Reklama

Wiadomości

Orlen obowiązki ma polskie

Z Danielem Obajtkiem, prezesem PKN Orlen, rozmawiają ks. Jarosław Grabowski i Artur Stelmasiak.

Niedziela Ogólnopolska 23/2020, str. 12-15

[ TEMATY ]

wywiad

Orlen

PKN Orlen

Orlen narzucił potężne tempo rozwoju, ale ten rozwój nie byłby możliwy bez inwestycji także w ludzi – mówi prezes Daniel Obajtek w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim (z lewej) i Arturem Stelmasiakiem

Orlen narzucił potężne tempo rozwoju, ale ten rozwój nie byłby możliwy bez inwestycji także w ludzi – mówi prezes Daniel Obajtek
w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim (z lewej) i Arturem Stelmasiakiem

Ks. Jarosław Grabowski: Dlaczego Orlen rzucił się jako jedna z pierwszych firm do wsparcia walki z koronawirusem? Generalnie koncern paliwowy ma przecież inne zadania.

Daniel Obajtek: Naszym podstawowym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo paliwowe Polski. Z tego zadania wywiązujemy się w 100%. Jednak firma narodowa, a jest nią Orlen, przy prowadzeniu biznesu musi też uwzględniać zadania społeczne. Tego zresztą oczekują od nas Polacy, często nasi klienci. Dlatego aktywnie zaangażowaliśmy się w walkę z pandemią. Na ten cel przeznaczamy łącznie ok. 100 mln zł. Nasza pomoc obejmuje wsparcie zarówno finansowe, jak i rzeczowe. Skierowana jest przede wszystkim do służby zdrowia i służb mundurowych, ale też pracowników i podopiecznych Domów Pomocy Społecznej. Działamy kompleksowo, a Polacy to doceniają i coraz chętniej korzystają z naszych usług. Wiedzą, że Orlen jest z nimi również w trudnych czasach.

Mało osób wie, że już po raz piąty Orlen jako jedyna polska firma znalazł się w rankingu najbardziej etycznych firm świata – The World’s Most Ethical Companies.

Jaki jest klucz do działalności etycznej w biznesie? Na pierwszym miejscu zawsze są ludzie. Aktywa można zbudować szybciej albo wolniej. Można mieć nowe pomysły, ale jeżeli nie dobierze się odpowiedniego zespołu i się go nie zmotywuje, to nie wyzwoli się chęci do pracy i realizacji ambitnych celów. Dlatego skuteczne zarządzanie to wymaganie na pierwszym miejscu od siebie. Trzeba być pracowitym człowiekiem, bo swoją postawą motywuje się innych. Pieniądze są ważne, ale dopiero jeżeli połączymy zarabianie z chęcią do pracy i pasją, to mamy sukces. Jeżeli człowiek może się w pracy spełniać i coś kreatywnie tworzyć, to potrafi pracować za pięciu innych, którzy pracują z przymusu.

Jak to wygląda w Orlenie?

Gdy przyszedłem do PKN Orlen, wyznaczyliśmy nowe kierunki rozwoju koncernu. Wdrożyliśmy m.in. Program Rozwoju Petrochemii. Po 2 latach finalizujemy budowę najnowocześniejszej bazy badawczo-rozwojowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Ten projekt jest właśnie inwestycją w kapitał ludzki. W Polsce są świetni naukowcy na politechnikach, ale brakuje nowoczesnych baz z instalacjami pilotażowymi, gdzie osiągnięcia naukowe można testować, a później skutecznie wdrażać do przemysłu. To właśnie w takich warunkach ludzie mogą się rozwijać, opracowywać licencje i projekty bazowe. Mając własne centrum badawczo-rozwojowe, nie będziemy zależni od licencji zagranicznych. To oznacza realne oszczędności, bo koszty pozyskania takich licencji są bardzo duże. Nastąpi też wzrost konkurencyjności. Przez ostatnie 4 lata Orlen narzucił potężne tempo rozwoju, ale ten rozwój nie byłby możliwy bez inwestycji także w ludzi.

Artur Stelmasiak: A jak było wcześniej?

W przeszłości generalnie rozwiązaniem była sprzedaż majątku. Brakowało pomysłu na rozwój aktywów, zrezygnowano z ważnych inwestycji. Planowano np. sprzedaż rafinerii w Możejkach. Tłumaczono, że przynosi straty, a klimat polityczny na Litwie nie sprzyja rozwojowi biznesu. Udowodniliśmy, że można to zmienić. I to właśnie z tego kierunku uzupełnialiśmy dostawy paliw do Polski, kiedy na krajowym rynku wzrosło zapotrzebowanie na diesla w związku z ograniczeniem szarej strefy. Dzisiaj Możejki są w dobrej kondycji finansowej, są modernizowane. Zmienił się również klimat do prowadzenia biznesu na Litwie. Duża w tym zasługa prezydenta Andrzeja Dudy, który zbudował świetne relacje z prezydentem i premierem Litwy. Kiedy się prowadzi biznes za granicą, takie wsparcie jest bardzo ważne. W przeciwieństwie do poprzedników mamy pomysły na rozwój spółek z Grupy Orlen i konsekwentnie je realizujemy. Gdybyśmy nie mieli tych spółek zależnych, to nie uruchomilibyśmy w ciągu 10 dni produkcji płynu do dezynfekcji rąk, tak potrzebnego podczas pandemii COVID-19.

Ks. J.G.: Jeśli już jesteśmy przy temacie pomocy w czasie pandemii, to proszę zdradzić kulisy pomocy dla Watykanu. Jak doszło do tej akcji humanitarnej, dzięki której kard. Konrad Krajewski może rozdysponować pomoc z Polski?

W trudnych czasach warto, ale i trzeba być solidarnym, również z potrzebującymi za granicą. W tym przypadku inicjatywa należała do prezydenta Dudy, który w rozmowie z papieżem Franciszkiem dowiedział się o problemach związanych z zapewnieniem środków zabezpieczających przed pandemią. My mieliśmy zapasy środków ochrony, więc na prośbę pana prezydenta podjęliśmy decyzję o ich wysłaniu do Watykanu. Nie mogliśmy pozostać obojętni na potrzeby innych. Tym bardziej że mieliśmy możliwości, by takiej pomocy udzielić. Wysłaliśmy do Watykanu dwa tiry z maskami, kombinezonami i płynami do dezynfekcji.

A.S.: I za to Prezes Orlenu był atakowany...

Nie spodobało się to kilku politykom opozycji, w tym m.in. kandydatom na urząd prezydenta RP. Rozumiem, że opozycja ma prawo do krytyki, ale nie do rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Dlatego chciałbym uściślić, że to nie była pomoc wyłącznie dla Watykanu. Nasza ambasada była cały czas w kontakcie z nami i papieskim jałmużnikiem kard. Konradem Krajewskim. Znacząca część naszego transportu została przekazana najbardziej potrzebującym. Wiemy, jak trudna sytuacja była we Włoszech. Watykan też potrzebował np. płynów do dezynfekcji rąk i pomieszczeń. Kościół służy nam wszystkim, odgrywa bardzo ważną rolę społeczną i w tym trudnym czasie powinniśmy się wspierać na miarę naszych możliwości. Watykan jest też bardzo ważnym ośrodkiem naszego dziedzictwa, naszej cywilizacji.

Ks. J.G.: Czy pomoc dla Watykanu jest też promocją Polski i samego Orlenu?

Oczywiście, że tak. Przez akcje charytatywne buduje się również markę i rozpoznawalność, także za granicą. Przecież katolicy są naszymi klientami, biznesowymi partnerami, księża też tankują na Orlenie. Robienie zarzutu z tego, że się pomaga innym, w tym kontekście jest zupełnie nie na miejscu. Jesteśmy firmą, która 60% przychodów generuje poza granicami Polski i nasza społeczna odpowiedzialność biznesu nie może się ograniczać wyłącznie do krajowych inicjatyw. Pomogliśmy również potrzebującym na Litwie i trochę na Białorusi.

A.S.: Pan Prezes często mówi o budowie koncernu multienergetycznego. Orlen bardzo szybko uzyskał zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie Grupy Energa.

To częste mówienie o budowie koncernu multienergetycznego wynika z naszych konkretnych działań. Kiedy zostałem prezesem Orlenu, zapowiadałem, że moim celem jest rozwój koncernu i budowanie jego wartości. Dążymy do tego przez inwestycje, ale również przez akwizycje. Przejęcie Grupy Energa w te działania się wpisuje. To największa tego typu transakcja w branży energetycznej w Polsce. Udało się ją zrealizować faktycznie bardzo szybko, w ok. 4 miesiące. Duży wkład ma zespół Orlenu, ale mają go również premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jacek Sasin, dla których wzmacnianie polskich firm jest racją stanu. Ta transakcja jest komplementarna. Aktywa Energi stanowią doskonałe uzupełnienie działalności PKN Orlen, a Orlen jako właściciel wzmacnia również Energę.

Jakie będą dalsze kroki?

Kolejne kroki w budowaniu koncernu multienergetycznego to przejęcie kapitałowe Grupy Lotos. Jak jednak podkreślam od początku, to bardzo skomplikowany proces. Na tę transakcję musimy również uzyskać zgodę Komisji Europejskiej. Negocjacje trwają już drugi rok, ale zbliżamy się do finału. W tym przypadku KE ma wątpliwości dotyczące zachowania zasad konkurencji. My z kolei uważamy, że fuzja Orlenu z Lotosem właśnie wzmocni konkurencję. Ostatnio przedstawiliśmy kolejną, poważną propozycję środków zaradczych, które w pełni adresują obawy KE w zakresie konkurencyjności rynku po transakcji. Rozumiemy, że Komisja potrzebuje więcej czasu na ich analizę, i będziemy musieli zaczekać na jej decyzję najpóźniej do 22 lipca br. Wierzę, że decyzja będzie pozytywna, bo ta fuzja będzie korzystna zarówno dla polskiej gospodarki, jak i dla całego regionu. Lotos, podobnie jak Energa, jest nam potrzebny do zdynamizowania inwestycji, zwłaszcza w nisko- i zeroemisyjne źródła energii. Ta fuzja to również szansa na optymalizację kosztów, choćby w obszarze logistyki. Połączenie poprawi także naszą pozycję negocjacyjną przy zakupie ropy naftowej, a to przełoży się na zwiększenie bezpieczeństwa paliwowego nie tylko Polski, ale również Litwy i Czech, na których terenie mamy rafinerie. Silny koncern multienergetyczny, jakim będzie PKN Orlen po połączeniu z Lotosem, jest w stanie podołać wyzwaniom wynikającym z transformacji energetycznej, którą KE traktuje jako jeden z priorytetów.

Ks. J.G.: Czy tylko od wielkości koncernu zależy jego skuteczność?

Skala jest ważna, bo duży może więcej. Kluczowe jest jednak dobre i odważne zarządzanie. W ostatnich latach dokonaliśmy dywersyfikacji dostaw ropy, ograniczając znacząco udział surowca z Rosji. Orlen zaczął też wzmacniać pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej i stał się bardziej konkurencyjny w stosunku do innych graczy na tym rynku. Na pewno nie przysparza nam to przyjaciół, bo nie wszystkim się podoba rosnący potencjał polskiego koncernu. Dla konkurencji nasz region jest dobry do inwestycji, bo stabilnie i przewidywalnie rozwija się gospodarczo, więc obecni gracze woleliby, aby wszystko zostało po staremu. Tyle tylko że wszystkie duże firmy paliwowo-energetyczne w Europie procesy konsolidacyjne mają już za sobą. My musimy nadrabiać stracony czas – w interesie nie tylko koncernu, ale także Polski i następnych pokoleń.

A.S.: Mówi Pan o dużych inwestycjach dla Polski, które może zrealizować koncern gigant. Jakie jest obecnie największe wyzwanie?

Już teraz prowadzimy wiele inwestycji, m.in. modernizujemy rafinerie, rozwijajmy petrochemię czy obszar detaliczny, które w przyszłości przełożą się na konkretne zyski. Największym wyzwaniem dla polskiej gospodarki jest jednak zrównoważona transformacja energetyczna. Zgodnie z polityką klimatyczną UE musimy inwestować w nowoczesne aktywa energetyczne, aby zmniejszać emisję CO2. I właśnie to zadanie może zrealizować tylko duży koncern, bo przecież nie ma u nas firm, które mogłyby zainwestować np. po kilkanaście miliardów w farmy wiatrowe na morzu. Musimy komplementarnie zamykać łańcuchy wartości biznesu paliwowo-energetycznego, by mieć możliwość tworzenia miksów nowoczesnej energetyki. Budujemy koncern multienergetyczny właśnie po to, by był on stabilny i odporny na wahania w otoczeniu zewnętrznym. A będzie to możliwe, jeśli oprzemy go na kilku filarach działalności. PKN Orlen będzie oparty na wydobyciu, rafinerii i petrochemii, nowoczesnej elektroenergetyce, aż po sprzedaż detaliczną. Tak funkcjonują światowe koncerny.

Jakim elementem budowy tego koncernu jest przejęcie Grupy Energa?

Aktywa Energi stanowią doskonałe uzupełnienie dla działalności PKN Orlen. Orlen ma doświadczenie, jeśli chodzi o energetykę niskoemisyjną, w tym bloki gazowo-parowe. Energa z kolei ma największy udział zielonej energii w miksie energetycznym ze wszystkich polskich spółek energetycznych. Już dysponuje ciekawym pakietem odnawialnych źródeł energii, a z pewnością będziemy ten obszar dalej rozwijać. Nie musimy budować go od zera, a to duża wartość w biznesie. Orlen od dawna jest czwartym producentem energii elektrycznej w Polsce. Nie ma jednak rozbudowanej sieci dystrybucyjnej, którą ma Energa. Dodatkowo plany Energi dotyczące budowy bloków zasilanych gazem ziemnym w Gdańsku i Grudziądzu wpisują się w strategiczne plany PKN Orlen rozwoju aktywów energetycznych. Portfel planowanych przez nas farm wiatrowych na Bałtyku będą uzupełniać elektrownie gazowe, co pozwoli dobrze zarządzać bilansem energetycznym.

Ks. J.G.: Wytłumaczmy czytelnikom, dlaczego odnawialne źródła energii potrzebują innych źródeł. O co chodzi z tym bilansowaniem?

Na każdym morzu, więc również na Bałtyku, wiatr wieje z różną siłą i nie przez wszystkie dni w roku. Jeśli system energetyczny składałby się tylko ze źródeł odnawialnych bez możliwości magazynowania energii – a jak wiemy, te technologie dopiero się rozwijają – to niemożliwe byłoby dostosowywanie produkcji do zmiennego obciążenia odbiorców. W systemie, w którym występują źródła odnawialne – czyli takie, których produkcja energii jest zależna od siły wiatru, nasłonecznienia czy przepływu wody – muszą być elektrownie, które są w stanie zbilansować ten system dzięki temu, że można zarządzać ich produkcją. Będą one dopasowywać swą produkcję tak, aby w każdej chwili ilość energii wyprodukowanej była równa ilości energii zużytej przez odbiorców. Takie źródła regulacyjne to głównie elektrownie gazowe. Dlatego też nowe gazowe inwestycje Energi są nam potrzebne – m.in. po to, by bilansować system. W skrócie: my potrzebowaliśmy Grupy Energa do uzupełnienia naszej działalności, a ona potrzebowała nas, aby realizować inwestycje w odnawialne źródła energii.

A.S.: W czasie epidemii COVID-19 ceny za emisję CO2 znacząco spadały. Może więc do łask znów wróci węgiel, a przecież Energa jest zaangażowana w projekt elektrowni w Ostrołęce. Czy warto teraz inwestować w energetykę węglową?

Każda inwestycja musi być opłacalna biznesowo. Elektrownia w Ostrołęce powstanie, ale akurat w tym przypadku efektywniejsze i tańsze będzie oparcie się na technologii gazowej, w której my jako PKN Orlen mamy bardzo duże doświadczenie. Ostatnio złożyliśmy deklarację gotowości realizacji takiej inwestycji. Nie możemy działać w oderwaniu od realiów. Polityka klimatyczna w Europie idzie w kierunku nisko- i zeroemisyjnych źródeł energii, zmieniło się też nastawienie instytucji finansujących. Oczywiście, można funkcjonować w oderwaniu od światowych trendów i realizować inwestycje po swojemu, ale zasadnicze pytanie brzmi: kto to sfinansuje?

Czyli – na węgiel są po prostu blokady finansowe?

Dokładnie tak to wygląda. Dzisiaj większość funduszy i instytucji finansowych eliminuje ze swojego portfela firmy, które mają u siebie przedsięwzięcia oparte na węglu.

Jak będzie więc wyglądała dalsza rozbudowa Ostrołęki?

Orlen jest koncernem, który ma robić biznes, ale w ramach tego biznesu ma też zabezpieczać interesy państwa. Transformacja energetyczna w Polsce to będzie długi i kosztowny proces, który można zrealizować tylko z udziałem dużych, silnych finansowo firm, mających możliwości pozyskania zewnętrznego finansowania. Aby je uzyskać, należy wybierać takie technologie, które też gwarantują zwrot z inwestycji. Zyski mogą być wykorzystywane na dalszy rozwój, który przysłuży się zarówno całej gospodarce, jak i gospodarce w regionie Polski, w którym te inwestycje będą realizowane.

Czy Orlen musi iść zgodnie z wyznaczonymi trendami politycznymi, a także tymi wytyczonymi przez instytucje finansowe?

Jeśli chcemy sprostać konkurencji na tym wymagającym rynku, to musimy iść do przodu. Niestety, świat finansowy jest tak skonstruowany, że jak ktoś u siebie w portfelu ma dużo tzw. czarnej energii z węgla, to nie uzyska kredytów na dalszy rozwój i potrzebne inwestycje. W interesie Polski jest pozyskanie środków finansowych, by przeprowadzić transformację energetyczną, a my podejmujemy to trudne wyzwanie.

Teraz pytanie w imieniu mediów drukowanych, w tym także prasy katolickiej. Dobrze, że Orlen zainicjował przejęcie Ruchu, bo ta firma sama by sobie nie poradziła. Jaka będzie strategia wobec Ruchu, który jest również naszym – Niedzieli dystrybutorem?

Przejęcie Ruchu to przede wszystkim decyzja biznesowa. Widzimy tu wiele synergii szczególnie w rozwoju sprzedaży detalicznej, ale również w obszarze logistyki. Dlatego zdecydowaliśmy się na tę inwestycję. Proces przejmowania Ruchu nie jest prosty, próbowano go zablokować na różne sposoby. Mimo tego jest on realizowany. Mamy gotową strategię biznesową rozwoju tej firmy, która przez różne działania znalazła się na skraju upadłości. Będą restrukturyzacja, inwestycje i dokapitalizowanie Ruchu, bo to, co się zadziało, trzeba zmienić i naprawić. Będziemy ten biznes rozwijać, prasa będzie obecna zarówno w kioskach Ruchu, jak i na stacjach Orlen.

Ks. J.G.: Mówił Pan Prezes wcześniej o pracowitości. A czy jest coś jeszcze, jakieś cechy, wartości, cnoty, które są potrzebne w biznesie?

Jak jest pracowitość, to jest także szacunek do wartości. Dla mnie osobiście ważna jest też wiara, bo z niej wywodzą się wszystkie wartości, którymi staram się kierować w życiu.

Wiara, pracowitość i...

Wiara, pracowitość i... chyba lojalność. Ja należę do ludzi lojalnych i tę cechę bardzo cenię u innych.

Czy zgodzi się Pan z parafrazą słów jednego z ojców naszej niepodległości, że „Orlen jest Polakiem i ma obowiązki polskie”?

Oczywiście, że ma obowiązki polskie. Jesteśmy narodową firmą, a ja zawsze powtarzam, że kapitał ma swoją narodowość. Na szczęście czasy, kiedy wmawiano nam, że kapitał nie ma narodowości, już minęły. Każdy kapitał ma narodowość i każdy chroni swój rodzimy rynek, a widać to zwłaszcza w czasach kryzysu. Popatrzmy, jak zachowują się inni, choćby Francuzi czy Niemcy.

A.S.: W trudnych dla gospodarki czasach ważną kwestią jest tani pieniądz, czyli dostępność tanich kredytów. Czy z tanim paliwem jest podobnie?

Dokładnie tak samo, bo przecież tanie paliwa obniżają koszty transportu, a to jest ważne dla gospodarki. Dlatego PKN Orlen zainicjował akcję „tanie tankowanie”. Choć wszyscy kupują ropę za tę samą cenę na światowych rynkach, to Orlen zapewnił Polakom najtańszą benzynę w Europie. W ten sposób wspieraliśmy również tych wszystkich, którzy musieli się poruszać – w tym, oczywiście, lekarzy czy służby mundurowe – w czasie, kiedy ze względów bezpieczeństwa zalecano pozostawanie w domu. Teraz akcję „tanie tankowanie” traktujemy jako nasz wkład w „odmrażanie” polskiej gospodarki. Są czasy, kiedy zarabia się więcej, ale są też czasy, gdy trzeba szczególnie chronić swój rynek. A nasz rynek to polscy przedsiębiorcy i Polacy. Poza tym im szybciej zregeneruje się gospodarka, tym szybciej także Orlen wejdzie na ścieżkę wzrostu.

2020-06-03 08:44

Ocena: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Koronka do Bożego Miłosierdzia w centrum miasta

2020-09-28 18:17

[ TEMATY ]

Częstochowa

koronka

Iskra Bożego miłosierdzia

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Modlitwa na Placu Biegańskiego

Modlitwa na Placu Biegańskiego

Po raz kolejny częstochowianie wzięli udział w modlitewnej akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”. 28 września o godz. 15.00 modlili się m.in. na pl. Biegańskiego oraz na „kwadratach” (skrzyżowanie al. Wolności i Al. NMP).

– Plac Biegańskiego to serce miasta. Tutaj odbywa się wiele uroczystości, spotykają się ludzie. Dlatego z mieszkańcami, którzy mają odwagę, modlimy się do Bożego Miłosierdzia. Jest to modlitwa w intencjach świata, ojczyzny i Kościoła. Przede wszystkim ogarniamy koronką nasze miasto, ludzi sprawujących w nim władzę i tych, którzy tej modlitwy najbardziej potrzebują, a zatem chorych, cierpiących i biednych – powiedziała „Niedzieli” s. Milena ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa.

Zobacz zdjęcia: Koronka do Bożego miłosierdzia w centrum Częstochowy

W modlitwie na pl. Biegańskiego uczestniczyli m.in. Michał z żoną Katarzyną i synkiem, ośmiomiesięcznym Leonkiem. – W naszym domu jest kult Bożego Miłosierdzia. Dlatego dzisiaj na tę modlitwę przynieśliśmy obraz Jezusa Miłosiernego. Ta modlitwa w centrum miasta jest dla mnie nie tylko świadectwem wiary, ale płynie prosto z serca – podkreślił Michał.

– Nasz synek Leonek urodził się osiem miesięcy temu, a było niebezpieczeństwo, że mógł się nie urodzić. Lekarze nie chcieli zrobić mi cesarki, a było naprawdę źle. Dopiero interwencja męża poskutkowała. Leonek jest takim cudem Bożego Miłosierdzia. Pomogła nam też bardzo dużo s. Milena – podzieliła się swoim świadectwem Katarzyna.

W modlitwie uczestniczył również razem z żoną Justyną Grzegorz, który wyszedł z bezdomności. – Teraz dzięki pomocy Kościoła i s. Mileny mam dom i żonę Justynę. Gdyby nie Pan Bóg, byłoby w życiu bardzo ciężko. To również był cud Bożego Miłosierdzia – powiedział „Niedzieli”.

Jowita Kostrzewska

Modlitwa na Kwadratach

Modlitwa na Kwadratach

Mieszkańcy Częstochowy modlili się także na „kwadratach” (róg al. Wolności i Al. NMP). – To wielka łaska móc dziś stanąć tutaj i razem z innymi modlić się, przyzywając Bożego Miłosierdzia dla nas, dla naszych rodzin, ojczyzny i całego świata. W czasach gdy otwarcie atakuje się Kościół, rodzinę i podważa najważniejsze wartości, nie wolno nam być obojętnym. Naszym orężem jest właśnie modlitwa i zawierzenie Jezusowi oraz Maryi. To jedyna i najpewniejsza droga – powiedziała nam Jowita.

– Stanięcie do modlitwy w centrum miasta jest też świadectwem, że nie wstydzimy się naszej wiary i pokazaniem innym, zwłaszcza ludziom zagubionym, że miłosierne ramiona Jezusa zawsze są dla nich otwarte, że On tylko czeka na nasze „tak”, żeby mógł działać i przemieniać nasze życie – dodała.

– Popieram wspólną modlitwę i bardzo bym chciała, żeby w naszym Olsztynie też w przyszłości była wspólna modlitwa poza kościołem, żeby innych zaprosić do modlitwy. Jestem członkiem Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa i ta modlitwa jest bliska mojemu sercu. Modlę się nią codziennie wspólnie z Misjonarzami Świętej Rodziny. Odmawiam ją też w intencji kapłanów, modląc się „Margaretką” – powiedziała w rozmowie z nami Jadwiga Minkina.

Od kilku lat wierni co roku spotykają się na modlitwie 28 września w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny.

CZYTAJ DALEJ

Kolegium Rektorskie KUL: wypowiedzi ks. Wierzbickiego skierowane do oceny komisji dyscyplinarnej

2020-09-29 14:19

[ TEMATY ]

KUL

YouTube

Treść wypowiedzi medialnych księdza dr. hab. Alfreda Wierzbickiego, zatrudnionego na wydziale kościelnym, zostanie przekazana do oceny Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej ds. Pracowników - poinformowało Kolegium Rektorskie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Kolegium zaznaczyło, że wypowiedzi ks. Wierzbickiego są traktowane przez władze uczelni jako działania szkodzące misji KUL. „Kolegium rektorskie odcina się od tych słów i apeluje, aby nie traktować ich jako stanowiska uniwersytetu" - czytamy w komunikacie.

„Katolicki Uniwersytet Lubelski w swojej działalności naukowej i dydaktycznej jest podporządkowany misji zawartej w sentencji „Deo et Patriae". Od 100 lat misja ta jest przekazywana kolejnym pokoleniom naukowców, studentów i pracowników administracji, którzy tworzyli i aktualnie tworzą środowisko akademickie KUL" - zaznaczyło Kolegium Rektorskie KUL.

Władze uczelni informują, że podstawą skierowania sprawy ks. Wierzbickiego do oceny Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej ds. Pracowników jest Statut KUL, zgodnie z którym: „na wydziałach kościelnych Uniwersytetu mogą być zatrudnione jako nauczyciele akademiccy te osoby, które należą do Kościoła katolickiego i odznaczają się nieskazitelnością życia, czystością doktryny i pilnością w pełnieniu obowiązków. Nauczyciele akademiccy, którzy nauczają spraw dotyczących wiary lub moralności, zobowiązani są do wykonywania swoich zadań w pełnej wspólnocie z Nauczycielskim Urzędem Kościoła" (§47.5).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję