Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Bądź uwielbiony!

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy” – słowa te stały się hasłem przewodnim wieczoru uwielbienia, który 7 czerwca odbył się w krasnobrodzkim sanktuarium.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 25/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wieczór uwielbienia

Najświętszy Sakrament

Krasnobród

Ewa Monastyrska

Najświętszy Sakrament był centrum modlitwy

Najświętszy Sakrament był centrum modlitwy

Krasnobrodzki Gospel wykonał dziesięć pieśni o charakterze uwielbieniowym, które przeplatane były przygotowanymi fragmentami z Pisma Świętego.

– Wydarzenie to było czymś niezwykle wyjątkowym zarówno dla nas, śpiewających, jak i dla wiernych, którzy przyszli. Przybyło naprawdę dużo osób, co nas ucieszyło, ponieważ mieliśmy pewne obawy, że będziemy śpiewać do pustego kościoła. Widzieliśmy po wiernych, że bardzo przeżywali obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Być może niektórym przeszkadzało to, że nie było nas widać i byliśmy tłem w tym wydarzeniu, ale taki był nasz zamysł. To nie był koncert, nie my byliśmy najważniejsi – powiedziała Karolina Piotrowska, koordynatorka Krasnobrodzkiego Gospel.

Reklama

Na samym początku adoracji ks. Krzysztof Krupa podkreślił jak ważny w naszym życiu jest Chrystus. Prosił jednocześnie Boga, byśmy potrafili w każdej chwili naszego życia uwielbiać Jezusa. Zmniejszenie obostrzeń dało radość z możliwości przebywania w świątyniach. Ta radość zaowocowała wieczorem uwielbienia, który miał wymiar szczególny, ponieważ zapowiadał również święto Bożego Ciała.

Dzięki Ci, Jezu

Wieczór uwielbienia był dziękczynieniem za możliwość przebywania z Chrystusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie w Jego świątyni. Czas pandemii dla wielu był czasem trudnym, ponieważ nie mogliśmy przychodzić do kościołów i korzystać z sakramentów świętych. Dziś jest już inaczej, z tej racji Najświętszy Sakrament nie stał na ołtarzu, lecz został przybliżony wiernym i na wysokim postumencie symbolizował bliskość Chrystusa względem człowieka.

Udało mi się obejrzeć część transmisji uwielbienia, choć dzielą mnie od Krasnobrodu tysiące kilometrów. Uważam, że to było piękne.

Dla samego Krasnobrodzkiego Gospel wydarzenie to stanowiło głębokie przeżycie.

– Jestem wdzięczna Bogu, że mogę być częścią Krasnobrodzkiego Gospel i uwielbiać Pana. Był to szczególny czas łaski. Było to święto Trójcy Przenajświętszej i właśnie po tak długim czasie izolacji, odosobnienia, mogliśmy wspólnie uwielbiać Pana i dziękować Mu za jego miłość i miłosierdzie. Naprawdę to odczuwałam, że jest nam bardzo bliski i że zawsze na nas czeka. Dziękuję Bogu za to doświadczenie – podkreśliła Marzena Kałuża, chórzystka Krasnobrodzkiego Gospel.

Międzynarodowy wymiar

Reklama

Choć świątynia wypełniona była wiernymi, to w wieczorze uwielbienia brały udział także osoby z różnych części Polski, a nawet świata. Było to możliwe dzięki transmisji internetowej –tam została wyświetlona blisko 2 tysiące razy.

– Udało mi się obejrzeć część transmisji uwielbienia, choć dzielą mnie od Krasnobrodu tysiące kilometrów. Uważam, że to było piękne. Odległość wcale nie przeszkodziła mi w przeżywaniu tego, co wartościowe – przyznał Françoisz z Reunion Island, wyspy leżącej niedaleko Madagaskaru.

Kustosz krasnobrodzkiego sanktuarium ks. prał. Eugeniusz Derdziuk, wyraził nadzieję, że nie jest to ostatnie tego typu wydarzenie i że będzie ono mogło się odbywać cyklicznie, na przykład co kwartał.

2020-06-17 11:09

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Fundacja "Płomień Eucharystyczny" prosi o wsparcie Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu

[ TEMATY ]

Najświętszy Sakrament

davideucaristia/pixabay.com

Fundacja "Płomień Eucharystyczny" zwróciła się o wsparcie materialne celem dokończenie prac wykończeniowych przy pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu w miejscowości Kolonia Jedlnia, która znajduje się na skraju Puszczy Kozienickiej. Środki są potrzebne m.in. na wybrukowanie terenu wokół obiektu i założenie ogrodu.

Kaplica jest miejscem całodobowej Adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji rodzin w całej Polsce oraz na całym świecie. Dzieło ma akceptację biskupa radomskiego Henryka Tomasika. Orędownikiem budowy oraz duchowym dyrektorem Kaplicy był o. Joseph Vadakkel.

Prezesem Fundacji ks. Sławomir Płusa infomuje, że w ostatnich miesiącach przeprowadzono wiele prac we wnętrzu samej kaplicy oraz na terenie wokół niej. - Największe i najbardziej kosztowne prace, jak wykonanie opaski wokół budynków, wybrukowanie dziedzińca czy założenie ogrodu dopiero przed nami. Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli za modlitwę oraz każdy rodzaj wsparcia - powiedział ks. Płusa.

Dodał, że po ostatnich przykrych doświadczeniach z kradzieżami w czasie budowy kaplicy zdecydowano, że cały teren powinien być monitorowany. Kamery zamontowano wewnątrz kaplicy oraz na zewnątrz wszystkich budynków.

Dzięki wsparciu jednego z darczyńców można było wykonać i zamontować kamienny stół ołtarzowy oraz aspersorium, czyli małą kropielnicę na wodę święconą przy wejściu. Przy ołtarzu pojawiły się również drewniane podesty na kwiaty oraz stolik na paramenty liturgiczne, potrzebne do odprawiania Mszy świętej.

Na zewnątrz zostały zamontowane stojaki rowerowe, wykonano również dodatkowe oświetlenie, umożliwiające bezpieczne poruszanie się przy wejściu do kaplicy w nocy. Ostatnią, największą inwestycją była budowa zjazdu z kostki brukowej, dzięki czemu na teren kaplicy można dostać się również od strony drogi wojewódzkiej.

- Mamy nadzieję, że z Bożą pomocą uda nam się wykonać jeszcze w tym roku zwaną opaskę drenażową wokół budynków. Wszystkie te prace będą bardzo kosztowne, dlatego prosimy o modlitwę i wsparcie materialne - powiedział ks. Płusa.

Przypomnijmy, że poświecenia kaplicy dokonał w listopadzie ubiegłego roku biskup radomski Henryk Tomasik. Jej budowa trwała prawie dwa lata. Impuls do powstania dzieła dał o. Joseph Vadakkel. Patronem kaplicy jest św. Jan Paweł II. Wpłaty złotówkowe można dokonywać na konto: 33 1240 3259 1111 0010 8943 1121.

CZYTAJ DALEJ

Mama sługi Bożego Carlo Acutisa: mój syn wyjednuje wiele łask

2020-09-28 18:47

[ TEMATY ]

modlitwa

sługa Boży

geniusz komputerowy

vaticannews.va

„Za przyczyną mojego syna wiele modlitw zostaje wysłuchanych. O pierwszych otrzymanych łaskach słyszałam zaraz po jego pogrzebie” – mówi matka 15-letniego Carla Acutisa. Zakochany w Eucharystii geniusz komputerowy, który zmarł na białaczkę w wieku 15 lat, zostanie ogłoszony błogosławionym 10 października w Asyżu, gdzie zapragnął być pochowany.

Antonia Salzano przyznaje, że sama była religijną ignorantką i zachowania syna często ją zaskakiwały.

„Już jako trzylatek lubił zachodzić do kościoła i modlić się przed krucyfiksem i tabernakulum. Jak na dziecko trwało to wyjątkowo długo” – wspomina mama przyszłego błogosławionego wyznając, że syn w jakiś naturalny sposób odkrył modlitwę. Dodaje, że w czasie spacerów zbierał kwiaty dla Matki Bożej, a rodziców prosił by wieczorami czytali mu żywoty świętych, a z czasem też Ewangelię. „On nie był świętoszkowaty, pociągała prostota jego wiary i jej wiarygodność” – wspomina matka, a jako przykład podaje nawrócenie hinduisty, który pracował w ich domu jako służący. „Rajesa zachwycił przykład życia mego syna i dzięki niemu spotkał Jezusa i przyjął chrzest” – wspomina kobieta.

Antonia Salzano wyznaje, że bardzo przeżywa beatyfikację syna, ale już w czasie jego pogrzebu była pewna, że jest w raju. „To była bardzo piękna i radosna uroczystość. Wiele osób mówiło mi potem, że już na pogrzebie modliło się za przyczyną Carla, a ten wyjednał im wiele łask” – wspomina mama Carla. Jako przykład podaje kobietę, które mimo wielu starań nie mogła mieć dzieci, a modląc się za wstawiennictwem jej syna została matką i drugą, której wyjednał uzdrowienie z choroby nowotworowej. „Takich cudów jest zacznie więcej” - podkreśla.

Wskazuje też, że jej syn był przekonany, że by odkryć Eucharystię ludzie potrzebują konkretnych znaków, stąd też jego pomysł, by zorganizować wystawę o cudach eucharystycznych. „To były czasy, gdy internet nie był jeszcze tak popularny. By móc zebrać potrzebną dokumentację syn zachęcił nas do wielu pielgrzymek do miejsc związanych z tymi wydarzeniami. Objechaliśmy całą Europę. Dzięki tym wysiłkom teraz miliony ludzi na całym świecie mogą zobaczyć tę wystawę” – podkreśla mama sługi Bożego. Przyznaje, że to syn przyprowadził całą rodzinę do Kościoła i sprawił, że odkryli moc Eucharystii, która dla Carla była autostradą do nieba.

Beatyfikacja Carla Acutisa odbędzie się 10 października w Asyżu, gdzie jest pochowany w Sanktuarium Ogołocenia, będącym decyzją Papieża Franciszka zarazem narodowym sanktuarium młodzieży włoskiej. Uroczystość poprzedzi wystawienie ciała sługi Bożego, które zachowało się w nienaruszonym stanie, i cykl świadectw mówiących o jego życiu. Podzieli się nimi m.in. jego mama i najbliżsi przyjaciele oraz ludzie, którzy za jego przykładem spotkali Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Ameryka: polowanie na policję

2020-09-29 15:27

[ TEMATY ]

Stany Zjednoczone

justasc/Fotolia.com

O ile w przypadku feralnego zatrzymania George'a Floyda, które zakończyło się śmiercią podejrzanego, policjanci najprawdopodobniej faktycznie złamali prawo i przekroczyli swoje uprawnienia, o tyle wobec wielu innych interwencji, po których również wybuchały masowe uliczne protesty, takie zarzuty są już całkowicie nieuprawnione. Komu zależy, by na amerykańskich ulicach panował chaos i niepokoje społeczne?

Po tragicznej w skutkach akcji funkcjonariuszy z departamentu policji w Minneapolis w stanie Minnesota, w wyniku której śmierć poniósł czarnoskóry mężczyzna i były przestępca George Floyd, Ameryka stanęła w płomieniach. Na ulice największych tutejszych metropolii - od Nowego Jorku przez Chicago, aż po Los Angeles - wyszły tłumy ludzi protestujących przeciwko zjawisku rzekomego rasizmu instytucjonalnego, który ich zdaniem cały czas istnieje po drugiej stronie Atlantyku w szeregach amerykańskiej policji. Obszernie opisywałem to na łamach “Niedzieli” w dostępnym w Internecie artykule pt. “Śmierć, która podpaliła Amerykę”.

Po drugiej stronie Atlantyku istnieje pojęcie “cienkiej, niebieskiej linii” - namalowana na czarnym tle stanowi nieoficjalny symbol policji. Często przedstawiana jest na czarno-białej fladze USA i oznacza oficerów policji, którzy oddzielają społeczeństwo od przestępców, stanowiąc swoistą tarczę między dobrem a złem. Noszona jest nie tylko przez aktywnych i były funkcjonariuszy, lecz równie często przez cywilów okazujących przy jej pomocy swoją wdzięczność i szacunek dla służb mundurowych. W odpowiedzi na nieprzychylny wobec policji ruch “Black Lives Matter” powstał drugi slogan: “Blue Lives Matter” (ang. “Niebieskie życie ma znaczenie”). Hasło odnosi się do przedstawicieli policji, którzy każdego dnia narażają własne zdrowie i życie, by chronić społeczeństwo. Jako wieloletni i baczny obserwator amerykańskiej kultury i stylu życia, podziwiałem to niezwykle pozytywne nastawienie zwykłych obywateli do tamtejszej policji, niespotykane w takim stopniu nigdzie indziej w świecie. Cechował je ogromny szacunek i wdzięczność za poświęcenie oficerów. “Ktoś musi narażać swoje życie, by ktoś inny mógł spać spokojnie” - mówiło wielu Amerykanów. Mówią nadal, choć w ostatnich latach takich głosów niestety ubywa. Ogromna i masowa niechęć do policji, która coraz częściej staje się udziałem środowisk kojarzonych z amerykańską lewicą, stanowi całkowite zaprzeczenie tej prawidłowości, będącej przez lata nieodzownym elementem amerykańskiego patriotyzmu i tutejszego stylu życia.

Krytycy amerykańskiej policji zarzucają jej m.in. nadmierną brutalność oraz rzekomą skłonność do nader częstego sięgania po broń palną. Aby zrozumieć zachowanie funkcjonariuszy po drugiej stronie Atlantyku, należy zrozumieć realia w jakich muszą oni funkcjonować oraz wyzwania, z którymi codziennie mierzą się tocząc trudną walkę z przestępczością. W wielu rejonach kraju aktywność kryminalistów jest na bardzo wysokim poziomie, stąd praca amerykańskiego gliniarza jest często dużo bardziej niebezpieczna, niż jego europejskich kolegów. Amerykański bandyta także na ogół różni się od swojego europejskiego odpowiednika pod tym względem, że zdecydowanie częściej uzbrojony jest w nielegalnie posiadaną broń palną.

“Kultura gangów i masowa proliferacja broni w społeczeństwie sprawiają, że amerykańska policja jest wystawiona na ogromne ryzyko. Policjanci obawiają się o swoje bezpieczeństwo, gdyż w Ameryce mają znacznie więcej kontaktu z przemocą, niż w jakimkolwiek innym państwie na świecie.” - mówi “Niedzieli” doktor Gregory Brown, były kanadyjski policjant, obecnie wykładowca kryminalistyki na uniwersytecie Carleton w Ottawie oraz badacz amerykańskiej policji.

“Jest takie powszechne przekonanie na świecie, że kanadyjscy gliniarze i amerykańscy gliniarze są zupełnie inni. Tak naprawdę są niemal identyczni. Prowadziłem badania w amerykańskich departamentach policji, obserwowałem tamtych funkcjonariuszy i oni byli dokładnie tacy, jak moi funkcjonariusze w Kanadzie. Mieli to samo podejście, ten sam poziom wykształcenia, wyglądali tak samo, zachowywali się tak samo. Różnica jest taka, że amerykańscy policjanci mają znacznie więcej interwencji, w trakcie których zostaje użyta przemoc. To moim zdaniem tłumaczy tą diametralną przepaść w ilości osób zastrzelonych przez policję.” - dodaje

Politycy partii demokratycznej akcentując ten problem często sugerują konieczność ograniczenia prawa do posiadania broni praworządnym obywatelom, jako rzekome panaceum na niepokojące statystyki kryminalne. Takie rozwiązanie jest jednak całkowicie błędną koncepcją, ponieważ problemem nie jest legalnie pozyskana broń w rękach uczciwych i przestrzegających prawa Amerykanów, a nielegalne pistolety i karabiny, którymi dysponuje amerykański półświatek. Proponowane przez tutejszą lewicę zmiany legislacyjne w tej kwestii zakładają przeważnie rozbrojenie jedynie praworządnych obywateli, ułatwiając tym samym “pracę” wszelakiej maści przestępcom. Amerykańscy policjanci, jako ta grupa społeczna, która ma w tej kwestii najwięcej do powiedzenia, w zdecydowanej większości popierają prawo do posiadania broni przez praworządnych obywateli, podkreślając że zwiększa ono poziom bezpieczeństwa w społeczeństwie.

Amerykańska firma Lexipol zajmująca się definiowaniem zagrożeń i problemów dotyczących bezpieczeństwa, a także badaniem, szkoleniem oraz analizą potrzeb amerykańskich służb mundurowych, przeprowadziła zakrojone na szeroką skalę badanie opinii policjantów w USA w temacie posiadania broni palnej przez zwykłych obywateli. Ponad 91 proc. ankietowanych funkcjonariuszy wyraziło przekonanie, że postulowany przez liberałów zakaz karabinków samopowtarzalnych, często błędnie określanych w Ameryce tzw. “bronią szturmową” (m.in. modele AR-15 oraz cywilne wersje karabinków AK), albo nie będzie miał żadnego wpływu na przestępczość z użyciem przemocy, albo będzie on wręcz negatywny. Tyle samo policjantów odpowiedziało, że popiera prawo do ukrytego noszenia broni palnej przez niekaranych i zdrowych na umyśle obywateli. Wielu z nich stwierdziło, że uzbrojeni obywatele to ważny atut w ograniczaniu rozlewu krwii w trakcie strzelanin. W tej samej ankiecie aż 86 proc. policjantów stwierdziło, że liczba ofiar w analizowanych przez nich masowych strzelaninach byłaby albo zmniejszona, albo zredukowana do zera, gdyby na miejscu zdarzenia znajdowali się uzbrojeni w broń palną, praworządni obywatele. Wśród nich 80 proc. uważała, że pozwoliłoby to ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych, natomiast 60 proc. była zdania, że dzięki temu całkowicie udałoby się ich uniknąć. Ankietę przeprowadzono w kwietniu 2013 roku na próbie ponad 15 tys. amerykańskich policjantów.

Polowanie na policję

Wspierając obecną wśród części społeczeństwa silną niechęć do policji, coraz częściej przeradzającą się w jawną i otwartą nienawiść, politycy partii demokratycznej stąpają po bardzo cienkim lodzie. W ten sposób podważają ład prawny po drugiej stronie Atlantyku, zagrażając praworządności w Stanach Zjednoczonych. Na groźne skutki takiego działania, tej bezpardonowej nagonki na policję, nie trzeba było długo czekać. W Chicago, głównym ośrodku polonijnym w USA, rozpoczęło się prawdziwe polowanie na funkcjonariuszy służb mundurowych. Pod koniec sierpnia FBI ostrzegła departament policji z Chicago o niebezpiecznym sojuszu przeciwko chicagowskiej policji, jaki miał zostać zawiązany pomiędzy lokalnymi gangami. Gangsterski pakt ma zakładać strzelanie do każdego policjanta w mundurze Chicago Police Department, który zostanie przez bandytów dostrzeżony na ulicy z wyciągniętą bronią. Według informatora federalnego biura śledczego bandyci mają wyszukiwać funkcjonariuszy na służbie, nagrywać ich, gdy Ci mają dobytą swoją broń, a następnie strzelać do nich próbując zabić ich na wizji. W ten sposób gangi chcą przyciągnąć uwagę amerykańskich mediów. W raporcie FBI mowa o możliwym sojuszu pomiędzy 36 różnymi gangami. W rozmowie z konserwatywną telewizją “Fox News”, rzecznik prasowy chicagowskiej policji potwierdził, że jego departament otrzymał takie ostrzeżenia oraz dodał, że są one traktowane bardzo poważnie, a policja z Chicago dołoży wszelkich starań, by zapewnić bezpieczeństwo swoim funkcjonariuszom.

“We wszystkich strzelaninach gangów w 2020 roku najbardziej ucierpiały dzieci w wieku szkolnym. To one i niewinni ludzie płacą życiem w lokalnych wojnach gangów.” - mówi w rozmowie z “Niedzielą” polski jutuber i dokumentalista Mikołaj “Vonsky” Teperek, twórca kanału na YouTube pt. “Niepoprawny Dyplomata” oraz autor filmu dokumentalnego o pracy chicagowskiego policjanta pt. “Hello officer, how are you?”, który udostępniamy do obejrzenia na dole artykułu.

“Amerykańscy policjanci nie zasłużyli sobie na bycie celem, ponieważ to właśnie oni najczęściej stają między napastnikiem a niewinną ofiarą.” - dodaje Mikołaj Teperek.

Jak podał dziennik “Chicago Sun-Times”, w ostatni weekend sierpnia w trakcie przeprowadzania kontroli drogowej dwóch chicagowskich policjantów zostało postrzelonych na służbie, w tym jeden ciężko. Nie wiadomo, czy miało to związek z paktem pomiędzy gangami, o którym niedługo później rozpisała się amerykańska prasa. Wiadomo natomiast, że na South Side w Chicago ofiarą gangsterów padła listonoszka. Kobieta została z zimną krwią czterokrotnie postrzelona w brzuch. Dlaczego? Bandyci pomylili jej uniform U.S. Postal Service z mundurem policyjnym. To miała być egzekucja na przypadkowej policjantce.

W trakcie tego samego weekendu odnotowano także wzmożone ataki na policjantów w innych częściach kraju. Pięciu funkcjonariuszy zostało rannych w Waszyngtonie, stolicy USA oraz dwóch, w tym jeden śmiertelnie, w Saint Louis w stanie Missouri. Ponadto do postrzeleń policjantów doszło również w Dallas w Teksasie, Oakland w Kalifornii, Daytona Beach na Florydzie oraz Middletown w stanie Nowy Jork.

Cytowany przez konserwatywny dziennik “New York Post” David Brown, szef departamentu policji z Chicago, stwierdził na konferencji prasowej, że ludzie próbują atakować policjantów i “jest to coś więcej, niż sugestia”. Brown przywołał niepokojącą statystykę, według której tylko w tym roku 10 chicagowskich policjantów zostało postrzelonych, a 41 kolejnych znalazło się pod ostrzałem, choć szczęśliwie zostali ominięci przez wystrzelone w ich kierunku kule. Jak podkreślił, liczby te są kilkukrotnie większe, niż w jakimkolwiek innym roku w historii miasta Chicago, co oznacza, że wielu ludzi naprawdę obrało funkcjonariuszy na celownik i chce wyrządzić im krzywdę.

Kolejne dni przyniosły więcej ataków na przedstawicieli amerykańskich służb mundurowych. W połowie września w położonym w kalifornijskim hrabstwie Los Angeles mieście Compton, niezidentyfikowany bandyta poważnie postrzelili dwóch zastępców szeryfa z biura szeryfa hrabstwa Los Angeles - największej tego typu instytucji w Stanach Zjednoczonych. Do strzelaniny doszło w sobotni wieczór 12 września. Funkcjonariusze przebywali na służbie znajdując się w swoim radiowozie, kiedy od tyłu zaszedł ich ubrany na czarno mężczyzna. Przez szybę samochodu oddał z bliskiej odległości kilka strzałów w kierunku pracowników biura szeryfa, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia. Poszkodowani to 31-latka oraz 25-latek, oboje ciężko ranni trafili do szpitala Św. Franciszka w miejscowości Lynwood w hrabstwie Los Angeles, gdzie lekarze stoczyli walkę o ich życie. Bandyta odpowiedzialny za atak na funkcjonariuszy biura szeryfa jest poszukiwany przez amerykańską policję. W całej sprawie przeraża fakt, że pod szpitalem, do którego trafili ranni zastępcy szeryfa zgromadziła się grupa protestujących, którzy próbowali blokować przejazd karetek pogotowia ratunkowego.

Przemawiając na swoim wiecu wyborczym w Las Vegas w stanie Nevada, prezydent Donald Trump stwierdził wprost, że mordercy policjantów powinni być skazywani na karę śmierci.

Fałszywa teza

Teza stawiana przez protestujących zakłada, że przypadki niezgodnego z prawem i procedurami zachowania pojedynczych funkcjonariuszy, to nie uprzedzenia rasowe czy brak profesjonalizmu tych konkretnych policjantów, a większy instytucjonalny problem sugerujący rasizm obecny w całych departamentach amerykańskiej policji oraz fakt przyzwolenia na taki stan rzeczy wśród przełożonych. To całkowicie kłamliwa narracja, która nie znajduje odzwierciedlania w rzeczywistości. Owszem, do patologicznych i skrajnie karygodnych interwencji co jakiś czas w Ameryce dochodzi, trudno jednak za pojedyncze przypadki obwiniać całą społeczność policyjną, a to właśnie robią działacze BLM i im podobni protestujący. Jest rzeczą wielce niepokojąca, że na tym cynicznym kłamstwie kapitał polityczny próbują zyskiwać czołowi politycy partii demokratycznej.

Pod koniec sierpnia na ulicach miasta Kenosha w stanie Wisconsin doszło do interwencji funkcjonariuszy lokalnego departamentu policji, w wyniku której poważnie ranny został czarnoskóry mężczyzna Jacob Blake. Chociaż w tym wypadku użycie przez policjantów broni palnej wydawało się działaniem w pełni usprawiedliwionym, na mundurowych spadła fala krytyki ze strony lewicy i aktywistów “Black Lives Matter”. Interwencja stała się motorem napędowym dla kolejnej fali protestów przeciwko rzekomej brutalności i rasizmowi policji, która ponownie przetoczyła się przez Amerykę siejąc chaos, zniszczenie, liczne społeczne niepokoje, a także doprowadzając do rozlewu krwii i śmiertelnych postrzeleń.

“Ten człowiek był poszukiwany, zgwałcił swoją żonę, ukradł jej samochód, gdy policja próbowała go zatrzymać, opierał się. Funkcjonariusze użyli paralizatora, ale ten na niego nie zadziałał. Mężczyzna zaczął odchodzić od policjantów, próbował dostać się do samochodu, w którym były dzieci. Jestem pewien, że policjanci byli przekonani, że zamierza znowu ukraść samochód i zabrać dzieci ze sobą. Teraz są dowody na to, że na podłodze przy siedzeniu kierowcy znajdował się nóż. Może funkcjonariusze widzieli, że sięga po nóż, może bali się, że skrzywdzi dzieci, albo siebie, albo policjantów.” - zwraca uwagę doktor Gregory Brown.

Zaledwie po tygodniu protestów na ulicach położonego w stanie Wisconsin, niegdyś spokojnego i cichego miasteczka Kenosha, Shelly Billingsley - dyrektorka departamentu robót publicznych w miejskim ratuszu - oszacowała straty z tytułu zniszczonego mienia publicznego na kwotę ponad 2 milionów dolarów. Do tego należy jednak doliczyć jeszcze zdewastowane mienie prywatne - zniszczone sklepy, spalone samochody. Bilans strat finansowych jest zatem znacznie większy. Nie sposób przełożyć jednak na pieniądze fizycznych krzywd wyrządzonych Amerykanom brutalnie atakowanym przez bojówkarzy. Nienawiść na tle politycznym jeden ze zwolenników prezydenta Trumpa przypłacił własnym życiem - został zamordowany na ulicach miasta Portland przez jednego z członków Antify.

Biden - cyniczny sędzia

Do postrzelenia 29-cio letniego, czarnoskórego Jacoba Blake doszło w niedzielę 23 sierpnia. Już następnego dnia Joe Biden, kandydat partii demokratycznej w wyborach prezydenckich 2020, wypowiedział się w tej sprawie zajmując jasne stanowisko, w którym odpowiedzialnością za postrzelenie mężczyzny obarczył policjantów biorących udział w akcji. Polityk nie czekał na dochodzenie i wyniki śledztwa, zamiast tego z góry założył winę funkcjonariuszy. Dlaczego? Swoją narracją chciał wpisać się w trwającą na amerykańskiej lewicy nagonkę na policję i tym samym przypodobać się protestującym aktywistom z ruchu “Black Lives Matter” oraz sympatykom skrajnej lewicy. W tych grupach bowiem Biden upatruje swój potencjalny elektorat. Kandydat demokratów stwierdził, że policjantów należy pociągnąć do odpowiedzialności. Jednocześnie zupełnie przemilczał ewentualną winę podejrzanego, który w agresywny sposób stawiał opór funkcjonariuszom, nie reagował na wydawane mu polecenia, swoim zachowaniem stanowiąc realne i bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia - nie tylko dla policjantów, lecz także dla osób postronnych, w tym dla jego własnych dzieci, które w tym czasie siedziały w samochodzie. Czy tak zachowuje się osoba aspirująca do roli lidera Ameryki?

Przemawiając na odbywającej się w Białym Domu konwencji wyborczej partii republikańskiej, prezydent Donald Trump nazwał zbliżające się wybory najważniejszymi w historii Stanów Zjednoczonych. Nigdy wcześniej, jak stwierdził, Amerykanie nie mieli tak wyraźnego wyboru pomiędzy dwiema zupełnie różnymi wizjami filozoficzno-politycznymi. Prezydent Trump podkreślił, że nadchodzące wybory zadecydują o tym, czy uda się obronić amerykański styl życia i wartości wyrażone w koncepcji “amerykańskiego snu”, czy też pozwolimy, by socjaliści ze swoją agendą zrujnowali umiłowane przeznaczenie Ameryki. Nie zabrakło także odwołań do szkodliwej zdaniem prezydenta działalności partii demokratycznej, która wspiera i podgrzewa niepokoje społeczne, antagonizuje społeczeństwo próbując nastawić wyborców przeciwko policji.

“Na konwencji partii demokratycznej Joe Biden i jego partia stale atakowali Amerykę, jako kraj rasowej, ekonomicznej i socjalnej niesprawiedliwości. Więc dziś zapytam prostym pytaniem: jak może partia demokratów prosić, by przewodzić naszemu krajowi, kiedy spędza tak wiele czasu niszcząc go?” - pytał Trump. Słowa te publiczność przyjęła owacjami na stojąco.

Aktywiści ruchu “Black Lives Matter” sugerują, że w identycznej sytuacji wobec białego podejrzanego oficerowie zachowywaliby się inaczej - w domyśle łagodniej oraz w bardziej wyrozumiały sposób. Mieliby rzekomo nie stosować tak poważnych środków przymusu bezpośredniego np. użycia broni palnej. Problem w tym, że analizując tego typu przypadki, takiej narracji po prostu nie da się obronić.

William Barr, prokurator generalny USA w wywiadzie udzielonym liberalnej telewizji CNN stwierdził, że instytucjonalny rasizm nie występuje w amerykańskiej policji. Z kolei prezydent Trump oraz liczni republikańscy politycy i konserwatywni komentatorzy zarzucali kandydatowi demokratów Joemu Bidenowi, że ten nie potępił przemocy, do której dochodziło w trakcie protestów w USA. Ostatecznie kandydat lewicy zdobył się na takie oświadczenie, jednak zdaniem wielu zrobił to zbyt późno i w niewystarczający sposób.

Terroryści z Antify

Spontaniczne protesty oraz te organizowane przez potężny lobbingowo ruch “Black Lives Matter” i jemu podobne organizacje, szybko przeradzają się w pełne przemocy uliczne zamieszki, również dlatego, że są podsycane przez skrajnie lewicowych zadymiarzy m.in. związanych z niezwykle groźną Antifą. W maju b.r. prezydent Donald Trump zapowiedział uznać ją za organizację terrorystyczną. Za pośrednictwem swojego konta na Twitterze pisał wówczas: “Stany Zjednoczone uznają ANTIFĘ za organizację terrorystyczną”. Obecny gospodarz Białego Domu podnosił jednak ten temat już wcześniej. Latem 2019 roku na ulicach amerykańskiego miasta Portland położonego w stanie Oregon na zachodnim wybrzeżu USA, doszło do serii starć między skrajnie prawicowymi i skrajnie lewicowymi manifestacjami. Odkąd republikanin Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w listopadzie 2016 roku aktywności ekstremistów z lewicowych bojówek działających pod auspicjami m.in. Antify znacznie przybrała na sile, podobnie jak starcia pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami urzędującego prezydenta. Do tego typu konfrontacji w skali całego kraju dochodziło jednak już wcześniej, a iskrą wywołującą zapłon bywały różne wydarzenia począwszy od postrzeleń czarnoskórych obywateli przez policję, po kontrowersje związane z obalaniem pomników Konfederacji, na wyborczym zwycięstwie Donalda Trumpa kończąc.

Wielu komentatorów podkreśla, że niepokoje społeczne i przemoc na ulicach amerykański miast, a także podgrzewająca je antypolicyjna narracja partii demokratycznej zwiększają szansę na reelekcję prezydenta Donalda Trumpa. Niechęć do amerykańskiej policji, liczne ataki na funkcjonariuszy i chaos na protestach “Black Lives Matter” to kolejne wyzwanie, przed którym stoi Ameryka Anno Domini 2020.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję