Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Remont „Serca”

O remoncie szczecińskiego sanktuarium NSPJ z kustoszem tego świętego miejsca ks. dr. Jarosławem Staszewskim SChr rozmawia Adam Szewczyk.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 23/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

sanktuarium

Szczecin

remont

Adam Szewczyk

Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie

Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie

Od dłuższego czasu trwa zakrojony na wielką skalę i zaplanowany na lata remont szczecińskiego sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa. To jedno z najpoważniejszych przedsięwzięć tej 18,5-tysięcznej parafii, w której posługuje 12 księży, a proboszczem od siedmiu lat jest ks. Staszewski. Jak wyglądać będzie kościół po tak gruntownej renowacji? Co jeszcze jest do zrobienia, by to słynące łaskami Bożego Miłosierdzia sanktuarium w pełni odzyskało swój blask?

Adam Szewczyk: Sanktuarium pięknieje. Z renowacji powróciła rzeźbiona nastawa ołtarzowa. Malowana jest praktycznie cała nawa główna. Zakres prowadzonych prac jest ogromny…

Ks. Jarosław Staszewski: Zrobiono już dużo więcej. Jest nowy obraz Serca Jezusowego, który pojawił się w 2014 r., pod nim tabernakulum, a jeszcze niżej ołtarz boczny. Odnowiony został obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, „zrośnięty” z tym kościołem od dawna. Wymienione zostały okna i odnowiono wszystkie witraże, kościół został poddany termoizolacji. Jest nowa chrzcielnica. Z monolitycznego bloku zielonego marmuru norweskiego wykuta została czasza, a w gdańskiej pracowni Drapikowski Studio wykonano jej pokrywę.
Najbardziej widocznym elementem poddanym gruntownej renowacji jest tak charakterystyczna dla sanktuarium nastawa ołtarzowa ze sceną Ostatniej Wieczerzy. Ołtarz wykonany został w 1910 r. dla kościoła św. Jana Chrzciciela. Po II wojnie światowej przeniesiono go do naszego kościoła, w którym – z wyjątkiem krótkiego epizodu w katedrze – został na stałe. Prace przy jego konserwacji trwały dwa lata i przebiegały pod kierunkiem Przemysława Manny, konserwatora z Muzeum Narodowego w Szczecinie. Dorobiono zniszczone elementy, wróciła postać Boga Ojca, który wychyla się z chmur nad Chrystusem. Uzupełniono utracone i naprawiono uszkodzone akanty. Nastawie przywrócono pierwotną kolorystykę. Okazało się, że ołtarz był zielony, zatem znacznie odbiegający od tego, do czego szczecinianie przyzwyczaili się w ciągu ostatnich dziesięcioleci.
Ołtarz stanowi dominantę w całym wyposażeniu kościoła i jego kolorowi podporządkowano inne elementy. Zieleń pojawiła się w ołtarzu posoborowym, przesuniętym o metr w kierunku wiernych, co powiększyło przestrzeń prezbiterium. Zielona jest chrzcielnica i ambona. Kolor ten pojawi się także w kolorystyce kasetonów w sklepieniu. To wszystko jest echem zielonej barwy szafy ołtarzowej.
Przebudowaliśmy kaplicę Maryjną na zakończeniu wschodniej nawy kościoła. Dzisiaj jest tam bezpieczne przejście do zakrystii i dyskretne do toalety. Odnowiliśmy też jedną z najstarszych ikon Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy, którą umieściliśmy między srebrnymi płaskorzeźbami św. Józefa i św. Jana Pawła II, w bezpośrednim kontekście wielkiego obrazu Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia.

Skąd pomysł, by zmienić dotychczasowy wystrój świątyni?

Przeprowadzone zostały badania pierwotnej kolorystyki kościoła i taka była decyzja konserwatorska, by – skoro ów oryginalny wystrój jest znany – do niego powrócić. Przy czym zwróćmy uwagę, jak wiele się zmieniło. Świątynia nie jest już pruskim ewangelickim kościołem garnizonowym. Tamta kolorystyka była mocno podporządkowana idei pruskiej, cesarskiej armii, zatem nie można w taki prosty sposób odtworzyć starego wnętrza, które służyło liturgii ewangelickiej. Dlatego wspólnie z miejskim konserwatorem zabytków ustaliliśmy, że pierwotna kolorystyka stanie się punktem wyjścia dla nowej, która bierze pod uwagę współczesną funkcję kościoła – sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Planowana jest renowacja zewnętrznych części kościoła?


Prace zewnętrzne trwają. Od pięciu lat prowadzony jest remont hełmu wieży. Wymieniono zepsute belki jego drewnianej konstrukcji, naprawiono część dachu od strony ul. Wojciecha, potem od pl. Zwycięstwa z nowym zegarem – w zasadzie z „nowym starym”, bo zegar był zaprojektowany od początku, ale nigdy ten projekt nie został zrealizowany. Wróciliśmy do tej koncepcji i oryginalnej grafiki, która pochodzi z przedwojennego niemieckiego projektu. W ubiegłym roku odnowiono połać od ul. Więckowskiego i fragment dachu od Parku Andersa, który zamierzamy dokończyć w tym roku. To pierwszy etap. Są gotowe projekty renowacji wieży, jej fasad bocznych. Jednak te prace nie obejdą się bez pomocy zewnętrznej. Będziemy wnioskować o wsparcie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bowiem wielkość planowanych nakładów jest ogromna. Tego żadna parafia nie byłaby w stanie udźwignąć samodzielnie. Jeśli pojawi się taka możliwość, to prace prowadzone będą równolegle, wewnątrz i na zewnątrz.
Kościół objęty jest opieką państwa, wpisany jest do rejestru zabytków. To najstarszy obiekt sakralny w Polsce zbudowany w technologii żelbetu. Starsza jest Hala Ludowa we Wrocławiu, która znajduje się na liście zabytków UNESCO, jednak z obiektów sakralnych nasz jest najstarszy i w swojej klasie jest absolutnym liderem, nie ma konkurencji w Polsce. To także istotny argument w trakcie starań związanych z uzyskaniem wsparcia przy jego remoncie, bowiem kościół nie jest jednym z wielu, lecz jedynym takim z 1919 r. w kraju. Oczywiście są inne z lat 30., ale z drugiej dekady XX wieku nasz jest jedyny.

2020-06-03 08:45

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Edmund Bilicki – pożegnanie pioniera

Niedziela szczecińsko-kamieńska 34/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Szczecin

Edmund Bilicki

Archiwum prywatne

Edmund Bilicki (1928 – 2020)

Edmund Bilicki (1928 – 2020)

30 lipca 2020 r. w wieku 92 lat zmarł senator Edmund Bilicki, wybitny działacz katolicki, społecznik, polityk, szczeciński pionier.

Edmund Bilicki urodził się 11 marca 1928 r. w Łobżenicy k. Bydgoszczy. Na początku lat 50. XX wieku osiedlił się w Szczecinie. Był więc jednym z pionierów i brał udział w odbudowie miasta. Z uwagi na to, że zajmował się elektryką, był związany z pracami elektryfikacyjnymi m.in. szpitala przy ul. Arkońskiej i kina Kosmos.

Społecznik, senator, radny

Edmund był człowiekiem głębokiej wiary i wielkiego serca. Cechowały go wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka i szerokie horyzonty myślowe, które sprawiły, że pracował, działał i służył innym. Wśród wielu aktywności społecznych, w które był zaangażowany, trzeba wymienić również działalność w poradnictwie rodzinnym na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Edmund Bilicki był bardzo mocno zaangażowany w obronę życia dzieci od poczęcia.

Edmund Bilicki, senator RP I kadencji, widnieje w Biuletynie IPN jako działacz Duszpasterstwa Rodzin przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie przez wiele lat był doradcą rodzinnym w parafialnej poradni życia rodzinnego. Był radnym III kadencji Rady Miasta Szczecina i współorganizatorem Szczecińskiego Klubu Katolików – wystąpił o jego zarejestrowanie. Został odznaczony tytułem Zasłużony dla Miasta Szczecina.

Doradca rodzinny

W dziedzinie poradnictwa rodzinnego Edmund Bilicki był zaangażowany od początków tworzenia struktur Duszpasterstwa Rodzin na ziemiach zachodnich. Współpracował z jezuitą o. dr. Władysławem Siwkiem, duszpasterzem akademickim i kapelanem pracowników służby zdrowia, który napisał o tym w książce Początki Duszpasterstwa w Szczecinie i działalność katolicko-społeczna w latach 1945-1970 i późniejszych, we wspomnieniach Edmunda Jana Bilickiego.

W latach 1978-79 uczestniczył w szkoleniu w zakresie kursu podstawowego do posługi w punktach poradnictwa rodzinnego na terenie diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Podjął posługę w Poradni Życia Rodzinnego przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie, którą prowadzą Księża Chrystusowcy. Sprawował ją do 2001 r.

Lata 70. i 80. to czasy, w których tzw. wyż demograficzny wchodził w okres zakładania rodzin. Istniała pilna potrzeba przygotowania osób o światopoglądzie chrześcijańskim do życia w rodzinie zgodnie z nauką Kościoła, a jednocześnie potrzeba przygotowania osób, które umiałyby tę wiedzę przekazywać młodym.

Ochrona życia

Bilicki razem z ówczesną instruktorką diecezjalną Zofią Plater-Zyberk prowadzili szkolenia dla nowych doradców na terenie całej diecezji m.in. w Stargardzie, Świnoujściu, Kamieniu Pomorskim. Na potrzeby szkolenia doradców wspólnie z dr n. med. Zbigniewem Szymańskim, prof. zw. UKSW i inżynierem Romanem Uljaszem opracowali dwa zeszyty szkoleniowe pt. Spotkania małżeńskie i odpowiedzialne rodzicielstwo, wydane przez Poradnictwo Rodzinne w 1992 r. Zeszyty te były przekazywane młodym małżonkom w celu uzupełnienia i poszerzenia wiedzy o tych istotnych w życiu małżeńskim zagadnieniach.

Jednocześnie Bilicki brał aktywny udział w różnego rodzaju akcjach związanych z obroną życia dziecka poczętego, prowadził prelekcje i pogadanki dla młodzieży o tematyce związanej z kształtowaniem postaw do życia w czystości, o miłości małżeńskiej i gospodarowaniu darem płodności, uczestniczył w Marszach dla Życia, które od wielu lat gromadzą ludzi, którzy promują życie od poczęcia, walczą o szacunek dla rodzącego się życia i o godność człowieka.

Dom Samotnej Matki w Karwowie

Na początku lat 80., kiedy Bilicki sprawował funkcję prezesa Szczecińskiego Klubu Katolików, na terenie diecezji zaistniała potrzeba objęcia opieką i apostolatem dziewcząt i kobiet zagrożonych moralnie. Staraniem bp. Stanisława Stefanka powstała inicjatywa utworzenia domu dla dziewcząt i kobiet, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Członkowie SKK, na czele z prezesem Bilickim, aktywnie zaangażowali się społecznie w prace przy remoncie budynku przeznaczonego na Dom Samotnej Matki (Dom dla Matek z Małoletnimi Dziećmi i Kobiet w Ciąży) w Karwowie. Remont trwał 2 lata.

Pierwszą przełożoną domu została s. Assunta Sasadeusz ze Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. W domu w Karwowie przyjmowano nieletnie matki często wyrzucane z domów. Szczególną opieką obejmowano dziewczęta i kobiety, które wymagały wsparcia w ciężkich życiowych doświadczeniach. Do tej pory dom zapewnia całodobowy, okresowy pobyt matkom z małymi dziećmi i kobietom w ciąży, które znajdują się w sytuacji kryzysowej i są pozbawione materialnych środków do życia, bezdomne lub znajdują się w sytuacji przemocy domowej. Pierwsza podopieczna w ciąży została przyjęta do domu w 1983 r. i urodziła pierwsze uratowane dziecko – Agnieszkę. W uroczystość Chrystusa Króla została ona ochrzczona przez bp. Stefanka, a Edmund Bilicki został jej ojcem chrzestnym.

Przez wszystkie lata działalności Bilicki pozostał wierny swojemu zaangażowaniu w działalność domu w Karwowie. W trudnych czasach komunistycznych, przy bardzo skromnych zasobach finansowych, kiedy istniała potrzeba wyposażenia w niezbędne do funkcjonowania domu sprzęty, takie jak np. lodówki, pralki, meble, urządzenia sanitarne itp., zorganizował pomoc z krajów zachodnich. Nawiązał kontakt ze Stowarzyszeniem Charytatywnym w Holandii, skąd przez lata sprowadzano potrzebne sprzęty. Również dzięki jego staraniom uzyskano pomoc ze strony sąsiednich, zachodnich państw: NRD a potem RFN.

Rodzina

Dzieci Edmunda Bileckiego poszły w ślady ojca i realizują jego ideały we własnym życiu. Córka, dr n. med. Iwona Rawicka, jest lekarzem specjalistą położnictwa i ginekologii, wykładowcą na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego (familiologia), doradcą rodzinnym, instruktorem naturalnego rozpoznawania płodności, konsultantem medycznym naprotechnologii. Przez wiele lat sprawowała też opiekę położniczą nad pensjonariuszkami domu w Karwowie. Syn, Jarosław, od 29 lat spełnia się w powołaniu kapłańskim w Zgromadzeniu Księży Chrystusowców, obecnie w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w dekanacie Szczecin-Słoneczne. Jako proboszcz tej parafii szczególną troską obejmuje młode rodziny, dba o właściwe przygotowanie narzeczonych do sakramentu małżeństwa i życia w rodzinie. Janusz, najstarszy z rodzeństwa, jest inżynierem budowy maszyn i okrętów. Był członkiem zarządu Zakładów Chemicznych Police, a obecnie jest zastępcą dyrektora regionu Poczty Polskiej. Jego żona jest lekarzem medycyny. Mają troje dzieci.

Nieoceniony wkład

Całokształt bezinteresownej służby narzeczonym w przygotowaniu do sakramentu małżeństwa i do życia w rodzinie, pomoc małżeństwom i rodzinom, zaangażowanie w obronę życia dzieci od poczęcia i opieka nad kobietami w stanie błogosławionym, które są w trudnej sytuacji życiowej, to nieoceniony wkład senatora w troskę o świętość małżeństw i rodzin.

Edmund Bilicki zmarł w wieku

92 lat. 5 sierpnia w szczecińskiej bazylice katedralnej św. Jakuba Apostoła i na cmentarzu centralnym odbyły się uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył abp Andrzej Dziega. W trakcie uroczystości przedstawiciel Prezydenta RP złożył na ręce rodziny zmarłego nadany pośmiertnie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - patronka misji

Przed swoją śmiercią św. Teresa (1873-1897) przyrzekła, że będzie z nieba „spuszczać deszcz róż”. Dlatego ikonografia przedstawia Świętą z naręczami róż, które oznaczają łaski, jakie za jej wstawiennictwem ludzie otrzymują. Te właśnie niezwykłe łaski stały się przyczyną popularności Świętej w świecie, oraz tak rychłego wyniesienia do chwały ołtarzy. W roku 1923 papież Pius XI ogłosił ją błogosławioną, a już dwa lata później wpisał ją uroczyście do katalogu świętych. W roku 1944 papież Pius XII ogłosił św. Teresę drugą, obok Joanny d´Arc, patronką Francji. W roku 1947, w 50-lecie śmierci św. Teresy, odbyła się we Francji wielka peregrynacja relikwii Świętej.

W Lisieux wystawiono obok klasztoru Karmelitanek bazylikę ku czci św. Teresy. Nad wejściem do bazyliki widnieje duży napis: „Kto się wywyższa, będzie poniżony; kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14,11). W bazylice Święta leży w brązowym habicie, z białą peleryną, w czarnym welonie i z wiankiem róż na głowie. W prawej ręce trzyma róże, a w lewej krzyż. Wokół kryształowej trumny mnóstwo róż, jak też zapalonych świec. Dookoła trumny napis: „Chcę osiągnąć niebo, czyniąc dobrze na ziemi”. Sława św. Teresy od Dzieciątka Jezus jest rzeczywiście zadziwiająca.
Jej krótkie życie nie zawierało nadzwyczajnych wydarzeń. Nie piastowała ważnych funkcji, nie pisała traktatów teologicznych, nie założyła nowych fundacji, nie odznaczała się bohaterskimi czynami. Dziewięć lat klasztornego życia upłynęło jej na cichym wypełnianiu twardej reguły karmelitańskiej. Jednak Teresa z Lisieux została Doktorem Kościoła, jest najczęściej cytowaną kobietą w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego.

Swoje przemyślenia na temat życia duchowego i cierpienia napisała w księdze Dzieje duszy. Nie była wielką pisarką, ale jej teksty odznaczają się prostotą i jasnością. Pierwsza część jej autobiografii - „Rękopis A” - powstał na prośbę siostry Pauliny, przeoryszy Karmelu. Siostra Maria później nakłoniła Teresę do napisania „Rękopisu B”, prosząc o dokładniejsze wyjaśnienie „doktryny małej drogi”.
Droga ta jest prosta, dostępna każdemu, choć wcale niełatwa. Teresa mówi tu o swoim jedynym skarbie: „im bardziej jest się słabym, bez pragnień i bez cnót, tym lepszym jest się obiektem dla działania Bożej miłości, pochłaniającej i przemieniającej”. Co ciekawe, dzisiaj refleksje św. Teresy, przetłumaczone na blisko 60 języków, należą do ścisłej czołówki bestsellerów literatury religijnej.
Święta Teresa miała zaledwie 4 lata, kiedy straciła matkę. Po jej śmierci obrała sobie za matkę Maryję. W latach 1881-1886 ojciec oddał Teresę do internatu sióstr benedyktynek, które w swoim opactwie miały także szkołę z internatem dla dziewcząt. 25 marca 1883 r. Teresa zapadła na ciężką chorobę. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. Odtąd przy każdej Komunii św. powtarzała z radością: „Już nie żyję ja, ale żyje we mnie Jezus”. Pan Jezus swoją wybrankę już od dziecka doświadczył cierpieniem. Najpierw przyszła wspomniana choroba. Potem ogarnęły ją skrupuły, które dręczyły ją ponad rok. Jak wyznała, swoje uleczenie z tej choroby duchowej zawdzięcza swoim czterem siostrzyczkom, zmarłym w latach niemowlęcych. W pamiętniku swoim zapisała, że w czasie pasterki, w noc Bożego Narodzenia przeżyła „całkowite nawrócenie”. Jak je należy rozumieć? Oto ogarnął jej serce żar pozyskania dla Pana Jezusa wszystkich grzeszników. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości.

Kiedy miała 15 lat, zapukała do bramy Karmelu, prosząc o przyjęcie. Przełożona jednak, widząc wątłą oraz zbyt młodą panienkę, nie przyjęła Teresy, obawiając się, że najsurowszego zakonu nie przetrzyma. W tej sytuacji Teresa pojechała do Rzymu. Papież Leon XIII obchodził złoty jubileusz swojego kapłaństwa. Upadła przed nim na kolana i zawołała: „Ojcze, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do Karmelu w 15. roku życia”. Marzenia dziewczęcia spełniły się dopiero po roku. Została przyjęta, najpierw w charakterze postulantki, potem nowicjuszki. Zaraz przy wejściu do klasztoru uczyniła postanowienie: „Chcę być świętą”.
W styczniu 1889 r. odbyły się jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. Jej drugim postanowieniem było:
„Przybyłam tutaj, aby zbawić dusze, a nade wszystko, by się modlić za kapłanów”. Na rok przed śmiercią zaczęły pojawiać się u św. Teresy pierwsze objawy daleko już posuniętej gruźlicy: wysoka gorączka, osłabienie, zanik apetytu. Pierwszy krwotok zaalarmował klasztor w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Mimo to spełniała nadal wszystkie zlecone jej obowiązki: mistrzyni, zakrystianki, opiekunki starszych sióstr. Zima roku 1896/1897 była wyjątkowo surowa. Klasztor nie był ogrzewany. Przełożona zlekceważyła stan siostry. Do infirmerii posłano ją dopiero w lipcu 1897 r., gdzie 30 września zmarła.

Często święta przedstawiana jest jako osoba uśmiechnięta. Tak było w istocie. Nawet wśród największych cierpień umiała zdobyć się na uśmiech. Chciała zostać świętą. Chciała wiele czynić dla zbawianie dusz. Chciała pomagać kapłanom. I oto nadarzyła się okazja - cierpienie. Św. Teresa cieszyła się z tych krzyży, bo widziała w nich piękny prezent, jaki może złożyć Boskiemu Oblubieńcowi. Pan Jezus nie był też wobec niej dłużny, obsypywał Wybrankę pociechami wewnętrznymi, a nawet stanami ekstazy.
W Polsce kult św. Teresy stał się bardzo popularny w XX w. Nie było kościoła bez obrazu uśmiechniętej Świętej z różami. Wystawiono ku jej czci kilkadziesiąt kościołów. Ukazało się kilkanaście wydań jej żywotów. Także jej imię stało się popularne. Istnieją w Polsce dwie rodziny zakonne pod wezwaniem św. Teresy: Karmelitanki od Dzieciątka Jezus oraz Siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Może zadziwiać, dlaczego św. Teresa została ogłoszona patronką misji katolickich. Wyjaśnia to wyznanie Teresy: „nie mogąc być misjonarką czynną, pragnę nią być mocą miłości i pokuty”. Te słowa wzbudziły wśród głoszących Dobrą Nowinę na krańcach świata wiarę w Jej autentyczną miłość i wstawiennictwo w trudach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Nowi kandydaci na ołtarze

2020-10-01 17:47

[ TEMATY ]

kanonizacja

beatyfikacja

papież Franciszek

Vatican News

Papież Franciszek upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do promulgacji dekretów dotyczących kilkorga kandydatów na ołtarze. Zatwierdzony został między innymi cud za wstawiennictwem Sługi Bożej, Gaetany Tolomeo, nazywanej popularnie Nuccią. Była osobą świecką. Żyła w ubiegłym wielu. Urodziła się 10 kwietnia 1936 roku w Catanzaro we Włoszech. W tym mieście również 24 stycznia 1997 roku zakończyła ziemską drogę.

Nuccia przeżywała z wiarą misterium cierpienia. Od dziecka była dotknięta postępującym paraliżem. W Jezusie znajdowała siły, aby przekazywać wszystkim napotykanym osobom odwagę i nadzieję oraz obdarzać uśmiechem. Przez całe życie unieruchomiona, przemieniała cierpienie w modlitwę. Mówiła m.in Jezusowi: „Niech twoja potęga miłości, Panie, uczyni ze mnie piewczynię Twojej łaski, przemień mój lament w wieczną radość: w hymn dla życia, które zwycięża śmierć oraz orędzie nadziei dla wielu smutnych dusz (...). Dzięki, Panie, za dar życia...Dzięki, Jezu, za to, że przemieniłeś mój płacz w radość...Dzięki za wszystko, Ojcze dobry i miłosierny! Wychwalam Cię, błogosławię Ciebie i dziękuję ci za każdy gest otrzymanej miłości, ale przede wszystkim za każde doznane wyrzeczenie. Pragnę podziękować ci szczególnie za dar unieruchomienia, które stanowi dla mnie prawdziwą szkołę zawierzenia, pokory, cierpliwości i wdzięczności, i stało się dla przyjaciół moim Getsemani, ćwiczeniem w miłości i każdej innej cnocie”.

W najbliższym czasie beatyfikowani zostaną również słudzy Boży: Franciszek Cástor Sojo López wraz z trzema towarzyszami. Są to kapłani diecezjalni, którzy zostali zamordowani z nienawiści do wiary podczas wojny domowej w Hiszpanii, w latach 1936-1938.

Czcigodnymi Sługami Bożymi zostały uznane Franciszka Pascual Doménech, założycielka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Niepokalanego Poczęcia oraz Maria Dolores Segarra Gestoso, założycielka Sióstr Misjonarek Chrystusa Kapłana.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję