczy niemożliwych. Maj to, jak wiadomo, okres Pierwszej Komunii św. W wielu parafiach jest ona przenoszona na inny termin (w tej zawierciańskiej także), jednak zachowując zasady bezpieczeństwa, dlaczego by nie udzielać sakramentu... indywidualnie?

– Na ostatnią niedzielę sierpnia została przeniesiona uroczystość grupowa. Przy zachowaniu obowiązujących obostrzeń można jednak podejść do sprawy indywidualnie. Dwóch chłopców przyjęło sakrament 2 maja podczas Mszy św. o godz. 12. W drzwiach kościoła przywitaliśmy rodziców i chrzestnych, śpiewaliśmy Oto jest dzień. Aleksander i Franciszek byli zaangażowani w czytania, modlitwę wiernych i przyniesienie darów. Świątynia także była przystrojona, tak aby chłopcy czuli podniosłość i radość tej chwili, mimo że niespędzanej w grupie innych dzieci – mówi ks. Kowalski. Co ciekawe, proboszcz dotychczas odwiedzał przed przyjęciem sakramentu rodziców i dzieci, aby nawiązać relację, zaprzyjaźnić się z rodzinami, zanieść do domu Pana Jezusa. W tym roku było to oczywiście niemożliwe, jednak ksiądz podkreśla, jak ważną rolę w wychowaniu młodego człowieka do wiary stanowi rodzina.

– To rodzice przekazują wiarę, poza Kościołem także uczestniczą w przygotowaniach do Komunii św. Stąd też rodzicielskie błogosławieństwo przed udzieleniem sakramentu. To nie tylko wielka przygoda dla dzieci, ale także dla ich najbliższych.

Reklama

Jestem otwarty na różne daty. Z każdą rodziną z osobna możemy dojść do porozumienia – mówi proboszcz.

Przygotowana dekoracja kościoła nie tylko cieszyła oko, ale skłaniała do refleksji, również dorosłych. – To także forma katechezy. Te obrazy przemawiają do ludzkich serc – kontynuował gospodarz. Odbywający się po uroczystości biały tydzień również musiał przyjąć inną formę. Ksiądz Kowalski zachęcał, by przeżyć ten czas, w miarę możliwości, na nabożeństwach majowych.

2 maja nie był jedynym terminem. W lipcu kolejna taka uroczystość, jednak, jak kończy swoją wypowiedź proboszcz: – Jestem otwarty na różne daty. Z każdą rodziną z osobna możemy dojść do porozumienia!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dla spragnionych serc

2020-05-20 11:39

Niedziela szczecińsko-kamieńska 21/2020, str. I

[ TEMATY ]

Pierwsza Komunia św.

Adam Szewczyk

Dzieci mogą przystąpić do Pierwszej Komunii św. także indywidualnie

W archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej rodzice wspólnie z proboszczami decydują, kiedy dziecko przystąpi do Pierwszej Komunii św.

Za sprawą decyzji podjętej w 2013 r. przez abp. Andrzeja Dzięgę, dzieci mogą przystępować do Sakramentu Ołtarza wcześniej niż w drugiej klasie i niekoniecznie grupowo. Nie oznacza to rezygnacji z dotychczas stosowanej formy grupowego przystępowania do Pierwszej Komunii św. raz w roku. Raczej sprzyja wcześniejszemu rozpoczęciu pełnego uczestnictwa w Eucharystii w przypadku, gdy dziecko jest już na to gotowe.

Dekret w sprawie norm porządkujących zasady przygotowania do Pierwszej Komunii św. został wprowadzony z dwóch istotnych powodów. Pierwszym była potrzeba zindywidualizowania programu duszpasterskiego dla rodzin, natomiast drugi odnosił się do kwestii zerwania z tzw. kluczem klasowym, według którego indywidualne przygotowanie do komunii z Bogiem podporządkowane jest zbiorowemu, utrwalonemu przez lata przyjmowaniu tego sakramentu przez kolejne roczniki klas drugich.

Norma czy zwyczaj

Obecnie zatem można skorzystać z dwóch równoważnych form przystępowania do Pierwszej Komunii św. – rodzinnej lub grupowej, przy czym przy pierwszej akcent odpowiedzialności za właściwe przygotowanie dziecka do tego wydarzenia został przełożony z katechety i proboszcza na rodziców. To oni rozeznają, czy dziecko jest przygotowane do życia eucharystycznego i proponują czas przystąpienia do Pierwszej Komunii św., a proboszcz to weryfikuje.

Zwyczaj przystępowania do Pierwszej Komunii św. przez dzieci w wieku 8-9 lat nie jest normą, lecz ukształtowanym i popularnym w Polsce zwyczajem duszpasterskim, zdefiniowanym wskazaniem Konferencji Episkopatu Polski z kwietnia 1971 r. Było to jednak jedynie zalecenie, a każdy biskup lub synod diecezjalny mógł zadecydować inaczej.

W archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej nie dziwi obecnie widok dziecka indywidualnie przystępującego do Pierwszej Komunii św.

Radosne oczekiwanie

Z takiej możliwości skorzystali Ewa i Marcin Szlendakowie z parafii św. Stanisława BM w Szczecinie, rodzice pięciorga dzieci, w tym 9-letniej Karoliny, która indywidualnie przystąpiła do Pierwszej Komunii św. – Staramy się pielęgnować wiarę w Chrystusa. Nasza córka przez dwa lata przygotowywała się do przyjęcia Pierwszej Komunii św. W obecnej sytuacji proboszcz zaproponował nam komunię indywidualną dla Karoliny, która bez wahania i z radością na to przystała. W naszej rodzinie czymś naturalnym jest modlitwa, czytanie Pisma Świętego, rozmowa o Bogu i oczywiście Eucharystia. Jakże cieszył nas widok córki radośnie oczekującej na przyjęcie Pana Jezusa do swego serduszka.

Celebracja tego wydarzenia koncentrowała się na odświętnej liturgii Eucharystii, sprawowanej w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Pozbawiona została tego wszystkiego, co zwykle dzieje się tuż po niej, czyli tłumu gości, licznych prezentów, biesiady. Zmaterializowało się pragnienie dziecka przylgnięcia całym sobą do Jezusa. Pozostała radość i przykład, że tak też można.

CZYTAJ DALEJ

Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to punkt zwrotny tej kampanii

2020-06-04 18:16

[ TEMATY ]

premier

kampania

Eryk Mistewicz

Adam Guz/KPRM

Mateusz Morawiecki odreagował tygodnie partyjnych ataków. Z głowy, bez kartki, przedstawił w Sejmie jasną wizję Polski, porwał energetyczną, z pasją opowieścią i pokazał, ile jeszcze dobrego może zrobić duet Morawiecki-Duda. To było jedno z lepszych wystąpień w polskim Sejmie. Konkretne, stanowcze, ofensywne – mówi Eryk Mistewicz, ekspert kampanii wyborczych, prezes Instytutu Nowych Mediów

ZOBACZ PRZEMÓWIENIE PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO

- W jakim etapie kampanii prezydenckiej jesteśmy?

- Niedługo ostatnia prosta, wówczas już nie można zrobić ani jednego błędu. Tymczasem wszyscy zawodnicy są absolutnie zmęczeni dotychczasowymi zwodami, zmianami, wyborcy oczywiście też.

- Świeże siły prezentuje w tej sytuacji kandydat Platformy, Rafał Trzaskowski.

- Tak. Kandydat PO dysponuje gigantycznym handicapem, ma o wiele łatwiej od wszystkich innych uczestników wyścigu. Jest młody, świeży, niesterany kampanią, nieopatrzony tak, jak opatrzony stał się już Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, nie mówiąc już o urzędującym prezydencie, Andrzeju Dudzie. Trzaskowski jest przy tym „teflonowy”, także za sprawą skali ataków prowadzonych przeciwko niemu, która jest tak duża, tak przewidywalna, że stała się przeciwskuteczna. Jeśli nic zasadniczo wielkiego się nie wydarzy, Rafał Trzaskowski zmierzy się w drugiej turze z Andrzejem Dudą. To będą dwie odmienne wizje Polski, jasne i zrozumiałe odmienne opowieści o Polsce.

- Wielokrotnie mówił Pan o tym, uczestnicząc i obserwując zagraniczne kampanie wyborcze, że urzędujący prezydent zawsze ma trudniejsze zadanie. Niezależnie od tego, ile dobrego by zrobił w trakcie kadencji, zawsze jest już jakoś „opatrzony”, względem świeżych walczących z nim konkurentów - ma trudniej. Jaka to jest kampania dla Andrzeja Dudy?

- Równie trudna jak ta z 2015 r. W pewnych zakresach wręcz trudniejsza. Na pewno nie jest to kampania oczywista, w sposób oczywisty gwarantująca zwycięstwo Andrzejowi Dudzie. Ta kampania zresztą już trwa i trwa, pandemia wydłużyła ją niemiłosiernie. Ten czas zużywa już wszystkich. A ileż może pan prezydent wspominać sukcesy swojej prezydentury, mówić o gigantycznej skali programów redystrybucji środków, o sukcesach w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie energetycznym. Ile razy można to powtarzać, ile kółek można robić po Polsce odwiedzając po raz kolejny powiat po powiecie? W kontaktach z ludźmi radzi sobie rzeczywiście dobrze, ale czy to gwarantuje mu zwycięstwo w tych wyborach? Szczególnie przy wejściu na arenę nowego zawodnika i de facto rozpoczęciu kampanii na nowo?

- Co będzie głównym punktem sporu, linią kampanijnego wyścigu?

- Jak już powiedziałem: dwie wizje Polski. Bowiem Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski są na antypodach, różnią się właściwie we wszystkim. Różny jest ich stosunek do wiary i wartości, tożsamości narodowej i historii, inną mają wrażliwość społeczną, inna jest ich empatia, inne podejście do słabszych i gorzej sytuowanych w wyniku przemian ostatnich 30 lat. Inne jest ich rozumienie miejsca podległości Polski wobec instytucji europejskich itd. itd.

- Mateusz Morawiecki w Sejmie, prosząc o wotum zaufania dla swojego gabinetu, i opisując tę różnicę użył sformułowania „rozumienie polskich interesów”. Odmienne u niego i Andrzeja Dudy, a odmienne u polityków opozycji.

- Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to był punkt zwrotny tej kampanii. I jedno z lepszych jego wystąpień. Konkretne, stanowcze, ofensywne. Nie spodziewałem się, że wyrwie opozycji datę 4 czerwca i zaproponuje tak silną, z pasją, energią, bez kartki i zdaje się bez specjalnego przygotowania, opowieść o Polsce i dylematach przed którymi wszyscy stoimy. Że poprosi o głos, wejdzie na mównicę i po prostu odreaguje w pełnym pasji wystąpieniu miesiące, a szczególnie ostatnie tygodnie poniewierania przez opozycję, która wyprowadzała przeciwko niemu i jego ministrom właściwie ciągłe ataki, także z atakowaniem Polski z zewnątrz, z użyciem instytucji unijnych. Swoją drogą coś niebywałego, nie do wyobrażenia np. aby politycy francuscy, nawet pozostający w takim zwarciu z rządem jak Marine Le Pen czy Jean-Luc Melenchon zdecydowali się na atakowanie Francji spoza kraju. Wyborcy by ich roznieśli.

- Dlaczego wystąpienie premiera Morawieckiego było punktem zwrotnym kampanii?

- Po pierwsze, pokazało niesłychaną jak na ten etap rządów i po kilku przesileniach jedność, wspólnotę obozu zmiany. Wyniki głosowania o wotum zaufania pokazały, że próby rozbicia tego obozu, choć wciąż będą następowały, na tę chwilę palą na panewce.

Po drugie, nadawało energetyczną nową jakość, ale również intelektualną świeźość. Po tym wystąpieniu wiadomo bardzo dokładnie o co chodzi duetowi Duda-Morawiecki, o jaką Polskę. Wiadomo, z jakimi siłami walczą, kto im i wszystkim Polakom przeszkadza, komu nie w smak ich działanie – zostało to jasno nazwane, bardzo dokładnie i w prostych słowach opowiedziane. Opowiedzieli też, co osiągnęli w ostatnich miesiącach, dzięki jakim działaniom przeprowadzili nas Polaków przez największą katastrofę epidemiologiczną, ale i ze skutkami gospodarczymi, ostatniego pół wieku.

Po trzecie, wreszcie wiadomo dokąd idziemy. Dokąd i po co. Premier Morawiecki nawiązał do wielkich powojennych planów odbudowy, do Planu Marshalla, ale i do Planu Junckera nadania energii Europie. Trudno uprawiać politykę bez wizji. Trudno uprawiać politykę jak sztukę dla sztuki. Plan Dudy czyli postawienie na inwestycje, a co za tym idzie na nowe miejsca pracy, na impuls rozwojowy, na wielkie inwestycje publiczne, na rozruszanie tak wielu branż to plan, na który kontrkandydatom Andrzeja Dudy będzie bardzo trudno odpowiedzieć. To jest właśnie ten moment kampanii, w którym urzędujący prezydent pokazuje wizję i determinację w jej wprowadzaniu. Swoją drogą wyjątkowo trudny moment dla jego kontrkandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Pandemia pogłębiła wykluczenie edukacyjne dzieci

2020-06-05 20:50

[ TEMATY ]

dzieci

edukacja

pandemia

wykluczenie edukacyjne

Vatican News

Edukacja zdalna

Zamknięcie na całym świecie placówek oświatowych z powodu koronawirusa znacząco pogłębiło zjawisko edukacyjnego wykluczenia. Szacuje się, że zamknięcie szkół dotknęło 1 mld 200 mln dzieci. Wiele z nich nie mogło skorzystać z nauczania zdalnego m.in. z powodu braku internetu, czy elektryczności.

Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) przypomina, że już przed pandemią setki tysięcy dzieci dotykał poważny kryzys edukacyjny. W niektórych krajach dorastają kolejne pokolenia, które nie miały szansy na pójście do szkolnej ławy. Mowa m.in. o objętych konfliktami Jemenie, Syrii, Iraku czy wschodniej Ukrainie, ale także wielu krajach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie edukacja wciąż jest dobrem luksusowym. UNICEF podkreśla, że pandemia znacząco pogłębiła edukacyjną przepaść między Północą i Południem.

Przebadano sytuację w 127 krajach świata, w których władze wprowadziły różne formy zdalnego nauczania: za pomocą internetu, telewizji i radia.
W 71 z nich mniej niż połowa mieszkańców ma dostęp do internetu. Przypomniano zarazem, że na całym świecie dzieci żyjące na obszarach wiejskich znajdują się w duże gorszej sytuacji niż te zamieszkujące w miastach. W afrykańskich wioskach, jak np. w Czadzie tylko jedna rodzina na sto ma dostęp do telewizji, podczas gdy w mieście ten współczynnik zmienia się na jeden do trzech. W takich krajach jak Sudan, Lesotho, Gambia czy Mauretania mniej niż 10 proc. mieszkańców może korzystać z elektryczności.

UNICEF przypomina zarazem, że wraz z ograniczeniami i zaostrzeniami wynikającymi z pandemii koronawirusa, znacząco nasiliło się zjawisko przemocy domowej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się właśnie dzieci. Szacuje się, że ok. 300 mln dzieci pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia regularnie pada ofiarą przemocy ze strony rodziców lub opiekunów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję